Ojciec chrzestny

Tutaj są wszystkie tematy, które nigdzie nie pasują. Jednak ciągle proszę nie zaczynać wątków w żaden sposób nie związanych z generalnymi założeniami tego forum.
Anteas

Ojciec chrzestny

Post autor: Anteas » 30-01-13, 22:33

Zastanawiałem się w którym dziale to umieścić, rzuciłem monetą i padło na hyde park :-)

Ale do rzeczy. Jak waszym zdaniem w obecnych czasach i otaczającej nas rzeczywistości w Polsce wygląda i wyglądać powinna rola ojca chrzestnego? Interesują mnie zwłaszcza kwestie praktyczne. Poza, naturalnie, rolą pełno etatowego, całorocznego Świętego Mikołaja :-)

I to, jak realizować taką rolę (ojca, nie mikołaja) gdy chrześnica mieszka osiemdziesiąt kilometrów ode mnie.

Awatar użytkownika
misia
Przyjaciel forum
Posty: 52
Rejestracja: 28-01-13, 14:02
Lokalizacja: Polska

Post autor: misia » 30-01-13, 23:01

Ja mam 2,5 letnią Córeczkę. Nie wiem w jakim wieku masz Chrześniaczkę. Rolę sw. Mikolaja czesto narzucaja rodzice, co w moim przekonaniu jest błędne, ale tam mniejsza z tym. Warto znaleźć czas, żeby zabrać dziecko na spacer w ulubione miejsce, pobawić się w berka, czy polepić babki z piasku, czy ulepić bałwana, czy zrobić łódkę z kory, czy samolot z papieru, pograć w piłkę, cokolwiek i zwyczajnie porozmawiać i wysłuchać. Dzieci kochają być słuchane, doceniane, rozumiane. Trzeba z zaangażowaniem i miłością poświęcać im czas, a nie zarzucać furą prezentów, czy pieniędzy :)

Anteas

Post autor: Anteas » 31-01-13, 16:18

misia pisze:Nie wiem w jakim wieku masz Chrześniaczkę.
Ma niecały miesiąc, i jeszcze w sumie nie jest moją chrześnica, bo chrzest dopiero za dwa tygodnie. Co oznacza, że jeszcze mogę zejść śmiertelnie, i kto inny ten urząd obejmie, zgodnie z Pismem :-)
misia pisze:Trzeba z zaangażowaniem i miłością poświęcać im czas, a nie zarzucać furą prezentów, czy pieniędzy :)
Co będzie dość trudne ze względu na odległość. Ale ja nie zamierzam zastępować rodziców, tylko być porządnym chrzestnym.

DAWID 91
Przyjaciel forum
Posty: 55
Rejestracja: 16-04-12, 12:31
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: DAWID 91 » 07-02-13, 17:56

Witaj Anteas :) Moje zdanie na ten temat jest następujące :
Moim zdaniem nie ma specjalnego przygotowania dla przyszłych rodziców chrzestnych. Chrzestny powinien być katolikami wierzącymi i praktykującymi. Co do roli chrzestnego to już pewnie wiesz to że podczas liturgii, to czasami właśnie chrzestny trzyma dziecko, zapala świecę od paschału, także odpowiada na pytania księdza razem z rodzicami dziecka. Rodzice chrzestni pomagają w chrześcijańskim wychowaniu dziecka, rozpieszczaniu też tzw byciem "św.mikołajem" :D.
Więc głowa do góry wszystko będzie ok dasz radę ;-)

Pozdrawiam :-D

Awatar użytkownika
KubaCh
Administrator
Posty: 1325
Rejestracja: 21-10-08, 09:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: KubaCh » 08-02-13, 08:21

Ja mam trójkę chrześniaków - w wieku 13, 6 i 1,5 roku. Odległości odpowiednio - 80, 50 i 15 km. Oczywiście rola św. Mikołaja ma miejsce, ale oprócz tego staram się być kimś, z kim dziecko ma więź i z kim może porozmawiać i kwestiach wiary i moralności. Tym bardziej, że 13-latka wchodzi już w wiek buntowniczy i zaraz tych wątpliwości posypie się mnóstwo i nie wiem czy jej rodzice sprostają wszystkim.

