Matka Boga i ulubione wersety w Biblii

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Święta Boża Rodzicielka

Post autor: hiob » 02-01-06, 01:00

W pierwszym niedzielnym czytaniu słyszeliśmy ten fragment z Księgi Liczb, który jest jednym z moich ulubionych fragmentów Pisma Świętego. Użyłem go do ułożenia życzeń świątecznych dla czytelników. Brzmi on tak:

Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił. (Lb 6,22-27)

Oczywiście największym błogosławieństwem, jakie spotkało ten wybrany naród, to fakt, że jego córka, Maryja, została Matką Mesjasza, Jezusa-prawdziwego Boga i Człowieka. Gdy odwiedziła ona swą krewną Elżbietę, ta, napełniona Duchem Świętym, jak nam mówi Święty Łukasz, rzekła: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. (Łk 1,42b) Maryja sama odpowiada, w Magnificat: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię. (Łk 1, 48b-49).

Przed mszą wszedłem na chwilę na katolicki czat i dałem się wciągnąć w dyskusję na temat święta, które obchodzimy pierwszego stycznia. Ktoś argumentował, że nie można nazywać Maryi Bożą Rodzicielką, Matką Boga, skoro Jezus jest stworzycielem, był zanim świat się stał, a Maryja żyła 2000 lat temu. Jak matka może być młodsza od swego dziecka?

Oczywiście każde odrzucenie dogmatu o Maryi w praktyce uderza w Jezusa, gdyż musi być zaprzeczeniem tego, Kim jest Jezus. To prawda, że Jezus jest Bogiem. W Credo co niedzielę recytujemy: <font color=purple> Wierzę [&#8230;]w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. Nie ma wątpliwości, Jezus jest współistotny Ojcu. Nie jest stworzony. Wszystko się stało przez Niego, a więc musiał być "przed wszystkim". Ale w następnym akapicie mówimy: <font color=purple>On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Co to znaczy? Otóż ten przedwieczny Bóg, Stworzyciel Nieba i Ziemi w pewnym momencie historii stal się człowiekiem.

Jezus jest tylko jedną Osobą. Jest Osobą Boską, drugą Osobą Trójcy Świętej. Jest nią od zawsze, zanim czas się stał, on był. On sam tak o sobie mówi faryzeuszom: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. (J 8,58b) Nie najlepsza gramatyka, ale bardzo dobra teologia. Jezus jest Bogiem, a Bóg nie ma czasu przeszłego, ani przyszłego. Bóg jest teraz w każdym czasie i dla niego każdy czas jest "teraz". Ale ta Boska Osoba przyjęła w czasie drugą naturę. Bóg stal się człowiekiem w pewnym konkretnym dniu. I w tym znaczeniu nie jest on wcale starszy od Maryi, ani od Abrahama. W tym sensie był kiedyś malutkim, parodniowym dzieckiem i był trzydziestoparoletnim mężczyzną.

Maryja nie jest źródłem Boskiej Natury Jezusa. Ona sama nie jest Bogiem, jest tylko człowiekiem, jak ja i ty. Ale Jezus był Bogiem przed "fiat" Maryi, był Bogiem, gdy ona powiedziała "tak", a Duch Święty zstąpił na Nią i Moc Najwyższego Ją osłoniła. Był Bogiem, gdy Maryja odwiedziła Elżbietę i był Bogiem, gdy się urodził w stajence. To są fakty, których nie można zanegować. Maryja jest Matką Boga.

Zanegowanie tego dogmatu musi być zanegowaniem faktu, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Że Jego Osoba ma dwie natury. I tak argumentował mój poranny adwersarz. Nie uznawał w Dzieciątku Boga. Jakby Jezus mógł się "rozdwoić" i zostawić gdzieś na boku swą "boskość". Tak to jednak nie działa. Natury nie można zmienić, odstawić, oddać na przechowanie. Zwłaszcza natury boskiej. Bóg nie może paru rzeczy, a jedna z nich, to zmiana. Bóg jest doskonały, a jak by się zmienił, to albo przed zmianą, albo po nie byłby postacią doskonalą. A to nawet, albo raczej zwłaszcza dla Boga jest niemożliwe.

