ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 03-04-12, 16:25

Zanim przeczytasz drugą część walki duchowej, proszę o zapoznanie się z częścią pierwszą, która stanowi wstęp do niniejszych rozważań.


Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. (1 J 2, 15).

"Są dwa rodzaje miłości – poucza św. Augustyn – miłość świata i miłość Boga. Gdzie jest miłość świata, tam nie ma miejsca dla miłości Boga".

Świat będąc materialny i duchowy zarazem jest do głębi rozdwojony. Posiada swoje troski, ułudę i żądze, które zagłuszają Słowo Boże (Mk 4, 19). Jest skłony do zła. To, co jest światowe przemija i prowadzi do śmierci (1 J 2, 16-17), dzieci zaś Boże mają się troszczyć o dobra nieprzemijające, dzięki którym osiągną życie wieczne (Mt 6, 19). Człowiek żyjący w świecie jest narażony na niewolę bądź samego władcy świata – złego ducha (J 12, 31; 14, 30; 1 J 5, 19), bądź rozmaitych żywiołów czy fałszywej filozofii (Ga 4, 3, Kol 2, 8;1 Tm 6, 20; 2 Tm 2, 16-17). Ten, kto by cały świat zyskał nie odniesie żadnej korzyści duchowej, może natomiast zatracić swą duszę (Mt 16, 26). Świat stanowi zagrożenie dla człowieka, ponieważ może zgarnąć tron jego życia dla siebie.

Skutkiem pójścia za duchem świata, jest nagromadzenie niezliczonej ilości różnorakich przemijających bogactw tylko dla siebie. Taki obraz przedstawia nam Ewangelia mówiąc o człowieku który myślał, że mając zasoby odłożone na wiele lat będzie mógł odpoczywać, jeść, pić, używać życia do woli. (Łk 12, 15-21). Tymczasem Pan rzekł: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?" (Łk 12, 20) Ten człowiek posiadł wiele na ziemi, ale nie był bogaty przed Bogiem. To, co nagromadził za życia nie miało wartości duchowej.

A jaką wartość posiada to, co Ty gromadzisz?


Bardzo wiele osób zamienia miłość Stwórcy na miłość stworzeń: "Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki" (Rz 1, 25).
Św. Augustyn uważa taką postawę za niewierność: "Gdy oblubieniec daje pierścień swej oblubienicy, a ta kocha więcej pierścień niż oblubieńca, czyż nie okazuje, iż jest niewierna, choć kocha to, co jej dał oblubieniec? Jeżeli powie: Wystarczy mi pierścień, nie pragnę już widzieć oblubieńca – czyż nie będzie się brzydził każdy takim postępowaniem?"

Św. Teresa od Jezusa pisze: Gdzie wnijdzie Pan wszystkiego świata, tam potrzeba, by przed obecnością Jego wszystek świat ustąpił.

Przypomnij sobie, jak Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił z niej kupców oraz porozrzucał towary (Mt 21, 12; J 2, 16). Obecnie chce przyjść do Ciebie. Podobnie jak oczyścił świątynię ze wszystkiego, co nie powinno mieć tam miejsca, tak chce oczyścić Twoją duszę. Tylko On jeden ma do niej pełne prawo. Mistrz Eckhart w jednym ze swoich kazań podkreśla fakt, że świątynia, jaką jest dusza ludzka powinna być uwolniona od wszystkiego, co nie pochodzi od Boga, ponieważ Bóg nie chce mieć w niej nic poza sobą. Bóg jest wolny i tego samego chce dla duszy ludzkiej. Także i do nas kieruje słowa: "Usuńcie to stąd!". Mistrz Eckhart komentuje te słowa następująco:
"I usunęli. Nie było tam nikogo, tylko sam Jezus. I zaczął przemawiać. Oto, co naprawdę powinniście wiedzieć: jeżeli w świątyni, to znaczy w duszy, chce mówić ktoś inny oprócz Jezusa, On milczy, tak jakby nie był u siebie. Bo rzeczywiście nie jest u siebie w duszy pełnej obcych gości, z którymi ona rozmawia. A przecież, jeśli On ma w niej mówić, musi być sama. Jeśli chce słyszeć Jego głos, niech się pogrąży w milczeniu. Wówczas to On wchodzi i zaczyna mówić".

