obecna w Kościele Katolickim

Moderator: Marek MRB

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

obecna w Kościele Katolickim

Post autor: Ada » 16-09-12, 19:37

Witajcie,

Zastanawiałam się, gdzie umieścić moje świadectwo. Tu, czy w moim wątku "Ewangelik w Kościele Katolickim".

W każdym razie pragnę podzielić się z Wami działaniem Ducha Św. w moim życiu odkąd jestem z Wami, czyli... od 2 lat.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Twin
Przyjaciel forum
Posty: 1412
Rejestracja: 30-10-10, 05:48
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Twin » 16-09-12, 19:43

Ada pisze:Zastanawiałam się, gdzie umieścić moje świadectwo.
Myślę, że tutaj będzie najlepiej :-).
Chrześcijanie to światło świata - pod warunkiem, że są podłączeni do sieci.

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 16-09-12, 21:54

Od wielu już m-cy jestem i czuję się katoliczką w Kościele Katolickim. Nie mam już kłopotu z odpowiedzią na pytanie: kim jestem?

Jestem chrześcijanką, katoliczką, odpowiadam. Nie z urodzenia, ale z wyboru. Mój przyjaciel Adam, ojciec duchowny, jeszcze o tym nie wie. Mówię o nim ojciec w wierze, ponieważ to dzięki niemu poznałam miłość Boga, odrodziłam się dla Niego na nowo. I moje życie zmieniło się o 180 stopni:).
Adam jest protestantem, nie zmienia to jednak faktu, że jest jednym z najbardziej niesamowitych chrześcijan, jakich spotkałam w swoim życiu.

Minęło 5 lat od tego pamiętnego wieczoru. To nie było przelotne uniesienie... w wyobraźni. Psychiczne samozaparcie. Bo konsekwencje tej modlitwy trwają do dziś. I bedą trwać. Należę do Boga i nic tego nie zmieni.

Moja historia aczkolwiek bardzo krótka i zwięzła znajduje się tutaj: viewtopic.php?p=23293#23293 .

Tego dnia, kiedy przeczytałam świadectwo Adama zapragnęłam żywego Chrystusa w swoim życiu i Jego działania. Uwierzyłam i pragnęłam, żeby przyszedł i do mnie. Żeby stał się i dla mnie Panem i Zbawicielem. Chciałam poczuć Jego miłość i siłę w swoim życiu. Doznać cudów i znaków. Być dzieckiem Boga, nie na papierze, ale w rzeczywistości.

Nikt tego nie widział, nikt nie słyszał. Był to późny wieczór, kiedy modliłam się na kolanach do Ducha Św.. Moje pragnienie przerodziło się w gorliwą modlitwę. Ze łzami i wiarą, że On mnie wysłucha.

I tak się stało:). Moja przemiana trwała powoli, zresztą, chyba trwa cały czas, bo jeszcze nie zawsze potrafię dać właściwe świadectwo.
Od tamtej pory moja wiara kolosalnie się zmieniła. Poznanie, które Bóg mi dał, które pozwoliło mi zrozumieć Jego miłość. Jego nieustanna obecność w moim życiu, którą co dzień odczuwam. Głód, ogromny głód Boga, ogromna tęsknota, kiedy nie ma mnie na niedzielnej mszy św. Spokój, cudowny spokój i bezpieczeństwo, kiedy jestem na mszy św.. To niesamowite, że tylko wtedy czuję równość ze wszystkimi, którzy tam są. Mam pełną świadomość tego, że jestem tak samo ważna dla Boga, jak pani wójtowa z trzeciej ławki albo pani Danusia, zaniedbana i nie do końca sprawna umysłowo kobieta.

Nie ma dla Niego równych i równiejszych. Mimo moich ładnych szpilek i pięknego stroju, to pani Danusia odchodzi od ołtarza cała ...zwyczajnie piękna. Bo z ciałem Chrystusa. Jest córką Króla, tak jak ja. I tylko tam, pod ołtarzem tak bardzo to widać.

