Żywy Kościół

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
Tomasz81
Przyjaciel forum
Posty: 77
Rejestracja: 20-10-09, 12:23
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Żywy Kościół

Post autor: Tomasz81 » 26-10-14, 16:39

Proszę o świadectwa działania Boga w życiu. Mam często wrażenie, że unikamy Kościoła w którym zdarzają się cuda, natchnienia Ducha Świętego. Nakładamy sobie kaganiec fałszywie pojmowanego racjonalizmu sugerując, iż Bóg w sposób nadprzyrodzony nie działa na co dzień w naszych rodzinach tak jak działał wśród pierwszych chrześcijan. Osobiście znam ludzi, którzy twierdzą, iż słyszeli Boga czy też mieli doświadczenia mistyczne zmieniające ich życie. Jedna z nich porzuciła studia medyczne i została dominikaninem. Inna ministrantem.

Ja osobiście Boga ani nie słyszałem ani nie widziałem ale też muszę przyznać, iż jestem niestety od Niego trochę oddalony. Pozdrawiam.
"Wiara, radość, optymizm.-Ale nie głupota zamykania oczu na rzeczywistość."

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Władysław » 27-10-14, 12:40

Bóg działa cały czas, oczywiście to nie jest "ręczne sterowanie naszym losem" tylko pomoc w takich zwykłych codziennych sprawach. To działanie to najczęściej po prostu dobry wpływ na ludzi i ich wzmacnianie w dążeniu do dobra.

Bóg ciągle do nas mówi, tylko jest problem we współczesnym świecie, bo człowiek oduczył się słuchać. Tak samo Bóg daje nam całkiem sporo znaków różnego typu, tylko, że człowiek oduczył się to zauważać.

Żeby Boga usłyszeć, zacznij słuchać, a żeby zobaczyć zacznij patrzeć. Jej, ale walnąłem filozoficzne zdanie :mrgreen:

Zwolnij trochę, zwiększ kontakt z naturą (bo przyroda to czyste dzieło Boże), znajdź w sobie powód dlaczego oddaliłeś się od Boga.

A jeżeli chodzi o świadectwa działania Boga w życiu to trochę mi się tego nazbierało. Tylko trzeba pamiętać, że to nie są opcję typu "woda ze skały", "lwy które nie mają apetytu" itp. Bóg daje nam takie drobne rzeczy, które są, lub będą nam potrzebne. Bywa też, że Bóg tworzy jakąś sytuację tylko po to, by wywołać u nas uśmiech (głownie za sprawą natury).

Pierwszy przykład dam trochę "mocniejszy":

Działo się to kilka dobrych lat temu. Chyba 8. W szkole policealnej do której chodziłem mieliśmy coś w stylu wiedzy o społeczeństwie. Na tych zajęciach omawialiśmy bieżące sprawy z życia politycznego i społecznego. Często dochodziło do długich dyskusji i sporów. Raz był temat aborcji. Dyskusja była ostra, zaczęło się pojawiać sporo argumentów za i tylko ja i jeden kolega cały czas powtarzaliśmy, że to jest zabijanie i to jest złe, niezależnie od powodu. Po prostu mnie ta dyskusja przybiła i dała taką pierwszą nauczkę o "jakości" katolików we współczesnym świecie. Z całej klasy chyba z trzy osoby deklarowały się jako niewierzący, a reszta jako katolicy. Super, prawie cała klasa "katolików" i oni aborcję popierają? Bo większość dawała argumenty za. Klika osób siedziało cicho. A ciężar dyskusji spoczywał na mnie i koledze. Ciężka to sprawa dyskutować z ponad 10 osobami i obalać ich tezy.

Wracałem do domu myśląc o tej dyskusji. Miałem takie myśli, że my nie mamy szans w walce z "postępowym myśleniem", bo oni zwykle mają przewagę liczebną i mają swoich zwolenników wśród katolików. Zacząłem mieć nawet myśli, że może oni mają rację. W tym momencie przechodziłem przez taki mały park i pod moje nogi zleciał biały gołąb. Stał blisko mnie i się na mnie patrzył. Zamurowało mnie bo ty było dość niezwykła sprawa zobaczyć białego gołębia w chwili gdy wszędzie w okolicy żyję tylko "szare", no i to był niezwykły moment.

Od tego momentu moje poglądy się jeszcze bardziej utwardziły i dało mi to siłę do wielu podobnych dyskusji. Teraz nie boje się nawet dyskutować ze stoma osobami o innych poglądach.


Przykład lekki i taki bardzo codzienny:

Klika tygodni temu idąc do pracy znalazłem zapalniczkę. Ot taką totalnie zwyczajną, dobrze działającą i w żaden sposób nie zepsutą. Zwykła rzecz co nie? Ludzie gubią sporo zapalniczek. Schowałem ją do kieszeni kurtki i zapomniałem o niej. Dwa tygodnie temu byliśmy z wizytą u rodziny. Teściowa chciała odwiedzić cmentarz i zapalić lampkę na grobie bliskich. Miała w bagażniku szklaną lampkę, ale nie miała czym jej zapalić. No to mamy problem, bo w okolicy nie było nawet gdzie zapałek kupić. Wtedy sobie od razu przypomniałem o zapalniczce która była w mojej kieszeni.

