Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
maciej
Przyjaciel forum
Posty: 42
Rejestracja: 24-10-07, 22:32
Lokalizacja: Kielce

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: maciej » 13-09-07, 08:34

Dziękuję. Dowiedziałem się wystarczająco. Na pewno nie byłbym w stanie obejrzeć tego filmu. Nawet dla "naukowych powodów".
Napisałeś dlaczego nie życzysz sobie oglądać tego filmu. Jest to odpowiedź w pełni mnie satysfakcjonująca. Tak samo ja nie mogę się zmusić do obejrzenia "Pasji", albo któregoś z fabularnych filmów o tragedii WTC. Na pewno nie obejrzę też filmu "Katyń" - z tego powodu iż uważam, że takie filmy są za bardzo przygnębiające. Cóż, taki gust.

P.S. !Off topic! Apeluję do No HuHmanka: ... (usunięte przez administratora. )Jak off topic, apeluj używając prywatnych wiadomości. Dziękuję. hiob.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11190
Rejestracja: 24-10-07, 22:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: hiob » 16-09-07, 23:28

maciej pisze: ... Na pewno nie obejrzę też filmu "Katyń" - z tego powodu iż uważam, że takie filmy są za bardzo przygnębiające. Cóż, taki gust.
To jest jednak coś zupełnie innego. Filmów bluźnierczych nie dlatego nie będę oglądał, że są nie w moim guście, ale dlatego, że są bluźniercze. Jeżeli ktoś chce mnie opluć i do tego zarabia na tym miliony, nie widzę powodu dla którego ja mu mam dorzucać swoje pięć złotych. Ale to nie chodzi nawet tylko o pieniądze, ale o pewne zasady, o honor, o posiadanie jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego.

Gdyby na przykład ktoś nakręcił rewelacyjnie śmieszną komedię wykpiwającą Polaków, i to nie nasze prawdziwe narodowe wady, ale pokazującą fałszywy, zakłamany i obraźliwy obraz Polski i Polaków, to niezależnie od tego jak bardzo ten film byłby dobry, nie obejrzałbym go. A jeżeli uważam, że tak należałoby postąpić w stosunku do filmu obraźliwego dla mojej ojczyzny, o ile bardziej należałoby tak postąpić w stosunku do filmu obrażającego Boga.

I wiem, że wiele ludzi zupełnie nie rozumie o czym ja mówię. Poczucie świętości, "sacrum" zupełnie zniknęło z naszej rzeczywistości. Nic już nie jest święte. Nawet w kościołach ludzie zachowują się już często tak, jak na bazarze albo plaży. Niemal półnadzy, rozgadani, zupełnie nie odczuwają, zapominają, że są w obecności Boga. A przecież codziennie w Modlitwie Pańskiej powtarzamy "święć się Imię Twoje...". Może warto byłoby pomedytować, co to naprawdę oznacza?

Tak czy inaczej, nawet jak mnie będą wszyscy uważać za jakiegoś nawiedzonego dziwaka, czy maniaka religijnego, nie przestanę uważać i tłumaczyć, że takie filmy jak Kuszenie Jezusa, czy Kod da Vinci, to nie są niewinne zabawy, które można obejrzeć choćby dla tego, że wszyscy o nich mówią i warto wiedzieć, o czym jest ta rozmowa. Żydzi nie wymawiali nawet w modlitwie imienia JHWH, obawiając się, żeby nie obrazić Boga. My teraz wymawiamy Jego Imię w kontekście rynsztoka i uważamy, że nie ma żadnej sprawy.

Tylko, że to nie Bóg się zmienił i nagle okazał się mniej święty. to nasz świat zszedł na psy. Nasz "cywilizacja" odrzuciła wszystko, co święte i zredukowała wszystko do poziomu zero. Ale jaki bóg, taka rzeczywistość. Jak wyznajemy Boga prawdziwego, to i rzeczywistość wspaniała, jak bożkami stają się aktorzy, politycy i my sami, to otaczająca nas rzeczywistość osiąga poziom rynsztoka. I dochodzi do tego, że nie tylko ludzie mają problem w odróżnieniu kto jest większy, Matka Teresa z Kalkuty, czy księżna Diana, ale wręcz są przekonani o większości tej ostatniej. Jaki bóg, tacy święci. I jaki Bóg, tacy Święci.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
maciej
Przyjaciel forum
Posty: 42
Rejestracja: 24-10-07, 22:32
Lokalizacja: Kielce

