Ściąganie w szkole

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
Czernin
Przyjaciel forum
Posty: 72
Rejestracja: 27-04-14, 20:46
Lokalizacja: Polska, Mazowieckie

Ściąganie w szkole

Post autor: Czernin » 27-06-15, 15:49

Mam do Was pytanie, mianowicie, czy ściąganie w szkole jest grzechem?

Według mnie jest to oszukiwanie, grzech przeciw 7 przykazaniu z Dekalogu.
System edukacji jest czasami tak niesprawiedliwy, dziurawy i bez sensu, nawet wiele nauczycieli to mówi i osób z rządu, że należy go dopracować, przykładem jest język angielski - zero fonetyki. Nie korzysta się z tego co najbardziej uczy.
Myślę, że jeśli ktoś nie posiada predyspozycji do dynamicznego zapamiętywania to nie powinno mu się odbierać prawa do wywalczenia sobie papierka, który pozwoli mu wykorzystać swoje umiejętności i ogólnie pozwoli na lepsze jutro.
Jeśli nie będziesz umiał myśleć, to świat pomyśli za Ciebie.
www.zchrystusem.pl - zapraszam na forum moje i Dominika.

Olasek
Przyjaciel forum
Posty: 79
Rejestracja: 18-12-14, 09:42
Lokalizacja: Oakland, CA, USA

Post autor: Olasek » 28-06-15, 20:31

Jest to grzech ale niesmiertelny. Oszukiwanie na podatkach tez jest grzechem.
Ostatnio zmieniony 28-06-15, 20:33 przez Olasek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Dominik
Administrator
Posty: 700
Rejestracja: 06-05-14, 10:47
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Kontakt:

Post autor: Dominik » 29-06-15, 11:07

Trzeba sobie jakoś radzić z wadliwym system, według mnie nie zawsze ściąganie jest usprawiedliwieniem. Jeśli jesteśmy nękani z każdej strony sprawdzianami to nie da się bez ściągania obejść. Jeśli mamy dużo czasu, zamiast się uczyć chodzimy po imprezach, oglądamy live z Hiobem co skutkuje ściąganiem to już inna sprawa.
[center]Często mam za mało odwagi, żeby nacisnąć Enter.
Chcesz przekazać mi 1% podatku? Wejdź na moją stronę WWW KLIK, na niej opisuje co i jak

[/center]

Awatar użytkownika
Czernin
Przyjaciel forum
Posty: 72
Rejestracja: 27-04-14, 20:46
Lokalizacja: Polska, Mazowieckie

Post autor: Czernin » 30-06-15, 12:35

Czyli rozumiem dajemy z siebie wszystko, ale niestety mamy do czynienia z wadliwym systemem, a do tego jesteśmy nękani przez nauczycieli sprawdzianami, kartkówkami to wtedy ściąganie w ostateczności?
Mimo tego miałbym coś na sumieniu.

Tutaj też właśnie odzywa się lenistwo, jeśli ktoś jest leniem, bazuje tylko na sprawdzianach i kartkówkach na ściągach to jest i to grzech oszustwa i lenistwa, albo też i po drodze mogą urodzić się kolejne grzechy.
Jeśli nie będziesz umiał myśleć, to świat pomyśli za Ciebie.
www.zchrystusem.pl - zapraszam na forum moje i Dominika.

Magnolia

Post autor: Magnolia » 31-07-15, 16:56

Ja bylam zbyt leniwa zeby pisac sciagi dlatego wolalam sie nauczyc poniewaz wiecej czasu zajeloby mi pisanie sciag niz opanowanie materialu to chyba z lenistwa nie pisalam sciag ;-)

corniak
Przyjaciel forum
Posty: 1
Rejestracja: 05-10-15, 12:17
Lokalizacja: Katowice

Re: Ściąganie w szkole

Post autor: corniak » 05-10-15, 14:43

Również w mojej opinii jest to grzech ale nie ciężki. Ściąganie w Polsce jest powszechnym zjawiskiem żeby nie napisać normalnym. Mimo ogólnego przymakania oczu na to nie powinno się tego robić, bo Szef widzi wszystko...:)

CCH
Przyjaciel forum
Posty: 3
Rejestracja: 21-05-15, 16:22
Lokalizacja: Polska

Post autor: CCH » 05-10-15, 20:32

Ściąganie jest grzechem z którego warto się wyspowiadać. Różnie w życiu bywa i czasem może się zdarzyć mniej lub bardziej oszukać nauczyciela/wykładowcę. Ja staram się unikać ściągania ,bo do niczego dobrego nie prowadzi, można mieć przez to nieprzyjemności a i satysfakcja z oceny nawet słabej jest większa niż kiedy się ściąga.