Jak wiecie z mojego wątku wyżej, chciałam odejść z KK. Długo trwało, zanim zrozumiałam, że jestem we właściwym miejscu.

Będę pisać w kawałkach. Mam sporo do powiedzenia:).
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 17-09-12, 07:40

Pisz, bo konie czekaja z niecierpliwoscia.
Pozdrawiam Ciebie, bliskich i Adama.
Z Panem Bogiem.
konik

Alex
Przyjaciel forum
Posty: 1424
Rejestracja: 24-10-07, 21:24
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Alex » 17-09-12, 10:59

Ada pisze:Będę pisać w kawałkach. Mam sporo do powiedzenia:).
Czekam z niecierpliwością. Spotkać świadka to radość.
Pozdrawiam :-)
Dominus meus et Deus meus!

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 18-09-12, 20:34

Dziękuję za krzepliwe słowa:).

Kiedy zrozumiałam jak wielka jest miłość Boga do mnie, nie mogłam na tę miłość nie odpowiedzieć. Choć mam rodzinę, bliskich, którzy mnie kochają, nie widziałam jeszcze takiej miłości.
Sam Stwórca obok mnie, który nie patrzy na moje grzechy, życie oddaje za mnie i oddałby 1000 razy gdyby trzeba było. Który stoi i czeka na każdą okazję, żeby się do mnie zbliżyć i przytulić mnie. Bóg, któremu moja bliskość - "zapach włosów, śmiech, niezdarstwo" - wszystko, co jest we mnie, przynosi szczęście.

Zawsze byłam katoliczką, ale nigdy nie żyłam z Bogiem w takim kontakcie. Miałam świadomośc tego, że On przy mnie jest. Ale moja wiara była ...standardowo wystarczająca. Modlitwy: prośba, podziękowanie, robiłam to co trzeba było robić. I cały czas się zastanawiałam się, czy to wystarczy? cały czas myślałam o tym, czy pójdę do Nieba? czy Bóg nie odrzuci mnie z powodu moich grzechów? które przecież wciąż mi się przytrafiają?:) czy to co robię dobrego przysłoni to złe?

he he..., pamiętam kiedy byłam dzieckiem, długie lata, gdy spadała gwiazdka z nieba, moim marzeniem było znaleźć się w Niebie, kiedy innych życzeniem był ten chłopak z 5-ej klasy albo piękny dom z grubym portfelem męża:).
I to wcale nie świadczy o tym jaka byłam wspaniała, tylko jak bardzo wykrzywiony obraz Boga drzemał w moim sercu. Chwytałam się nawet spadającej gwiazdy z nieba...
Byłam katoliczką z obowiązku. Modliłam się z obowiązku. Uczestniczyłam w życiu liturgicznym z obowiązku. To wszystko... nie z miłości, ale z obowiązku. Wiedziałam i wierzyłam, że Bóg jest. Że Jego Syn jest naszym Zbawicielem i ...że jeśli będę grzeszyć, nie pójdę do Nieba.
Najbardziej uświadamiałam sobie to wtedy, kiedy chciałam powiedzieć Mu, że Go kocham, ale nie mogłam, bo myślałam, że nie mam prawa tego powiedzieć. Bo przecież jestem grzesznikiem. Co to za miłość moja, jeśli nie potrafię żyć zgodnie ze wszystkimi przykazaniami? jeśli odchodząc od konfesjonału nie ptrafię żyć tak, żeby do niego nie wrócić?

Kiedy zapisałam się na listę dyskusyjną Oazy spodziewałam się, że katolicy, którzy mają "z pewnością" ugruntowaną wiarę rozwieją moje wątpliwości w stosunku do KK. Nie chciałam, nie miałam zamiaru i nie spodziewałam się, że pomyślę o zmianie wyznania. A moje wątpliwości dotyczyły głównie praktyk w KK.
O dziwo, nikt nie odpowiedział na serię pytań, które zadałam na początku.
Nie pamiętam dobrze, ale z biegiem czasu zaczęliśmy rozmawiać. W pewnym momencie pojawił się Adam. Chrześcijanin baptysta, studiował w Polsce teologię katolicką w KUL.