Tak więc mimo, że to nie Maryja jest źródłem Boskiej Natury Jezusa, jest rzeczą jak najbardziej logiczną i prawdziwą nazywanie Jej Matką Boga. Tak, jak moja mama jest moją matką, mimo, że nie jest źródłem mojej nieśmiertelnej duszy. Ale ja nie zwracam się do mej mamy "Matko mojego ciała". Nie jestem zwłokami z duszą na ramieniu i dopóki ona się tam gdzieś kołacze, to i ja się plątam po tej Ziemi. Jestem człowiekiem. Dusza i ciało są nierozłączne w mojej osobie, tworzą całość. Przynajmniej dopóki chodzę po tym świecie. Podobnie Jezus jest jedną Osobą, Osobą Boską, mającą dwie natury, którą urodziła Maryja. Jest więc Ona Bożą Rodzicielką i Kościół zawsze tak nas tego nauczał.
Ostatnio zmieniony 06-03-18, 17:01 przez hiob, łącznie zmieniany 2 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Matka Boga i ulubione wersety w Biblii

Post autor: hiob » 03-01-08, 19:38

Nie wiem jak Wy, ale ja mam swoje ulubione wersety w Biblii. Ile razy je widzę, powodują one jakieś ciepło w moim sercu i uśmiech na twarzy. Każdy, kto odwiedza moje strony w Internecie pewnie wie, które to są wersety. Prędzej, czy później natknie się na nie. A piszę o tym teraz, bo tak się złożyło, że niektóre z nich słyszeliśmy w ostatnich dniach w kościele.

Pierwszy stycznia to nie tylko Nowy Rok i Światowy Dzień Pokoju, ale przede wszystkim święto Maryi, Świętej Bożej Rodzicielki. Czyli Matki Boga. W tym dniu usłyszeliśmy tak znane z moich stronek błogosławieństwo:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. (Lb 6,24-26)

Błogosławieństwo rzeczywiście piękne, ale co z tą Matką Boga? Jak to Matka Boga? Jak Maryja, która jest tylko człowiekiem może być matką Kogoś, kto istnieje od zawsze? Kto nie ma początku? Często takie zarzuty stawiane są nam, katolikom. "Przesadzacie z tym uwielbianiem Maryi, nadając jej jakieś niezrozumiałe i wręcz bluźniercze tytuły". Ale negowanie tego, że Maryja jest Matką Boga jest negowaniem tego, że Jezus jest Bogiem. Ten tytuł ma bowiem niewiele wspólnego z Maryją, za to bardzo dużo z tym, kim naprawdę jest Jezus.

Sam tytuł ("Theotókos") został Jej nadany na soborze powszechnym w Efezie w roku 431. Nestroriusz, patriarcha Konstantynopola i Cyryl, patriarcha Aleksandrii, nie tylko inaczej interpretowali słowa, że "Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem", ale także walczyli ze sobą o to, kto ma być przywódcą Kościoła na Wschodzie. Zwalczali się także w sferze politycznej, walcząc o wpływy w tamtym rejonie świata. Pogląd Nestoriusza został potępiony i herezja ta znana jest dzisiaj jako "nestorianizm". Nestorianizm to doktryna głosząca, że Jezus Chrystus składa się z dwóch odrębnych bytów: ludzkiego i boskiego. Według Nestoriusza więc Maryja urodziła "Jezusa-człowieka", ale nie Boga. Cyryl nauczał, że Jezus jest jedną Osobą, Boską, ale mającą dwie natury: Boską i ludzką. Nie da się więc "dzielić" Jezusa na Boga i na człowieka. On jest cały czas, niepodzielnie, jednym i drugim. Zatem Maryja rodząc Go musiała urodzić Boga.

