Emigracja - warta zachodu?

Tutaj są wszystkie tematy, które nigdzie nie pasują. Jednak ciągle proszę nie zaczynać wątków w żaden sposób nie związanych z generalnymi założeniami tego forum.
MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Emigracja - warta zachodu?

Post autor: MRC » 22-08-14, 12:38

Postanowiłem na kanwie własnych doświadczeń i przemyśleń stworzyć wątek opisujący "opłacalność" emigracji. Dla większej przejrzystości podzielę przytaczane tu treści na kilka paneli.

Wstęp do emigracji.

Zanim zdecydujecie się wyjechać z kraju zróbcie sobie zestawienie potencjalnych korzyści (np. poprawienie standardu życia) z oczywistymi wyrzeczeniami charakterystycznymi dla regionu świata do którego się udajecie (może to być np. utrata fizycznego kontakt z rodziną i przyjaciółmi na bardzo długi okres czasu, rezygnacja z ulubionych smaków potraw, niemożność uczestnictwa w nabożeństwach sprawowanych w j.Polskim, zakazy; jazdy rowerem po lesie, palenia ognisk, zbierania grzybów, naprawy pojazdu pod chmurką etc.). Im wcześniej (w młodszym wieku) zdecydujecie się na emigrację tym łatwiej i lepiej się do niej przygotujecie. Podstawą jest zaznajomienie się z tym czego nam nie wolno i z czego musimy zrezygnować w danym kraju by nie popaść w konflikt z prawem, a tym samym nie stracić wolności i możliwości przebywania w nim. Po dokonaniu bilansu zysków oraz strat i przeczytaniu "kodeksu karnego" nie pozostaje nam nic innego jak intensywna nauka języka i to tego ojczystego obowiązującego w miejscu do którego chcemy się udać. W takiej np. Belgii obowiązują 3 języki: Niderlandzki (czyli ten którym mówią również, albo i przede wszystkim Holendrzy), Francuski i Niemiecki, a oprócz nich występują jeszcze lokalne dialekty (coś na zasadzie mowy Ślązaków, Kaszubów etc). Ktoś, kto chciał by np. w Belgii pracować jako hotelarz, kelner, sprzedawca w większej lub turystycznej miejscowości powinien znać minimum 2 główne języki (Niderlandzki i Francuski) + Angielski.
Po nauczeniu się w stopniu komunikatywnym języka pozostaje zadać sobie pytanie czym chcemy się zajmować na miejscu. Jeśli mamy fach w ręku (fach=zawód, który wykonujemy w Polsce i jesteśmy w tym naprawdę dobrzy) to będzie nam zdecydowanie łatwiej niż tym co mają wyłącznie świadectwo ukończenia liceum lub dyplom uczelni humanistycznej.

Zanim definitywnie "zgasicie światło i zatrzaśniecie drzwi" w Polsce udajcie się na jakiś czas (np. na wakacje, do letniej pracy) do miejsca z którym wiążecie swoją przyszłość, bo może się okazać że zarówno przekaz osób trzecich jak i to co wyczytaliście w internecie diametralnie różni się od tego co zastaniecie na miejscu. Dodatkowo może się okazać że np. panujące na miejscu ciśnienie atmosferyczne powoduje u nas bóle głowy lub bezsenność, a zachmurzone niebo i ciągle padający deszcz buduje w nas frustrację dającą początek depresji.

Wszystkim tym, którzy z góry zakładają że nigdy nie wyjadą z Polski przypominam że niekiedy emigracja uzależniona jest od potrzeby chwili i przyczynkiem do wyjazdu może stać się konieczność uzbierania pieniędzy na operację lub np. spłacenia długów.

MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Podróż

Post autor: MRC » 22-08-14, 16:55

Podróż

Tym razem omówię zagadnienie dotarcia na miejsce i ewentualnego poruszania się po nim.