W oczyszczonej świątyni Jezus jest na pierwszym miejscu. Nic nie odrywa człowieka od Boga, bo wszystko inne zostało wyrzucone. Obyśmy pozwolili Bogu usunąć z naszej duszy wszystkie przeszkody, które stają na drodze do zbawienia.
Pomyśl: skro pożądliwość rzeczy stworzonych wprowadza w duszę taki nieład, czy zatem warto dać się ponosić pożądaniu?

Objawy ulegania marnościom świata:

• Pogoń za mamoną wszelkiego rodzaju
• Przedkładanie dóbr tego świata nad wszelkie dobra duchowe
• Pycha intelektualna
• Pycha duchowa
• Pogoń za zaszczytami
• Chciwość
• Oszustwo
• Trwonienie dóbr

Aby wyjść z niewoli świata potrzeba:
• Stać się ubogim.
• Chętnie dawać jałmużnę – czyli dzielić się dobrami
• Zaufać Bogu. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6,34)

Rady dla pragnących wyjść z niewoli świata:

• Niczego oraz nikogo nie wynosić ponad Jezusa Chrystusa
• Pamiętać o przemijalności rzeczy ziemskich i skłaniać się ku dobrom nieprzemijającym
• Weryfikować postępowanie świata z Ewangelią
• Oderwać się od wszelkich ziemskich pragnień
• Czynić rzeczy doczesne środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest zbawienie
• Nie trwonić czasu i dóbr
• Nie zajmować się sprawami, które do nas nie należą
• Być ubogim w duchu

Tomasz a Kempis w dziele: "O naśladowaniu Chrystusa" tak poucza:

• "Najwyższą mądrością jest – wzgardziwszy sprawami tego świata – dążyć do królestwa niebieskiego"
• "Marnością jest szukać złudnych bogactw i pokładać w nich nadzieję".
• "Marnością jest miłować to, co szybko przemija, a nie zdążać tam, gdzie wieczne wesele".
• "Gdybym znał wszystko, co jest na świecie, a nie żył w duchu miłości, cóż by mi to pomogło przed Bogiem, który sądzić mnie będzie z uczynków?".
• "Bardzo nierozumnym jest ten, kto o inne rzeczy zabiega niż o te, co służą jego zbawieniu.
• "Kto by miał choć iskrę prawdziwej miłości, czułby na pewno marność wszystkiego, co ziemskie".

Zapraszam do zapoznania się z częścią trzecią walki duchowej.
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez Agunik, łącznie zmieniany 3 razy.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
Tomasz81
Przyjaciel forum
Posty: 77
Rejestracja: 20-10-09, 12:23
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Tomasz81 » 28-05-12, 14:05

Te porady są prawie tak wstrętne jak ostatnie:)
"Wiara, radość, optymizm.-Ale nie głupota zamykania oczu na rzeczywistość."

Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 28-05-12, 14:10

Tomasz81 pisze: Te porady są prawie tak wstrętne jak ostatnie:)
Lekarstwo czasem bywa gorzkie. ;-)
Celem nie jest przyjemność, lecz skuteczność. :lol:
Tego typu porady dają Doktorzy Kościoła.
Na nich wzorowane.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 26-02-13, 10:41

Drogi Tomaszu - do mnie porady Maxa Plancka nie przemawiaja ... a w konskim zyciu wiele razy kon dostal takiego lupnia, ze porada Maxa Plancka w Twoim podpisie jest najzwyczajniej bzdurna ( z konskiej perspektywy, ktoremu nieraz juz po lbie grzmota dano ) ...
Pozdrawiam serdecznie a aqunik skladam dzieki za poruszajace wpisy.
konik

Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 26-02-13, 19:35

Drogi Koniku!
Ten sam Tomasz w ostatniej części walki duchowej napisał:
Tomasz81 pisze:(...) proszę o modlitwę za mnie abym mógł to przyjąć tak jak podaje Kościół i o zrozumienie.
Dziękuję za modlitwę
Zatem modlimy się za Niego :)
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Anteas

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Anteas » 29-07-14, 19:18

Agunik pisze:Anteas czyżbyś sugerował, że są one szczególnie poddane temu zewnętrznemu nieprzyjacielowi, jakim jest świat?
"Przeznaczeniem wojownika jest śmierć. Oznacza to wybieranie śmierci za każdym razem kiedy istnieje wybór między życiem a śmiercią." Tak powiedział pewien mądry mąż, którego imienia już nie pomnę (ach, ta choroba co nie boli). Jednak wymagają one pewnego objaśnienia, by je prawidłowo rozumieć. Wybieranie śmierci oznacza to, że wojownik nie może ratować swojego życia za wszelką cenę, że czasami trzeba walczyć choć nie ma szans na wygraną ani na przeżycie, bo sens walki jest ważniejszy niż życie. Podam dwa przykłady; Męczennicy (nie wymaga wyjaśnienia), Powstanie Warszawskie (po tym jak nasi wierni sojusznicy wystawili nas do wiatru polskie niekomunistyczne organizacje walki zbrojnej mogły tylko walczyć i umierać, albo zginąć w NKWD - oskich katowniach po wejściu do Polski bohaterskiej Armii Czerwonej). Nie oznacza to natomiast świadomego szukania śmierci, na przykład poprzez włóczenie się bez ważnego powodu po tych terenach, gdzie można łatwo zarobić "kulkę". Podpada to też pod łamanie piątego przykazania. Jednocześnie zapewniam że za wystarczająco ważny powód do bawienia w niebezpiecznych rejonach świata uważam chęć osiągnięcia świętości poprzez męczeństwo.
Agunik pisze:Dokładnie, czyli jak sugeruje niniejsze rozważanie trzeba wygrać życie podejmując duchową walkę. Jest bowiem ktoś, kto będzie usiłował doprowadzić nas do duchowej śmierci.
Pewien światły mąż którego imię pomnę (jako i Ty) rzekł iż kto chce zachować swoje życie straci je. Zgadza się to z moim doświadczeniem życiowym (czyt; śmierciowym) wszystko co żyje musi umrzeć. Ponoć nawet NMP umarła (prawosławni twierdzą że tylko się kimnęła) , choć chwilę potem zmartwychwstała i została wzięta do Nieba, czego rocznice za niedługo będziemy obchodzić zresztą. A skoro tak, to nie należy się zbytnio lękać o swoje życie, niemniej jednak nie należy szukać śmierci, bo ona sama nadejdzie bez naszego starania (tak jak i podatki).
Zastanawiam się jedynie czy modlenie się o własną śmierć (rychłą) jest grzechem czy też nie. Mój niegdysiejszy spowiednik powiedział że jest to grzech, natomiast mój niegdysiejszy brat który jest teraz księdzem rzekł mi iż nie jest to grzech. A jakie jest Twoje i Panów Userów zdanie na ten temat?
Agunik pisze:Kochani, wracamy do tematu rozważania
Mówisz i masz :-)

Poniższe pytania odnoszą się do postu Agunik z dnia trzeciego kwietnia dwa tysiące dwunastego roku pańskiego.

"Pycha intelektualna
Pycha duchowa
"
W jaki sposób człowiek prosty a nieuczony, w dodatku pochodzący z Ciemnogrodu może odróżnić oba rodzaje pychy, bo musi przecież wiedzieć z której ma się spowiadać?

"Zaufać Bogu. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy."
Ciekawym jest co znaczy "zbytnio", bo przecież nie oznacza to chyba że mamy żyć dniem dzisiejszym całkowicie lekceważąc to, co może się zdarzyć jutro. Czyli jaka jest różnica między zapobiegliwością a "zbytnim troszczeniem się o jutro"?