W każdym razie dbam o rzy rzeczy:
- utrzymanie więzi - przez spotkania, wspólną zabawę, rozmowy, etc - z najstarszą widzę się kilka (5-6) razy w roku, że średnią co tydzień, a z najmłodszym - raz na miesiąc mniej więcej (ale w tym przypadku kontakt jest na razie mało zitelektualizowany)
- o to by dziecko miało świadomość, że zawsze może zwrócić się do mnie z pytaniami dotyczącymi wiary i etyki (średnia właśnie jest na etapie rozkminiania o co chodzi z tym Panem Jezusem i Jego przyjściem na świat - więc pyta często)
- żeby z nim porozmawiać i być przy nim w chwilach trudnych (złamana ręka, śmierć kota)

Anteas

Post autor: Anteas » 03-04-13, 19:41

Dopiero terazx odpowiadam, chociaż już półtora miesiąca upłynęło od chrztu. Moja chrześnica ma na imię Anna Katarzyna (Katarzyna to pierwsze imię jej matki). Mnie się podoba gdy dziecko otrzymuje imiona (przynajmniej jedno) po którymś z rodziców.

Dziękuję bardzo za wasze wypowiedzi. Zwłaszcza za wypowiedz KubaCha, który najbardziej wyczerpująco postanowił się wypowiedzieć. Postaram się wsiąść sobie do serca wasze uwagi. Jednak żałuję że tylko troje userów (trójca?) ma jakiekolwiek zdanie na temat roli ojca chrzestnego i zdecydowała się podzielić z nami (ze mną) swoimi przemyślenia, poglądami i wiedzą. Gdyby ktoś jeszcze zechciał, to temat jest nadał aktualny, bo moja chrześnica dalej żyje i cieszy się dobrym zdrowiem (za co Bogu niech będą dzięki), więc nadal jestem chrzestnym :-)

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 07-04-13, 12:48

A co kon moglby stosownego wniesc do tematu - chyba ze do uczty pochrzcielnej dolaczylby ze smakowitym snopkiem sianka i przeslodka kostka cukru :?:
konik

Anteas

Re: od konika

Post autor: Anteas » 12-04-13, 17:32

konik pisze:A co kon moglby stosownego wniesc do tematu
Zawsze możesz wnieść swoje doświadczenia lub przemyślenia.
konik pisze:chyba ze do uczty pochrzcielnej dolaczylby ze smakowitym snopkiem sianka i przeslodka kostka cukru :?:
W królewskim Stołecznym jest już wiosna, jeśli nie będziesz za bardzo zwlekał, to będziemy mogli Cię podjąć świeżą, wiosenną, młodą trawą. Czyli tym co tygrysy... och przepraszam, koniki naturalnie, lubią najbardziej. A chrupiąc sobie taką smaczną, zdrową i bez konserwantów trawę podzielisz się z nami swoimi przemyśleniami na temat bycia ojcem chrzestnym. Bo przecież tobie też może grozić objęcie takowej godności.

yarecky
Przyjaciel forum
Posty: 8
Rejestracja: 09-07-10, 23:13
Lokalizacja: Lublin, Poland
Kontakt:

Post autor: yarecky » 23-07-13, 14:27

Pozwolicie, ze odpowiem na pierwsze pytanie.

Ojciec Chrzestny jest to czlowiek, ktory ma zastapic Ojca, gdy ten nie jest w stanie wykonywac swoich obowiazkow, glownie zwiazanych z przekazaniem depozytu Wiary. Tak mnie przynajmniej kiedys w seminarium nauczyli (bylem na jednym wykladzie w zaprzyjaznionym Seminarium wiele lat temu i o tym wyklad byl). I tego sie trzymam. Gdy Rodzice sa w stanie przekazac ten depozyt - Ojciec Chrzestny powinien stac z boku i sie przygladac, dopingowac.

Teraz mam taka sytuacje w rodzinie, ze moja Chrzestna Corka "stracila" swojego ojca, tzn. poszedl on do innej baby. Niby gdzies jest obok. I moje zadanie polega mniej wiecej na tym, ze staram sie pokazac Corci czym powinien byc ojciec, jakie sa obowiazki ojca w rodzinie, domu etc.
Dawniej, Ojciec Chrzestny przejmowal obowiazki Rodzicow, gdy ci umierali. Jezeli dzieci nie bylo duzo - byli oni wychowywani w rodzinach swoich Chrzestnych. I tam dorastali.

Anteas

Post autor: Anteas » 07-09-13, 13:52

Dziękuję Ci Yarecky za twoje uwagi, są one bardzo cenne (tak jak i uwagi twoich przedmówców). Jednocześnie mam nadzieję że w przypadku Ani taka sytuacja jak u twojej chrześnicy nie będzie miała miejsca.

