Bracia Jezusa

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 04-03-09, 17:42

My, katolicy, wierzymy, że Najświętsza Maryja Panna była zawsze dziewicą. Do końca swego ludzkiego życia. Jej małżeństwo z Józefem było prawnym, legalnym związkiem, jednak nigdy, od samego początku, nie było planowane jako "normalne" małżeństwo. Jednak Biblia wyraźnie mówi, że Jezus miał braci. Braci, nie kuzynów, mimo, że język grecki, oryginalny język Nowego Testamentu, posiada słowo określające kuzyna. Jak pogodzić te pozorne trudności?

Przede wszystkim to, że jakiś język posiada określenia na coś, nie znaczy to wcale, że zawsze będziemy te określenia stosować. I to z wielu względów. Przede wszystkim samo słowo "brat" ma zwykle znacznie szersze znaczenie, niż "syn mojej mamy". Może oznaczać także brata przyrodniego, "syna mojego ojca" i tak rozumiało "braci Jezusa" wielu Ojców Kościoła. Przez wieki uważano (i nawet jeszcze w czasach mojej młodości to przekonanie było całkiem popularne), że Józef został wybrany na opiekuna Maryi, bo był już wdowcem podeszłym w latach, na dodatek mającym dzieci z poprzedniego małżeństwa. To by tłumaczyło zarówno dlaczego Biblia wspomina o "braciach pańskich", jak i dlaczego Józef zgodził się na rolę nieledwie opiekuna Maryi, a nie "prawdziwego" małżonka.

Takie tłumaczenie, aczkolwiek mające dobre motywy, jest jednak, moim zdaniem, troszkę naciągane. Józef nie musiał być stuletnim starcem, by się podjąć opieki nad poświęconą Bogu Maryją. Musiał być tylko człowiekiem świętym. Tak też i Kościół rozumie to teraz. Pokazuje to nawet zmieniając słowa popularnych kolęd, w których już nie "Józef stary", ale "Józef Święty Ono pielęgnuje". A to, że Maryja miała pozostać dziewicą, wiemy na przykład z jej pytania, jakie zadała archaniołowi Gabrielowi:

<span style="color: rgb(255, 0, 0);">30 Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. 34 Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? 35 Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. (Lk 1)

Maryja była już poślubiona Józefowi. Co prawda Ewangelia Mateusza podaje, że stała się ona brzemienna "zanim zamieszkali razem", ale nie znaczy to przecież, że Maryja nie wiedziała skąd się biorą dzieci. Wychowana w małej miejscowości, gdzie każde gospodarstwo domowe było pełne zwierząt gospodarskich, wiedziała to doskonale. Dzieci na wsi nie trzeba uświadamiać, uświadamia je samo życie. Wystarczy, że mają oczy i od najmłodszych lat wiedzą skąd się biorą małe cielątka, owieczki, kózki, pieski, a więc i ludzie. Zatem pytanie Maryi miało sens jedynie wtedy, gdy zakładała ona od początku, że pozostanie dziewicą.

Jednak, powie ktoś, Biblia nam mówi, że Józef "<span style="color: rgb(255, 0, 0);">nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus." (Mt 1,25) Czy zatem nie sugeruje to, że zbliżyli się później? Cóż, nie koniecznie i mamy na to dowody także w Biblii. Na przykład w Drugiej Księdze Samuela czytamy, że <span style="color: rgb(255, 0, 0);">"Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci." (2 Sm 6,23) Czy to znaczy, że po swej śmierci miała całą gromadkę dzieci? Nie sądzę. Święty Mateusz nam po prostu uwypukla fakt, że narodziny Jezusa były dziewicze, nic natomiast w tamtym wersecie nie mówi o tym co się stało później.

Maryja jest prawdziwą Oblubienicą Ducha Świętego. To jest mistyczne, ale i realne małżeństwo. Realne, bo z niego poczęła się realna, prawdziwa Boska Osoba, Syn Boży, Jezus. Trudno więc przypuszczać, by w zamysłach bożych był to "przygodny incydent", "one night stand". Maryja całe życie pozostała żoną Ducha świętego. Jedyna osoba na świecie, w całej historii ludzkości, która jest nie tylko córką Ojca, jak każdy z nas, ale także matką Syna i oblubienicą, żoną Ducha Świętego. I to się nie zmieni przez całą wieczność.

