Bezpieczna medytacja

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

daniel46855
Przyjaciel forum
Posty: 3
Rejestracja: 01-11-17, 15:04
Lokalizacja: Kraków

Bezpieczna medytacja

Post autor: daniel46855 » 13-05-19, 01:15

Witam

Mam pytanie odnośnie medytacjii. Co prawda temat był już poruszany na forum, natomiast wątpliwości które mam dalej nie zostały całkowicie rozwiane. Czy medytacja jest bezpieczna? Jak mądrze się z nią obchodzić, aby chronić się przed wpływami złych mocy które wokół nas krążą? (W końcu wiele przypadków opętań wzięło się z pozornie niewinnych zabaw czy praktyk bez świadomości do jak poważnych konsekwencji mogą one prowadzić).

Nigdy nie praktykowałem okultyzmu, świadomych snów czy innych tego typu rzeczy. Celem dla którego zacząłem medytować było wyciszenie się i odłączenie od świata, oczyszczenie swojego umysłu.

Pewnego razu - jakiś rok temu - podczas medytacji doznałem niesamowitego uczucia: poczułem, jakbym autentycznie wchodził w głąb swojego umysłu, zapadał się w nim, i tracił kontakt ze światem materialnym. Przestraszyłem się tego stanu do tego stopnia, że na dłuższy czas odpuściłem, a przy kolejnych próbach bałem się wchodzić w tak głębokie skupienie (obawiałem się, że mogę wyjść z ciała). Czy ktoś mógłby wypowiedzieć się w tej kwestii i powiedzieć mi czy jest to bezpieczna forma relaksu i pracy nad własnym umysłem?

Dzięki.

Sajmon Lachowsky
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 28-08-19, 10:00

Re: Bezpieczna medytacja

Post autor: Sajmon Lachowsky » 28-08-19, 18:31

Ogólnie medytacja ma korzenie hinduizmu/buddyzmu , więc lepiej nie bawić się w rzeczy co do których nie mamy 100% pewności jakie będą tego konsekwencje.

skrzydlaty
Przyjaciel forum
Posty: 1188
Rejestracja: 09-03-10, 19:43
Lokalizacja: Polska

Re: Bezpieczna medytacja

Post autor: skrzydlaty » 13-09-19, 11:56

Polecam wypowiedź ojca Wita Chlondowskiego na ten temat, ale trzeba dosłuchać do końca:
https://m.youtube.com/watch?v=19jE4LeBBgk
Polecam też informacje w opisie tego fimu.

PrawdziwyPolak
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 23-02-20, 13:18

Re: Bezpieczna medytacja

Post autor: PrawdziwyPolak » 24-02-20, 06:04

Temat wiele razy wałkowany, ale jeśli mogę, to wypowiem się ze swojego doświadczenia. Otóż mieszkam poza Polską od wielu lat, znam różne środowiska religijne i muzułmanów i buddystów i hinduistów i wiele razy rozmawiałem na temat medytacji, czym ona jest w innych religiach i kulturach.
Zasadniczo większość roznów sprowadza się do tego, że medytacja jako sposób na wyciszenie sama w sobie nie jest niebezpieczna. I wielu moich znajomych ją praktykuje. Kwestia w tym, jak ją prowadzić. Modlitwa też jest przecież pewnego rodzaju medytacją.
Natomiast to, co wszyscy przyznają, to medytacja prowadzona przez kogoś, np medytacje grupowe, które mogą i często zdarzaja się przypadki, które prowadzą do manipulacji. Kiedy osoba wprowadzająca w stan medytacji odpowiednio używa słów aby zmanipulować słuchaczy. I takie rzeczy, zdarza się, dzieją się np w sektach. Tutaj gdzie jestem, ale też wszędzie na świecie działają tzw. Vipassana i tego i tym podobnych bym unikał na twoim miejscu. Bo to są organizacje, które utrzymują się z darowizn, więc często ludzie oddają im swoje pieniądze albo są zmuszani do wzięcia pożyczki czy kredytu, żeby opłacić swoje usługi i potem ludzie wpadają w kłopoty finansowe. Ale jeśli robisz to samemu w domu, spróbuj się pomodlić do Boga podczas medytacji, bo medytacja też może być modlitwą.