Pamiętam raz, jak przysłuchiwałem się debacie między Timem Staples i jakimś wrogo nastawionym do Kościoła Katolickiego fundamentalistą. Tim, sam były Zielonoświątkowiec, były pastor, aktywnie w swoim czasie zwalczający Kościół Katolicki, a teraz wielki obrońca Kościoła Katolickiego, zadał pytanie swemu adwersarzowi: "Czy Jezus był Bogiem zanim anioł Gabriel zwiastował Maryi, że pocznie i porodzi Syna?" "Tak, oczywiście", odpowiedział jego rozmówca. "A czy Jezus był nadal Bogiem w minutę po Zwiastowaniu?" "Tak". "A później&#8230; pięć miesięcy później, czy dziewięć, na moment przed Bożym Narodzeniem&#8230; Czy Jezus był ciągle Bogiem?" "Taaak&#8230; myślę, że tak&#8230;na pewno tak" z rozmysłem odpowiedział protestant, czując, że pakuje się w jakąś pułapkę. "A czy Jezus był Bogiem minutę po tym jak go urodziła Maryja?" "Tak". To czy nie jest prawdą, że Maryja urodziła Boga, a więc jest Matką Boga?" "Nie!" &#8211;brzmiała natychmiastowa odpowiedź. Tak to bywa, jak nasze uprzedzenia są ważniejsze od logicznego myślenia.

Nikt w Kościele nie twierdzi, że boskość Jezusa jest w jakikolwiek sposób darem Maryi. Ale też nikt nie twierdzi, że, powiedzmy, moja mama dała mi duszę. Moja mama dała mi ciało, a duszę dostałem od Boga. Ale ja nie nazywam mojej mamy "Mamą mojego ciała". Moja mama jest moją mamą. Urodziła mnie. I niezależnie skąd otrzymałem duszę, ciągle jest ona (mama, nie dusza) mamą całej mojej osoby. Bo ja nie jestem ciałem, w którym telepie się dusza, ( która zresztą zazwyczaj siedzi na ramieniu). Nie jestem też duszą uwięzioną w ciele. Jestem urodzonym przez kobietę człowiekiem.

Dogmat o Maryi, matce Boga właśnie o tym mówi. Że Jezus jest Jeden. Ma dwie natury, Boską i ludzką, ale jest Jedną Osobą. Jest Synem Bożym, drugą Osobą Trójcy Świętej i nie ma jakiegoś innego Jezusa,który byłby tylko człowiekiem, nie będąc Bogiem. A więc dogmat o tym, że Maryja jest Matką Boga jest nie tyle dogmatem Maryjnym, ile chrystologicznym, nauczającym nas o Jezusie. To, że Ona jest Matką Boga jest tylko zwykłą konsekwencją faktu, że Jezus rzeczywiście tym Bogiem jest. Zawsze i niepodzielnie.

Drugiego stycznia słuchaliśmy 1. Listu św. Jana:

Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. (1 J 2, 22-25)

A w Ewangelii św. Jan, umiłowany uczeń Jezusa przytacza słowa św. Jana Chrzciciela:

Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. (J 1,26-27)

Słowa człowieka, który został nazwany przez Jezusa "Największym spośród narodzonych z niewiast" (por. Mat 11,11). Jeżeli więc ten największy spośród narodzonych w naturalny sposób nie jest godzien nawet odwiązać rzemyka w sandałach Jezusa, to kim On jest?