Zresztą na podstawie samej analizy tekstu Pisma Świętego można bardzo konkretnie wykazać, że Biblia mówiąc o "braciach Jezusa" ma na myśli jego dalszych krewnych, a nie dzieci Maryi, żony Józefa. Katechizm Kościoła Katolickiego w paragrafie 500 tak to wyjaśnia:

<span style="color: rgb(102, 51, 102);">Niekiedy jest wysuwany w tym miejscu zarzut, że Pismo święte mówi o braciach i siostrach Jezusa. Kościół zawsze przyjmował, że te fragmenty nie odnoszą się do innych dzieci Maryi Dziewicy. W rzeczywistości Jakub i Józef, "Jego bracia" (Mt 13, 55), są synami innej Marii, należącej do kobiet usługujących Chrystusowi, określanej w znaczący sposób jako "druga Maria" (Mt 28,1). Chodzi tu o bliskich krewnych Jezusa według wyrażenia znanego w Starym Testamencie. (KKK 500)

Przypatrzmy się więc bliżej tym &#8220;braciom Jezusa", którzy są nazwani imiennie w Biblii. Weźmy, dla przykładu, Jakuba. Wiemy, że matka "Jakuba młodszego" miała na imię Maria. Wiemy to z Ewangelii Mateusza, opisującej scenę pod Krzyżem:

<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. (Mt 27, 56)

Święty Marek tak to opisuje:

<span style="color: rgb(255, 0, 0);"> Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. (Mk 15,40)

Zobaczmy teraz, co pisze święty Jan:

<span style="color: rgb(255, 0, 0);">A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. (J 19,25)

A więc jak widać wyraźnie z porównania tych wersetów, Jakub, brat Jezusa jest synem Maryi, żony Kleofasa, a nie synem Maryi, żony Józefa. Jest to więc z całą pewnością kuzyn, czy jakiś inny dalszy krewny, lub nawet po prostu "ziomek", pobratymiec, ale na pewno nie jest to ani "rodzony brat", ani nawet brat przyrodni. A więc mamy tu wyraźny dowód na to, że Biblia mówiąc o "braciach Jezusa" nie musi wcale nam mówić nic o tym, że Maryja, Matka Jezusa, miała inne dzieci.

Są także inne fakty, warte wspomnienia. Na przykład scena ze znalezieniem 12-letniego Jezusa w Świątyni. Nic tam nie słyszymy o żadnych braciach, czy siostrach Jezusa. Gdyby Święta Rodzina miała więcej dzieci, zapewne coś by wtedy było na ten temat wspomniane. Scena z Krzyża. Jezus, umierając na Krzyżu daje swą Matkę Janowi. Rzecz nie do pomyślenia, gdyby Jezus miał młodsze rodzeństwo. W momencie swej śmierci łamałby on prawo i dopuszczał się nielegalnego aktu, który i tak niebyły uznany przez jego braci. Gdyby tacy istnieli. Fakt, że Maryja po śmierci Jezusa, będąca już wtedy wdową, zamieszkała z Janem, świadczy wyraźnie o tym, że Jezus nie miał żadnych braci.

Są jeszcze inne fakty. Septuaginta, greckie tłumaczenie hebrajskiego Starego Testamentu, używa słowa "brat", "adelphos", nawet tam, gdzie wiadomo z kontekstu, że chodzi o kuzynów, czy innych krewnych. Grecki język, w przeciwieństwie do aramejskiego, czy hebrajskiego, ma osobne słowo oznaczające kuzyna. Jest to "anepsios", ale tłumacze Septuaginty (Biblii cytowanej słowo w słowo w Nowym Testamencie przez Jezusa w 80% przypadków, gdy cytuje on Stary Testament) nawet pisząc o kuzynach używają słowa "adelphos".

Zatem zapewne podobny mechanizm lingwistyczny zaistniał, gdy autorzy Ewangelii, ludzie na co dzień posługujący się językiem aramejskim, pisali po grecku. Gdy codziennie, w potocznej mowie, używali słowa "brat" na wszystkich krewnych, naturalne jest także, że pisząc o tym automatycznie użyli podobnego słowa nawet, gdy istniało inne, określające precyzyjniej dane pokrewieństwo.

