Pasja

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11149
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Pasja

Post autor: hiob » 28-02-04, 01:00

<font color=brown> Wróciłem właśnie z kina. Miałem taki plan, żeby napisać coś w rodzaju recenzji. Myślę jednak, że nie będę w stanie tego zrobić. Rzadko kiedy tak się mi zdarza, z reguły zawsze mam wiele do powiedzenia na każdy temat, ale dziś mi brakuje słów.

Zacznę może od wydarzeń ostatnich paru dni. We wtorek byłem w Miami, był przepiękny dzień, słonecznie i 30 stopni ciepła. W środę popielcową rano poszedłem na msze do kościoła Dominikanów w Miami, potem pojechałem po towar do Fort Lauderdale i ruszyłem w drogę do Nowego Jorku.

Po drodze słuchałem radia EWTN, mojej katolickiej stacji i praktycznie w każdym programie mówili o nowym filmie Gibsona, który właśnie w Popielec wszedł na ekrany. Sam chciałem i ja ten film jak najszybciej obejrzeć, ale podali, ze wszystkie bilety są wysprzedane na dwa tygodnie w całych Stanach.

Pogoda już się zepsuła, było tylko Kolo 20 stopni i padał deszcz. Może dobrze, nie było mi żal wyjeżdżać, poza tym odebrałem to jako symbol, koniec karnawału i początek postu wiązały się z radykalną zmianą pogody. Niestety im dalej na północ, tym było gorzej. Coraz zimniej, porywisty wicher i jak dotarłem do Północnej Karoliny, mniej-więcej w połowie drogi, deszcz zamienił się w intensywny, gesty śnieg.

W Karolinie śnieg jest rzeczą dość rzadką, czasem kilka lat nie spadnie, poza Apallachami i dlatego drogowcy zawsze są zaskoczeni i warunki na drogach są fatalne. Na szczęście po przejechaniu około 300 km przestało padać i droga stała się sucha.

W Nowym Jorku dostałem zaraz ładunek do Charlotte i pojechałem powrotem do Północnej Karoliny. Śnieg padał w tym stanie ponad 24 godziny i w okolicach Charlotte było go około pół metra. Miasto było sparaliżowane, banki, szkoły, sklepy pozamykane i ruch na ulicach praktycznie zamarł. Ja się rozładowałem wczesnym popołudniem i postanowiłem mimo wszystko spróbować kupić bilety.

Pomysł okazał się dobry, pewnie z powodu pogody część osób zrezygnowała i udało mi się kupić bilety dla całej rodziny. Widownia była pełna, mimo, ze równocześnie film ten był wyświetlany w pięciu salach kinowych. Ludziom nie przeszkadzało, ze na ulicach była jedna wielka ślizgawka, ze w taki dzień najprzyjemniej się siedzi w domu, przy kominku, przed telewizorem. Mimo, że miasto było na wpół umarłe i sparaliżowane opadem śniegu, jaki się tu trafia raz na kilkadziesiąt lat, wszystkie sale kinowe były na tym filmie wypełnione po brzegi.

Opowiedziałem już wszystko&#8230; jak to się stało, ze mogłem zobaczyć ten film&#8230;cóż, chyba musze teraz napisać o samym filmie&#8230;ale to będzie już następny tekścik.

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