Poza tym miło by było gdybyś rozjaśniła mroki biednej ignorancji swojego sługi i powiedziała jak rozumieć poniższe wskazówki i jak je stosować w praktyce.
"Niczego oraz nikogo nie wynosić ponad Jezusa Chrystusa
Pamiętać o przemijalności rzeczy ziemskich i skłaniać się ku dobrom nieprzemijającym
Weryfikować postępowanie świata z Ewangelią
Oderwać się od wszelkich ziemskich pragnień
Czynić rzeczy doczesne środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest zbawienie
Nie trwonić czasu i dóbr
Nie zajmować się sprawami, które do nas nie należą
Być ubogim w duchu
"
_______________________________________
Marek MRB pisze:Wg Biblii - tak (pomijam rzadkie przypadki Chrztu Krwi czy Chrztu Pragnienia)..
Coś mi się tam obiło o uszy o chrzcie pragnienia, ale o chrzcie krwi pierwsze słyszę. Czy mam przez to rozumieć to co się przydarzyło św. Młodziankom męczennikom?

Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 29-07-14, 22:34

Anteas pisze:"Pycha intelektualna
Pycha duchowa"
W jaki sposób człowiek prosty a nieuczony, w dodatku pochodzący z Ciemnogrodu może odróżnić oba rodzaje pychy, bo musi przecież wiedzieć z której ma się spowiadać?
Postaram się to wyjaśnić :)

pycha - najpierw trzeba sobie powiedzieć czym jest :)
w słownikach definiowana jest jako: wysokie mniemanie o sobie, fałszywa duma, wyniosłość, zarozumiałość, ale także zuchwałość, nadętość, arogancja, próżność, pogoń za zaszczytami.
Pycha bierze początek z porównywania, przewartościowania, oceniania. błędnego osądzania.

pycha intelektualna jak sama nazwa wskazuje bazuje na rozumie. Czyli dotyczy tego wszystkiego, co przenikamy naszym umysłem.
Ten rodzaj pychy bierze za sprzymierzeńca naukę aby podważyć wiarygodność Bożych prawd.
(np. w medycynie chęć ingerowania w życie i stawiania siebie w roli Pana Boga poprzez "kontrolę nad życiem" i śmiercią. Prowadzi do pseudo kontroli ludzkiego losu poprzez technologię, np. klonowanie;
w biologii będzie to np. insynuacja jakoby teoria ewolucji była sprzeczna z pochodzeniem człowieka od Pana Boga).

Jej formami są np.:
- herezja i wszelkie odstępstwa (a w nich np. : moje rozumienie prawd wiary jest nieomylne, więc nauczam po mojemu)
- odmowa posłuszeństwa przełożonym (nie będę słuchał, bo wiem lepiej...)
- racjonalizm podważający wiarę
- wszelkie niewłaściwe relacje pomiędzy wiarą a rozumem, sugerujące wykluczanie wiary (bądź "poprawianie" jej) przez rozum i naukę.


pycha duchowa natomiast dotyczy naszych wewnętrznych relacji z Panem i duchowych relacji z bliźnimi. Można ją określić jako "wyniosłość ducha". W jej skład wchodzą np.

- pseudomistycyzm
- pogoń za "cudami"
- pogoń za duchowymi darami
- tzw. "oświecenie"
- przesadna troska o widowiskowe ceremonie liturgiczne
- poczucie wyższości nad innymi wierzącymi (mam większą wiarę, głębsze relacje, więcej duchowych darów, itp.)
- poczucie niższości w zestawieniu z innymi (odwrotność w/w).
- faryzeizm
- nadmierna rozpacz - kwestionująca nadzieję
- obrażanie się na Pana Boga, że innych obdarował bardziej
itp.
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez Agunik, łącznie zmieniany 1 raz.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 29-07-14, 22:46