Awatar użytkownika
Arturo
Przyjaciel forum
Posty: 513
Rejestracja: 30-10-10, 19:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Bezpieczna medytacja

Post autor: Arturo » 02-07-20, 20:01

Moim zdaniem na tym kanale na youtube, jest całkowicie bezpieczna medytacja:

https://www.youtube.com/channel/UCqn1lb ... GwQ/videos

To jest kanał Jezuitów. Samo słowo medytacja, może z automatu kojarzyć się z duchowością nam obcą. Jednakże my, katolicy mamy też swoje sposoby na medytację. Oczywiście chodzi o medytację Pisma Świętego.

Pozdrawiam
Artur

Marek MRB2
Administrator
Posty: 57
Rejestracja: 24-05-18, 08:16

Re: Bezpieczna medytacja

Post autor: Marek MRB2 » 05-07-20, 16:34

Akurat Jezuici ostatnio przekroczyli niebezpieczną granicę jeśli idzie o medytację (jesli wierzyć w to, co opowiadał mi ostatnio uczestnik ich zajęć). Polecam ostrożność.
Byłbym bardzo ostrożny.

Jest oczywiście medytacja chrześcijańska, jest "Modlitwa Jezusowa", ale niestety w wielu miejsca posługując się tymi hasłami wprowadza się medytację o charakterze zapożyczonym z buddyzmu czy hinduizmu. A to już jest zagrożenie duchowe.

Tutaj: http://www.siemieniewski.archidiecezja. ... /?q=node/1 jest w postaci elektronicznej książka bp. Andrzeja Siemieniewskiego i ks. Mirosława Kiwka na ten temat (rozprawiają się tam m.on. z naciąganymi analogiami do Ojców Pustyni - mimo to książka jest b.zrównowazona). Polecam zwłaszcza rozdział "Watykańskie światło".