Mondfa

Post autor: Mondfa » 15-12-15, 18:04

Mi się również zdarzało ściągać. Ale teraz uważam, że nie powinno się ściągać. W ogóle powinno być tak, że z nauczycielem można nawiązać nić porozumienia. Jeżeli muszę ściągać to znaczy, że nie zrozumiałam tematu, jeśli nie zrozumiałam to fajnie by było gdyby można było to zasygnalizować nauczycielowi i on by odpowiednio zareagował. Ale tak nie jest :) więc pozostaje nie ściąganie i gorsza ocena, ale czyste sumienie :angel: lub dążenie do zrozumienia tematu i lepsza ocena i czyste sumienie :saint: :) jest wiele mnemotechnik, które pomagają w zapamiętywaniu. Sama z nich korzystam i polecam każdemu. Wymagają nieco wysiłku, ale efekty są.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 16-12-15, 09:34

Witam serdecznie.
Kon to juz kiedys przerabial.
Sciaganie to potrojne oszustwo:
Oszustwo samego siebie
Oszustwo osoby, ktora sie oszukuje
Oszustwo naszego Pana / ktoremu wyznajemy, ze (ponoc) wierzymy w Niego i Jemu, a potem robimy go w konia ...
Bardzo to NIElADNY I BARDZO OBCIAZAJACY WYSTEPEK, wbrew przekonaniu, ze to nic takiego.
Oczywiscie oburzeni jestesmy, gdy ktos chce nas w trabe zrobic ... taka teologia Kalego.

Pozdrowienia ze stajni.
konik

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Władysław » 16-12-15, 15:44

Ściąganie w szkole to bardzo złożona sprawa.
Są bardzo różne powody dla których uczeń/student podejmuje to ryzyko. Bo ściąganie to zawsze ryzyko i to czasem olbrzymie.

Ja ściągałem tylko kilkanaście razy w swoim życiu. Po ściągę sięgałem tylko w sytuacjach bez wyjścia. Czyli w takich w których groziła mi 1 (na studiach 2) i ni jak w normalny sposób nie mogłem ogarnąć materiału. Nie ściągałem natomiast na dużych egzaminach. To już inna liga. Tylko, że egzamin gimnazjalny, matura, egzamin na technika archiwistę były robione tak, że można było je zdać normalnie się ucząc. Skupiało się też na konkretnych przedmiotach/ zagadnieniach i było dużo czasu na przygotowanie się do tych egzaminów.


Przyczyną konieczności ściągania w polskich szkołach jest bardzo wadliwy system edukacyjny. Ale poza systemem drugą przyczyną są nauczyciele... którzy najczęściej mają gdzieś prośby uczniów i wymagają bezsensownej pamięciówki.

Czemu ten system jest wadliwy?
1. Oceny zależą tylko od woli nauczyciela i nie są w żaden sposób weryfikowalne.
2. Nauczyciel może manipulować dowolnie uczniami i ich ocenami.
3. Brak jednolitych wytycznych co do sposobu egzaminowania uczniów na sprawdzianach.
4. Brak kontroli sensowności i zdawalności sprawdzianów.
5. Nierealne założenia programowe stawiane przed nauczycielami i wykładowcami.
6. Brak miejsca na kreatywność uczniów i pomocy dla rozwoju ich zainteresowań.

Jak to wygląda w praktyce?

Sprawdziany odbywają się wedle widzimisię i pomysłu nauczyciela. W większości przypadków jeżeli poczytamy program przedmiotu to okazuje się, że w nim nie ma wymogów większości rzeczy typowo "pamięciowych". Czyli na sprawdzianie u jednego nauczyciela, może być kompletnie inaczej niż u drugiego. Przykładowo stosowanie słowników, tablic ze wzorami, tablic z datami, czy kalkulatorów.

Często nawet dyrektor nie jest w stanie sprawdzić na jakiej podstawie nauczyciel wystawia oceny.

Typowym przykładem jest tu sprawa wypracowań z języka polskiego. Bardzo częstym zjawiskiem jest ocenienie tego typu prac pisemnych wedle osoby ucznia. Byłem świadkiem takiej sytuacji. Jeden był lubiany przez nauczycielkę i dostawał same 4 i 5 (6 nie stawiała) a drugiego nie lubiła i on dostawał 2 i 3. Jeden z kolegów był chory i nie miał siły zająć się tym wypracowaniem. To był ten który dostawał gorsze oceny. Ten który dostawał lepsze oceny zaproponował, że napiszę dwa wypracowania i jedno mu da, żeby przepisał. Tak zrobili. Obie prace były bardzo podobne i prawdę mówiąc obie zasługiwały na 4. Jeden kolega dostał 5, a drugi 3. Zgadnijcie który co dostał.

Innym przykładem jest sprawa chorych wymogów programowych. Miałem to na studiach. Program zakładał, że w systemie zaocznym mając zajęcia w weekend co dwa tygodnie nauczymy się całej łaciny klasycznej. Sprawa niewykonalna w przypadku osób pracujących. Wiedziała o tym tak samo pani prowadząca zajęcia jak i my. Oficjalnie na egzaminach mogła nam pozwolić na korzystanie tylko ze słowników. Przymykała jednak oko na to, że korzystaliśmy z innych pomocy i tablic. Oczywiście musieliśmy robić to w sposób rozsądny. Byliśmy jej za to bardzo wdzięczni, bo ona mogła nas po prostu "zniszczyć" i byśmy z 10 lat zdawali te egzaminy. No ale ona była normalna i zdawała sobie sprawę, że program który jej narzucono jest nierealny.
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

ODPOWIEDZ