Sanguis martyrum semen christianorum.

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11157
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Sanguis martyrum semen christianorum.

Post autor: hiob » 30-06-10, 15:29

Dzisiaj, nazajutrz po uroczystości Świętych Apostołów i Męczenników, Piotra i Pawła, w Kościele obchodzimy wspomnienie dowolne Pierwszych Męczenników Świętego Kościoła Rzymskiego. Dzisiejsze pierwsze czytanie, z proroka Amosa, brzmi tak:

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan, Bóg Zastępów, będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie w bramie sprawiedliwość! Może ulituje się Pan, Bóg Zastępów, nad Resztą pokolenia Józefa. Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok nie wysychający wyleje! (Am 5,14-15.21-24)

Słuchając tych słów myślałem o wpisach na blogowisku Frondy. Ostatnio w przeważającej mierze dotyczą one wyborów, sytuacji politycznej, dyskusji nad kandydatami, a także dyskusji na temat wyższości liberalizmu na libertarianizmem, czy też odwrotnie.

Ja, prawdę mówiąc, gubię się w tym troszkę i nie bardzo wiem, o czym są te dyskusje. Żaden program partyjny nie naucza tego, czego naucza Kościół i każdy ma, z punktu widzenia nauki Kościoła, bardzo poważne błędy. Dlatego specjalnie się nie podniecam najbliższymi wyborami, bo po pierwsze nie mają one aż tak wielkiego znaczenia, a po drugie i tak niczego na dłuższą metę nie zmienią.

Pan Jezus przyszedł na świat w bardzo konkretnym miejscu i czasie. Mógł to zrobić kiedy indziej, a jednak w swej boskiej mądrości zdecydował, że to będzie najlepszy czas. Nie wybrał momentu, gdy panował Dawid, lub Salomon, gdy Izrael był potęgą światową, być może najpotężniejszym królestwem w ówczesnym świecie, ale przyszedł, gdy Jego ojczyzna była okupowana przez potwornego wroga. Okupant nie tylko zabrał ziemię, ale żądał oddawania sobie boskiej czci. Coś, co było nie do pomyślenia dla prawych Żydów.

Czasy tuż przed przyjściem Jezusa opisują Księgi Machabejskie. Machabeusze aktywnie walczyli z tym potwornym okupantem i udało im się na ponad sto lat uzyskać pewien rodzaj autonomii, czy ograniczonej niepodległości. Ostatni z Machabeuszy rządził do 37 roku przed Chrystusem, gdy władzę przejął Edomita, Herod, który został królem rzymskiej prowincji Judei.

Pamięć o powstaniach Machabeuszy była wciąż żywa. Ludzie oczekiwali przyjścia Mesjasza, który, w powszechnym rozumieniu, miał stać się nowym Dawidem, wielkim królem i wojownikiem i przywrócić dawną świetność Izraela.

Tamten okres w historii Judy jest pełen powstań i rewolt przeciw Rzymowi. Historycy podają nam kilkanaście imion przywódców powstańczych, których lud uważał za mesjaszy. Najprawdopodobniej Barabasz był jednym z nich, ale i o innych piszą tacy historycy jak np. Józef Flawiusz.

Tymczasem Jezus w czasie swych trzech lat, jakie spędził wśród swych rodaków na ziemi, ani raz nie nawiązuje do politycznej sytuacji. Nie wychwala stronnictwa esseńczyków ponad zelotów, ani faryzeuszy ponad saduceuszy. Mówi tylko, by kochać bliźniego, nakarmić go i przyodziać, a gdy nam zabiera suknię, oddać mu i płaszcz.

Czy Pan Jezus nie wiedział, co się wokół niego dzieje? Czy nie widział tych pogańskich świątyń, tego zepsucia i grzechu na dworze Heroda, tej hipokryzji wśród duchowych przywódców narodu? Wiedział i widział i niejednokrotnie potępiał zło moralne wokół siebie. Ciągle to nie zmienia w niczym faktu, że do polityki nie wtrącał się wcale.

Zło można pokonać tylko świętością. Tylko odmianą naszych serc. Tylko nawróceniem. Ale my nie zmienimy serca ani pana Ka, ani pana Ko. Nie zmienimy programu PiSu i nie zmienimy programu PO. Nie teraz, nie dziś, nie przed niedzielnymi wyborami i nie przed kolejnymi wyborami. Zmienić możemy tylko jedno. Nasze serca.