W zależności od tego czy jedziemy z kontraktem na pracę w ręku czy rzucamy nasz i ew. naszych bliskich (rodzina) los na łaskę i niełaskę potencjalnych pracodawców (zakładając że znajdziemy coś na miejscu) wybieramy najkorzystniejszy dla nas środek transportu. Wiadomym jest że przy transkontynentalnych podróżach nie pozostaje nam praktycznie nic innego jak samolot, ale przy poruszaniu się po Europie mamy jeszcze do wyboru: statek (dla Skandynawii, UK etc), własny samochód, busy, autobusy, wspólną podróż z ogłoszenia w necie lub jazdę pociągiem.

Lot samolotem

Znając z dużym wyprzedzeniem datę wyjazdu możemy wyszukać najkorzystniejsze połączenie z naszym nowym miejscem zamieszkania. Jeśli niczego się nie dorobiliśmy i naszym kapitałem w chwili wyjazdu za granicę jest to co mamy na sobie plus parę groszy w kieszeni to w związku z brakiem bagażu najszybszym i najwygodniejszym, a przy dużym wyprzedzeniu czasowym (i terminie niepowiązanym z okresem świątecznym) również najtańszym środkiem podróży będzie przelot samolotem. Połączenia lotnicze wyszukujemy i kupujemy bezpośrednio na stronie operatora (np. Wizz Air, Ryanair) gdyż wszelakie inne strony pośredniczące dokładają do ceny biletu opłaty manipulacyjne (ok. 70-100 zł). W niektórych liniach opłata za bilet odbywa się za pośrednictwem karty płatniczej, w innych wystarczy przelew. Później pozostaje nam odprawienie się online (najczęściej od ok. 7 dni przed odlotem) i dotarcie do portu lotniczego. W celu dojechania do lotniska przy dużym wyprzedzeniu czasowym również korzystamy z wszelakich możliwych promocji (zarówno przewoźnicy samochodowi tacy jak np. Polski Bus, jak i koleje IC, PR oferują różne rabaty). Podobna polityka obowiązuje w drodze z zagranicznego lotniska do miejsca docelowego (np. część połączeń z lotnisk bądź dworców belgijskich, niemieckich, francuskich, luksemburskich obsługuje firma Flibco, w której przy dużym wyprzedzeniu czasowym bilet nawet na dystansach rzędu 160 km potrafi kosztować jedynie 5€).

Podróż autobusem.

W przypadku podróży autobusem mamy zdecydowanie większy limit bagażu (zazwyczaj coś ok 30 kg/osobę) niż w przypadku podróży samolotem (tanie linie dają limit zazwyczaj ok 10 kg + czasami bagaż podróżny [ma być to zapakowane w walizkach z wymiarami co do cm], wszystko to wiąże się z dużymi ograniczeniami odnośnie przewożonych przedmiotów: metalowych, płynów etc). Przy podróży autobusem z mniejszego miasta odpada również problem dojazdu na miejsce jego odjazdu (na pewno nie pokonamy takiego dystansu jak na terminal lotniczy). Największymi mankamentem przy podróży autobusem będzie: mała ilość miejsca na nogi i ciągnąca się niemal w nieskończoność podróż do celu w otoczeniu nie zawsze kulturalnych osób.

Podróż busem

Bus posiada podobne zalety jak autobus odnośnie dostępności miejsca jego odjazdu. W przypadku busa mamy dodatkowo większą regularność kursowania i zdecydowanie krótszy czas podróży (na autostradach widuje busy mknące po 140-150 km/h wobec v max wynoszącej 100 km/h dla autobusu). W busie będzie mniej miejsca na nogi niż w autobusie i z racji prędkości oraz prowadzenia go przez jednego kierowcę podróż nim będzie obarczona jednym z największych ryzyk wypadku z pośród wszystkich zbiorowych środków transportu. W przypadku podróży busem "firmy krzak", której pojazd uległ awarii możecie zostać na lodzie na samym środku autostrady (mój kolega jechał kiedyś takim busem, w którym rozleciał się silnik kilkadziesiąt kilometrów przed granicą z Polską, po kilku godzinach czekania odebrała go z RFNu żona, reszta ludzi siedziała w busie i czekała na rozwiązanie problemu).