Jezus to nie jest syn Boży w takim samym znaczeniu jak ja i Ty. W takim znaczeniu, o jakim mówi dzisiejsze czytanie w Kościele. Nawiasem mówiąc kolejny z moich ulubionych wersetów:

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1)

Nasze synostwo, choć rzeczywiste, zostało nam dane przez adopcję. My przez wiarę, w Jezusie, staliśmy się dziećmi Bożymi, a Jezus jest Nim z samej swojej natury. Uczy nas o tym św. Paweł:

Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. (Ga 3,26-27)

&#8230; i mówi nam o tym sam Pan Jezus:

Ja i Ojciec jedno jesteśmy. (J 10,30)

Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? (J 14,9)

A skoro Jezus i Ojciec są Jednym, skoro każdy, kto widział Jezusa widział także Ojca, to jasne jest, że Jezus jest Prawdziwym Bogiem. Nic więc dziwnego, że Kościół nadał Jego Matce tytuł, który potwierdza tylko niezaprzeczalny fakt: Maryja urodziła Boga, który stał się człowiekiem, abyśmy my wszyscy mogli stać się dziećmi Bożymi.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. [&#8230;]

Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. (J 1-5,10-14)
Ostatnio zmieniony 19-04-18, 17:35 przez hiob, łącznie zmieniany 3 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Święta Boża Rodzicielka

Post autor: hiob » 01-01-12, 03:41

To jest w zasadzie identyczny tekst jak w pierwszym poście, nieznacznie tylko poprawiony. Zamieszczam go tu głównie dlatego, by odświeżyć ten temat, znowu, jak co roku, aktualny:

<span class="postbody">Pierwszy stycznia to nie tylko Nowy Rok i Światowy Dzień Pokoju, ale przede wszystkim święto Maryi, Świętej Bożej Rodzicielki. Czyli Matki Boga. Dziś w Kościele usłyszeliśmy znowu to piękne błogosławieństwo, jeden z moich ulubionych wersetów:
<span class="postbody">
<span style="color: red;">Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. (Lb 6,24-26)

Błogosławieństwo rzeczywiście piękne, ale co z tą Matką Boga? Jak to Matka Boga? Jak Maryja, która jest tylko człowiekiem może być matką Kogoś, kto istnieje od zawsze? Kto nie ma początku? Często takie zarzuty stawiane są nam, katolikom. "Przesadzacie z tym uwielbianiem Maryi, nadając jej jakieś niezrozumiałe i wręcz bluźniercze tytuły". Ale negowanie tego, że Maryja jest Matką Boga jest negowaniem tego, że Jezus jest Bogiem. Ten tytuł ma bowiem bardzo niewiele wspólnego z Maryją, za to bardzo dużo z tym, kim naprawdę jest Jezus.

Sam tytuł ("<span style="font-weight: bold;">Theotókos") został Jej nadany na soborze powszechnym w Efezie w roku 431. Nestroriusz, patriarcha Konstantynopola i Cyryl, patriarcha Aleksandrii, nie tylko inaczej interpretowali słowa, że "Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem", ale także walczyli ze sobą o to, kto ma być przywódcą Kościoła na Wschodzie. Zwalczali się także w sferze politycznej, walcząc o wpływy w tamtym rejonie świata. Pogląd Nestoriusza został potępiony i herezja ta znana jest dzisiaj jako "nestorianizm". Nestorianizm to doktryna głosząca, że Jezus Chrystus składa się z dwóch odrębnych bytów: ludzkiego i boskiego. Według Nestoriusza więc Maryja urodziła "Jezusa-człowieka", ale nie Boga. Cyryl nauczał, że Jezus jest jedną Osobą, Boską, ale mającą dwie natury: Boską i ludzką. Nie da się więc "dzielić" Jezusa na Boga i na człowieka. On jest cały czas, niepodzielnie, jednym i drugim. Zatem Maryja rodząc Go musiała urodzić Boga.

