Rocznica ogłoszenia encykliki "Humanae Vitae"

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11157
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Rocznica ogłoszenia encykliki "Humanae Vitae"

Post autor: hiob » 25-07-10, 04:19

Czterdzieści dwa lata temu, 25 VII 1968 roku, Papież Paweł VI ogłosił najsłynniejszą chyba i najbardziej kontrowersyjną encyklikę w historii Kościoła Katolickiego. Encyklikę, która wzbudziła olbrzymi zawód, rozczarowanie i wręcz bunt wśród nie tylko wielu wiernych, ale także niektórych księży i biskupów.

Na przykład 27. września 1968 roku episkopat kanadyjski wydał oświadczenie, znane jako "Winnipeg Statement", gdzie możemy przeczytać między innymi:
17. Faktem jest, że pewna liczba katolików, wprawdzie będąca podmiotem nauczania encykliki, uznaje za ekstremalnie trudne, lub wręcz niemożliwe przyjęcie tej nauki […] Ponieważ nie negują oni żadnego punktu objawionej i katolickiej wiary ani też nie odtrącają nauczycielskiego autorytetu Kościoła, nie powinni być uważani, ani też sami nie powinni się uważać za wyłączonych ze wspólnoty wiernych.

25. W sytuacji jaką opisaliśmy wcześniej w tym oświadczenie (paragraf 17), spowiednik lub kierownik duchowy musi wykazać pełne sympatii zrozumienie i szacunek dla szczerej dobrej wiary tych, którzy nie osiągną sukcesu w wysiłkach zmierzających do akceptacji niektórych punktów encykliki.

26. […]W zgodzie z przyjętymi zasadami teologii moralnej, jeśli osoby te szczerze, ale bez powodzenia próbowały postępować zgodnie z podanym [w encyklice] dyrektywami, mogą być pewne, że każdy, kto wybiera takie postępowanie, które jemu się wydaje prawidłowe, postępuje w zgodzie z dobrym sumieniem.
Oczywiście prawdą jest, że nam nie wolno postępować niezgodnie z naszym sumieniem. KKK mówi o tym wyraźnie, cytują dokument SV2, Dignitatis humanae:
1782 Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. "Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej".
Jednak samo sumienie nie jest jakimś najwyższym dobrem. Jest instrumentem, który wymaga regulacji. Jak waga, jak termometr. Gdy nie jest odpowiednio wyskalowane, pokazuje nam bzdury. Pokazuje zafałszowaną rzeczywistość. Jeszcze raz KKK:
1783 Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony. Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Wychowanie sumienia jest nieodzowne w życiu każdego człowieka, który jest poddawany negatywnym wpływom, a przez grzech – kuszony do wybrania raczej własnego zdania i odrzucenia nauczania pewnego.

1789 Oto niektóre zasady, które stosują się do wszystkich przypadków:- nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikło z niego dobro;
Antykoncepcja zawsze jest złem. Jest czymś wewnętrznie, z samej istoty złym. Uczy tego wyraźnie Biblia i uczy tego "od zawsze" Kościół. Dlatego oświadczenie biskupów kanadyjskich było poważnym błędem, odstępstwem od nauki Kościoła i wręcz buntem przeciwko nauczaniu Papieża.

Piszę szczegółowo o tym oświadczeniu, bo przez to, że było to oficjalne stanowisko całej krajowej konferencji biskupów, jest to taki najbardziej wyrazisty przykład buntu. Ale ten bunt był obecny niemal wszędzie. Wielu biskupów w wielu krajach sprzeciwiało się encyklice Pawła VI. Nie wspominając już o milionach wiernych, którzy tylko czekali na tego typu oświadczenia tych, którzy powinni być naszymi przewodnikami. Niestety, w Kanadzie okazali się oni ślepymi przewodnikami ślepych.

Ale miało być o samej encyklice, nie o reakcjach na nią. Encyklika natomiast wybroniła się sama, a Papież Paweł VI okazał się prawdziwym prorokiem, choć lepiej by dla nas było, by się mylił. Wszystko to, co Paweł VI przewidywał, przed czym ostrzegał stało się faktem, który każdy z nas może zobaczyć na własne oczy.

Przed momentem na Frondzie przeczytałem:
W Wielkiej Brytanii dokonuje się 500 aborcji dziennie.

