Sola Scriptura w kontekście początków chrześcijaństwa

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
o. Placyd Koń
Administrator
Posty: 273
Rejestracja: 10-04-08, 23:53
Lokalizacja: Neukirchen b. Hl. Blut, Niemcy
Kontakt:

Sola Scriptura w kontekście początków chrześcijaństwa

Post autor: o. Placyd Koń » 10-02-16, 14:06

Sola Scriptura – jedno z twierdzeń protestantyzmu. Postulat, który dla Marcina Lutra był usprawiedliwieniem odrzucenia autorytetu papieża i Kościoła. Sola Scriptura – wystarczy samo Pismo św.; każdy wierzący może, bez pomocy zewnętrznych autorytetów, samodzielnie odkryć prawdziwe przesłanie zawarte na kartach Biblii. Czy sola Scriptura, która zrodziła się w XVI w., odpowiada temu, co było w początkach chrześcijaństwa? Poniższy tekst Bena Witheringtona pomaga odpowiedzieć na to pytanie. Warto zauważyć, że autor jest protestantem. Na stronie logos.com możemy przeczytać o nim:

Obrazek

"Dr Ben Witherington, autor ponad 40 książek, jest biblistą uważanym za jednego z najwybitniejszych uczonych protestanckich na świecie, i członkiem z wyboru prestiżowego Studiorum Novi Testamenti Societas (SNTS), stowarzyszenia zajmującego się badaniem Nowego Testamentu". Więcej na jego temat: kliknij tutaj.

Cytowana przeze mnie książka Witheringtona zachęca do przemyślenia uwarunkowań kultury, w której powstały Księgi Nowego Testamentu. Wydaje się, że autor kieruje pisze przede wszystkich do protestantów. Tym nie mniej i katolicy mogą się z niej wiele nauczyć. Osobiście wiele z niej skorzystałem. Po przeczytaniu tego tekstu zrozumiałem, dlaczego zasada sola Scriptura pojawiła się dopiero piętnaście wieków po Chrystusie i kilkadziesiąt lat po wynalazku Gutenberga. Oto tekst Witheringtona w tłumaczeniu własnym (w niektórych miejscach dosyć dowolnym dla uproszczenia):

[center]***[/center]
Kultura współczesna opiera się na tekstach pisanych. Wystarczy spojrzeć na ekran komputera, aby się przekonać o prawdzie tego twierdzenia. Era internetu jest możliwa właśnie dzięki powszechnej umiejętności pisania i czytania, co z kolei prowadzi do masowej produkcji i czytania tekstów. Dla nas, ludzi żyjących współcześnie, którzy jesteśmy zanurzeni w kulturę opartą na tekstach, jest trudno wyobrazić sobie i pojąć kulturę opartą na przekazie ustnym, a jeszcze trudniej przychodzi nam zrozumieć, jak święte teksty funkcjonowały w kulturze oralnej. A jednak, niezależnie od tego, jak bardzo jest to trudne i wymagające, trzeba nam podjąć taki wysiłek, ponieważ wszystkie kultury Biblii były w swej istocie kulturami przekazu ustnego, nie zaś kulturami bazującymi na przekazie prze pomocy tekstów pisanych; ich teksty były tekstami oralnymi, co brzmi jak oksymoron, ale nim nie jest.

Stopa umiejętności czytania i pisania w kulturach ery Nowego Testamentu jest przedmiotem dyskusji, i wynosiła, jak się wydaje, 10 do 20 %, w zależności od kultury i podgrupy społecznej w danym społeczeństwie. Nic zatem dziwnego, że starożytni, niezależnie od tego, czy umieli pisać i czytać, czy też nie, woleli żywe słowo (tzn. słowo mówione). Produkcja tekstów pisanych była niezwykle droga – papirus był drogi, atrament był drogi, a opłacenie pisarzy było wyjątkowo kosztowne. Posada sekretarza Jezusa lub Pawła byłaby bardzo intratną pracą. Dlatego nie dziwią słowa Jezusa, który mówił do swoich słuchaczy: "Kto ma uszy, niechaj słucha". Ani razu natomiast nie powiedział: "Kto ma oczy, niechaj czyta". Większość oczu w tamtych czasach nie umiała czytać.