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: maciej » 22-09-07, 07:57

Myślę, że wiem o co Ci chodzi Hiobie. Nie zamierzam pójść na "Katyń" między innymi dlatego, iż obawiam się braku obiektywizmu ze strony twórców. Boję się, że film zawiera treści obrażające Rosjan (nawet nie NKWD, tylko Rosjan właśnie). Nie zgadzam się z lansowaną przez obecny rząd "polityką historyczną", która jest niczym innym jak manipulacją faktami. Oczywiście nie mam podstaw, aby stwierdzić, iż istotnie moje obawy są uzasadnione. Obiecałem sobie, że nie obejrzę dzieła Wajdy dopóki nie zostanie nakręcony film o Berezie Kartuskiej.
Ale jaki bóg, taka rzeczywistość. Jak wyznajemy Boga prawdziwego, to i rzeczywistość wspaniała, jak bożkami stają się aktorzy, politycy i my sami, to otaczająca nas rzeczywistość osiąga poziom rynsztoka.
To Ci troszku nie wyszło... Nie wyznaję żadnego boga. A mimo to, uważam, że otaczająca mnie rzeczywistość jest wspaniała. Czyżby argument na nieistnienie? A za świętego uważam profesora Kotarbińskiego.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11190
Rejestracja: 24-10-07, 22:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: hiob » 24-09-07, 06:07

maciej pisze:Myślę, że wiem o co Ci chodzi Hiobie. Nie zamierzam pójść na "Katyń" między innymi dlatego...


Skoro mamy temat tego filmu wydzielony w Hyde Park, tam Ci odpowiem.
maciej pisze:
hiob pisze:Ale jaki bóg, taka rzeczywistość. Jak wyznajemy Boga prawdziwego, to i rzeczywistość wspaniała, jak bożkami stają się aktorzy, politycy i my sami, to otaczająca nas rzeczywistość osiąga poziom rynsztoka.
To Ci troszku nie wyszło... Nie wyznaję żadnego boga. A mimo to, uważam, że otaczająca mnie rzeczywistość jest wspaniała. Czyżby argument na nieistnienie? A za świętego uważam profesora Kotarbińskiego.
Wyszło mi, wyszło. Tylko nie zrozumiałeś co chciałem powiedzieć. Zapewne dlatego, że niezbyt jasno się wyraziłem. Ja nie pisałem o tym, w co Ty wierzysz, czy też czy Ty masz jakiegoś Boga, czy bożka. (choć uważam, że każdy go ma). Nie jest prawdą, że są ludzie, dla których nie ma rzeczy ważnych. Nie każdy to przyzna, ale wystarczy, żeby zobaczyć co robi, jak spędza czas, żeby prawda wyszła na jaw.

Sam fakt, że poświęcasz tyle swego czasu na obronę swojego punktu widzenia świadczy o tym, jak ważne to jest dla Ciebie. pisałem tylko o tym, że dla społeczeństwa jako całości bożkami stały się jakieś Mandaryny, Dody, jacyś piosenkarze z zielonymi, czy czerwonymi włosami, liturgią ich wiary są tańce z gwiazdami i talk shows, a biblią pudelek i inne "pisma kobiece".

Ja nawet nie znam tych nazwisk, czy pseudonimów. Pudelek przychodzi mi regularnie elektroniczną pocztą prosto do śmietnika i to w kilku egzemplarzach, bo mam kilka adresów na tlenie. Stąd akurat podałem te imiona, przewijają się one tam w każdym numerze. A dlatego twierdzę, że są to elementy religii nam współczesnych, bo wydają oni na gazety miliony złotych. Pasjonują się życiem tych osób, masowo oglądają programy, czy koncerty z ich udziałem, itd, itp. Jedni poświęcają całe swe życie aktorom, czy piosenkarzom, inni sportowi, kibicowaniu. I jest to w pewnym sensie religia dla tych ludzi.

W tym sensie i w tym kontekście określiłem fascynację osobami, których życie jest jednym ciągiem skandali, wulgaryzmów, grzechów, sam nie wiem jak to nazwać, rynsztokiem. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, nie jestem w stanie zrozumieć programów typu "talk show", nie jestem w stanie zrozumieć jak można co tydzień czytać kto co komu i dlaczego zrobił, powiedział, ukradł, nakłamał, czy co tam jeszcze. Jest to dla mnie żałosne i infantylne, ale najwyraźniej miliony ludzi się tym pasjonują. Inaczej nie byłoby tyle gazet i programów telewizyjnych zajmujących się takim badziewiem.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
maciej
Przyjaciel forum
Posty: 42
Rejestracja: 24-10-07, 22:32
Lokalizacja: Kielce

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: maciej » 24-09-07, 07:01

Wyraziłeś się jasno i prezyzyjnie. Zgadzam się z Tobą.

