Msze o uzdrowienie wytrychem do serca Boga?

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Msze o uzdrowienie wytrychem do serca Boga?

Post autor: MRC » 09-12-15, 22:02

Włączyłem sobie dziś internet po tym jak w radiu usłyszałem o mocy spotkań modlitewnych organizowanych z tzw. mszą o uzdrowienie i tak okrężną drogą szukając czegoś tam dotarłem do filmiku:
<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/Dy7XfaX5- ... 8v92wOGiVK" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

5:29 jedna osoba sobie już spoczęła na ziemi może nawet i w Duchu Świętym, 6:12 kolejna.

W ciągu jednego spotkania hurtowo uzdrowienia idą z tymi co nawet na tzw. gapia wpadli.

Kolejna rzecz reklamowana na tematycznych portalach (tu link do wydawnictwa):
http://www.apostolicum.pl/shop/index.ph ... oduct=1747

1,2,3 i wszystko zdaje się być załatwione. Klucz do sukcesu stanąć w 3 osoby chwycić się za ręce i w rytm słów księdza odbierać cudowne łaski etc.
Tak się teraz zastanawiam czy takie "chałupnicze" praktyki religijne gdzieś między pacierzem a totalnym załamaniem w niedoli życia etc polegające na takim bełkocie czy też i biadoleniu w naszym mniemaniu o lepszym zdrowiu, finansach, wierze etc mają jakikolwiek sens? Czy ta izdebka z tym wytłumionym wnętrzem zarówno lokalowym jak i duchowym modlącego się może dorównać akustyce jaką ma taki tłum zgromadzony na takim spotkaniu?

Czy warto o cokolwiek Boga prosić na bieżąco czy lepiej trwać przy bądź wola Twoja i przyatakować Go na takim spotkaniu z hurtową listą próśb? Wsłuchując się tak w słowa prowadzącego to spotkanie to tam uzdrawianie idzie jak na linii produkcyjnej jedno, drugie, trzecie etc. Czy ci wszyscy zgromadzeni tam ludzie nigdy nie odnieśli by sukcesu uczestnicząc w konwencjonalnych Ewangeliach etc? Czy jest jakiś sens wspomagać lokalne parafie czy nawet i sanktuaria intencjami skoro to niektórym przez lata i tak nic nie pomaga (np. intencja o zdrowie etc) wobec takiego ogromu mocy drzemiącej na tych spotkaniach modlitewnych u charyzmatyków? I na koniec takie pytanie: czy mamy księży rzemieślników którzy nic nie wymadlają i tych z powołania co wszystko załatwiają od już i to jeszcze na odległość (uzdrawianie rodziny/znajomych w szpitalach etc) ?

Andriej
Przyjaciel forum
Posty: 446
Rejestracja: 12-02-13, 16:05
Lokalizacja: Alpy

Post autor: Andriej » 09-12-15, 22:39

No, ja to widzu trochu insze - nie badzmy my takie bezwzgledne i bezduszne. Wiele ludiej teraz w dole, zalamanmych, zgorzknialych tam idut ... i wielu z nich tam naczinajut swoju drogu ku Bogu.
Jak ktos straci najdrozsza osobe to moze sie zalamac, potrzebuje nie wykladu, konferencji ... ale nawet takiego szalenstwa aby wyjsc z dolka ... i potom ku Boguj.
Niezbadanyje drogi Pana.

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Władysław » 10-12-15, 15:46

Odpowiem Ci MRC. Sam byłem na kilku takich mszach z modlitwą uzdrowieniową/uwolnieniową. No i dołączyłem do nowej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym która powstaje w mojej parafii... stworze w niej radykalne i tradycyjne skrzydło :-P
1,2,3 i wszystko zdaje się być załatwione. Klucz do sukcesu stanąć w 3 osoby chwycić się za ręce i w rytm słów księdza odbierać cudowne łaski etc.