Polecam też film "Medytacja chrześcijańska i jej bezdroża" https://www.youtube.com/watch?v=NfunVP- ... e=youtu.be
  • Środowisko, w którym prowadzone były te zajęcia, jak najbardziej jest zgodny ze środowiskiem wccm (wspominają zresztą o nich w niektorych artykułach). Na stronie ośrodka, w którym byłeś jest odsyłacz zarówno do światowejm jak i polskiej strony wccm.
    Tej samej WCCM o której biskup pisze:
    bp.Siemieniewski pisze:Tak więc wcale nie jest prawdą, jakoby starożytni chrześcijanie modlili się tak, jak uczy tego o. Freeman oraz szkoła WCCM. Wydaje się raczej, że jest to zupełna nowość na terenie chrześcijańskim. I że jest to nowość bazująca bardziej na tradycji hinduizmu niż na tradycji chrześcijańskiej. A jeśli tak, to wypada to jawnie przyznać, w przeciwnym razie trudno uniknąć zarzutu wprowadzania w błąd. Dopiero po stanięciu na gruncie historycznej prawdy można zacząć dyskusję o pożytkach tej nowej formy medytacji. Znamy wiele argumentów entuzjastów tej metody. Warto przytoczyć też stary argument o. Hansa Ursa von Balthasara (powołanego niegdyś przez Jana Pawła II do grona kardynałów). 40 lat temu napisał artykuł pod znamiennym tytułem: Medytacja jako zdrada. W tym właśnie kontekście cytuje św. Pawła: „Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż zwiódł Ewę. Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiego wam nie głosiliśmy, lub bierzecie innego Ducha, którego nie otrzymaliście, albo inną ewangelię, nie tę, którą przyjęliście – znosicie to spokojnie” (2 Kor 11,3-4).
  • Inspiracją był hinduizm: „W młodości John Main nauczył się medytować z mantrą od hinduskiego nauczyciela, którego poznał na Malajach i u którego przez krótki czas pobierał nauki”
    Nauczania są co najmniej... kontrowersyjne:
    "„Wybieramy słowo, frazę modlitewną – nazywamy ją dzisiaj mantrą (...) i powtarzamy [ją] bezustannie (...). Możesz na przykład obrać za to słowo imię Jezus (...) lub słowo Abba. (...) osobiście polecam (...) Maranatha. (...) Pamiętaj jednak, że kiedy medytujesz, nie zastanawiasz się nad znaczeniem tego słowa. (...) Pozbywamy się zarówno tych dobrych myśli, jak i tych złych.”
    Tylko ze względów kulturowych mantra ma być kojarzona z jakimś kontekstem chrześcijańskim, gdyż generalnie „lepiej wybrać słowo, które jest święte w danej tradycji religijnej”. Jest to w gruncie rzeczy obojętne. „Nie myślimy o znaczeniu słowa wtedy, kiedy je wypowiadamy, ponieważ wypowiadanie tego słowa ma nas zaprowadzić głębiej niż myśl.” Dlatego też „po wybraniu słowa do medytacji należy «odrzucić jego znaczenie i związane z nim skojarzenia i wsłuchać się w jego dźwięk»”."
  • odwołania do Ojców Pustyni nie zawsze są... powiedzmy łagodnie: oczywiste (koniecznie przeczytaj u Siemieniewskiego rozdział o powoływaniu się na Jana Kasjana!)
  • niestety, ani "poczucie po rekolekcjach" ("piękny czas" itd) ani zdjęcia przed najświętszym sakramentem nie rozwiązują problemu
  • Czym mantrowanie "Jezus" nie ma przypadkiem "oczyścić umysłu"?
Polecam też artykuł: https://www.gosc.pl/doc/1510266.Medytac ... escijanska

Mnie niepokoją takie rzeczy jak choćby folder (reklamowanego na stronie wccm Aśramu Annmodaya należącego do ojców Oblatów Misjonarzy Maryi Niepokalenej (OMI) w Indiach
Oto pierwsza strona folderu Aśramu. Zwróćcie uwagę na symbole dookoła medytującego Chrystusa...

Obrazek

Niestety, w dzisiejszym pomieszaniu nie można już uspokajać się, że coś jest "robione przez zakon". To co wyżej linkowałem, z Chrystusem w kole symboli różnych religii, to też dzieło zakonu...

Może jeszcze to https://www.fronda.pl/blogi/konradtomas ... 32215.html
Oglądając ten film (samych benedyktynów) https://gloria.tv/video/7hxkcFVCvhtPDrjRGgvoah3wn oraz tekst (już nie benedyktynów...) z garścią informacji http://prawoslawnikatolicy.pl/medytacja ... edyktynow/ trzymałbym sie od tego tak daleko, jak tylko można,
Sorry, ale PO CO?
Po co brać innowierczy, niechrześcijański szkielet i "wypełniać go chrześcijańską treścią"?
Co byście powiedzieli, gdyby w parafii zaczęto odprawiać modły i obrzędy wg przepisu zaserwowanego przez inną religię, wprowadzając jednak zamiast - dajmy na to - Baala, imie Chrystusa?

