TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Opisy i zdjęcia amerykańskich trucków i fotoreportaż z mojej podróży dookoła Stanów Zjednoczonych. Zapraszam, miejsca sporo. :-D
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11142
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Pierwszy dzień w nowej pracy

Post autor: hiob » 28-11-12, 21:31

Mam za sobą pierwszy dzień w nowej pracy. Jak zatem było?

Pierwszy dzień zawsze jest stresujący. Jeździłem z kierowcą, który pracuje tam już siedem lat, a na naczepie mieliśmy towar do najgorszych miejsc w mieście. Jego zadaniem było pokazać mi jak tam sobie poradzić i sprawdzić, czy rzeczywiście to zrobię.

Polak, który był moim przewodnikiem powiedział, że niedawno zadzwonił do niego dyspozytor i poprosił go, by podjechał do jednego ze sklepów, bo tam świeżo przyjęty kierowca od trzech godzin usiłuje cofnąć do rampy. Sklep ten nie przyjmuje towaru po 21, ze względu na bliskie sąsiedztwo domów, których mieszkańcom przeszkadza hałas. Tymczasem to już była 23, a kierowca nadal walczył. A przecież to był doświadczony szofer, jeden z lepszych.

Gdy przyjmowaliśmy się do pracy, dwóch kierowców i dwóch ładowaczy, dyrektor przywitał nas i pogratulował, mówiąc, że wie, że jesteśmy jednymi z najlepszych, bo na każde miejsce pracy u nich przypada co najmniej stu kandydatów. Po czym zapytał, czy są wśród nas kierowcy. Gdy się przedstawiliśmy, powiedział, że naszym przypadku to jest bliżej tysiąca kandydatów na jedno miejsce. Zatem jesteśmy "crème de la crème", najlepsi z najlepszych.

Miałem więc lekkiego stresa, jadąc do tego "legendarnego" miejsca, ale okazało się, że wcale nie taki diabeł straszny, jak go malują. Jasne, musiałem "podciągnąć" kilka razy, zanim udało się wjechać, ale nie zajęło to więcej, niż pięć minut. Inne sklepy były łatwiejsze, choć w każdym z nich trzeba uważać. Bo uważać trzeba wszędzie.

Po rozładowaniu pierwszej naczepy, w trzech sklepach i zabraniu pustych palet i skrzynek z czwartego wróciliśmy na bazę. Zabraliśmy drugą naczepę, tym razem lodówkę i mieliśmy jeszcze cztery sklepy. Po 11 godzinach powrót i koniec pracy. Tankowanie auta, przemycie szyb i powrót do domku. Kolejny dzień w pracy w piątek.

Mój "trener" powiedział, że on stara się brać dodatkowe dni, gdy to jest możliwe, więc często pracuje sześć dni w tygodniu i że zarobił w ubiegłym roku ponad 80 tys dolarów. Ja, rzecz jasna, nie zarobię tyle w pierwszym roku, bo też do maksymalnej stawki będę dochodził przez trzy lata, ale nawet, gdyby na to trzeba zaczekać parę lat, to warto. Lokalna praca kierowcy z takimi zarobkami to jest coś.

A przecież tam jest nie tylko pensja, ale są dodatkowe formy wynagradzania kierowców. "Safety bonus", dodatek za bezpieczną, bezwypadkową i bez mandatów jazdę, który może w skali roku przekroczyć 2 tys dolarów, plus udział w zysku firmy, wypłacany dwukrotnie w roku, wynoszący także ok. 1500 na rękę raz na 6 miesięcy, poza tym coroczne podwyżki, dopłacanie 50% do składki emerytalnej przez firmę, aż do 1000 dolarów w skali roku - to wszystko, choć może drobiazgi, dodaje się razem i powoduje, że praca tam jest przyjemna i pożądana.

Jaka różnica w porównaniu z takim US Xpress, który nie płaci dodatkowo nic. Ani za tankowanie, ani za mycie auta, ani za codzienną obsługę - jak się koła nie kręcą, to kierowca nie zarabia, nawet, gdy ma obowiązki związane z pracą. Oczywiście są wyjątki, jak rozładunki dla Dollar Tree, ale i tam nie ma szans na zarobienie tylu pieniędzy co w mojej nowej firmie, a pracować trzeba naprawdę ciężko.