Tak to nie działa. na takiej "masówce" jest nam po prostu łatwiej jakość wyjść z dziękczynieniem i prośbami do Boga. Łatwiej też jest bo kapłan prowadzi te modlitwy. Najważniejsze jest jednak by nie traktować Bożej łaski jak "złotej rybki" bo to już wchodzi na myślenie magiczne, czyli coś za coś. Bóg chce nam pomagać cały czas, my tylko musimy na tę pomoc się otworzyć i do niej przygotować. Podstawową opcją jest bycie w stanie łaski uświęcającej. To dlatego przy tego typu masówkach zazwyczaj jest sporo kapłanów spowiadających rzesze wiernych.
Tak się teraz zastanawiam czy takie "chałupnicze" praktyki religijne gdzieś między pacierzem a totalnym załamaniem w niedoli życia etc polegające na takim bełkocie czy też i biadoleniu w naszym mniemaniu o lepszym zdrowiu, finansach, wierze etc mają jakikolwiek sens? Czy ta izdebka z tym wytłumionym wnętrzem zarówno lokalowym jak i duchowym modlącego się może dorównać akustyce jaką ma taki tłum zgromadzony na takim spotkaniu?
Osobisty kontakt z Bogiem jest podstawą wszystkiego. Bez osobistej modlitwy i osobistego kontaktu, modlitwa wspólnotowa czy na takiej "masówce" o prostu nie ma sensu. Bóg słyszy każdy nasz szept, westchnienie i myśl.
Czy warto o cokolwiek Boga prosić na bieżąco czy lepiej trwać przy bądź wola Twoja i przyatakować Go na takim spotkaniu z hurtową listą próśb? Wsłuchując się tak w słowa prowadzącego to spotkanie to tam uzdrawianie idzie jak na linii produkcyjnej jedno, drugie, trzecie etc.
Boga trzeba prosić o to co nam potrzebne. Oczywiście Bóg to weryfikuje wedle swej woli i "oddala" głupie prośby typu "niech sąsiadowi krowa zdechnie". My prosimy, a wszystko dzieje się wedle woli Boga. Uzdrowienie niestety nie idą tam jak po linii produkcyjnej. Zobacz ile tam jest osób. Uzdrowionych jest zazwyczaj tylko do 10% uczestników. Co też bardzo ważne kapłan mający dar widzenia tych uzdrowień WIDZI ( a raczej czuje), że Bóg chce kogoś uzdrowić. To czy do uzdrowienia dojdzie zależy już od uzdrawianej osoby. Tego czy wierzy, że Bóg tak może uzdrowić, czy ma "czyste konto" sumienia i czy chce być uzdrowiona.
Czy ci wszyscy zgromadzeni tam ludzie nigdy nie odnieśli by sukcesu uczestnicząc w konwencjonalnych Ewangeliach etc?
Zapewne chodziło ci o konwencjonalne Eucharystie. Tak osiągnęliby to samo. Tylko człowiek musi się przygotować i poprosić Boga o uzdrowienie. Wcześniej w uzdrowieniach pomagały pielgrzymki (przygotowanie) i nawiedzenia miejsc ze świętymi obrazami, relikwiami świętych itd. Tu nie chodzi o to gdzie się dzieje uzdrowienie, tylko o postawę człowieka.
Czy jest jakiś sens wspomagać lokalne parafie czy nawet i sanktuaria intencjami skoro to niektórym przez lata i tak nic nie pomaga (np. intencja o zdrowie etc) wobec takiego ogromu mocy drzemiącej na tych spotkaniach modlitewnych u charyzmatyków?
Wspomaganie parafii to przede wszystkim nasz obowiązek. To nasze dobro wspólne które trzeba utrzymać. Dawniej wierni robili zrzutę by utrzymać kapłana i świątynie, żeby mieli gdzie przyjść się pomodlić i żeby był ktoś to te modlitwy poprowadzi. Uzdrowienie to nie takie hop-siup. Tutaj trzeba zdać się na wolę Bożą i brać pod uwagę, że człowiek przez lata mógł czymś sam blokować to uzdrowienie.

Charyzmatycy to tylko takie ubarwienie zwykłego szarego chrześcijańskiego życia. Pełnego radości, ale i monotonii oraz wyrzeczeń.

W spotkaniach charyzmatyków jest dokładnie taka sama "moc" jak na zwykłej mszy i modlitwie. Jest to tylko bardziej widowiskowe i wierni są lepiej nastawieni. Żebyś mnie dobrze zrozumiał:
- na masówki do charyzmatyków przychodzą ludzie w celu wspólnej modlitwy, przygotowani i rozmodleni.
- na niedzielne msze większość wiernych przychodzi bo trzeba i w czasie kazania liczy klepki/kafelki w podłodze i oczekuje tylko na "Idźcie w pokoju Chrystusa", żeby polecieć do marketu, albo pooglądać telewizję.
I na koniec takie pytanie: czy mamy księży rzemieślników którzy nic nie wymadlają i tych z powołania co wszystko załatwiają od już i to jeszcze na odległość (uzdrawianie rodziny/znajomych w szpitalach etc) ?
Ksiądz to przede wszystkim osoba, która poświeciła swoje prywatne życie by służyć innym. Problem może pojawić się, gdy ktoś nie wierzy i jest kapłanem. Jeżeli on nie ma wiary w to co robi to nic nie wskóra. Ksiądz to ksiądz, może to być zły albo dobry człowiek, ale "moc kapłańską" ma taką samą.