Awatar użytkownika
ziemianka
Przyjaciel forum
Posty: 19
Rejestracja: 04-04-09, 15:36
Lokalizacja: szczecin

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: ziemianka » 28-12-09, 14:26

Ja pozwolę sobie wrócić do wątku.
Niestety, nie wiem na czym to polega, ale to, ze Jezus umarł za mnie na krzyżu, nie robi na mnie większego wrazenia. Wrażenie robi na mnie to że nas kocha ponad swoje życie. Że jest z nami po dziś dzień, że jest naszym ojcem. Umarł za mnie, to fakt. Wzrusza mnie to, ale nie dochodzi do mojego serca w taki sposób, że powoduje tony wylanych łez i trwogę. Może tak powinno być?
Może kiedyś tak bedzie jeśli powinno. Ale naprawde dla mnie znaczenie ma fakt że jest ze mną tu i teraz, że mnie wzmacnia i mnie kocha.
Wielu ludzi podczas ewangelizacji operuje właśnie tym stweirdzeniem:Przecież JEzus umarł za Ciebie na krzyżu.
Nie wiem czy taki fakt kogokolwiek nawroci. Ja wiem że otworzył mi Niebo, to ma dla mnie duże znaczenie. Ale gdyby zrobił to nie umierając w męczarniach, czy mniej bysmy go kochali?
To mnie własnie nurtuje...
Pozdrawiam
Kasai

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11190
Rejestracja: 24-10-07, 22:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Pasja a Ostatnie kuszenie Chrystusa

Post autor: hiob » 31-12-09, 06:59

ziemianka pisze:Ja wiem że otworzył mi Niebo, to ma dla mnie duże znaczenie. Ale gdyby zrobił to nie umierając w męczarniach, czy mniej bysmy go kochali?
To mnie własnie nurtuje...
Pozdrawiam
Kasai
Jest oczywiste, że Bóg mógl nas zbawić w dowolny sposób. Mógł poruszać nosem jak Samantha ze starego serialu o czarownicach, albo po prostu pomyśleć i - voilà!

Zatem... dlaczego? Wydaje mi się, że było to konieczne z kilku powodów.

Po pierwsze, by nam pokazać, czym jest grzech. Jak bardzo obraża Boga. Jak wielką cenę musiał Bóg zapłacić za nasze zbawienie. Gdyby to odkupienie było zwykłą proklamacją ze strony Boga, zwykłym zadeklarowaniem, że jesteśmy zbawieni - lekceważylibyśmy grzech.

Po drugie Krzyż pokazuje nam jak bardzo nas Bóg kocha. Skoro zapłacił taką cenę, to musi Jego miłość być wielka.

Po trzecie - pokazuje, że Bóg jest "fair". Że nie narzuca nam niczego, czego by sam nie doświadczył. Argument cierpienia, argument zła i bólu to jedyny argument na to, że Boga nie ma, który ma jakąkolwiek wagę. Ale cierpienie Boga odbiera tę wagę temu argumentowi. Pokazuje, że Bóg wszechmogący nie koniecznie tę moc wykorzystuje na pokonywanie zła, ale czasem uniża się, by poddać się temu złu, i w taki sposób zło pokonać.

Po czwarte, pokazuje, że cierpienie ma wartość. Że możemy i z naszym cierpieniem coś zrobić, co jest dobre, co pomaga nam i innym. Święty Paweł pisze:

Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. (Kol 1,24)

My także, jak św. Paweł, możemy "dopełniać braki udręk Chrystusa" dla Kościoła. Czy to znaczy, że Jezus cierpiał zbyt krótko? Że jakby powisiał na Krzyżu jeszcze ze dwie godziny, to nie byłoby braków? Oczywiście, że nie. To, co zrobił dla nas Jezus było ofiarą doskonałą. Niczego tam nie można dodać. Ale my, Kościół, jesteśmy Ciałem Chrystusa. My możemy pomóc innym osiągnąć zbawienie, wypraszając łaski dla innych. Jego ofiara jest doskonała, ale wielu ją odrzuca. My, ofiarując nasze cierpienia za grzeszników, uzyskujemy dla nich , i dla siebie też, łaskę nawrócenia.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