Według dostępnej nam wiedzy, żadne dokumenty w starożytności nie były przeznaczone do "cichego" czytania, i tylko parę napisanych było z przeznaczeniem do odczytania ich przez osoby prywatne. Tamtejsze teksty zawsze były pisane z myślą, że zostaną głośno odczytane wobec adresata – zazwyczaj grupy ludzi. W swojej większości były tylko surogatem komunikacji oralnej. Odnosi się to w sposób szczególny do starożytnych listów.

W swojej większości, antyczne dokumenty, włączając w to listy, tak naprawdę w ogóle nie były tekstami w nowoczesnym sensie tego słowa. Przy ich kompozycji miano na uwadze ich dźwiękowy i oralny potencjał, i tak właśnie je traktowano – jako ustny przekaz, który docierał do swojego celu za pośrednictwem tekstu. Dla przykładu, kiedy czytamy początek Listu do Efezjan, naszpikowany dźwiękowymi środkami artystycznego przekazu, takimi jak: asonans, aliteracja, rytm, rym, różne inne retoryczne figury, staje się jasne, że nie był przeznaczony do cichego czytania. Te wersy domagają się, żeby zostały odczytane i usłyszane w jęz. greckim.

Obrazek

Kolejną, trzecią już racją przemawiająca za tym, że dokumenty musiały być przekazane ustnie: Z powodu kosztów wytworzenia, standardowy list w jęz. greckim nie miał przerw pomiędzy słowami, zdaniami, paragrafami, itp.; nie miał też wcale albo miał bardzo niewiele znaków przestankowych, a wszystkie litery były pisane jako wielkie. I dlatego mieliśmy do czynienia z zapisem podobnym do tego: PAWEŁSŁUGACHRYSTUSAJEZUSAZPOWOŁANIAAPOSTOŁPRZEZNACZONYDOGŁOSZENIAEWANGELIIBOŻEJ. Jedynym sposobem odszyfrowania takiego połączenia liter było odczytanie ich głośno! Jest taka anegdota o św. Augustynie i św. Ambrożym: ten powiedział, że z wszystkich spotkanych przez niego ludzi, Ambroży był człowiekiem wyjątkowym, ponieważ czytał bez poruszania wargami i bez wydawania dźwięków. Jest jasne, że kultura oralna jest innym światem niż kultura oparta na tekstach pisanych, a teksty funkcjonują w niej (w kulturze oralnej) inaczej niż w kulturze opartej na tekstach. W tamtych czasach wszystkie teksty były po prostu surogatami przekazu ustnego, a to stwierdzenie odnosi się także do większości tekstów biblijnych.

Dla nas jest to trudne do pojęcia, ale w czasach biblijnych teksty były czymś bardzo rzadkim i otaczane z ogromną czcią. Ponieważ w dużym stopniu umiejętność czytania i pisania była domeną ludzi wykształconych, a ci prawie zawsze należeli do elit społecznych, ówczesne teksty służyły elitom, aby potwierdzić ich autorytet, wyższość, własność, prawo do dziedziczenia, itp. Jednak, ponieważ starożytni byli ludźmi dogłębnie religijnymi, najważniejszymi tekstami nawet wśród tamtejszych elit były teksty o charakterze religijnym i sakralnym.
Co teksty w kulturze oralnej mówią o ich autorach? Zbyt mało się o tym pamięta, że te dwadzieścia siedem Ksiąg NT świadczy o wyjątkowo wysokiej stopie umiejętności czytania i pisania oraz zdolności retorycznych wśród najbliższego kręgu liderów chrześcijaństwa w czasach jego tworzenia się. Wczesne chrześcijaństwo, w jego większości, nie było ruchem prowadzonych przez nieumiejących czytać i pisać wieśniaków czy wyrzutków społecznych. Liderzy chrześcijaństwa w początkowych czasach tego ruchu byli autorami tekstów, i teksty NT odzwierciedlają znaczną znajomość greki, retoryki, i ogólną znajomość kultury greko-rzymskiej. Te zdolności i erudycja tylko rzadko mogły być przypisane pisarzom, za wyjątkiem niektórych z nich, jak Tercjusz czy Sostenes (por. Rz 16 i 1 Kor 1), którzy po przyjęciu chrześcijaństwa oddali swoje zdolności na służbę Chrystusowi. Jednak nawet i w takich przypadkach wydaje się, że przede wszystkim pisali pod dyktando Pawła.