Mówiąc o ciężkiej pracy - tutaj cały towar jest na paletach i wywozi go z naczepy personel sklepu. Kierowca ma im "asystować", co w praktyce sprowadza się do tego, że sprawdza etykiety na paletach i ewentualnie podtrzymuje te, co są niedbale i krzywo zabudowane. Trudno więc tam się przepracować.

Na razie więc jestem bardzo zadowolony, a jak to będzie później, okaże się w praniu. Mam jeszcze jeden dzień z asyście doświadczonego kolegi, potem w sobotę pierwszy samodzielny wyjazd. Potem dwa dni przerwy i we wtorek zaczynam pierwszy normalny tydzień, pięć dni pod rząd. Gdy się tamten tydzień skończy, zapewne będę wiedział więcej jak ta nowa praca "smakuje" i z pewnością podzielę się z Wami swoimi wrażeniami.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11142
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: hiob » 29-11-12, 19:42

Wracamy do fotek, póki jeszcze są. :lol: Dziś niemal same klasyki. Marmon z dzienną kabiną, Chevrolet Camaro i Blazer, Ford Bronco, Mercedes - za rejestrację, Lincoln Town Car z kołami, które zupełnie mu nie pasują, ale cóż, rożne są gusty, stary Oldsmobile Cutlass, nowe Jeepy u dealera, Volvo VT 880, nasz rodak z Kanady, niezbyt zachwycony tym, że mu zrobiłem zdjęcie i Ford z lat trzydziestych.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Anteas

Re: Pierwszy dzień w nowej pracy

Post autor: Anteas » 29-11-12, 21:57

hiob pisze:Gdy przyjmowaliśmy się do pracy, dwóch kierowców i dwóch ładowaczy, dyrektor przywitał nas i pogratulował
A po tych gratulacjach długo nie myłeś sobie prawej ręki?

Awatar użytkownika
Arturo
Przyjaciel forum
Posty: 512
Rejestracja: 30-10-10, 18:40
Lokalizacja: Kraków

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: Arturo » 30-11-12, 19:02

Nie wiem jak Wy, ale taki samochód to chciałbym mieć. Nie wiem po co, bo pewnie pali paliwa jak smok i jest drogi i w ogóle po co mi taki, bo gdzie bym nim jeździł. Utrzymanie takiego auta też pewnie kosztuje. A na trasie pewnie nie wygodne? A w mieście to już w ogóle :-)
No ale to jest takie irracjonalne moje marzenie którym się z Wami dzielę. Jak się nie spełni i nigdy takiego auta nie będę miał, to też będzie fajnie.

http://picturepush.com/public/11512414

Pozdrawiam
Artur

price
Przyjaciel forum
Posty: 104
Rejestracja: 27-02-12, 20:21
Lokalizacja: Polska

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: price » 30-11-12, 20:35

hiob,
Dlaczego Volvo VT nie jest już produkowane? Przecież to jeden z ładniejszych ciężarówek w USA (przynajmniej według mnie).

Alfer
Przyjaciel forum
Posty: 80
Rejestracja: 20-03-11, 20:34
Lokalizacja: Good'Ol South

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: Alfer » 01-12-12, 00:12

Heh, może dla tego, że się nie sprzedawało. :D

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11142
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: hiob » 01-12-12, 07:58

price pisze:hiob,
Dlaczego Volvo VT nie jest już produkowane? Przecież to jeden z ładniejszych ciężarówek w USA (przynajmniej według mnie).
Alfer pisze:Heh, może dla tego, że się nie sprzedawało. :D
No właśnie. Bezsensowna polityka cenowa Volvo. VT 880 to było praktycznie identyczne auto z VN 780. Troszkę więcej chromów, inna maska - te zmiany nie kosztowały producenta więcej, niż 2-3 tys dolarów, a cena była wyższa o 20-30 tysięcy. Więc sprzedaż była poniżej ich oczekiwań, zatem zaprzestali produkcji.

Nic dziwnego, że udział procentowy Volvo na amerykańskim rynku maleje, mimo, że, moim zdaniem, mają najlepszy produkt.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11142
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Minął tydzień

Post autor: hiob » 05-12-12, 21:50

Minął tydzień w mojej nowej firmie. Dwa dni pracowałem z innym kierowcą i głównie odwiedzaliśmy te miejsca, gdzie nawet najlepsi miewają problemy. Pisałem o tym w poprzedniej notce. Trzeciego dnia byłem już sam i, rzecz jasna, przyszykowałem się duchowo do tego, by się pokazać z jak najlepszej strony. Wszystko miało być perfekcyjne, ale...

