John Wayne, Paweł VI i upadek naszej cywilizacji.

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11157
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

John Wayne, Paweł VI i upadek naszej cywilizacji.

Post autor: hiob » 26-01-10, 09:53

Choć w połowie lat sześćdziesiątych wszyscy uważali, że ideały i przekonania pokolenia rodziców ówczesnych ludzi odeszły w przeszłość i stały się niemodne, dziś my patrzymy na ideały i wierzenia tamtej epoki i stwierdzamy, że wcale te wartości wtedy jeszcze przepadły. Porównując dzisiejsze czasy wydaje się nam, że wtedy wszystko było jeszcze takie niewinne. Tradycyjne wartości były ciągle żywe, nie tylko w rodzinach zwykłych zjadaczy chleba, ale także wśród najwybitniejszych aktorów hollywoodzkich.

Dean Martin to znany, przynajmniej mojemu pokoleniu, a jeszcze bardziej pokoleniu moich rodziców, aktor, piosenkarz i komik amerykański. Dean zagrał między innymi w kultowym westernie Rio Bravo z Johnem Waynem. W roku 1965 zainaugurował w NBC swój program The Dean Martin Show,gdzie grając wiecznie podpitego gospodarza (jako odpowiedź na powszechnie panującą i nie całkiem fałszywą opinię o nim), rozmawiał ze znanymi aktorami i piosenkarzami.

Wśród jego gości byli Woody Allen, Louis Armstrong, Bing Crosby, Ella Fitzgerald, Goldie Hawn, Michael Landon, Ronald Reagan, Burt Reynolds, Frank Sinatra, Raquel Welch, czy John Wayne, że wymienię tylko parę powszechnie znanych osób.

Poniżej jest fragment programu z roku 1966, z Johnem Waynem. Chciałem go przypomnieć, bo to, co Duke powiedział w tej audycji, na żywo, do milionów telewidzów, (program ten należał do najpopularniejszych w amerykańskiej TV), dzisiaj by nie przeszło przez gardło większość amerykańskich aktorów, nie wspominając już o politykach, dziennikarzach, czy w ogóle jakichkolwiek "osobach publicznych".

Ponieważ nie każdy zna angielski, postaram się w miarę możliwości przetłumaczyć tę rozmowę, choć w jednym, czy dwóch miejscach miałem problemy z dokładnym zrozumieniem. Jednak nie jest to takie istotne. To, co ważne, zrozumiałem doskonale.
"Dean Martin: Muszę mówić szybko, bo nie jestem przyzwyczajony do przebywania na takiej wysokości bez spadochronu. Nie wspominając już o tym, że ten koń musi wrócić na karuzelę przed jedenastą. Zrobiłbym to tylko dla jednej osoby na świecie, która jest najmilszym facetem jaki istnieje. A zatem, panie i panowie, przedstawiam wam: Mister John Wayne!
Jedno jest pewne, dobrze się trzymasz w siodle. Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy, że jesteś w moim programie.

John Wayne: Nawet nie wiesz, jaki ja jestem szczęśliwy i chciałbym ci podziękować za zorganizowanie tak dobrego konia.

Dean Martin: To nie jest zwykły koń, przyjacielu, to była zebra zanim [the white (k)night went by?]

John Wayne: Kręcę teraz western z Kirkiem Douglasem. Szkoda, że cię z nami nie ma.

Dean Martin: Musiałem skończyć z westernami, zbyt trudno czytać kartki galopując na koniu.

John Wayne: Nie opowiadaj bzdur, nakręciliśmy razem dwa westerny i nigdy nie pomyliłeś roli.

Dean Martin: Nie mów nikomu, ale ja jechałem na Mister Ed i on nigdy się nie pomylił.
Powiedz mi, który z twoich filmów lubisz najbardziej?

John Wayne: Ten, który nakręciłem w tamtym tygodniu, z Marisą, moją ośmiomiesięczną córką.

Dean Martin: To bardzo miłe. Myślę, że to wspaniałe, że masz wszystkie te dzieci, a szczególnie jestem z ciebie dumny, że masz teraz tą nową córeczkę.

John Wayne: Ja także jestem z ciebie dumny, Dean. Ty masz siódemka. Ty też nie siedzisz bezczynnie gapiąc się w ścianę.