Do tej pory myślałam, że kościoły protestanckie są czymś w rodzaju organizacji ŚJ. Nie miałam pojęcia, że kamieniem węgielnym rozłamu Kościoła w XVI w. jest teologia zbawienia człowieka.
Pierwszy raz w życiu usłyszałam o tym, że mogę być zbawiona ZA DARMO. Mimo moich grzechów. Że nie muszę być "naj" żeby być w Niebie.
To było ok. 5 lat temu. Miałam 26 lat.
Spotkałam się wcześniej z tymi określeniami, bo przecież chłapczywie czytałam NT gdy miałam 8 lat. Dostawaliśmy w prezencie w Kościele:). Tak naprawdę w prezencie od rodziców:)... . Tyle, że zupełnie nie zwracałam na to uwagi, bo nie wiedziałam, że są ważne. Nie znałam ich znaczenia.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 18-09-12, 21:10

Kiedy Adam wyjasniał mi, co oznacza być zbawionym z łaski, nie mogłam tego ppojąć. Nie mogłam zrozumieć. No bo jak to? tak ...bez niczego? bez uczynków? nie muszę chodzić do Kościoła, nie muszę się modlić, nie muszę być dobra dla ludzi?

toż to bełkot bez sensu:-)). Toż to się kupy nie trzyma!

tygodniami się zastanawiałam i modliłam, bo w pewnym momencie nawet Adam nie miał cierpliwości odpowiadać mi na wciąż te same pytania. Powiedział krótko:

módl się do Ducha Św.. Bóg da ci poznanie. I wtedy zrozumiesz wszystko. Bez Ducha Św. choćbysmy mieli rozmawiać dniami i nocami i powtarzać w kółko to samo, nic z tego nie będzie. Nie zrozumiesz.

Pojęłam w jednej chwili. Kiedy wracałam z pracy do domu któregoś dnia. I myślałam o moich chrzestniakach. Kocham te dzieci bardzo mocno. I wtedy zrozumiałam, że skoro Bóg kocha mnie 1000 razy mocniej, niż ja tego małego szkraba, to wybaczy mi wszystko, tak jak ja temu szkrabowi. Choćby nie wiem ile razy powiedział mi: nie kocham cię ciocia, i ile razy mnie zignorował. Wystarczy, że wyciągnie do mnie te małe rączki, że spojrzy, a ja już biegnę!
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 26-09-12, 21:12

Wszystko stało się dla mnie jasne.

Słowa Pisma Św. były dla mnie jasne. Nigdy nie rozumiałam Biblii tak jak teraz. Oczywiście za każdym razem znajduję w niej coś nowego, w tych samych fragmentach, ale ...Dobra Nowina, ewangelia..., zbawienie. Kiedy Paweł pisał o miłości Boga do kościołów, o ich wyjątkowości z powodu "poznania" Dobrej Nowiny itd., czułam się tak, jakby pisał do mnie. Jakbym tam była.

Oczywiście:), pojawiły się i problemy z pychą, dokładnie tak, jak w "pierwszym" Kościele, z powodu "poznania".

Myślałam, że już wiem wszystko. Potem zaczął się etap próby konwersji do KEA. O tym już pisałam.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 04-10-12, 20:51

Zanim podjęłam decyzję o konwersji, próbowałam znaleźć kogoś, kto mnie od tego odwiedzie. Próby były wielokrotne i bezowocne. Poczynając od bliskiego mi ks., który bardziej bał się tego, co ludzie o nim pomyślą, wstydu, niż tego, co się ze mną dzieje, kończąc na duchownych, którzy ...przestali ze mną rozmawiać w chwili, kiedy zorientowali się, że trudno... .