Anteas pisze:Ciekawym jest co znaczy "zbytnio", bo przecież nie oznacza to chyba że mamy żyć dniem dzisiejszym całkowicie lekceważąc to, co może się zdarzyć jutro. Czyli jaka jest różnica między zapobiegliwością a "zbytnim troszczeniem się o jutro"?
Zbytnio czyli przesadnie, ponad miarę inaczej.
Tysiąclatka nie do końca dobrze to przekłada.
Fragment Mt 6, 25 Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie
mógłby być przetłumaczony np. "nie zamartwiajcie się życiem"

O co chodzi w tym martwieniu się życiem? Np. jeżeli człowiek pokłada nadzieję w samym sobie, bądź w dobrach które gromadzi, bądź też w bliźnich którzy go otaczają, a pomija w tym wszystkim Pana Boga. Pan Bóg jest wówczas sprowadzony do roli tego, który stworzył ale się już nie interesuje człowieczym losem, dlatego stworzenie musi zatroszczyć się samo o siebie. Przejawem takiego nadmiernego martwienia się jest choćby biadolenie jak mi to jest codziennie źle na tym świecie. Ten fragment Słowa Bożego wzywa nas do oddania swojego życia w ręce dobrego Boga, który jako jedyny potrafi najlepiej się o nas zatroszczyć. Wierzący powinien pamiętać, że najlepsza przyszłość to ta, na którą przygotowujemy się z Panem - nigdy bez Niego.

Takie przesadne zamartwianie się życiem i przyszłością wiedzie np. do wróżbitów (bo ja muszę wiedzieć co przyniesie mi los), bioenergoterapeutów, itd.

Sądzę, że te teksty z Pisma Świętego pozwolą Ci zrozumieć sens :)

Wj 16, 16-20
16. To zaś nakazał wam Pan: Każdy z was zbierze dla siebie według swej potrzeby, omer na głowę. Każdy z was przyniesie według liczby osób, które należą do jego namiotu.
17. Izraelici uczynili tak i zebrali jedni dużo, drudzy mało.
18. Gdy mierzyli swój zbiór omerem, to ten, który zebrał wiele, nie miał nic zbywającego, kto zaś za mało zebrał, nie miał żadnego braku - - każdy zebrał według swych potrzeb.
19. Następnie Mojżesz powiedział do nich: Niechaj nikt nie pozostawia nic z tego do następnego rana.
20. Niektórzy nie posłuchali Mojżesza i pozostawili trochę na następne rano. Jednak tworzyły się robaki i nastąpiło gnicie. I rozgniewał się na nich Mojżesz

Łk 12:16-20
16. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole.
17. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów.
18. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra.
19. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!
20. Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?

Łk 12:27-28
27. Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
28. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary!
(BT)
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez Agunik, łącznie zmieniany 3 razy.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 30-07-14, 08:14

No, po przeczytaniu tego wyjasnienia przestalem sie wreszcie zamartwiac ( zbytnio) ;-)
konik

Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 30-07-14, 10:42

Anteas pisze:Zastanawiam się jedynie czy modlenie się o własną śmierć (rychłą) jest grzechem czy też nie. Mój niegdysiejszy spowiednik powiedział że jest to grzech, natomiast mój niegdysiejszy brat który jest teraz księdzem rzekł mi iż nie jest to grzech. A jakie jest Twoje i Panów Userów zdanie na ten temat?
Prorok Eliasz w chwili słabości modlił się: "Już czas, Panie! Odbierz mi życie" (1 Krl 19, 4). Słowo Boże pokazuje nam, że istnieją sytuacje życiowe w których ktoś zwraca się z tego typu prośbą do Pana Boga. Na ogół są to ludzie przygnieceni ciężarem, niewidzący wyjścia z trudnej sytuacji, niosący brzemię kalectwa czy nieuleczalnej, bolesnej choroby. Także ludzie starsi modlą się o śmieć. Jednak, czy trudna sytuacja życiowa usprawiedliwia nasze wołanie o śmierć?