Jesli idzie o dokumenty Kongregacji, to jest taki wydamy jeszcze przez Ratzingera jako prefekta, LIST DO BISKUPÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO O NIEKTÓRYCH ASPEKTACH MEDYTACJI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ http://www.vatican.va/roman_curia/congr ... na_pl.html

List nie przekreśla on tych metod, ale w wielu miejscach ostrzega o niebezpieczeństwach i zastrzeżeniach:
9. Jeśli doskonałości modlitwy chrześcijańskiej nie można oceniać na podstawie wzniosłości poznania gnostycznego, to tym bardziej nie można jej oceniać odwołując się do doświadczenia Boskości, jak czyni messalianizm(9). Fałszywi charyzmatycy IV wieku utożsamili łaskę Ducha Świętego z psychologicznym doświadczeniem jej obecności w duszy. Występując przeciw nim, Ojcowie Kościoła podkreślali, że zjednoczenie modlącej się duszy z Bogiem dokonuje się w tajemnicy, a zwłaszcza przez sakramenty Kościoła. Głosili ponadto, że może ono dokonywać się nawet przez doświadczenia smutku lub głębokiego bólu. Wbrew opinii messalian, tego rodzaju uczucia niekoniecznie są znakiem, że Duch Święty opuścił duszę. Mogą natomiast stanowić - jak zawsze wyraźnie utrzymywali mistrzowie życia duchowego - autentyczny udział w opuszczeniu przeżytym przez Chrystusa na krzyżu, który zawsze pozostaje wzorem modlitwy i jej pośrednikiem(10).
(...)
Jest rzeczą pewną, że owocny dla Kościoła charyzmat nie może funkcjonować w nowotestamentalnym świecie bez określonego stopnia doskonałości osobistej i, z drugiej strony, że każdy "żywy" chrześcijanin ma do spełnienia specjalne zadanie (i w tym sensie "charyzmat") "dla budowania Ciała Chrystusa" (por. Ef 4, 15-16)(29) w komunii z hierarchią, która "szczególnie powołana jest, by nie gasić Ducha, lecz doświadczać wszystkiego, i zachowywać to, co dobre" (Konst. Lumen gentium, 12).
(...)
Wzdryga się przed bezosobowymi lub skoncentrowanymi na “ja” technikami, które mogą wytworzyć automatyzmy, prowadzące do zamknięcia się w duchowości egotycznej, niezdolnej do swobodnego otwarcia się na transcendentnego Boga. Jeżeli w Kościele poszukuje się nowych metod medytacji, to zawsze należy pamiętać, że autentyczna modlitwa chrześcijańska jest spotkaniem dwóch wolności: nieskończonej wolności Boga z ograniczoną wolnością człowieka
(...)
Miłości Boga, będącej jedynym przedmiotem kontemplacji chrześcijańskiej, nie można osiągnąć za pomocą jakiejkolwiek metody czy techniki; musimy raczej zawsze mieć wzrok utkwiony w Jezusa Chrystusa, w którym miłość Boga do nas osiągnęła taki wymiar, że na krzyżu przeżył On poczucie oddalenia od Ojca (por. Mk 15, 34). Musimy więc Bogu pozostawić decyzję co do sposobu, w jaki chce uczynić nas uczestnikami swojej miłości.
(...)
stworzenie, które wie, że jest bezpieczne tylko dzięki łasce, sposób, w jaki zbliża się on do Boga, nie opiera się na jakiejkolwiek technice w ścisłym znaczeniu tego słowa.
(...)
Modlitwa chrześcijańska zawsze jest określana przez strukturę wiary chrześcijańskiej, w której jaśnieje prawda o Bogu i o stworzeniu. Dlatego, z całą ścisłością, można powiedzieć, że przybiera ona postać osobowego, wewnętrznego i głębokiego dialogu między człowiekiem a Bogiem. Wyraża więc komunię istniejącą między odkupionym stworzeniem i wewnętrznym życiem Osób Trójcy Świętej. Owa komunia oparta na Chrzcie i Eucharystii, będących źródłem i szczytem życia Kościoła, zakłada postawę nawrócenia, odejścia od "ja" w kierunku Bożego "Ty". Modlitwa chrześcijańska jest więc jednocześnie autentycznie osobista i wspólnotowa. Wzdryga się przed bezosobowymi lub skoncentrowanymi na "ja" technikami, które mogą wytworzyć automatyzmy, prowadzące do zamknięcia się w duchowości egotycznej, niezdolnej do swobodnego otwarcia się na transcendentnego Boga. Jeżeli w Kościele poszukuje się nowych metod medytacji, to zawsze należy pamiętać, że autentyczna modlitwa chrześcijańska jest spotkaniem dwóch wolności: nieskończonej wolności Boga z ograniczoną wolnością człowieka.