Podróż z ludźmi z "netu"

Obecnie wiele specjalistycznych portali oferuje wspólne podróże samochodowe. Taki rodzaj dotarcia do celu jest na pewno szybszy i bardziej komfortowy niż podróż z kilkudziesięcioma osobami w busie/autobusie. Cena przejazdu prywatnym samochodem również bywa niższa niż ta którą uiszczamy za podróż zbiorową komunikacją. Przy wyborze takiego rodzaju docierania do celu musimy jednak pamiętać że jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę kierowcy, nie mamy możliwości złożenia reklamacji i praktycznie nie obejmuje nas żadne ubezpieczenie (nawet NNW wykupione przez kierowcę może być niekiedy niewystarczające). Dodatkowo z własnego doświadczenia wiem że takie auto narażone jest na zdecydowanie częstsze kontrole drogowe niż bus/autobus. Jeśli kierowcę zatrzyma do kontroli patrol i wykaże większe nieprawidłowości to taka jazda może się dla nas zakończyć na środku autostrady lub nawet w areszcie. Dlaczego tak się może stać? Policja często robi akcję na zasadzie zatrzymywania "przeludnionych" i znajdujących się na polskich "blachach" samochodów, w których dokonuje szczegółowego skontrolowania bagażu przy pomocy psów wyszkolonych do poszukiwania narkotyków. Nawet jeśli kierowca nie jest miłośnikiem narkotyków etc, to za sprawą "upodobań" jednego z współpasażerów on i cała reszta może mieć niemałe problemy. Podobnie sprawa komplikuje się w przypadku gdy zatrzymany do kontroli pojazd prowadzi kierowca, który miga się od płacenia mandatów. Wówczas taki kierujący zostaje aresztowany, pojazd trafia pod zastaw należności, a podróżni zostają pozostawieni samym sobie w miejscu kontroli.

Podróż własnym samochodem

Jest to najwygodniejsza i dająca największe możliwości przewozu bagażu forma podróży dla rodziny.
Należy jednak pamiętać że w zależności od indywidualnych regulacji prawnych w danym kraju mamy zazwyczaj od 6 m-cy do max 2 lat na przerejestrowanie samochodu. Dodatkowo poruszanie się samochodem na polskich tablicach może nam przysporzyć częstszych kontroli drogowych i większego zainteresowania wśród wandali oraz tych którzy nie do końca wyznają ideę że ich kraj stoi otworem dla wszystkich mieszkańców świata.

MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Praca

Post autor: MRC » 27-08-14, 07:28

Praca

W Polsce zwykło się mówić jaka płaca taka praca, ta zasada jednak nie dotyczy zachodu.
No dobrze ale zacznijmy od początku, czyli sposobu wyszukania pracy. W Belgii, Holandii znajduje się sporo biur pośrednictwa pracy (w dosłownym tłumaczeniu są to sklepy pracy) w których również pracują Polacy (zazwyczaj ulokowani są w biurach znajdujących się w większych miastach, przy strefach produkcyjnych etc.). Idąc do takiego biura zabieramy ze sobą dokumenty (na miejscu robią ksero prawa jazdy, polskiego dowodu osobistego / tutejszego dowodu, karty do bankomatu) i wypełniamy kwestionariusz (najczęściej na PC na którym nie ma klawiatury qwerty :D ) odnośnie zdolności i preferencji w kwestii tego co chcemy wykonywać (prace w transporcie, przetwórstwie, budowlance, ogrodnictwie etc). Tutaj najważniejsza jest chęć do pracy i umiejętności. W przetwórstwie nie wymagają badań lekarskich, a do ogrodnictwa czy budowlanki (może poza pracami z prądem gdzie wymagają certyfikatów) można pójść bez papieru, bo dla tutejszego pracodawcy najważniejsze jest nie to co mamy w CV, a opinia od byłych pracodawców (w tym i agencji pośrednictwa pracy) i to jak się odnajdziemy na danym stanowisku pracy. W przypadku wykonywania pracy w szczególnych warunkach (np. noszenie ciężkich przedmiotów, praca na śliskim podłożu) "pośredniak" po podpisaniu umowy wyposaża nas w odpowiednie ubranie (np buty z blachą, kalosze, spodnie etc.). Taki ubiór (nie tylko pokwitowany przy odbiorze, ale i noszony w pracy) jest konieczny do wypłaty ew. ubezpieczenia w przypadku wypadku w pracy.