Ale nie było. Zaczęło się na bazie. auto nie chciało zapalić. Kręcił, dławił się, gasł - w końcu jednak odpalił i zabrzmiał, mimo miliona km na liczniku, pięknym, zdrowym warkotem. Do czasu.

Parę kilometrów od bazy zgasł, gdy ruszałem ze świateł. Na trzypasmowej ulicy, a ja na środkowym pasie. I spory ruch. Byłem bardziej czerwony na gębie, niż światła na sygnalizatorach - bo przecież wyglądało to, jakbym nie potrafił jeździć. Przynajmniej takie opinie wyrażały spojrzenia tych, którzy mnie objeżdżali bokami.

Auto odpaliło i ruszyłem dalej. Po pół godzinie zgasł w czasie jazdy autostradą. Zjechałem na pobocze, odpaliłem jeszcze raz i dojechałem do klienta. Tam się rozładowałem i... to by było na tyle. Zadzwoniłem do dyspozytora po pomoc, bo samochód odmówił kolejnym próbom odpalenia silnika.

Czemu nie zadzwoniłem wcześniej? Czemu nie zawróciłem, gdy zgasł na światłach, kilka km od bazy? Hmm... Pewnie powinienem, ale to przecież pierwszy dzień w pracy. Co będzie, jak auto już dalej będzie pracować normalnie? Wyjdę na idiotę. "Nowy kierowca, nie umie jeździć, dzwoni, że zgasł mu silnik na światłach, a teraz przecież wszystko gra. samo się naprawiło?" Wszyscy znamy złośliwość przedmiotów martwych. Każdy z nas przeżył podobne doświadczenie. Jedziemy do mechanika, tłumaczymy, że coś dzwoniło, stukało i gwizdało, a mechanik patrzy na nas, jakbyśmy spadli z księżyca. "Przecież nic nie słychać, coś się panu przewidziało".

Po godzinie przyjechał mechanik. Odpalił auto "samostartem". Nie wiem jak to się teraz nazywa, taki aerozol wybuchowy, którym psikamy do filtra powietrza i samochód pali jak złoto. Nawet, gdy nie ma paliwa. Oczywiście to żadna naprawa, ale mechanik powiedział, że nie widzi niczego złego z autem, silnik gra i mam jechać dalej.

Pojechałem. Klient numer dwa. Rozładowałem się, nie gasząc silnika, ale silnik sam się zgasił. i nie odpalił więcej. Telefon, po kilku godzinach przyjechał "tow truck", samochód pomocy drogowej, przyciągając mi inny ciągnik i zabrał tego na bazę do warsztatu. A ja, za nim, wróciłem innym pojazdem.

Dzień był jeszcze młody, mogłem dostać kolejną trasę, ale na dziś mi podziękowano. Poszedłem więc do domu, lekko poirytowany. Ładnie się zaprezentowałem w pierwszym dniu. Niby nie moja wina, ale... wiadomo, jak to jest.

Kolejne dwa dni akurat miałem wolne i wczoraj zacząłem mój "normalny" tydzień: Wtorek do soboty, pięć dni. Wczoraj dostałem sprawne autko i klientów w mieście oddalonym o 200 km. Cztery miejsca, czas na wykonanie pracy: 14 godzin. My mamy "komputerowe godziny" w pracy, wszystko ma swój czas. Nawet, gdy w jakimś mieście jest paru klientów, mamy obliczony rzeczywisty dystans między nimi, nie tak, jak było w US Xpress, gdzie z Charlotte do Charlotte zawsze było zero mil, nawet, gdy faktycznie trzeba było przejechać ich czterdzieści.

Zacząłem pracę o 15, zakończyłem o 3 rano. Wyrobiłem się w 12 godzin. Co to znaczy? to znaczy, że jestem wydajnym pracownikiem. W firmie nie ma ekonoma z batem, który stoi nad każdym zatrudnionym, jest system wynagradzania, który sam kontroluje kierowców. Ja mam na początek 17,30 na godzinę. Wczorajsza trasa płaciła więc 17.30 x 14 = 242 dolary. Ponieważ wykonałem pracę w 12 godzin, zarabiałem 20 dolarów na godzinę. Zatem to w moim interesie jest, by się żwawo brać za pracę. Obcyndalanie nic nie daje, płacone mamy i tak "godziny komputerowe".