Dean Martin: Pozwól mi o coś spytać. Wszyscy chcieliby coś wiedzieć. Jesteś jedną z największych gwiazd na świecie, grasz w filmach od trzydziestu siedmiu lat, masz malutką córeczkę… Czego byś chciał dla niej?

John Wayne: Myślę, że to, co każdy rodzic. Doczekać, by ujrzeć, że dobrze zaczyna swe życie. Chciałbym, by poznała wartości, które myśmy poznali jako dzieci, które zbyt wielu uważa dziś za przestarzałe, a najbardziej chciałbym, by była wdzięczna, jak ja jestem wdzięczny każdego dnia mego życia, że żyje w Stanach Zjednoczonych. Zdaję sobie sprawę, że to zabrzmi dość prosto, ale pierwszą rzeczą, jaką moja córka nauczy się ode mnie to Modlitwa Pańska i niektóre Psalmy. (Owacja)
I naprawdę mi wszystko jedno, czy nauczy się na pamięć Adresu Gettysburskiego, jeżeli tylko będzie go rozumiała. A ponieważ małe dziewczynki rzadko są powoływane do obrony swej ojczyzny, ona może nigdy nie być zmuszona do podniesienia ręki i złożenia tej przysięgi, ale z pewnością chciałbym by miała szacunek dla tych, którzy to zrobili. To właśnie chciałbym dla swej córeczki.

Dean Martin: Jestem z ciebie dumny."
[center]<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WBQ1T1sQQ_E&hl ... ram><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/WBQ1T1sQQ_E&hl=en_US&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>[/center]

Parę uwag: 1. "Mister Ed, koń który mówi" to był bardzo popularny serial, który nadawała także polska TV.

2. Adres gettysburski (Podaję za Wikipedią:) &#8211; krótka przemowa wygłoszona 19 listopada 1863 przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Abrahama Lincolna podczas uroczystości na cmentarzu poległych w bitwie pod Gettysburgiem w dniach 1-3 VII 1863 roku żołnierzy Unii, przedstawiała cele, w imię których jego rząd prowadził wojnę o przywrócenie jedności państwa. Nacisk położył głównie na zgodność tych celów z podstawowymi założeniami konstytucji z 1787 r. Wystąpienie to uważane jest za wzór amerykańskiej retoryki politycznej, czyli zwięzłej i zawierającej ważne treści.
"Lat temu osiemdziesiąt i siedem ojcowie nasi na tym kontynencie dali początek narodowi, poczętemu z wolności i w przekonaniu, że wszyscy ludzie rodzą się równymi. [&#8230;] I to my, z Boga pomocą, doczekamy odrodzenia idei wolności w tym kraju i to my sprawimy, że rządy narodu, przez naród i dla narodu nie znikną wraz z nami z powierzchni ziemi."
3. Zarówno Dean Martin, jak i John Wayne byli ojcami siódemki dzieci. I choć trudno ich nazwać jakimś przykładem ojców rodziny, (obaj byli żonaci po trzy razy), to ciągle na tle dzisiejszych gwiazd filmowych wyglądają jak ideały. Może małżeństwo nie było dla nich świętością, Martin rozwiódł się trzykrotnie, Wayne dwukrotnie, ale z pewnością posiadanie dzieci było dla nich ważne. Nikomu wtedy nie przychodziło do głowy, że "dziecko" mogłoby mieć pejoratywne znaczenie.

Zaledwie półtora roku po tej audycji Paweł VI ogłosił encyklikę Humanie Vitae, sprowadzając na swą głowę krytykę z każdej niemal strony. Ale dziś widzimy ponad wszelką wątpliwość, że encyklika ta była prorocza, a nasza cywilizacja wymiera na naszych oczach. Wymiera jak każda poprzednia: Poprzez wymieranie i rozpad rodzin. Zastępowana jak zawsze w dotychczasowej historii ludzkości: Przez inną cywilizację, technicznie, intelektualnie, kulturowo mniej rozwiniętą, ale taką, dla której rodzina, i to wielodzietna rodzina jest rzeczą świętą.

Jeżeli nie uleczymy naszych rodzin, jeżeli rodziny mające siedmioro dzieci nie staną się czymś normalnym i pożądanym, to bez wątpienia nasza cywilizacja umrze. Nie pierwsza w historii ludzkości i nie ostatnia. I poza nami samymi nikogo o to nie będziemy mogli winić.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