Pamiętaj też to o czym wspominałem na tym forum kilka razy.
Część tych uzdrowień z masówek to tylko wynik chwilowego uniesienia, albo autosugestii. Człowiek chce być uleczonym i takim się czuje. Ale np. do prawdziwego uzdrowienia brakuje wyspowiadania się z zatajanego grzechu. No i są też tacy którzy "zaliczają uzdrowienia", "zasypiają w Duchu Świętym", czy mają "ujawnienie się złego ducha" tylko pokazowo by zwrócić na siebie uwagę innych. Nie każdy kto drze japę i się rzuca w chwili gdy kapłan mówi modlitwę o uwolnienie jest opętany... może być po prostu idiotą.
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 10-12-15, 15:53

Dodam tylko po konsku, ze kazda forma moze zostac wykrzywiona ... i ze kazda ludzka tesknota, potrzeba, bol moze zostac zmanipulowany przez nieodpowiedzialne postawy z kazdej strony przez tych, ktorzy uczestnicza w takiech nabozenstwach czy mszach. Ale gdzie naprawde przejawia sie moc Ducha Swietego, tam jest lad i pokoj Bozy, nawet w najbardziej entuzjastycznych przejawach. A jesli ktos udaje ... to po prostu ten ktos udaje, nie Duch Swiety.
Uklony dla charyzmatykow poddanych Duchowi Swietemu :angel:
konik

MRC
Przyjaciel forum
Posty: 394
Rejestracja: 10-02-14, 20:57
Lokalizacja: Śląsk&okolica

Post autor: MRC » 15-12-15, 08:42

Władysławie, Koniku
o co chodzi w tych zespołach 3 osobowych, ja wiem że "Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich" ale dlaczego 3 a nie 2 albo 4 osoby? Jakie to ma przesłanie?

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Władysław » 15-12-15, 12:08

o co chodzi w tych zespołach 3 osobowych, ja wiem że "Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich" ale dlaczego 3 a nie 2 albo 4 osoby? Jakie to ma przesłanie?
To nie ma żadnego znaczenia. W sumie spotykam się z czymś takim po raz pierwszy. Zazwyczaj jedna osoba błogosławi drugą, albo kładzie ręce na głowie/ramieniu, lub wskazanym chorym miejscu drugiej osoby.

Prowadzący po prostu tak sobie wymyślił i tyle.

MRC ogólnie w przypadkach modlitw i nabożeństw charyzmatycznych to wiele gestów i sytuacji jest po prostu bez podstaw w Piśmie i bez większego sensu. Często jakieś proste czynności jak gaszenie, czy zapalenie świec dostaje dodatkową oprawę, kilka gestów i kilka zdań.

Pamiętaj, że głównym celem wszystkich naszych modlitw jest kontakt z Bogiem. Same modlitwy dzielą się na trzy grupy:
- modlitwa osobista
- modlitwa w rodzinie/wspólnocie małej
- modlitwa we wspólnocie dużej jaką jest np. parafia

Każda z tych modlitw jest bardzo ważna, a pozostałym dwóm grupą jest trudno funkcjonować bez trzeciej.

Bardzo ważne jest też wyciszenie się. Współczesnemu człowiekowi jest to rzecz która sprawia olbrzymi kłopot. Ludzie "nie mają czasu". Ale nawet jak mają to muszą coś robić. Nie są w stanie się zrelaksować i zwyczajnie poleżeć sobie w ciszy np. dwie godziny. A nasz organizm i dusza potrzebują tego spokoju. Nasz współczesny świat powoduje olbrzymi "hałas" zagłuszający głos Boga i potrzeby naszej duchowości.

Pamiętaj też, że na terenie Polski uzdrowienia i nawrócenia występowały dużo wcześniej niż przyszedł do nas ruch charyzmatyczny. Głównym miejscem uzdrowień były miejsca objawień, w których powstawały sanktuaria, groby świętych, lub świątynie w których znajdowały się jakieś wizerunki Chrystusa, Matki Boskiej, albo świętych które miały szczególne właściwości.
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 16-12-15, 09:46

No, tutaj w klasztorze ojcow kapucynow rowniez srednio raz w miesiacu sa takie Msze. Msza jest msza, a inne dodatkowe obyczaje sa zalezne od wspolnoty, o ile nie przecza wierze apostolskiej.
Jest to normalne, ze ludzie tworza jakies grupy ... te trojki np: to jest taki sposob wspierania sie modlitewnego - moze byc taki, moze byc inny ... wszystko dla Boga.
Pozdrawiam serdecznie.
konik

ODPOWIEDZ