Teraz, kiedy patrzę na to innymi oczyma, dochodzę do wniosku, że po prostu kapłani mają dość ŚJ, którzy przychodzą na plebanię i chcą "udowadniać", dość ludzi, którzy oczekują nie wiadomo czego w czasie, kiedy jest tyle pracy w parafii. Parafian, wierzących, którzy sami potrzebują rozmowy, czasem i pomocy.

Bardzo się cieszę, że spotkałam w KEA wspaniałego ks. Proboszcz parafii, w której chciałam być to bardzo mądry człowiek. Nie chciał mnie przyjąć do grona parafian:-). Powiedział, że to musi być przemyślana decyzja i odpowiednie przygotowanie. Im bardziej ja chciałam, tym bardziej on nie chciał.
Służył pomocą w każdej chwili, wspierał mnie wtedy, gdy bliski mi kapłan straszył rozwodem z powodu konwersji.

To m.in. przekonywało mnie do tego, że KK to sformalizowana instytucja. Instytucja... nie Kościół. Miejsce, które jest tak duże, że już nie ma w nim "ciepła".

Teraz myślę, że wszystko zależy od tego, z jakim człowiekiem mamy do czynienia. Nie brakuje w KK takich ludzi, jakim jest ks. z KEA. Po prostu katolicy są tak liczną grupą, że im więcej "właściwego postępowania" tym więcej "niewłaściwego".

Muszę jednak dodać, że ten bliski mi kapłan przeprosił mnie. Tak, jak umiał. Po około roku na wigilii. To człowiek, któremu trudno wyrażać uczucia. Jest bardzo wrażliwy,mimo, że sprawia wrażenie chłodnego.
Wiem, że ciężko mu to przyszło:). Powiedział: nie gniewaj się. To wystarczyło. Pewnie, że się nie gniewam:). Teraz, myślę, że patrzy na mnie tak, jakbym go ...zawsze rozumiała. Chwali się osiągnięciami w swojej parafii, kiedy mówi o Bogu, swoich wrażeniach ze spotkania z Bogiem w pielgrzymkach, wie, że ja zrozumiem. Mówi o czymś, co innych by zanudziło, a ja słucham z zainteresowaniem. Wie o tym, ponieważ wie, jaka jest moja wiara.

Myślę sobie, że mój Bóg... jest niesamowity, genialny. Zawsze to powtarzam, kiedy dzieje się coś pozornie złego w moim życiu, a On obraca to w jeszcze lepsze. Gdyby ks. w KEA przyjął mnie do swojej parafii, pewnie bym po kryjomu żyła we wspólnocie protestanckiej i nie byłabym czynnym uzytkownikiem tego forum.

Kiedy już wiedziałam, że nie mogę wstapić do KEA- moja rodzina bardzo źle reagowała. Mój mąż bardzo cierpiał. Moja teściowa była zdruzgotana. Tak, że zdolna do ...myślę złych rzeczy. Moje siostry-najlepsze przyjaciółki- akceptowały moją decyzję, ale były sceptycznie nastawione. Mój tato reagował krzykiem, był zły. Mama wystraszona...

Jak powiedzial mi Adam: najpierw Bóg, później rodzina, a potem kościół. Nie ważne do jakiego kościoła chodzę, ważne, że Jezus żyje w moim sercu.
W tym przekonaniu utwierdził mnie ks. z KEA. Odradził mi konwersję. Powiedział, że to może przynieść więcej złego niż dobrego. Powiedział, że Bogu się nie spieszy. Czas pokaże, co przewidział dla mnie Bóg. Jeśli chce, żebym była luteranką, to będę. Kiedy przyjdzie odpowiednia chwila.