Pamiętam raz, jak przysłuchiwałem się debacie między Timem Staples i jakimś wrogo nastawionym do Kościoła Katolickiego fundamentalistą. Tim, sam były Zielonoświątkowiec, były pastor, aktywnie w swoim czasie zwalczający Kościół Katolicki, a teraz wielki obrońca Kościoła Katolickiego, zadał pytanie swemu adwersarzowi: "Czy Jezus był Bogiem zanim anioł Gabriel zwiastował Maryi, że pocznie i porodzi Syna?" "Tak, oczywiście", odpowiedział jego rozmówca. "A czy Jezus był nadal Bogiem w minutę po Zwiastowaniu?" "Tak". "A później&#8230; pięć miesięcy później, czy dziewięć, na moment przed Bożym Narodzeniem&#8230; Czy Jezus był ciągle Bogiem?" "Taaak&#8230; myślę, że tak&#8230;na pewno tak" z rozmysłem odpowiedział protestant, czując, że pakuje się w jakąś pułapkę. "A czy Jezus był Bogiem minutę po tym jak go urodziła Maryja?" "Tak". To czy nie jest prawdą, że Maryja urodziła Boga, a więc jest Matką Boga?" "Nie!" &#8211;brzmiała natychmiastowa odpowiedź. Tak to bywa, jak nasze uprzedzenia są ważniejsze od logicznego myślenia.

Nikt w Kościele nie twierdzi, że boskość Jezusa jest w jakikolwiek sposób darem Maryi. Ale też nikt nie twierdzi, że, powiedzmy, moja mama dała mi duszę. Moja mama dała mi ciało, a duszę dostałem od Boga. Ale ja nie nazywam mojej mamy "Mamą mojego ciała". Moja mama jest moją mamą. Urodziła mnie. I niezależnie skąd otrzymałem duszę, ciągle jest ona (mama, nie dusza) mamą całej mojej osoby. Bo ja nie jestem ciałem, w którym telepie się dusza, ( która zresztą zazwyczaj siedzi na ramieniu). Nie jestem też duszą uwięzioną w ciele. Jestem urodzonym przez kobietę człowiekiem.

Dogmat o Maryi, matce Boga właśnie o tym mówi. Że Jezus jest Jeden. Ma dwie natury, Boską i ludzką, ale jest Jedną Osobą. Jest Synem Bożym, drugą Osobą Trójcy Świętej i nie ma jakiegoś innego Jezusa, który byłby tylko człowiekiem, nie będąc Bogiem. A więc dogmat o tym, że Maryja jest Matką Boga jest nie tyle dogmatem Maryjnym, ile chrystologicznym, nauczającym nas o Jezusie. To, że Ona jest Matką Boga jest tylko zwykłą konsekwencją faktu, że Jezus rzeczywiście tym Bogiem jest. Zawsze i niepodzielnie.

Drugiego stycznia usłyszymy czytanie z 1. Listu św. Jana:

<span style="color: red;">Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? <span style="font-weight: bold;">Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. (1 J 2, 22-25)

A w Ewangelii z tego dnia św. Jan, umiłowany uczeń Jezusa przytacza słowa św. Jana Chrzciciela:

<span style="color: red;">Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. (J 1,26-27)

Słowa człowieka, który został nazwany przez Jezusa "Największym spośród narodzonych z niewiast" (por. Mat 11,11). Jeżeli więc ten największy spośród narodzonych w naturalny sposób nie jest godzien nawet odwiązać rzemyka w sandałach Jezusa, to kim On jest?

Jezus to nie jest syn Boży w takim samym znaczeniu jak ja i Ty. W takim znaczeniu, o jakim mówi czytanie w Kościele w dniu 3 stycznia. Nawiasem mówiąc kolejny z moich ulubionych wersetów:

<span style="color: red;">Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: <span style="font-weight: bold;">zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1)

Nasze synostwo, choć rzeczywiste, zostało nam dane przez adopcję. My przez wiarę, w Jezusie, staliśmy się dziećmi Bożymi, a Jezus jest Nim z samej swojej natury. Uczy nas o tym św. Paweł:

<span style="color: red;"><span style="font-weight: bold;">Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. (Ga 3,26-27)