Co piąta ciąża kończy się zabiciem dziecka przez aborcję – tak wynika z najnowszych danych na temat zabijania dzieci nienarodzonych na wyspach. – To szokujące i przerażające – krótko komentuje parlamentarzysta lord lord David Alton i wzywa do narodowej debaty w tej sprawie.

Oficjalne dane mówią, że od zalegalizowania w Wielkiej Brytanii aborcji w 1967 r., zabitych zostało 6,1 mln nienarodzonych dzieci. Z tego zaledwie 0,4 proc. aborcji dokonano ze względu na zdrowie i życie matki. A to właśnie te "argumenty" były najczęściej podnoszone przez aborcyjne lobby, które dążyło do liberalizacji prawa w tej kwestii.

Obecnie większość aborcji dokonywanych jest na życzenie. A lord Alton wskazuje przy tym, że Brytyjki dokonują dziś wielokrotnych aborcji, a nawet zdarzają się aborcje dzieci poczętych metodą in-vitro. -Skala tego zjawiska jest szokująca. Ponadto mamy do czynienia z paradoksem. Aborcja sięga bardzo dużych rozmiarów w kraju, w którym pary wydają fortuny, by począć dziecko metodą in-vitro, gdzie adoptuje się dzieci z zagranicy, ponieważ brakuje dzieci do adopcji w samej Brytanii – ocenia pochodzący z Liverpoolu polityk.
Jest to znamienne, bo do 1931 roku wszystkie kościoły, wszystkie denominacje chrześcijańskie zawsze, w każdej sytuacji, uważały antykoncepcję za poważne zło moralne. To właśnie w 31 roku kościół anglikański pierwszy dopuścił stosowanie antykoncepcji w wyjątkowych sytuacjach i po bardzo niewielu latach wszystkie inne odłamy chrześcijaństwa, poza Kościołem Katolickim, podążyły za Anglikanami. Przed encykliką Humanae Vitae bardzo wiele osób miało nadzieję, że i KK zmieni swe nauczanie. Oczywiście okazało się to niemożliwe, bo nauczanie to nie pochodzi od ludzi, lecz od Boga. Nikt, nawet papież, nie ma takiej mocy i uprawnień, by je zmienić.

W USA jest podobnie jak w Anglii, prawie co piąta ciąża kończy się aborcją. Wśród czarnych Amerykanów niemal 40% dzieci nienarodzonych jest zabijanych. Co więcej, niemal połowa kobiet, które miały aborcję twierdzi, że stosowały jakieś środki antykoncepcyjne. A przynajmniej im się tak wydawało…

"Planned Parenthood", organizacja odpowiedzialna za największą ilość morderstw nienarodzonych dzieci na świecie, nagrodziła, czytam na Frondzie, panią Nancy Pelosi, przewodniczącą Izby Reprezentantów USA, nagrodą "Bojowniczki o Zdrowie Kobiet". Oczywiście za to, że ta pani przewodnicząca, podkreślająca na każdym kroku, że jest katoliczką, dba w sposób niezwykle efektywny o takie organizacje jak "Planned Parenthood" i pilnuje, by przemysł aborcyjny nie miał żadnych przeszkód w swym procesie mordowania niewinnych dzieci. A w rewanżu mordercy ci zasilają panią Pelosi i jej partię olbrzymimi sumami pieniędzy. Bo zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi właśnie o pieniądze.

Czemu zatem uważam Papieża Pawła VI za proroka? Co takiego napisał on przed 42 laty, w czasach, gdy rozwody się niemal nigdy nie zdarzały, a niewierność małżeńska była czymś rzadkim i tak niezwykle wstydliwym i starannie ukrywanym, że gdy wyszła na jaw, stawała się skandalem? Zacytuję jeden paragraf z jego Encykliki Humanae Vitae, podkreślenia moje:
17. Uczciwi ludzie mogą nabrać jeszcze mocniejszego przekonania o tym, jak bardzo uzasadniona jest nauka, którą Kościół w tej dziedzinie głosi, jeśli zwrócą uwagę na następstwa, do jakich prowadzi przyjęcie środków i metod sztucznego ograniczania urodzeń. Niech uprzytomnią sobie przede wszystkim, jak bardzo tego rodzaju postępowanie otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów. Nie trzeba też długiego doświadczenia, by zdać sobie sprawę ze słabości ludzkiej i zrozumieć, że ludzi – zwłaszcza młodych, tak bardzo podatnych na wpływy namiętności – potrzeba raczej pobudzać do zachowania prawa moralnego, a przeto wprost niegodziwością jest ułatwiać im samo naruszanie tego prawa. Należy również obawiać się i tego, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia, służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia.

