Teologiczne uzasadnienie nieudzielenia komunii rozwodnikom.

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Błażej91
Przyjaciel forum
Posty: 9
Rejestracja: 17-08-17, 17:34

Teologiczne uzasadnienie nieudzielenia komunii rozwodnikom.

Post autor: Błażej91 » 08-01-18, 19:04

Witam,

Mam przed sobą dość zawiły problem i nie bardzo wiem, gdzie szukać odpowiedzi. Przeczytałem mnóstwo artykułów, ale wciąż nie jestem pewny czy dobrze zrozumiałem. Proszę osoby kompetentne w tej materii o zweryfikowanie problemu.

Wiem, że na forum podobne tematy były. Dużo z nich wniosków wyciągnąłem, ale nadal mam poczucie, że mogę błądzić.

Problem dotyczy przyjmowania komunii przez rozwodników.

Wyobraźmy sobie taki scenariusz ze wszystkimi jego możliwościami(chyba wszystkimi):
Osoba A i osoba B zawierają związek małżeński w Kościele rzymsko-katolickim. Związek się rozpada i prawnie A i B nie są małżeństwem. Każdy idzie w swoją stronę, ale żyją samotnie. W TAKIM PRZYPADKU rozgrzeszenie i przyjmowanie komunii jest możliwe.

W jakim przypadku jest to jeszcze możliwe?

Załóżmy, że osoba B dodatkowo wychowuje dzieci i związuje się w pewnym sensie z jakimś nowym partnerem C, ale oboje podejmują decyzję, że nie będą współżyli, tylko mieszkali razem i wychowywali dzieci. Czy w takim przypadku istnieje hipotetyczna możliwość, że rozwiedziona osoba B i nowa osoba w jej życiu C będą mogli przystępować do sakramentów?


I sprawa ostatnia. Teologiczne uzasadnienie. Jakie jest pełne teologiczne uzasadnienie, że każdemu i bez wyjątku na sytuację rozwodnikowi zabrania się przystępowania do komunii świętej? Wyobraźmy sobie nierzadką sytuację, że za winę rozpadu małżeństwa ponosi mężczyzna, a nie kobieta, która walczyła o związek. Załóżmy, że mężczyzna zniszczył małżeństwo, a kobieta bardzo cierpiała i nie zawiniła, a wręcz przeciwnie. W końcu jednak doszło do sytuacji, gdzie strony się rozwiodły. Czemu w takiej sytuacji te same konsekwencje (nie moc przystępowania w pełni do sakramentów) dosięgają mężczyznę i kobietę zakładając, że każde z nich chciałoby ułożyć sobie życie na nowo z nowym partnerem? Wydaje się nieludzkie, żeby pokrzywdzona kobieta musiała być do końca życia samotna aby móc przyjmować Jezusa w św. Komunii. Jezus przyszedł do słabych, grzesznych i litował się nad wieloma grzesznikami. Czy Bóg mógłby naprawdę odmówić kobiecie szczęścia? Najczęstszą teologiczną opartą na PŚ odpowiedzią jest Mk 10,11-12.
Nie powiem, bo daje to do myślenia, ale z drugiej strony czy rzeczywiście ta wypowiedź obejmuje wskazaną wyżej przykładową sytuację z kobietą i jej okrutnym mężem?

Mk 10,11-12 nie ma nic o tym, że żyjący w cudzołóstwie nie może przyjmować komunii. Na jakiej podstawie wyciąga się tak dalekie wnioski?

Jezus ustanawiając Eucharystie mówi wyraźnie "bierzcie i jedzcie z tego WSZYSCY…". Nie ma "ale". Nawet sam Judasz, który był w momencie ustanawiania Eucharystii wielkim grzesznikiem, bo lepiej dla niego, gdyby w ogóle na świat nie przyszedł, brał udział w ostatniej wieczerzy.