Popatrzmy na postawę naszego Pana. On także doświadczył ogromnego lęku. W takiej chwili zawołał z głębi serca: Mk 14, 36: nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!
I tutaj mamy piękny przykład dla naszych rozważań.

Czy można w cierpieniu prosić o śmierć? Można! — to jest naturalna reakcja każdego normalnego człowieka. Ale wiara jest tą przewodniczką, która doradza nam w takich właśnie chwilach powierzenie się Ojcu.

Modlitwa o śmierć sama w sobie nie jest zła. Każdy bowiem przeżywa chwile słabości. Staje się jednak zła, gdy towarzyszy jej kompletny brak ufności w Bożą opatrzność.
Zaufanie Bogu w każdej sytuacji! - Oto co powinno towarzyszyć każdej naszej prośbie kierowanej do Stwórcy.

Przykładem właściwej modlitwy jest np. modlitwa o dobrą śmierć:
Taka modlitwa jest choćby w Dzienniczku św. Faustyny:

O Jezu miłosierny, rozciągnięty na krzyżu, wspomnij na naszą godzinę śmierci! O najmiłosierniejsze Serce Jezusa, otwarte włócznią, ukryj mnie w ostatnią śmierci godzinę! O Krwi i Wodo, która wytrysłaś z Serca Jezusowego jako zdrój niezgłębionego miłosierdzia dla mnie w mojej śmierci godzinie! Jezu konający, zakładzie miłosierdzia, złagódź gniew Boży w mojej śmierci godzinie (Dz. 813).

O Jezu mój, niechaj ostatnie dni wygnania będą całkowicie według Twej najświętszej woli. Łączę swoje cierpienia, gorycze i samo konanie z męką Twoją świętą i ofiaruję się za świat cały, aby uprosić obfitość miłosierdzia Bożego dla dusz, a szczególnie dla dusz, które są w domach naszych. Ufam mocno i zdaję się całkowicie na wolę Twoją świętą, która jest miłosierdziem samym. Miłosierdzie Twoje będzie mi wszystkim w tej ostatniej godzinie.
Św. Faustyna (Dz. 1574).

Polecam odsłuchanie tego
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez Agunik, łącznie zmieniany 3 razy.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
Agunik
Przyjaciel forum
Posty: 347
Rejestracja: 10-03-12, 00:25
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ŚWIAT - nieprzyjaciel zewnętrzny człowieka

Post autor: Agunik » 19-09-14, 17:42

Po usunięciu całego tematu przywróciłam tę jego część, która mieści się w poruszanym tutaj rozważaniu.
Na przyszłość bardzo proszę o trzymanie się głównego tematu.

Celem tej części forum jest wzajemne umacnianie w Chrystusie, dlatego zanim napiszesz jakiś post postaw sobie pytanie: czy to służy zbudowaniu innych i zbliżeniu do Pana Boga.
Z Bożym pozdrowieniem!
Agnieszka
--------
Odnowię bowiem moje przymierze z tobą i poznasz, że Ja jestem Pan,
abyś pamiętała i wstydziła się,
i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas,
gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła. (Ez 16,62-63)


Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 02-05-15, 19:51

Wysluchalem.
A oto spostrzezenia spod konskiej grzywy.
Troche mnie odrzuca taki pseudoluzacki styl ojcow ( moze juz sie kon zestarzal).
Ale tresci niezle.
Warto byloby uzupelnic ( bo nie zostalo to jakos zaznaczone ani wytlumaczone) o stany w medycynie paliatywnej - zadne srodki przeciwbolowe juz nie skutkuja, czas, ktory chory spedza nawet dlugie jeszcze miesiace przebuiega na zwierzecym wyciu z bolu bez ulgi ... kiedys, gdy medycyna nie potrafila podtrzymywac funkcji zyciowych w takim stanie czlowiek szybko otrzymywal upragniona smierc. A dzis - czy jest to grzeszne miec intencje takie zycie skrocic przez zaniechanie podtrzymywania?
konik

ODPOWIEDZ