Pozostałych forumowiczów zachęcam do zabrania głosu i podzielenia się swoimi uwagami, doświadczeniami i przemyśleniami. Temat jest nadal aktualny, jako że nadal jestem chrzestnym :saint:

Roland
Przyjaciel forum
Posty: 12
Rejestracja: 09-02-14, 04:46
Lokalizacja: okolice okiolic

Post autor: Roland » 07-03-14, 23:58

Wg mnie takie hasło jak rodzic chrzestny straciło na swoim znaczeniu i Kościół nie powinien wymagać takich osób przy chrzcie. Co mam zrobić jeśli nie mogę wyznaczyć właściwych osób dla mojego dziecka? , Kościół określa wymogi... Ja takich nie widzę w swoim otoczeniu... Czy kapłan odmówi chrztu? czy mam byle kogo przyprowadzić? Druga sprawa, czy ta osoba wywiąże się ze swojej powinności? Statystycznie chrzestni pojawiają się w życiu dziecka jeszcze raz tzn podczas ślubu bo taka jest tradycja. Jeśli mam zaufane i życzliwe osoby w swoim otoczeniu to one najprędzej się zajmą dzieckiem i to bez znaczenia czy są oficjalnymi pobłogosławionymi chrzestnymi przez Kościół.
Ostatnio zmieniony 10-03-14, 21:40 przez Roland, łącznie zmieniany 1 raz.

Anteas

Post autor: Anteas » 11-03-14, 18:56

Roland; właściwy temat postu to;
Jak waszym zdaniem w obecnych czasach i otaczającej nas rzeczywistości w Polsce wygląda i wyglądać powinna rola ojca chrzestnego? Interesują mnie zwłaszcza kwestie praktyczne.
Zatem miło by było gdybyś rozwinął swoją wypowiedz w tym kierunku. Piszesz że twoim zdaniem rodzicielstwo chrzestne straciło na znaczeniu, więc napisz jakie jest jego znaczenie w naszych czasach. Natomiast pisanie czego Kościół powinien wymagać a czego nie, zdecydowanie niczego nie wnosi do sprawy. Tak samo jak twoje trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów. Zresztą co do kandydatów, to czy na prawdę nie masz wśród krewnych i znajomych nikogo kto był by bierzmowany i w miarę regularnie uczęszczał do kościoła :shock: :?: Przyjmij wyrazy współczucia.
Zaś co do przyprowadzania byle kogo i ewentualnego zaopiekowania się dzieckiem, to wiesz... Rozmawiamy o tych rodzicach chrzestnych, którzy na poważnie przyjęli na siebie rolę rodzica chrzestnego, i mają mocne postanowienie odpowiedniego odegrania tej roli, a nie tylko obecność na chrzcie i ślubie.

Roland
Przyjaciel forum
Posty: 12
Rejestracja: 09-02-14, 04:46
Lokalizacja: okolice okiolic

Post autor: Roland » 21-03-14, 02:12

Anteas współczuję, że nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Abyś zrozumiał szczególnie dla ciebie napiszę, że wyrażam swój światopogląd na ten temat. Warto czasem być krytycznym nawet wobec Kościoła katolickiego który nie jest ideałem. Świat się zmienia, Kościół także zmienia swoje konserwatywne zasady. Najważniejszą wg Ciebie kwalifikacją osoby ma być jej bierzmowanie i regularne uczestnictwo w mszach, cóż ...ja miałbym o wiele większe wymagania, taka kwalifikacja osób jest bardzo płytka ale kryteria Kościelne i jak widać Twoje jak najbardziej spełnia.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 21-03-14, 16:43

Rolandzie drogi - nawet wsrod Apostolow byly niedoskonalosci . A co proponujesz wobec tego, aby podniesc wymogi? Kto bedzie zatwierdzal i tropil kandydatow, czy juz wedlug tych wymogow sa naqlezycie usposobieni? Jakos w praktyce nie wiem, jak to mialoby wygladac. Masz jakis realny popmysl?
konik

Roland
Przyjaciel forum
Posty: 12
Rejestracja: 09-02-14, 04:46
Lokalizacja: okolice okiolic

Post autor: Roland » 21-03-14, 20:17

Koniku miły, ano tak jak rozpocząłem swoją wypowiedz w tym wątku.

ODPOWIEDZ