Jeśli, ktoś sam nie czuje się w temacie, aby podjąć wątek to może, zna stronę lub pełne opracowanie teologiczne uzasadniające stanowisko Kościoła? Albo jakąś stronę, gdzie można napisać do księdza, który w temacie znałby się. Chciałbym szczerze zrozumieć stanowisko Kościoła, bo osobiście jestem zwolennikiem prowadzenia rozmów o dopuszczalności udzielania komunii rozwodnikom będącym w kolejnych związkach )po spełnieniu wielu warunków i na przykład okresie pokuty), mając na uwadze fakt, ze przyjęcie komunii jest przede wszystkim lekarstwem dla każdego słabego i grzesznego człowieka.

marek2122
Przyjaciel forum
Posty: 80
Rejestracja: 03-02-16, 21:57
Lokalizacja: Chełm

Post autor: marek2122 » 08-01-18, 20:13

Błażej, jesteś zwolennikiem tego, żeby można było w stanie grzechu ciężkiego przyjmować Ciało Pana? A co z " Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.
Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije." 1 Kor 11, 27-29? Nieaktualne?
«Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham» J 21,17

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Teologiczne uzasadnienie nieudzielenia komunii rozwodnik

Post autor: Marek MRB » 08-01-18, 20:46

Błażej91 pisze: Problem dotyczy przyjmowania komunii przez rozwodników.

Wyobraźmy sobie taki scenariusz ze wszystkimi jego możliwościami(chyba wszystkimi):
Osoba A i osoba B zawierają związek małżeński w Kościele rzymsko-katolickim. Związek się rozpada i prawnie A i B nie są małżeństwem. Każdy idzie w swoją stronę, ale żyją samotnie. W TAKIM PRZYPADKU rozgrzeszenie i przyjmowanie komunii jest możliwe.

W jakim przypadku jest to jeszcze możliwe?

Załóżmy, że osoba B dodatkowo wychowuje dzieci i związuje się w pewnym sensie z jakimś nowym partnerem C, ale oboje podejmują decyzję, że nie będą współżyli, tylko mieszkali razem i wychowywali dzieci. Czy w takim przypadku istnieje hipotetyczna możliwość, że rozwiedziona osoba B i nowa osoba w jej życiu C będą mogli przystępować do sakramentów?
Oczywiście. Jest wiele takich małżeństw.

I sprawa ostatnia. Teologiczne uzasadnienie. Jakie jest pełne teologiczne uzasadnienie, że każdemu i bez wyjątku na sytuację rozwodnikowi zabrania się przystępowania do komunii świętej?
To nieprawda. Rozwodnik, który nie wstępuje w ponowny związek może przystępować do Komunii Świętej.
Wyobraźmy sobie nierzadką sytuację, że za winę rozpadu małżeństwa ponosi mężczyzna, a nie kobieta, która walczyła o związek. Załóżmy, że mężczyzna zniszczył małżeństwo, a kobieta bardzo cierpiała i nie zawiniła, a wręcz przeciwnie. W końcu jednak doszło do sytuacji, gdzie strony się rozwiodły. Czemu w takiej sytuacji te same konsekwencje (nie moc przystępowania w pełni do sakramentów) dosięgają mężczyznę i kobietę zakładając, że każde z nich chciałoby ułożyć sobie życie na nowo z nowym partnerem?
Nie dosięgają te same. Wszystkie nasze czyny są policzone.
Natomiast jeśli pytasz o niemożność zawarcia małżeństwa z kim innym, to przysięga małżeńska jest ważna niezależnie od tego, czy została dotrzymana przez drugą stronę.
Jezus zresztą bardzo jasno o tym powiedział:
Łk 16:18 bt5 "Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo."

Wydaje się nieludzkie, żeby pokrzywdzona kobieta musiała być do końca życia samotna aby móc przyjmować Jezusa w św. Komunii. Jezus przyszedł do słabych, grzesznych i litował się nad wieloma grzesznikami. Czy Bóg mógłby naprawdę odmówić kobiecie szczęścia? Najczęstszą teologiczną opartą na PŚ odpowiedzią jest Mk 10,11-12.
Nie powiem, bo daje to do myślenia, ale z drugiej strony czy rzeczywiście ta wypowiedź obejmuje wskazaną wyżej przykładową sytuację z kobietą i jej okrutnym mężem?
Wystarczy przeczytać, by zobaczyć że obejmuje.