Zdumiewające jest jednak to, że w tej firmie średnio kierowcy zarabiają niemal 20% więcej, niż pracują. Dokładna średnia to 118% w przekroju całej firmy. Tak więc mój wczorajszy wynik nie był czymś nadzwyczajnym, to raczej coś, czego się oczekuje od pracowników. I nie jest tak, jak było w PRL-u, że gdy wszyscy przekraczają normę, to się normę podnosi. Tu raczej ważniejsze jest dla pracodawcy, by kierowcy mieli motywację do wydajnej pracy. Podnoszenie normy takiej motywacji szybko by ich pozbawiło.

Dziś kolejna trasa za miasto, do miasta odległego o 200 mil. Zaczynam o 16:30, będzie długa noc. Kończę zatem, bo się strasznie rozpisałem i uciekam do pracy. Trochę głupio bez Was, po tylu latach wspólnego podróżowania, ale zacząłem ponownie dokształcanie, słuchanie moich wykładów na taśmach i słuchanie polskiego radia i audiobooki - teraz słucham Wiedźmina, dzięki Wojtkowi, który mi go podesłał - więc nie jest źle. Żal, że nie ma kamerki, ale życie toczy się naprzód i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie pomoże.

Pozdrawiam serdecznie i za parę dni będzie kolejna relacja, a teraz muszę uciekać do pracy. Nie wypada bowiem spóźniać się w pierwszym tygodniu pracy... Zwłaszcza, że pierwsze dwa miesiące, to jest okres próbny i znacznie łatwiej wtedy wylecieć z roboty. Szczególnie, gdy się człowiek powinien pokazać z jak najlepszej strony - jako osoba odpowiedzialna, na której zawsze można polegać.

Szerokości zatem i przyczepności i niech nas św. Krzysztof ma w swej opiece.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
grzegorzw125
Przyjaciel forum
Posty: 339
Rejestracja: 06-05-12, 20:03
Lokalizacja: R-m
Kontakt:

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: grzegorzw125 » 05-12-12, 21:58

hiob pisze:Nie wiem jak to się teraz nazywa, taki aerozol wybuchowy, którym psikamy do filtra powietrza i samochód pali jak złoto.
Nie wiem, mogę się mylić ale to chyba w Polsce jest nazwane "samostart" . :-D
Ostatnio zmieniony 05-12-12, 21:59 przez grzegorzw125, łącznie zmieniany 1 raz.
"Kto się w opiekę odda Panu Swemu,
A całym sercem szczerze ufa Jemu,
Śmiele rzec może: Mam obrońcę Boga,
Nie przyjdzie na mnie żadna straszna trwoga."

"talitha kum
mówię Ci chłopcze wstań
wcale nie umarłeś lecz śpisz
jeszcze życie wyjdzie Ci..."

LubiePiwo
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 09-08-11, 00:12
Lokalizacja: Gdańsk

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: LubiePiwo » 06-12-12, 01:16

Nie zaglądałem tu od dobrych kilku miesięcy, i czy dobrze mi się wydaje, że nie będzie już streamów od Hioba? :<
Ostatnio zmieniony 06-12-12, 01:16 przez LubiePiwo, łącznie zmieniany 1 raz.

draywer
Przyjaciel forum
Posty: 44
Rejestracja: 30-10-09, 10:25
Lokalizacja: Małopolska

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: draywer » 06-12-12, 02:24

Witam Hiob!

Widzę Forum zaczeło umierać śmiercią naturalną!

A wielka szkoda!

Zaglądałem tu z wielką ciekawoscią, pamiętam nowych zarejestrowanych użytkowników jak zbliżaliśmy się do 1000.

Nocne rozmowy z Hiobem jego częste aktualizacje zdjęć związanych z "Trakerką" a nie z warsztatu "tuningowego" a teraz? Forum straciło na wyglądzie, na treści, przekaz jak dla mnie nie taki przejrzysty . Proponowałbym tu trochę posprzątać (zbyt dużo bezsensownych tematów i pod tematów ) wrócić do tradycji tego forum do tego co nadaje sens wszystkiemu wrócić do Boga!
Anaheim pisze:odkąd sprzedałeś Volvo
dodałbym i kupiłeś BMW wszystko poszło w złym kierunku! Ale jest to moje odczucie więc przepraszam być może iż nie rozumiem obecnego przekazu!