Listy, które znajdują się w NT, są najczęściej o wiele dłuższe niż świeckie listy z tamtych czasów. Jednak one nie są przede wszystkim listami, chociaż zaczynają się i czasami kończą w sposób właściwy listom. Listy NT są dyskursami, homiliami i retorycznymi mowami różnego rodzaju, które ich autorzy nie mogli osobiście wygłosić wobec adresatów, i dlatego zamiast nich do adresatów wysłali ich surogat, aby przy ich pomocy dotrzeć do adresatów ze swoim przesłaniem. Te dokumenty nie były przekazywane pierwszej lepszej osobie. Z tego, co wiemy, Paweł oczekiwał od jednego ze swoich współpracowników, takich jak Tymoteusz, Tytus czy Febe, aby szli i ustnie przekazali treść dokumentu w retorycznie skuteczny sposób. W tamtych czasach było to niemal koniecznością, ponieważ dokumenty były bez podziałów słów (na zdania, rozdziały czy paragrafy) i bez znaków przestankowych, tak że jedynie ktoś odpowiednio wyszkolony mógł odczytać taki zapis jako – scriptum continuum; właściwie jedynie ktoś, kto znał treść dokumentu – mógł przy jego odczytaniu położyć akcenty w odpowiednim miejscu, aby w ten sposób efektywnie przekazać zawartą w nim treść.

W ten sposób dochodzimy do kluczowego momentu. Niektórzy uczeni, na podstawie występującego czasem w NT odniesienia do "czytającego", uważali, że to oznacza, iż chrześcijanie byli pierwszymi, którzy świadomie próbowali tworzyć książki czy literaturę przeznaczoną do czytania. Dla przykładu, niekiedy Ewangelia według św. Marka była nazywana pierwszą chrześcijańską książką adresowaną do czytelnika, w dużym stopniu na podstawie wyrażenia z Mk 13, 14, gdzie możemy odnaleźć wtrącone wyrażenie: "kto czyta, niech rozumie". Zatrzymajmy się w tym miejscu przez chwilę. Zarówno w Mk 13, 14, jak i w Ap 1, 3, tym ważnym zwrotem jest ho anaginōskōn, co jest jednoznacznym odniesieniem do pojedynczej osoby czytającej, która następnie, w dalszym ciągu Janowego tekstu, jest odróżniona od słuchaczy (w liczbie mnogiej!). Jak to Mark Wilson niedawno zasugerował w publicznym wykładzie w Efezie, najprawdopodobniej oznacza to, że tą osobą jest swego lektor, czyli ktoś, kto Janową Apokalipsę głośno czyta zgromadzonej grupie słuchaczy (np. w czasie sprawowanej liturgii – uwaga tłumacza).[2]

Czasem uczeni zajmujący się Nowym Testamentem sugerowali, że przekazując Ewangelię chrześcijaństwo używało jedynego w swoim rodzaju gatunku literackiego, lub że głoszenie Ewangelii było przekazem niepodobnym do przekazywania innych wiadomości. Jest to fałszywe twierdzenie. Averil Cameron zaprzeczając takiemu twierdzeniu stwierdza: "Niektórzy z krytyków Nowego Testamentu biorąc słowo ‘nowy’ w sensie jak najbardziej dosłownym doszli do ekstrawaganckich opisów: ‘nowa mowa z głębokości’; ‘cudowna, niepoddana poprawkom nowość słowa’. A jednak to ‘nowe’ chrześcijaństwo było w stanie rozwinąć środki dla zapewnienia swojego miejsca najpierw jako rywal, a później jako dziedzic starej elity kulturalnej… Także wykład chrześcijaństwa (Christian discourse) utorował sobie drogę do szerszego świata mniej przez rewolucyjną nowość, niż przy pomocy posługiwania się tym, co znane, i tak zaczynając od znanego, wskazywał i czynił atrakcyjnym to, co nieznane". A trochę dalej dodaje (Averil Cameron): "Uważam, że retoryka wczesnochrześcijańska stosowana przez chrześcijan nie zawsze była wyspecjalizowaną metodą stosowaną (tylko) przez nich, chociaż często możemy spotkać się z takim twierdzeniem tych, którzy ją praktykowali. Co za tym idzie, jej koncepcja była łatwiejsza do przyjęcia przez szersze kręgi odbiorców, niż to na ogół jest przyjmowane przez współczesnych uczonych, a jej oddziaływanie na słuchaczy było z tego powodu bardziej efektywne. Pozornie alternatywne czy przeciwstawne sobie rodzaje retoryki, klasyczna czy pogańska i ta chrześcijańska, tak naprawdę było sobie bardziej bliskie, niż chcą to przyznać nawet ci, którzy je wówczas praktykowali".
("What’s in the Word: Rethinking the Socio-Rhetorical Character of the New Testament", str. 7–10)

