Trwa aktualizacja forum. Pisać już można, skorzystajcie z opcji przypomnij hasło, gdyż hasła przepadły. Nowe hasło dostaniecie mailem, na email podany podczas rejestracji.

Zaufaj Panu już dziś.

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11135
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Zaufaj Panu już dziś.

Post autor: hiob » 27-11-12, 13:44

11 listopada wszyscy byliśmy zajęci oglądaniem przepychanek, nie tylko słownych, między marszami, policją i mediami i niewiele osób zwróciło uwagę na głos Kościoła. Tymczasem na Mszy w tę niedzielę usłyszeliśmy bardzo ważne słowa:

Prorok Eliasz poszedł do Sarepty. Kiedy wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa. Więc zawołał ją i powiedział: Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił. Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał na nią i rzekł: Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba! Na to odrzekła: Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa - tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi [strawę]. Zjemy to, a potem pomrzemy. Eliasz zaś jej powiedział: Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i twemu synowi zrobisz potem. Bo Pan, Bóg Izraela, rzekł tak: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię. Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się według obietnicy, którą Pan wypowiedział przez Eliasza. (1 Krl 17,10-16)

Święty Marek opisuje na scenę przed świątynną skarboną:

Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie. (Mk 12,42-44)

Oba te czytania uczą nas jednego: Powinniśmy zaufać Bogu. We wszystkim i do końca. Nawet bowiem, gdy po ludzku tracimy na wszystko nadzieję, sytuacja nigdy beznadziejna nie jest. I tak, jak nie można być wyznawcą Jezusa bez wiary i miłości, tak też brak nadziei musi być obcy każdemu, dla którego Jezus jest Panem i Królem.

Ale co to oznacza w praktyce? Doskonałą praktyczną radę dał biskup Ambroży z Mediolanu Monice, która skarżyła się na swego syna, prowadzącego hulaszczy tryb życia. Powiedział: "Ty mniej mów Augustynowi o Panu Bogu, a więcej Panu Bogu o Augustynie". Jak skuteczna była ta rada? Święty Augustyn po nawróceniu sam został biskupem i jednym z najwybitniejszych teologów w historii Kościoła. Monika i Ambroży także, jak wszyscy wiemy, zostali świętymi.

Przypominam o nich, by jeszcze raz powtórzyć to, co mówię tu od lat: To w Bogu musimy pokładać nadzieję. Tylko to jest naszą szansą. Nie znaczy to, że poza tym nie mamy nic robić - w procesie nawrócenia św. Augustyna bardzo duże znaczenie miało nauczanie świętego Ambrożego. To jednak zawsze są rzeczy wtórne, bo nie da się nikogo nawrócić protestem, epitetami, ani nawet najlepszymi argumentami. Nawrócenie zawsze jest łaską. A łaska zawsze jest darem Boga.

Oczywiście na dar ten trzeba odpowiedzieć i tu rola argumentów jest bardzo ważna. Święty Augustyn byłby zapewne nieczuły na łaski, jakie otrzymał, gdyby nie to, że Św. Ambroży dał mu odpowiedzi na te pytania, na które nie potrafili mu odpowiedzieć manichejczycy. W ten sposób rozum współdziałał z sercem, intelekt z łaską otrzymaną od Ducha Świętego. Jednak wszystko zawsze musi się zacząć od zaufania i zawierzenia Panu Bogu.

My jednak, w dzisiejszych czasach, często stawiamy sprawy na głowie. Zaczynamy od siebie i czasem w ostateczności stwierdzamy: "Zrobiłem już wszystko co mogłem, teraz pozostała mi tylko modlitwa". Ale gdy Pan Bóg jest na końcu, najmniej ważny, gdy przypominamy sobie o Nim dopiero wtedy, gdy już wszystko inne zawiodło, to czemu mielibyśmy się spodziewać, że On wtedy nam pomoże?

Jeżeli jest On rzeczywiście naszym Panem, naszym Królem, dlaczego nie zacząć od Niego i nie zaufać mu całkowicie? Zaufała mu święta Monika, zaufały Mu wdowy w Sarepcie i Jerozolimie - i nie wyszły na tym źle. Bo każdy, kto zaufa Bogu może mieć pewność, że się nie zawiedzie.

Zaufaj Panu już dziś!
[center]
<iframe width="640" height="480" src="http://www.youtube.com/embed/_rE01GNjpZs" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>[/center]
Ostatnio zmieniony 06-03-18, 17:19 przez hiob, łącznie zmieniany 2 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

januszmyslisz
Przyjaciel forum
Posty: 21
Rejestracja: 06-01-12, 17:39
Lokalizacja: Leśniewo

Post autor: januszmyslisz » 27-11-12, 20:51

Z piosenką strzelileś w samo sedno :) Ambroży miał rację. Nie tylko w kwestii św. Augustyna, ale każdego, kto od Boga się odwrócił. Muszę przyznać, że kiedy modliłem się za dwóch kolegów, którzy odeszli od Boga, jeden drugiego dnia otrzymał "propozycję" pójścia do Kościoła od innego kolegi, drugiego na Mszę (chyba jakąś rekolekcyjną) wyciągnęła hmmm... żona, z którą właściwie nie jest już od kilku lat...

ODPOWIEDZ