Hiob powodzenia!
Ostatnio zmieniony 06-12-12, 02:27 przez draywer, łącznie zmieniany 1 raz.
Stracić nadzieję to jak stracić życie!

fatherek
Przyjaciel forum
Posty: 25
Rejestracja: 23-11-09, 02:22
Lokalizacja: New Jersey, USA

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: fatherek » 06-12-12, 04:09

Tiaaa...
Jest czas na jedno i jest czas na drugie. Był czas "pełni życia" forum i jest czas "względnego spokoju".
Dzięki za Twoje ostatnie słowo, draywer. Hiob - powodzenia! To mówi wszystko!!!
Piotrze - pozdrawiam już jako ksiądz "tutejszy" (zakończył się długi proces przyjęcia przez lokalną strukturę Kościoła). Szczęść Boże! Zapraszam przy okazji do siebie do New Jersey!

fatherek
Przyjaciel forum
Posty: 25
Rejestracja: 23-11-09, 02:22
Lokalizacja: New Jersey, USA

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: fatherek » 06-12-12, 04:10

LubiePiwo pisze:Nie zaglądałem tu od dobrych kilku miesięcy, i czy dobrze mi się wydaje, że nie będzie już streamów od Hioba? :<
A no nie będzie. Ma pracę, którą w taki a nie inny sposób chce szanować.
Był czas streamów a teraz jest czas "posuchy".

fatherek
Przyjaciel forum
Posty: 25
Rejestracja: 23-11-09, 02:22
Lokalizacja: New Jersey, USA

Re: Minął tydzień

Post autor: fatherek » 06-12-12, 04:17

hiob pisze:Wczorajsza trasa płaciła więc 17.30 x 14 = 242 dolary.
Niektórzy takiej tygodniówki nie mają. Hiobie - gratuluję nieźle płatnej pracy!!!
hiob pisze:Trochę głupio bez Was, po tylu latach wspólnego podróżowania, ale zacząłem ponownie dokształcanie, słuchanie moich wykładów na taśmach i słuchanie polskiego radia i audiobooki - teraz słucham Wiedźmina, dzięki Wojtkowi, który mi go podesłał - więc nie jest źle.
Wytrzymamy jakoś. Ważne, że masz pracę, z której się cieszysz i że możesz W KOŃCU być ze swoją rodzinką!
hiob pisze:Pozdrawiam serdecznie i za parę dni będzie kolejna relacja, a teraz muszę uciekać do pracy. Nie wypada bowiem spóźniać się w pierwszym tygodniu pracy...
A no nie wypada. Praca, czyli sposób utrzymania jest czasem wielką łaską od Pana Boga. Na przykład w celu utrzymania rodziny "w całości".
hiob pisze:Szerokości zatem i przyczepności i niech nas św. Krzysztof ma w swej opiece.
Hiobie - jeżdżąc prostym autkiem po USA widzę, jak bardzo wstawiennictwo św. Krzysztofa, które przyzywam za każdym razem, jak ruszam spotkać człowieka, trzyma mnie przy życiu. Święty Krzysztof ("Niosący Chrystusa" - to znaczy Krzysztof po grecku) jest wielkim orędownikiem podróżujących i kierowców. Podobnie św. Rafał Archanioł, patron Pielgrzymów.

LubiePiwo
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 09-08-11, 00:12
Lokalizacja: Gdańsk

Re: TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.

Post autor: LubiePiwo » 06-12-12, 10:53

fatherek pisze:
LubiePiwo pisze:Nie zaglądałem tu od dobrych kilku miesięcy, i czy dobrze mi się wydaje, że nie będzie już streamów od Hioba? :<
A no nie będzie. Ma pracę, którą w taki a nie inny sposób chce szanować.
Był czas streamów a teraz jest czas "posuchy".
No cóż, szkoda, fajnie było czasem pooglądać Stany z innej perspektywy :) Ale doskonale rozumiem Hioba, są rzeczy ważne i ważniejsze, a na pewno będzie mógł teraz spędzać więcej czasu z rodziną. No nic, w takim razie życzę Hiobowi szerokości w nowej pracy :)

ODPOWIEDZ