Niby to zwykły zbieg okoliczności i drobiazg, ale to była pierwsza potrzeba zastosowania tej zapalniczki, bo ja nie palę. Mogłem też jej zwyczajnie nie podnosić, ale taki wewnętrzny głos powiedział mi "podnieś, przyda ci się".
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

Awatar użytkownika
Tomasz81
Przyjaciel forum
Posty: 77
Rejestracja: 20-10-09, 12:23
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Post autor: Tomasz81 » 02-11-14, 00:29

Dzięki wielkie za świadectwo, ja często nie zauważam działania Bożego w swoim życiu lub nadmiernie racjonalizuję a jak czytam Pismo to po prostu go nie rozumiem i mam zbyt często wrażenie "milczenia Boga".
"Wiara, radość, optymizm.-Ale nie głupota zamykania oczu na rzeczywistość."

skrzydlaty
Administrator
Posty: 1179
Rejestracja: 09-03-10, 19:43
Lokalizacja: Polska

Post autor: skrzydlaty » 02-11-14, 11:13

A czy kiedyś bywało lub zdarzyło się inaczej?

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Marek MRB » 02-11-14, 11:51

Na mnie największe wrażenie robią nie tyle różne spektakularne (często wątpliwe) cuda, ale to co Bóg robi dla mnie (wiem, że to brzmi trochę banalnie).
Jednak zawsze gdy mam problem i szczerze z Nim rozmawiam, czuję Jego głos właściwie namacalnie. Mogę wówczas zadawać Mu pytania i On mi - w sercu, ale niemal słyszalnie - odpowiada, tak że wręcz mogę prowadzić z Nim dialog, zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi.
No i zawsze mi pomaga - najchętniej w sytuacji kiedy sam jestem bezsilny i przyznaję to...
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Awatar użytkownika
Tomasz81
Przyjaciel forum
Posty: 77
Rejestracja: 20-10-09, 12:23
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Post autor: Tomasz81 » 02-11-14, 16:18

"Czy kiedyś było inaczej?" Raczej tak, było inaczej ale na dziś mam mnóstwo wątpliwości czy coś co uznawałem bez wątpliwości za Bożą wolą było moimi imaginacjami. Dlatego pytam o te świadectwa w życiu każdego z was bo interesuje mnie jak Bóg się do nas zwraca. Do każdego inaczej czy też do wszystkich tak samo. Coś w ten deseń...
"Wiara, radość, optymizm.-Ale nie głupota zamykania oczu na rzeczywistość."

Gerwazy
Przyjaciel forum
Posty: 70
Rejestracja: 24-08-13, 02:42
Lokalizacja: b.d.

Post autor: Gerwazy » 15-11-14, 16:04

Mailem kilka sytuacji w których Bóg jakoś do mnie "przemawiał". Jedna z bardziej wyrazistych dla mnie:

Przez pewien czas miałem dość duże skrupuły i wahania czy mogę przyjąć komunie czy nie. Kilka razy się powstrzymałem. Pewnej niedzieli, po mszy rozmawiałem z pewnym panem, znam go z widzenia jest regularnie w kościele. Pyta się mnie czemu opuszczam komunie świętą i czy mam chrzest? Wytłumaczyłem mu, że muszę się wyspowiadać ( nie mieszkam w Polsce) a polski ksiądz aktualnie wyjechał wraca za kilka tygodni.
W kolejną w niedziele na mszy miałem chyba kulminacje tego wszystkiego. Strasznie się męczyłem tym ze znowu będę musiał zrezygnować z komunii. Modliłem się aby Bóg dal mi odpowiedź. Pomyślałem sobie jakby ktoś dal znak albo powiedział co i jak. {Nie wiem czy mieliście skrupuły ale to jest coś strasznego, wręcz paraliżuje}.Jakieś 5 minut przed rozdaniem komunii, z pierwszego rzędu wstaje ten pan, przechodzi przez pól kościoła i podchodzi do mnie. Mówi mi coś takiego: "Ja pójdę pierwszy a ty idź za mną. Wytłumaczę księdzu, że masz chrzest i możesz przyjąć Komunie Świętą.
Nie wiem jak to wygląda z zewnątrz, jak się czyta, ale dla mnie było to mocne przeżycie. Dostałem dokładnie to o co prosiłem 30 minut wcześniej, mimo ze wydawało mi się to straszne dziecinne myślenie (dorosły chłop prosi żeby na mszy ktoś przyszedł i powiedział mu ze może przyjąć komunie), ale Bóg potrafi zaskakiwać.


Może jeszcze jedna.

Mam córkę. Roczek i trzy miesiące. Ostatnio byliśmy na mszy. Mała jest czasami niespokojna. Wiadomo dziecko biega zapłacze itd. Czasami aby ja uspokoić biorę na rękę i zadaje pytanie: " Gdzie jest Pan Jezus". Mała wskazuje wtedy na ołtarz. Fajnie już coś rozumie. W domu tez wskazuje na Krzyż. Trochę ja nauczyłem.
Poszliśmy razem do komunii. Przyjąłem komunie, córka błogosławieństwo. Wróciliśmy na nasze miejsca. Mała się wyrywa, płacze. Aby zyskać te 30s jej uwagi pytam "Gdzie jest Pan Jezus?" . Ona wskazuje, dotykając moje usta.... tego jeszcze nie uczyłem. Tata miał zaszklone oczy. Dziękuje Ci Boże.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Marek MRB » 15-11-14, 16:09

Mocne. Bogu niech będą dzięki!
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

ODPOWIEDZ