Bóg poważnie traktuje nasze decyzje i nasze deklaracje; odstąpienie od poważnego traktowania cżłowieka nie byłoby "miłosierdziem" tylko lekceważeniem.
Nadto sama możliwość rozwodu i ponownego małżeństwa działa na niekorzyść WSZYSTKICH żon, bo ułatwia i upowszechnia rozerwanie małżeństwa.
Mk 10,11-12 nie ma nic o tym, że żyjący w cudzołóstwie nie może przyjmować komunii
Sorry, ale chyba żartujesz.
Przytoczony fragment mówi, że kto tak czyni, popełnia cudzołóstwo - czyli grzech ciężki.
Jak jeszcze trzeba by napisać by było jasne, że ktoś, kto żyje w grzechu ciężkim (co ważniejsze - zamierza go popełniać dalej) nie powinien przystępować do Komunii?
Jezus ustanawiając Eucharystie mówi wyraźnie "bierzcie i jedzcie z tego WSZYSCY…". Nie ma "ale". Nawet sam Judasz, który był w momencie ustanawiania Eucharystii wielkim grzesznikiem, bo lepiej dla niego, gdyby w ogóle na świat nie przyszedł, brał udział w ostatniej wieczerzy.
Jaaasne.
Po pierwsze, uczestnictwo Judasza w Komunii jest to wątpliwa interpretacja, po drugie zaś, "zapomniałeś" o 1 Kor 11, 27-29, który przytoczył Marek2122?
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Błażej91
Przyjaciel forum
Posty: 9
Rejestracja: 17-08-17, 17:34

Post autor: Błażej91 » 08-01-18, 21:08

nie jestem zwolennikiem, aby "od tak" można było w stanie grzechu ciężkiego przyjmować Ciało Pana. Życie różne historie pisze i może powinno się różne przypadki rozpatrywać indywidualnie zamiast rozciągać takie same konsekwencję na obie strony rozpadu małżeństwa, zwłaszcza, gdy to jedna strona jest ewidentnie za rozpad odpowiedzialna.

W Kościele dopuszczalna jest hipotetyczna sytuacja, w której mąż gdyby zamordował swoją żonę, to poszedłby do spowiedzi, mógłby uzyskać rozgrzeszenie(zakładając szczery żal za popełnienie morderstwa) , i mógłby powtórnie wziąć ślub kościelny i uczestniczyć we wszystkich sakramentach. I to mogłoby przejść. A wykluczona jest z sakramentów osoba, którą mąż bił, ranił, zdradzał, co w końcu kończy się rozwodem, a osoba skrzywdzona chcąc odnaleźć szczęście i wchodząc w drugi związek i prowadząc przykładne życie z drugim partnerem to zarówno jedna jak i druga osoba nie może przystępować do komunii.

Naprawdę, ktoś tu myśli, że Jezus nie chce szczęścia swoich stworzeń oraz nie pozwoliłby takiej kobiecie, by jak apostołowie uczestniczyła w Eucharystii, komunii świętej? : ?
1 Kor 11, 27-29?
To nie są słowa Jezusa. A ja w wypowiedziach Jezusa nie widzę konkretnych i jednoznacznych kryteriów oceny, kto "spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie". Natomiast widzę niewyobrażalne Boże miłosierdzie.

sam nie wiem czasem co o tym myśleć. Moim zdaniem mamy za mało jednoznacznie wskazujących słów Jezusa, by uznać, że każdy, kto rozpoczyna nowe życie z nowym partnerem musi być odsunięci od Ciała i Krwi Pańskiej. : ?
Ostatnio zmieniony 08-01-18, 21:11 przez Błażej91, łącznie zmieniany 3 razy.

Błażej91
Przyjaciel forum
Posty: 9
Rejestracja: 17-08-17, 17:34

Post autor: Błażej91 » 08-01-18, 21:17

Sorry, ale chyba żartujesz.
Przytoczony fragment mówi, że kto tak czyni, popełnia cudzołóstwo - czyli grzech ciężki.
I tyle. Nie ma nic dalej, że to uniemożliwia przyjmowanie komunii. Oprócz Pawłowych interpretacji. A może coś jest : ?

marek2122
Przyjaciel forum
Posty: 80
Rejestracja: 03-02-16, 21:57
Lokalizacja: Chełm

Post autor: marek2122 » 08-01-18, 21:29

"A powiadam wam: »Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo«" (Mt 19, 9). Czy w/g Ciebie te słowa Jezusa są zbyt mało precyzyjne? I co miało znaczyć "To nie są słowa Jezusa"? Nie uznajesz Biblii za natchnione słowo Boga? Chyba również relatywizujesz grzech pisząc " każdy, kto rozpoczyna nowe życie z nowym partnerem". Napiszę więc jak to powinno wyglądać - "każdy kto grzeszy ciężko (cudzołóstwo) sam się skazuje na odsunięcie od spożywania Ciała Pańskiego." Bo tak to w istocie wygląda.
"I tyle. Nie ma nic dalej, że to uniemożliwia przyjmowanie komunii. Oprócz Pawłowych interpretacji" Więc to Ty sam chcesz decydować o tym co jest grzechem ciężkim?
[/quote]
Ostatnio zmieniony 08-01-18, 21:33 przez marek2122, łącznie zmieniany 1 raz.
«Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham» J 21,17