I tak kiedy już wiedziałam, że nie mogę wstąpić do KEA, postanowiłam zawitać na stałe na forum Hioba i znaleźć sobie jakoś miejsce. Podzielić się z kościołem, w którym postanowiłam żyć, swoją odmiennością.
Ostatnio zmieniony 05-10-12, 21:50 przez Ada, łącznie zmieniany 2 razy.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Awatar użytkownika
Nafteta
Przyjaciel forum
Posty: 1078
Rejestracja: 27-07-10, 12:24
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Nafteta » 05-10-12, 12:59

Pisz, Ado - Twoje świadectwo mówi o tym, że my, ludzie, jesteśmy dobrzy, tylko przestajemy potrafić zrozumiale komunikować się między sobą... to jest ta nasza bolączka... a potem zaczynają się pochopne sądy, za sądami rozwijają się i ciągną problemy...
Cieszę się, że jesteś z tych ludzi, którzy sprawiają, że nowe media elektroniczne stają się miejscem wymiany myśli prowadzącej do rozwoju osobowości, a nie sposobem na tworzenie barier... Masz rzadki talent... Może to wszystko tak się miało stać, żebyś zawitała na to forum, bo w procesie tworzenia sposobów komunikacji przez nowe media jesteś bardzo potrzebna i przydatna? Duch święty nas prowadzi... Módlmy się, żebyśmy postępowali z Jego wolą i za Jego kierownictwem... Wiele się uczę z Twojego świadectwa...
Pozdrawiam...

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 05-10-12, 21:59

Nafteta pisze:Masz rzadki talent... Może to wszystko tak się miało stać, żebyś zawitała na to forum, bo w procesie tworzenia sposobów komunikacji przez nowe media jesteś bardzo potrzebna i przydatna?
...tak myślisz?:)... dziękuję. Nawet jeśli nie z tego powodu, to jestem pewna, że Bóg chciał żebym była w tym wyjątkowym "hiobowym" miejscu:). Żebym mogła Was poznać i znaleźć swoje miejsce...
pozdrawiam Nafteto.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 06-10-12, 19:13

My Ciebie rowniez pozdrawiamy ... nafteta bardzo pieknie ujela to, co kon niejaki rowniez chcialby Tobie przekazac.
Niech Cie Pan blogoslawi.
konik

Anteas

Post autor: Anteas » 06-10-12, 20:59

Ada pisze:postanowiłam zawitać na stałe na forum Hioba i znaleźć sobie jakoś miejsce
Cieszę się Ado, że postanowiłaś zawitać na forum Hioba, jako i ja, a także z innych rzeczy które Pan Bóg zdziałał w twoim życiu. Zdziałał naturalnie przy twojej współpracy, bo przecież On zawsze czeka na człowieka, aby on swoją wolną wolą zechciał z Nim współpracować. A że najlepszym co możemy zrobić na tym ziemskim padole, to współpracować z Panem Bogiem, to korzystając z okazji, takiej właśnie, owocnej przecież współpracy, Ci życzę, amen.

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 16-10-12, 19:55

Dziękuję Kochani. Niech Pan i Was błogosławi.

Kiedy rozpoczęło się moje "bywanie" tutaj, nie było moim zamiarem nagabywanie kogokolwiek do protestantyzmu. Choć niektórzy forumowicze tak myśleli. Pragnęłam "zarazić" możliwie jak najwięcej ludzi wiarą. Miałam świadomość-mam ją cały czas :-) -że gdyby wszyscy wiedzieli, jak bardzo Bóg człowieka kocha, gdyby zrozumieli, że Jego miłość jest darmowa, byliby tak szczęśliwi i spokojni jak ja. Skończyłyby się ich problemy, skończyłby się smutek. Mieliby wszystko, co pragnęliby mieć. Marzeniem moim zawsze było i jest przyprowadzić duszę do Chrystusa. Być Jego narzędziem w tym celu, przydatnym:).

Zawsze będę powtarzać, że rozmawiać należy z każdym, kto chce rozmawiać, kto szuka rozmowy, odpowiedzi na pytania, nawet jeśli wydaje nam się, że nie ma sensu.