&#8230; i mówi nam o tym sam Pan Jezus:

<span style="color: red;"><span style="font-weight: bold;">Ja i Ojciec jedno jesteśmy. (J 10,30)

<span style="color: red;">Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? <span style="font-weight: bold;">Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? (J 14,9)
<span class="postbody"> Już w czwartym wieku, na Soborze w Konstatntynopolu, zatwierdzony został tekst Credo, naszego wyznania wiary, tak mówiącego o Jezusie:

<span style="color: #0000ff;">[Wierzę] w jednego Pana Jezusa Chrystusa,
<span style="color: #0000ff;"> Syna Bożego Jednorodzonego,
<span style="color: #0000ff;"> który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami,

<span style="color: #0000ff;"> <em>Bóg z Boga</em>,
<span style="color: #0000ff;"> Światłość ze Światłości,
<span style="color: #0000ff;"> Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
<span style="color: #0000ff;"> Zrodzony a nie stworzony,
<span style="color: #0000ff;"> współistotny Ojcu,
<span style="color: #0000ff;"> a przez Niego wszystko się stało.
"Zrodzony" nie oznacza tu tego, że był czas, kiedy nie było Syna, który dopiero został "zrodzony" w późniejszym czasie. Bo skoro "przed wszystkimi wiekami", skoro "przez Niego wszystko się stało", skoro Jezus jest "współistotny Ojcu", to znaczy, że przez całą wieczność Ojciec i Syn istnieli.
"Zrodzony a nie stworzony" oznacza jedynie, że Ojciec i Syn mają tę samą naturę. Jak ja i mój syn. Fizycznie wcale nie jesteśmy do siebie za bardzo podobni. Gdybym był utalentowanym rzeźbiarzem, potrafiłbym wyrzeźbić posąg wyglądający identycznie jak ja. Ale posąg ten byłby "stworzony" i choć byłby podobny do mnie jak dwie krople wody, miałby zupełnie inną naturę. Mój syn ma moją naturę, jest czlowiekiem, bo jest "zrodzony, a nie stworzony". Tak samo Syn, Jezus, jest Osbą Boską, bo jst "zrodzony, a nie stworzony".
<span class="postbody"> <span class="postbody">A skoro Jezus i Ojciec są Jednym, skoro każdy, kto widział Jezusa widział także Ojca, skoro Jezus jest "genitum non factum, consubstantialem Patri",<span class="postbody"> to jasne jest, że Jezus jest Prawdziwym Bogiem. Nic więc dziwnego, że Kościół nadał Jego Matce tytuł, który potwierdza tylko niezaprzeczalny fakt: Maryja urodziła Boga, który stał się człowiekiem, abyśmy my wszyscy mogli stać się dziećmi Bożymi.

<span style="color: red;"> <span style="font-weight: bold;">Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. [&#8230;]

<span style="color: red;">Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. <span style="font-weight: bold;">Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. (J 1-5,10-14)
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

skrzydlaty
Administrator
Posty: 1179
Rejestracja: 09-03-10, 19:43
Lokalizacja: Polska

Re: Święta Boża Rodzicielka

Post autor: skrzydlaty » 24-02-12, 16:46

[center]/ offtop, który zaczął się od pytania użytkownika o nicku balagan został przeniesiony tutaj:
viewtopic.php?t=2344 /[/center]