_______________________
[2] Wiemy, że Jan pisze do różnych Kościołów Azji Mniejszej (zob. Apokalipsa 2-3), dlatego raczej wykluczone jest argumentowanie, że odniesienie “kto czyta" (liczba pojedyncza) w Ap 1, 3 odnosi się do adresata. (Inaczej mówiąc: adresatem Apokalipsy nie może być pojedynczy czytelnik). Wyrażenie "kto czyta" odnosi się do lektora czy retora, który odczytywał tę mowę grupie słuchaczy. Tak samo uważam, że musimy wyciągnąć taki sam wniosek na temat wtrąconej uwagi w Mk 13, 14; nie świadczy ona o tym, że Ewangelia Markowa była pierwszą księgą przeznaczoną do prywatnego czytania, ani tym bardziej "tekstem" czy "książką" w nowoczesnym rozumieniu. Raczej Marek przypomina tu lektorowi, który będzie odczytywał Ewangelię w czasie zbliżania się albo faktycznego pojawienia się owej "ohydy spustoszenia", że ma on pomóc słuchaczom zrozumieć naturę tego, co będzie się działo lub już się wydarzyło w czasie zburzenia świątyni Jerozolimskiej. Ustne teksty często zawierają tego rodzaju przypomnienia dla tych, którzy będą przekazywać daną mowę.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Marek MRB » 11-02-16, 01:24

Dzięki za podzielenie się tym tekstem!
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Władysław » 11-02-16, 10:06

Może wreszcie Protestanci sami zrozumieją, że przez pierwsze stulecia Chrześcijaństwo opierało się na przekazie ustnym, a zapis Ewangelii był pomocniczy. No i że Ewangelie były tylko bardzo skrótowym opisem życia i działań Chrystusa, a reszta była przekazywana ustnie.

Już wielokrotnie spotykam się z przypadkami, że do ludzi po prostu nie dociera fakt, że np. w Nowym Testamencie nie ma opisu prawie 20 lat życia Jezusa, bo wtedy nie zdarzyło się nic ciekawego. Pojawiają się różne bardziej lub mniej dziwne teorie. Najpowszechniejsza jest chyba ta o Jego pobycie w Indiach. Do ludzi nie dociera fakt, że przez te lata najprawdopodobniej nic specjalnego się nie działo i Jezus był robotnikiem ogólnobudowlanym i drobnym rzemieślnikiem jak Józef.

A co do tego tekstu to w jednym miejscu bym się nie do końca zgodził. Chodzi o ten fragment że tekst był pisany bez odstępów miedzy słowami więc musiał być czytany tylko na głos by był zrozumiały. Cóż nie musiał. Wtedy WSZYSTKIE teksty tak wyglądały... więc ludzie z automatu wyłapywali słowa w takim ciągu. Inaczej wyglądała też nauka czytania. Najpierw uczono słów, potem głosek, a na końcu liter. Efektem tego było to, że człowiek kojarzył sam widok wyglądu słowa z jego znaczeniem. To było czymś w stylu pisma obrazkowego.

Przykładowo wykorzystując nasze forumowe Ikony Emocji.
PIESWBIEGŁNACHOINKĘ - typowa zbitka liter ciężka do odczytania.
:dog: :reksio: na :ctree: - tak to widzieli czytający
Pies wbiegł na choinkę - tak to odczytywali
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 17-02-16, 17:20

Nie ma obrazkow z koniem, wiec jak napisac , ze konik wyjrzal ze stajni :?: ;-)
Bardzo dobra wrzuta.
Serdeczne podziekowania od konia :-D
konik

ODPOWIEDZ