Błażej91
Przyjaciel forum
Posty: 9
Rejestracja: 17-08-17, 17:34

Post autor: Błażej91 » 08-01-18, 22:35

marek2122 pisze:Napiszę więc jak to powinno wyglądać - "każdy kto grzeszy ciężko (cudzołóstwo) sam się skazuje na odsunięcie od spożywania Ciała Pańskiego." Bo tak to w istocie wygląda.
Zgadzam się, że Jezus mówi o cudzołóstwie jako o grzechu, ale nie widzę uzasadnienia, że to z automatu odsuwa każdego "od spożywania Ciała Pańskiego". Rozumiem przypadki, gdzie dwie osoby się sobą znudziły, rozwiodły się i chcą spróbować nowych związków. Nijak ma to się jednak do bardziej dramatycznych i skomplikowanych sytuacji jakie starałem się zasugerować wyżej.

Mi chodzi o te bardziej życiowo skomplikowane przypadki. Czy Kościół zbyt restrykcyjnie nie interpretuje słów Jezusa?
Jeśli Kościół dobrze odczytuje Boży przekaz to chyba wychodzi na to, że Bóg woli, aby np. w przypadku kobiet, którym małżeństwo się rozsypało z nie ich winy, do końca życia pozostały w dramatycznej samotności zamiast na nowo mieć szansę związać się z inną osobą i móc przystępować do sakramentów.
Muszę się z tym "przespać". Nie daje mi to intelektualnie i emocjonalnie spokoju.

Jezus mówiąc:
Łk 16:18"Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo."

Nie precyzuje, że nie mogą zajść warunki dla szczególnego przypadku, w którym jednak oddalona żona i jej nowy partner nie mogliby przystępować do sakramentów w pełni.

Jest różnica pomiędzy ludźmi, którzy się rozwiedli, bo np. znudziło im się bycie ze sobą i szukają wrażeń u innych partnerów, a pomiędzy sytuacją, gdzie jedna strona zostaje dramatycznie skrzywdzona i pragnie przystępować do sakramentów, a jednocześnie nie żyć w samotności, ale właśnie stworzyć wzór prawdziwego małżeństwa z tym odpowiednim partnerem. Różnica jest w intencjach. Dlatego też wcześniej pisałem, ze jestem za tym, aby pomyśleć o dopuszczalności udzielania komunii rozwodnikom będącym w kolejnym związku po spełnieniu wielu warunków i okresie pokuty. No nie wiem, tak sobie luźno myślę…
Ostatnio zmieniony 08-01-18, 22:38 przez Błażej91, łącznie zmieniany 3 razy.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Marek MRB » 09-01-18, 19:56

Błażej91 pisze:nie jestem zwolennikiem, aby "od tak" można było w stanie grzechu ciężkiego przyjmować Ciało Pana. Życie różne historie pisze i może powinno się różne przypadki rozpatrywać indywidualnie zamiast rozciągać takie same konsekwencję na obie strony rozpadu małżeństwa, zwłaszcza, gdy to jedna strona jest ewidentnie za rozpad odpowiedzialna.

W Kościele dopuszczalna jest hipotetyczna sytuacja, w której mąż gdyby zamordował swoją żonę, to poszedłby do spowiedzi, mógłby uzyskać rozgrzeszenie(zakładając szczery żal za popełnienie morderstwa) , i mógłby powtórnie wziąć ślub kościelny i uczestniczyć we wszystkich sakramentach. I to mogłoby przejść.
Nie, nie mogłoby.
Cytuję za https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TA ... ie_04.html :

Przeszkoda małżonkobójstwa zachodzi wtedy, gdy jedna ze stron ze względu na chęć zawarcia małżeństwa z określoną osobą "zadaje śmierć jej współmałżonkowi lub własnemu" (kan. 1090 § l)30 oraz wtedy, gdy małżeństwo usiłują zawrzeć te osoby, które "poprzez fizyczny lub moralny współudział spowodowały śmierć współmałżonka" (kan. 1090 § 2)31. 116 Tak więc źródłem tej przeszkody jest przestępstwo (poważne naruszenie porządku moralnego i społecznego) małżonkobójstwa; mogą występować dwie formy tej przeszkody:

1) zaciąga ją ten, kto mając zamiar zawrzeć małżeństwo z określoną osobą zadaje śmierć jej współmałżonkowi lub swojemu oraz

2) ci, którzy przez skuteczny współudział fizyczny lub moralny spowodowali zgon współmałżonka jednej czy drugiej strony (Instrukcja 1986 r., n. 56)
.