Jest sens:-). I widać to wtedy, kiedy -o dziwo- nie otrzymujemy odpowiedzi na pytanie. Tak jak było to w moim przypadku.

Oczywiście pomijam przypadki skrajne, kiedy rozmawiamy z kimś kto nie odpowiada, a wciąż mówi o czymś, na co już odpowiedzieliśmy. Bo wtedy jak widać, ten ktoś nie szuka odpowiedzi, nie jest zainteresowany prawdą, tylko "nagabywaniem".

Przyszedł pewien moment, w którym zaczęłam się zastanawiać. W czasie dyskusji z Twinem. Padło wiele mocnych argumentów. W kilku wątkach. Zaczęłam się nad nimi zastanawiać też w kontekście wypowiedzi mojego przyjaciela, Adama.
Ironia losu :lol: , ale tak, jak jego słowa stały się przyczyną pragnienia odejścia od KK, tak w tym momencie inne jego słowa stały się przyczyną pragnienia pozostania w KK.
Ostatnio zmieniony 16-10-12, 20:01 przez Ada, łącznie zmieniany 1 raz.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

Ada
Przyjaciel forum
Posty: 1066
Rejestracja: 06-09-10, 14:20
Lokalizacja: Radom

Post autor: Ada » 04-11-12, 22:57

O ile dobrze pamiętam, 1-szą chwilą, w której zaczęłam się zastanawiać była wypowiedź Twina odnośnie pokazania swojej postawy co do:
-właściwej czci oddawanej świętym. Kolejną:
-bałwochwalcza cześć.

Przeważnie słyszałam, że wszystko jest w porządku. Że każdy ma prawo do takiego oddawania się Bogu, jak czuje sam w sercu.

Pierwszy raz "usłyszałam", że mam rację. Że problem-owszem jest. A jesli widzę, rozwiązaniem nie jest "opuścić posterunek, tylko walczyć". Pokazać swoim braciom i siostrom właściwą postawę. Dawać właściwe świadectwo, być tą osobą, która pokaże, zaświadczy, jak należy to robić właściwie i o czym pamiętać.
Jak św. Franciszek:), nie Marcin Luter.
Rozmyślałam też o słowach Hioba i Petera Kreft'a. I o sensie reformacji w świetle jego myśli. Tak to rozumiem, podobnie jak Kreft. "Jeśli rodzona matka nie dbała o swoje dzieci, Bóg musiał znaleźć sposób, żeby je wykarmić".
To wszystko... zaczęło mnie zastanawiać. Pomyślałam: są tu, w tym Kościele ludzie, którzy kochają Kościół, kochają Boga. Nie usprawiedliwiają zła, nawet w Kościele.
Najbardziej ciepło odebrałam Waszą troskę, taką chrześcijańską. Przypomniałam sobie tym samym swoją postawę, antykatolicką, antychrześcijańską prawie na samym początku mojej drogi po nawróceniu.

Coraz bardziej brnęłam w nienawiść do KK, do kapłaństwa. Zorientowałam się, że coś jest nie tak, kiedy w czasie dyskusji ze szwagrem dopuściłam się kłamstwa. Pod wpływem emocji. Na jedno wychodzi, kłamstwo to kłamstwo.

To nie było działanie Ducha Św..

Efekt moich rozmów z nim (nie tylko wtedy, ale w ogóle) był taki, że podsyciłam jego niechęć do Kościoła jeszcze bardziej. A do Boga jak się nie zbliżył, tak się nie zbliżył.
Wtedy też rozmyślałam o Scoth'ie Hanh'ie, o nawróceniu Konika, o jego drodze do Boga, która uświadomiła mi, że Kościoły protestanckie-ogólnie rzecz biorąc, bo nie wszystkie- żyją w dziwnej nienawiści do innych Kościołów, uzurpują sobie monopol na zbawienie.