Anteas

Re: Matka Boga i ulubione wersety w Biblii

Post autor: Anteas » 24-02-12, 20:41

hiob pisze:Pamiętam raz, jak przysłuchiwałem się debacie między Timem Staples i jakimś wrogo nastawionym do Kościoła Katolickiego fundamentalistą. Tim, sam były Zielonoświątkowiec, były pastor, aktywnie w swoim czasie zwalczający Kościół Katolicki, a teraz wielki obrońca Kościoła Katolickiego, zadał pytanie swemu adwersarzowi: "Czy Jezus był Bogiem zanim anioł Gabriel zwiastował Maryi, że pocznie i porodzi Syna?" "Tak, oczywiście", odpowiedział jego rozmówca. "A czy Jezus był nadal Bogiem w minutę po Zwiastowaniu?" "Tak". "A później&#8230; pięć miesięcy później, czy dziewięć, na moment przed Bożym Narodzeniem&#8230; Czy Jezus był ciągle Bogiem?" "Taaak&#8230; myślę, że tak&#8230;na pewno tak" z rozmysłem odpowiedział protestant, czując, że pakuje się w jakąś pułapkę. "A czy Jezus był Bogiem minutę po tym jak go urodziła Maryja?" "Tak". To czy nie jest prawdą, że Maryja urodziła Boga, a więc jest Matką Boga?" "Nie!" &#8211;brzmiała natychmiastowa odpowiedź. Tak to bywa, jak nasze uprzedzenia są ważniejsze od logicznego myślenia
Skoro Pan Jezus był Bogiem, jeszcze przez zapoczątkowaniem jego ziemskiego życia, (aby nie wdawać się w szczegóły techniczne, co w tym wypadku uważam za niestosowne, uznajmy że było to "przed zwiastowaniem") można się spierać, czy rzeczywiście Maryja jest jego matką? Przecież Pan Jezus istniał sporo :lol: przed zwiastowaniem, i miał się całkiem dobrze, nie można więc uznać, że Maryja dała początek jego życiu. A "zwyczajna" matka właśnie daje życie (czyli je zapoczątkowywuje) swojemu dziecku. Oczywiście przy udziale ojca dziecka :angel:

Jest jeszcze sprawa pochodzenia Ducha Świętego. Bo w/g wyznania wiary pochodzi od Ojca i Syna, le poczęcie Pana Jezusa nastąpiło przy udziale właśnie Ducha, a Ojciec spełniał "tylko" rolę obrońcy :lol:

Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.

Można by spekulować że samo poczęcie było dziełem Ducha :mrgreen: Co wybitnie komplikuje relacje między Osobami Boskimi. Po prostu ciężko je prawidłowo nazwać w naszym (ludzkim), z konieczności niedoskonałym języku :-)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Święta Boża Rodzicielka

Post autor: hiob » 31-12-12, 08:05

Pierwszego stycznia w kalendarzu liturgicznym obchodzimy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi. Pisałem już o tym parokrotnie, więc nie widzę potrzeby powtarzania tego raz jeszcze. Wystarczy, że podam linki do mojego tekstu sprzed roku. Dziś jednak zrobiłem coś innego - nagrałem na ten temat krótki film.

Zawsze staram się znaleźć jakieś nowe formy ewangelizacji i choć nie jestem tu zbytnio odkrywczy - wiele osób stara się to zrobić poprzez swoje kanały na YouTube - to przecież w niczym to nie zmienia faktu, że sam sposób jest dobry. Tym bardziej, że mój kanał odwiedzają osoby, które często szerokim łukiem omijają wszystko, co ma jakikolwiek związek z religią i wiarą i to właśnie do nich trzeba przede wszystkim dotrzeć z tą nową ewangelizacją o której mówią i dokumenty SV2 i tak często nawoływał do niej nasz papież, Jan Paweł Wielki. I choć wielu z nich bardzo się denerwuje z tego powodu, że ja, zamiast o samochodach i życiu w Ameryce znowu "gadam o Bogu", to przecież przynajmniej niektórzy z nich tego gadania wysłuchają i być może zasiane ziarno z czasem zakiełkuje i wyda plon.