Są też aspekty pozytywne:
26. Doświadczenie uczy, że pozycja i postawa ciała nie pozostają bez wpływu na skupienie i stan ducha. Na ten fakt zwrócili uwagę niektórzy pisarze chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu.
Ich refleksje, chociaż mają elementy wspólne z niechrześcijańskimi, wschodnimi metodami medytacji, są wolne od tej przesady lub jednostronności, które dziś często znamionują propozycje przedstawiane przez ludzi niedostatecznie przygotowanych.
Ci autorzy zajmujący się duchowością przyjęli elementy, które ułatwiają skupienie na modlitwie, uznając równocześnie ich względną wartość: są one pożyteczne, jeśli sformułuje się je na nowo mając na względzie cel modlitwy chrześcijańskiej(30).
(...)
W modlitwie cały człowiek musi nawiązać łączność z Bogiem, a więc także i jego ciało musi przyjąć taką postawę, która bardziej sprzyja skupieniu(31). Postawa ta może w sposób symboliczny wyrażać samą modlitwę, zmieniając się w zależności od kultur i osobistej wrażliwości. W niektórych częściach świata chrześcijanie coraz bardziej zdają sobie dziś sprawę, że postawa ciała może sprzyjać modlitwie.



W ogóle stanowisko jest wyważone:
28. Niektóre ćwiczenia fizyczne automatycznie wywołują wrażenia spokoju i odprężenia, uczucia błogości, a nawet światła i ciepła, przypominające radości duchowe. Branie ich za autentyczne pociechy Ducha Świętego oznaczałoby całkowicie błędne pojmowanie drogi duchowej. Nadawanie im znaczeń symbolicznych, typowych dla doświadczenia mistycznego, gdy nie odpowiada im postawa moralna zainteresowanego, ujawniałoby pewien rodzaj schizofrenii umysłowej, która może prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych, a niekiedy do odchyleń moralnych.
Nie znaczy to, że autentyczne praktyki medytacji, wywodzące się z chrześcijańskiego Wschodu i wielkich religii niechrześcijańskich, tak bardzo pociągające rozbitego wewnętrznie i zdezorientowanego człowieka współczesnego, nie mogą być odpowiednią pomocą w uświadomieniu modlącemu się w obecności Bożej i w wewnętrznym odprężeniu się także pośród trosk zewnętrznych.
Trzeba jednak pamiętać, że stałe zjednoczenie z Bogiem lub wewnętrzne czuwanie i wzywanie pomocy Bożej, które w Nowym Testamencie nazwane jest "nieustanną modlitwą"(34), może trwać także wtedy, gdy człowiek - zgodnie z wolą Bożą - oddaje się pracy i trosce o bliźniego.


List podaje bardzo ciekawe kryterium rozeznania:
"11. Rozpoznanie owych błędnych form, gdziekolwiek one występują, jest bardzo łatwe. Medytacja chrześcijańska prowadzi modlącego się do tego, by w zbawczych dziełach Boga dokonanych w Chrystusie, Słowie Wcielonym, i w darze Jego Ducha, pojąć objawiającą się w nich zawsze - przez wymiar ludzki i ziemski - głębię Boga. Natomiast w omawianych tu metodach medytacji, także wtedy, gdy punktem wyjścia są słowa i czyny Jezusa, pomija się - o ile to możliwe - wszystko, co ziemskie, zmysłowe i mieszczące się w granicach pojęć, by wejść lub zanurzyć się w sferę Boskości, która jako taka jest nieziemska, nieuchwytna dla zmysłów i niepojęta(12). "

ODPOWIEDZ