Każda praca ma swój indywidualny charakter ale jedną wspólną cechą dla nich wszystkich będzie to że tutejsi pracodawcy nie znoszą bezczynności. Najwyraźniej wyznają zasadę że skoro płacą to każda sekunda musi być przepracowana. Tutaj nie ma nie tylko wychodzenia na "fajeczkę" ale nawet chwili odpoczynku (poza wskazanymi przez pracodawcę pauzami). Przykładowo jeśli pracuje się na linii produkcyjnej to w chwili zmiany asortymentu na taśmie ludzie rozbiegają się po hali i zaczynają zamiatać, ściągać wodę z podłogi, rozpakowywać pudła "na zapas" etc. Sprzedawczynie w eleganckich butikach ubrane w super ciuchy widuje się z szczotkami w ręce lub ścierkami i wiaderkami przy witrynach sklepowych.
Co do wspomnianych przerw to są one ustawowe i bezpłatne, tzn. mając 7 i pół godzinny dniowy tryb pracy siedzimy w zakładzie od 8 do 10 godzin (są też i 3 i pół godzinne przerwy, czyli wychodzi 11 godzin w robocie). Oczywiście przerwa jest przeznaczona dla nas i w przypadku długich pauz można wyjść na "miasto" w celu zjedzenia sobie czegoś w knajpie, zrobienia zakupów etc.
W Polsce zwykło się narzekać na tzw. umowy śmieciowe, co jednak powiecie o często spotykanej tutejszej formie zatrudnienia, gdzie każdorazowo przychodząc do pracy podpisujemy jednodniowy kontrakt na np. 5 godzin pracy?

Wynagrodzenie u zachodniego pracodawcy może wydawać się kilkukrotnie atrakcyjniejsze niż w Polsce, jednak bez perfekcyjnej znajomości języka i posiadania poszukiwanego na miejscowym rynku pracy zawodu człowiek staje się kimś na wzór niewolnika XXI wieku od którego wymaga się wydajności robota.

MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Kultura

Post autor: MRC » 05-09-14, 16:07

Kultura.
Powiedzenie "co kraj to obyczaj" jest niezwykle trafnym opisem tego co można spotkać za granicą. Sposób zachowania się danych społeczności kształtują tradycja i prawo a dokładniej jego egzekwowanie. O ile w przypadku tradycji w odniesieniu do społeczności mult-kulti ciężko się wypowiadać o tyle nieuchronność kary działa dość mobilizująco wobec społeczeństwa. W mojej skromnej ocenie ok 90% mieszkańców takiej Belgii sprząta po swoich pupilach. W przypadku ruchu drogowego ok. 90% kierowców szanuje pieszych i rowerzystów zatrzymując się odpowiednio wcześniej widząc zbliżających się do przejścia ludzi. Również 99% kierowców przestrzega zatrzymywania się na żółtym świetle (na większości skrzyżowań są fotoradary rejestrujące takie właśnie wykroczenia jak przejazd na czerwonym świetle) To były pozytywne aspekty, bardziej lekceważący a może i mniej uważni są kierowcy w przypadku przestrzegania limitów prędkości (+10, +15 względem max limitów na drogach poza miastem), rozmów przez telefon podczas jazdy bez urządzeń głośnomówiących oraz parkowania pojazdów (pozostawianie pojazdów w strefach zakazu parkowania, nie uiszczanie opłat).