I zdałam sobie sprawę z tego, że "tam" wcale nie jest tak kolorowo, jak mi się zdaje.
I Adam. Od tamtych momentów zaczęłam sobie przypominać jego słowa, po kolei. Zrozumiałam, że nie jest nieomylny:-)... patrzyłam na niego zawsze jak na kogoś, kto "po prostu wie. Ma wiedzę, doświadczenie, ma Ducha Św.". Bóg przez Niego dał mi poznanie, jest Jego wybranym, tego jestem pewna, ale nie znaczy to, że dokonał właściwych wyborów w swoim życiu. Jak sam powiedział: Bóg wszędzie musi mieć swoich:). I być może jego posadził w miejscu, w którym posadził, bo taka była potrzeba.

Jak ojciec Roger, nie wiem, czy kojarzycie. Przez całe życie był protestantem. Wystapił z KK jako młody człowiek i po wielu latach pragnął wrócić do KK, oficjalnie. JPII nie zgodził się. Powiedział mu, że ma wiele pracy w miejscu, w którym wyrósł i więcej pożytku Bóg z niego będzie miał, jeśli tam zostanie.

Poprosiłam Adama o jakiś rzetelny materiał na temat historii Kościoła. Podał mi link do strony protestanckiej. W tym materiale po przeczytaniu niedługiej części znalazłam nieprawdziwe informacje na temat historii papiestwa. To wystarczyło, żeby odrzucić całość. Nie można przyjmować wiedzy jakiejkolwiek od człowieka, który kłamie. Z takiego założenia wychodzę. Jesli kłamie w choćby nawet najmniejszej rzeczy, nie mamy żadnej pewności, że nie będzie kłamał w sprawach ważniejszych.
W taki sposób można się "nakarmić" nieprawdą, nienawiścią i pomieszać sobie myśli w głowie. Akurat tak się złożyło, że miałam wiedzę w kwestii papiestwa. Ale gdybym czytała dalej i pochłonęła informacje odnośnie innych tematów, w których mogłam nie posiadać wiedzy?

Adam nie zrobił tego celowo. Nie chciał nakarmić mnie "złą" wiedzą. Po prostu sam tego nie sprawdził dobrze. Pobieżnie ocenił, że strona będzie dobra. I to było 1-wsze "dryń-dryń":).

Każdy z nas jest sam odpowiedzialny przez naszym Bogiem. Mamy być Jego świadectwem bez względu na sytuacje, okoliczności, przyjaciół. Nie pozostawać w nieprawdzie, bo rodzina, bo przyjaciele, bo praca, bo mąż czy żona. Mój tato mawia, że każdy powinien żyć w wierze, w jakiej się urodził. Jaka to pomyłka. Bo przecież tylko w Chrystusie. W nikim innym. Najlepiej w Jego Kościele, nigdzie indziej.

Sporo też rozmyślałam o kościołach protestanckich, o których mówił Hiob. Kojarzyłam protestantyzm z żywą wiarą, odrodzeniem. Nie np. z możliwością wykupienia sobie licencji na możliwość głoszenia :shock: .
I znowu słowa Adama. Adam nie należy w tej chwili do żadnego Kościoła. Na chwilę obecną taka sytuacja daje mu satysfakcję. Rozmawialiśmy też o autorytecie w KP. Jeśli pojawia się w kościele człowiek, który głosi "inne nauki" bądź chce wprowadzać "inne porządki", jest upominany i uporczywie nie zaprzestaje, musi odejść z kościoła i głosi swoje nauki ewentualnie w kościele, który sam założy.
Jaki tego efekt?
Czy tego nasz Pan chciał? "każdy sobie rzepkę skrobie"?

Własne poszukiwania w Duchu Św. bez autorytetu mogą prowadzić do ...pewnego rodzaju życia w samotności duchowej. Bez społeczności. Nie tego chciał nasz Pan.
"Starajcie się wpierw o Królestwo Boże, a wszystko inne będzie wam dane"

Ada

ODPOWIEDZ