A wykluczona jest z sakramentów osoba, którą mąż bił, ranił, zdradzał, co w końcu kończy się rozwodem
Jakie ma znaczenie czy mąż ją bił czy nie?
Rozwód nie uniemożliwia przystępowania do sakramentów.
a osoba skrzywdzona chcąc odnaleźć szczęście i wchodząc w drugi związek i prowadząc przykładne życie z drugim partnerem to zarówno jedna jak i druga osoba nie może przystępować do komunii.
Nie "prowadzi przykładnego życia" z drugim partnerem, tylko z nim CUDZOŁOŻY.

Skąd Ci przyszło do głowy, że ktoś skrzywdzony uzyskuje w zamian "licencję na grzeszenie"?


I najważniejsze - ŻADEN, nawet największy grzech popełniony, nie uniemożliwia uczestnictwa w sakramentach, jesli go wyznasz i za niego żałujesz.
JAKIKOLWIEK grzech cieżki (choćby dużo lżejszy od tamtego) w którym trwasz i który zamierzasz popełnić w przyszłości, uniemożliwia przyjęcie Komunii Świętej.
Bo nie ma mozliwości Komunii ze Świętym Bogiem w stanie grzechu smiertelnego.

Naprawdę, ktoś tu myśli, że Jezus nie chce szczęścia swoich stworzeń oraz nie pozwoliłby takiej kobiecie, by jak apostołowie uczestniczyła w Eucharystii, komunii świętej? : ?
Jezus chce szczęścia swoich stworzeń, dlatego właśnie dał to przykazanie.
A Ty usiłujesz być mądrzejszy od Jezusa.
1 Kor 11, 27-29?
To nie są słowa Jezusa.
Owszem, to jest Słowo Boże.
sam nie wiem czasem co o tym myśleć. Moim zdaniem mamy za mało jednoznacznie wskazujących słów Jezusa, by uznać, że każdy, kto rozpoczyna nowe życie z nowym partnerem musi być odsunięci od Ciała i Krwi Pańskiej. : ?
Jak JESZCZE JEDNOZNACZNIEJ chciałbyś, by Jezus powiedział to, co powiedział?

Łk 16:18 bt5 "Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo."
Błażej91 pisze:
Sorry, ale chyba żartujesz.
Przytoczony fragment mówi, że kto tak czyni, popełnia cudzołóstwo - czyli grzech ciężki.
I tyle. Nie ma nic dalej, że to uniemożliwia przyjmowanie komunii. Oprócz Pawłowych interpretacji.
To nie są "pawłowe interpretacje" tylko SŁowo Boże, Krzysiu.

Błażej91 pisze:
marek2122 pisze:Napiszę więc jak to powinno wyglądać - "każdy kto grzeszy ciężko (cudzołóstwo) sam się skazuje na odsunięcie od spożywania Ciała Pańskiego." Bo tak to w istocie wygląda.
Zgadzam się, że Jezus mówi o cudzołóstwie jako o grzechu, ale nie widzę uzasadnienia, że to z automatu odsuwa każdego "od spożywania Ciała Pańskiego".
No to trudno, Krzysiu. Jesli tego "nie widzisz" to nikt nie jest Ci w stanie tego "pokazać".
Jezus mówiąc:
Łk 16:18"Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo."

Nie precyzuje, że nie mogą zajść warunki dla szczególnego przypadku, w którym jednak oddalona żona i jej nowy partner nie mogliby przystępować do sakramentów w pełni.
Jaaasne. A Bóg mówiąc "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną"przecież "nie precyzuje", że nie może zajść specjalny przypadek, w którym jednak można czcić jakiegoś bałwana, nie? :roll:
Ostatnio zmieniony 09-01-18, 19:59 przez Marek MRB, łącznie zmieniany 1 raz.
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

ODPOWIEDZ