Trzeba wreszcie pilnie rozważyć i to, jak bardzo niebezpieczne możliwości przyznałoby się w ten sposób kierownikom państw, nie troszczącym się o prawa moralne. Któż mógłby wtedy obwinić władzę państwową o stosowanie w skali całego społeczeństwa takich rozwiązań, które przyznano by małżonkom jako godziwe w rozwiązywaniu problemów występujących w poszczególnych rodzinach? Któż zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne, jeśli uznaliby je za skuteczniejsze, co więcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uważaliby to za konieczne? W ten sposób doszłoby do tego, że ludzie pragnący uniknąć trudności związanych z przestrzeganiem prawa Bożego w życiu indywidualnym, rodzinnym czy społecznym pozwoliłoby władzy państwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małżonków.
Ale czemu mówiłem o aborcji, gdy Papież pisał o antykoncepcji? Pomieszałem pojęcia? Nie, i każdy, kto czytał inną encyklikę, Evangelium Vitae Jana Pawła Wielkiego wie o tym. Zatem na koniec, już bez komentarza, fragment tej Encykliki. Tu także uwypuklenia tekstu pochodzą ode mnie:
[…] 13.Twierdzi się często, że antykoncepcja, jeśli jest bezpieczna i dostępna dla wszystkich, stanowi najskuteczniejszy środek przeciw aborcji. Zarzuca się też Kościołowi katolickiemu, że w rzeczywistości sprzyja rozpowszechnieniu się przerywania ciąży, ponieważ uparcie obstaje przy swojej nauce o moralnej niegodziwości antykoncepcji. Taka argumentacja okazuje się w rzeczywistości zwodnicza. Być może wielu ludzi rzeczywiście stosuje środki antykoncepcyjne po to, aby nie narażać się później na pokusę aborcji. Jednakże antywartości wszczepione w "mentalność antykoncepcyjną" która jest czymś zupełnie odmiennym od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa, przeżywanego w poszanowaniu pełnej prawdy aktu małżeńskiego — sprawiają, że ta właśnie pokusa staje się jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia "nie chcianego" życia. W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji. Z pewnością antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia, to dwa zasadniczo różne rodzaje zła: jedno jest sprzeczne z pełną prawdą aktu płciowego jako właściwego wyrazu miłości małżeńskiej, drugie niszczy życie ludzkiej istoty; pierwsze sprzeciwia się cnocie czystości małżeńskiej, drugie zaś jest sprzeczne z cnotą sprawiedliwości i bezpośrednio łamie Boże przykazanie "nie zabijaj".

Mimo tej odmiennej natury i ciężaru moralnego pozostają one bardzo często w ścisłym związku, niczym owoce jednej rośliny. To prawda, że nie brak przypadków, w których człowiek ucieka się do antykoncepcji lub nawet do aborcji pod wpływem licznych trudności egzystencjalnych, które jednak nikogo nie zwalniają z obowiązku pełnego zachowywania prawa Bożego. W bardzo wielu przypadkach korzenie tych praktyk tkwią w hedonistycznej i nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji przeszkodę dla pełnego rozwoju osobowości człowieka. Życie, które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety, staje się zatem wrogiem, którego trzeba bezwzględnie unikać, zaś przerwanie ciąży jest jedyną możliwością w przypadku niepowodzenia antykoncepcji.

Niestety, ścisła więź łącząca na płaszczyźnie mentalności praktykę antykoncepcji z przerywaniem ciąży staje się coraz bardziej oczywista, czego wysoce niepokojącym dowodem jest produkcja środków chemicznych, wkładek wewnątrzmacicznych oraz szczepionek, które są równie łatwo dostępne jak środki antykoncepcyjne, ale w rzeczywistości doprowadzają do przerwania ciąży w najwcześniejszych stadiach rozwoju życia nowej istoty ludzkiej.
Ostatnio zmieniony 25-07-10, 06:55 przez hiob, łącznie zmieniany 3 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