Przez nasze serca rozumiem moje serce. Ja mogę zmienić tylko jedną osobę. Siebie. Powiecie, że to nie będzie miało wpływu na wyniki niedzielnego glosowania? Jasne, że nie. Ale gdy Ty także zmienisz swoje serce, to wtedy sytuacja zaczyna się zmieniać. Czy zdążymy przed niedzielą? Wątpię. Nie zdążymy nawet przed kolejnymi kilkunastoma wyborami. Taki proces zajmuje dekady. Ale jest skuteczny i jest to jedyna skuteczna droga.

Pan Jezus coś zapoczątkował, co kontynuowali Jego uczniowie. Zapłacili za to bardzo wysoką cenę. Śmierć za wiarę nie była wyjątkiem, to była reguła. Jasne, że nie zawsze i nie wszędzie, były w pierwszych wiekach całe dziesięciolecia, gdzie tolerowano tę dziwną sektę wyznawców Chrystusa. Jednak były także takie okresy, gdzie za wierność Jezusowi płaciło się najwyższą cenę.

Trzy wieki zajęło chrześcijaństwu pokonanie pogańskiego Rzymu. Trzy wieki i tysiące, a pewnie nawet miliony ofiar. Krew męczenników stała się posiewem chrześcijan. "Sanguis martyrum semen christianorum". To były wielkie żniwa, które dłly nam ziarno, z którego wyrosło chrześcijaństwo na następne tysiąclecia.

I to jest nasz problem dzisiaj. Ziemia już jest wyjałowiona. Nikt nie jest gotów oddać życia za Chrystusa. Co tam życia. Nikt się nie przyznaje do Chrystusa, by się nie narazić na śmieszność, na dziwne spojrzenie, na uśmieszek politowania. Męczeństwo? Hmm. Do męczeństwa nam daleko. My się wstydzimy przeżegnać przed posiłkiem, czy wyciągnąć różaniec w publicznym miejscu.

Indyferentyzm, tolerancja, relatywizm, polityczna poprawność – to są nasze idee, nasze bożki, nasza religia. Nas, jako społeczeństwa. I dopóki tak będzie, nie ma większego znaczenia który z panów "K" będzie prezydentem. Jasne, że zawsze mamy obowiązek wybrać mniejsze zło, ale nie to jest przecież naszym celem. Naszym celem jest nie mniejsze zło, ale Dobro. Dobro, którym jest Bóg.

Najdłuższa wyprawa wymaga zrobienia pierwszego kroku. Zróbmy go. Nalepianie plastra na raka nic nie zmieni. Może zakryje ranę, ale choroby nie wyleczy. Chorobę trzeba leczyć u źródła, czyli w naszych sercach. I nie przejmujmy się, że może zajmie to także trzysta lat. Bóg nie żąda od nas sukcesów, lecz wierności. Nie przejmujmy się, że nas jest tak mało, bo wcale tego nie wiemy. Nas mogą być miliony, ale jak nic nie robimy, to się nawet nawzajem nie dostrzegamy.

Powstaną inne partie, inne programy, nasze programy. Nie będziemy musieli wtedy wykręcać rąk politykom, by wykrztusili z siebie, czy są za, czy przeciw in vitro. Politycy sami nie będą mogli przestać o tym mówić. Nie podatki i służba zdrowia. Bo przecież, choć i te sprawy są istotne, nie są one najważniejsze.

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. (Mt 6, 31-33)

Dziś wspomnienie pierwszych męczenników. Kościół współczesny rozwija się żywiołowo w Afryce i w niektórych regionach Azji, czyli tam, gdzie za wyznawanie chrześcijaństwa płaci się najwyższą cenę. Tymczasem w Europie i w mniejszym stopniu w Ameryce, gdzie nawet ludzie wstydzą się mówić o Jezusie, Kościół umiera.

Pomyślmy o tym. wszyscy. Od szeregowych "podgrzewaczy ławek", jak to się ładnie w Ameryce nazywa, po naszych kapłanów i biskupów. Bo problem dotyczy każdego z nas.

Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! (Ap 3, 15-19)
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