A oto linki do mojego tekstu sprzed roku. Fronda: http://www.fronda.pl/blogi/zyl-w-ziemi- ... 25029.html Salon24: http://hiob.salon24.pl/377465,theotokos i link do filmu na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=vlriEyxHW8c
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Alex
Przyjaciel forum
Posty: 1424
Rejestracja: 24-10-07, 21:24
Lokalizacja: Gdynia

Re: Święta Boża Rodzicielka

Post autor: Alex » 31-12-12, 13:23

Hiob pisze:I choć wielu z nich bardzo się denerwuje z tego powodu, że ja, zamiast o samochodach i życiu w Ameryce znowu "gadam o Bogu", to przecież przynajmniej niektórzy z nich tego gadania wysłuchają i być może zasiane ziarno z czasem zakiełkuje i wyda plon.
Na pewno. Niezmierzone jest Miłosierdzie Boże i posługuje się zaskakującymi "narzędziami".
W 50. numerze Gościa Niedzielnego jest wywiad z siostrą Haliną Madej pracującą na Ukrainie.
Siostra opowiada o niezwykłym zdarzeniu::

"Zachorował na raka staruszek. Przywieziono go do szpitala. Konieczna była amputacja języka. Pacjent leżał już na sali operacyjnej, a młody chirurg (niewierzący, nieochrzczony) szykował się do operacji. Chirurg chciał trochę rozweselić staruszka i żartobliwie zwrócił się do niego: "No, dziadku, powiedzcie jakieś ostatnie słowo, bo potem już nie będziecie mogli mówić". I wtedy wzruszony dziadek wyszeptał: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Z oczu chirurga popłynęły łzy... Po trzech miesiącach odszukał kościół, poprosił o chrzest, spowiedź. Przyjął Jezusa do serca."

Nigdy nie wiemy jaki jest i jaki będzie efekt naszych działań, naszych słów...
Dominus meus et Deus meus!

Anteas

Ja tylko chciałem...

Post autor: Anteas » 03-01-13, 19:07

nie zakładając niepotrzebnie nowego tematu odnieść się do filmu Hiobia z trzydziestego grudnia ubiegłego (jak to brzmi :lol: ) roku. Mianowicie pomieniony rzekł, iż uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki (nowy rok) to święto (znowu bardzo ciekawie to brzmi) obowiązkowe i po sylwestrze trzeba nam wstać i do kościółka iść. O ile jesteśmy Chrześcijanami oczywiście, innowiercy mają dyspensę.
Otóż ja od wielu już lat (około dziesięciu) nie wybrałem się do kościoła w nowy rok. Nie dla tego bynajmniej że mam Pana Jezusa, Jego Matkę i III przykazanie w najgłębszym poważaniu, lecz dla tego, że w mojej parafii w nowy rok, o samej północy, gdy na polu słychać tylko huk petard, rac i inszych tego typu, odprawiana jest Msza na rozpoczęcie nowego roku. Jako że ja właśnie na tą Mszę chodzę (czyli idę do kościoła jeszcze w sylwestra), nie muszę już wstawać pierwszego :-)
Uważam jednocześnie, że dobrze jest rozpocząć nowy rok obecnością na Mszy właśnie, zatem jeśli ktoś nie bywa na balach, czy innych imprezach, sugeruję rozważyć właśnie takie przywitanie nowego roku.
I z tego powodu zdecydowałem się wskrzesić ten temat.
Ostatnio zmieniony 05-01-13, 08:08 przez Anteas, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 04-01-13, 09:57

Dzieki za wskrzeszenie - ta praktyka czesto jest zapominana.
Poza Polska wlasciwie obecnie zarzucona i nieznana.
A szkoda - piekny to i pozyteczny dla ducha obyczaj (naszego ducha , Duch Swiety swietuje zawsze i w kazdych okolicznosciach :-> ).
konik

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Święta Boża Rodzicielka

Post autor: hiob » 06-03-18, 17:07

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/YBJ_ChFXgR8" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/vlriEyxHW8c" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/rqB__XQNGfU" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media" allowfullscreen></iframe>
Ostatnio zmieniony 06-03-18, 17:07 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