W przypadku obcowania z rodowitymi mieszkańcami danego państwa trzeba uważać na to co się mówi i kiedy się mówi. Wszechobecne wyszukiwanie przez nich w naszym dialogu treści o podłożu rasistowskim lub dyskryminującym dane grupy powoduje to że lepiej nie zdobywać się na żarty albo wywody po paru głębszych. Tubylcy również nie lubią jak ktoś przebywa dłużej w jednym miejscu i robi np. zdjęcia - takie zachowanie może zaowocować wezwaniem policji i skontrolowaniem takiego obserwatora.

Po przybyciu w dane miejsce człowiek musi się na nowo nauczyć wielu "lokalnych" rzeczy takich np. jak gospodarka odpadkami (w Polsce większość ma komfort wywalana wszystkiego na bieżąco do kosza, tutaj "zwykłe" śmieci leżą po tydzień w domu, większość szklanych opakowań jest bezzwrotnych, a plastiki z tekturą są odbierane naprzemiennie co 2 tygodnie).

Wszystkim tym którzy zamierzają wyjechać do danego kraju by się w nim osiedlić polecam przestudiowanie lektury for Polonii zamieszkujących dane ziemie. Przeglądając takie forum bardzo łatwo wybadać sytuację odnośnie zatrudnienia (dysproporcje pomiędzy poszukującymi a oferującymi pracę oraz ilość wyświetleń jednych i drugich ogłoszeń) jak i wielu innych aspektów związanych z życiem w danym kraju.

Andriej
Przyjaciel forum
Posty: 446
Rejestracja: 12-02-13, 16:05
Lokalizacja: Alpy

Post autor: Andriej » 06-09-14, 20:21

Ja EMIGRANT: BO BY MNIE ROZSTRILILI W uKRAINU W SOWIETSKOJ WLASTI: aLE TERAZ TO CZY W KRAJU JEST GLODß
kLAWIATURA MI SZWANKUJU; DLATEGO TAKI DUZE BUKWY:

Bob
Przyjaciel forum
Posty: 29
Rejestracja: 05-10-13, 20:39
Lokalizacja: Polska

Post autor: Bob » 23-12-14, 07:01

W stu procentach się z tobą zgadzam Marcin. Niestety ludzie często nie mają innej perspektywy, trochę to smutne...

Bob
Przyjaciel forum
Posty: 29
Rejestracja: 05-10-13, 20:39
Lokalizacja: Polska

Post autor: Bob » 23-12-14, 07:09

Mam na myśli tych, którzy nie mają wielkich kwalifikacji i w Polsce ledwo wiążą koniec z końcem. To minimum socjalne u nas jest faktycznie minimalne

Bob
Przyjaciel forum
Posty: 29
Rejestracja: 05-10-13, 20:39
Lokalizacja: Polska

Post autor: Bob » 23-12-14, 07:18

Jeszcze jedno chciałem dodać. Jestem kierowcą i mam na umowie najniższą krajową a reszta to są jakieś diety albo pieniądze pod stołem. Za co zatem mam żyć gdy się zestarzeję albo tfu tfu zachoruję? Na zachodzie przynajmniej uzbierać można na godziwą emeryturę. Dla mnie osobiście to jest główny cel pracy w Niemczech (w moim przypadku) Obecnie zrobiłem sobie przerwę świąteczną, ale po nowym roku na pewno wrócę do pracy za odrę.

misiek_k
Przyjaciel forum
Posty: 6
Rejestracja: 18-01-15, 13:22
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: misiek_k » 26-01-15, 18:59

Bob poruszył dobry wątek, sporo ludzi tak pracuje - najniższa krajowa, reszta do koperty.
Dlatego tak ważne jest aby najniższa krajowa rosła systematycznie, ale nie zapominajmy, że to też nie jest złoty środek. Małe firmy jak przyjmą po szkole pracownika, który "nie zarobi na siebie" nie może mu płacić dużych pieniędzy.
Tylko dlaczego korzystają z tego duże firmy? Polak Polakowi...
Pielgrzymka - Duchowe przeżycia

ODPOWIEDZ