Zresztą słowo "brat" w każdym chyba języku ma znacznie szersze znaczenie, niż "syn mojej matki". I w angielskim i w polskim mówimy o braciach w wierze, o kuzynach jako braciach stryjecznych i ciotecznych, o "brothers" jako "ziomkach" (np. bardzo popularne wśród czarnoskórych Amerykanów, którzy w pewnym sensie wszyscy się uważają za "braci"). Widzimy to także wyraźnie w tej scenie, opisanej w Dziejach Apostolskich:

<span style="color: rgb(255, 0, 0);">12 Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. 13 Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. 14 Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego. 15 Wtedy Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił... (Dz 1, 12-15)

Policzmy te osoby. Jedenastu apostołów, Maryja, matka Jezusa, niewiasty, zapewne te, które były pod Krzyżem, a więc może pół tuzina kobiet i "bracia", których musiała być setka. Czyżby to byli rzeczywiście "synowie jednej matki"? Czy raczej uczniowie Jezusa? Z pewnością tu także natchniony autor Dziejów Apostolskich używa słowa "bracia" w znacznie szerszym znaczeniu.

Można by jeszcze więcej o tym pisać i ja sam wspominałem o tym w innych swoich tekstach. Zapraszam do przeczytania tekstów o <a href="viewtopic.php?t=631">ostatnich słowach Jezusa z Krzyża</a> i <a href="viewtopic.php?t=417">o Maryi jako Arce Przymierza</a>, które to teksty szerzej mówią na ten temat. Ale i to, co napisałem wyżej wyraźnie wykazuje, że Biblia mówiąc o "braciach Jezusa" wcale nie mówi, że Maryja miała inne dzieci. Nauka Kościoła nie jest wcale sprzeczna z biblijnym przekazem i choć nie bazuje na Biblii (wiara w nieustające dziewictwo Najświętszej Maryi Panny jest starsza od Nowego Testamentu), to na pewno też Jej nie zaprzecza.
Ostatnio zmieniony 08-02-10, 06:15 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

zuziapaw
Przyjaciel forum
Posty: 20
Rejestracja: 29-09-08, 09:29

Re: Bracia Jezusa

Post autor: zuziapaw » 05-03-09, 11:59

Wszystkie dowody sprowadzone w jedno miejsce mają swoją moc.Mnie najbardziej przekonują słowa Jezusa z Krzyża.Nie zawierzałby przecież swojej Matki Janowi,chocby nie wiem jak umiłowanemu,gdyby Jego Matka miała jeszcze inne swoje dzieci.Niby to takie oczywiste,ale nigdy na to nie wpadłam.
Bardzo dziękuję za przytoczenie tych argumentów i cytatów.
W zasadzie nie jestem zwolenniczką nadmiernej dociekliwości i doszukiwania się czegoś,co by negowało,zaprzeczało,podważało.Przyjmuję wszystko,co mówi Pismo św.oraz interpretacje Kościoła w całym"pakiecie",ale kwestia braci,zawsze gdzieś tam haczyła.
Jeszcze nie mogę zrozumieć dlaczego upieramy sie,że Pan Jezus wywodzi się od Dawida.Tak mogli myśleć Jemu współcześni,którzy myśleli,że był Synem Józefa.My wiemy,że nie.No chyba,że ze strony Matki.
Po przeczytaniu fragmentów"Spacerkiem po Biblii"troche mi się rozjaśniło,ale jednoznacznej odpowiedzi nie znalazłam.
Napisałam,że MY sie upieramy,a może my sie wcale nie upieramy,tylko cytujemy Biblię ,a wiemy "swoje".Hiobie sam widzisz,że jeszcze i tu potrzebuję Twojej pomocy,o którą bardzo proszę.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 05-03-09, 20:14

zuziapaw pisze: Jeszcze nie mogę zrozumieć dlaczego upieramy sie,że Pan Jezus wywodzi się od Dawida.Tak mogli myśleć Jemu współcześni,którzy myśleli,że był Synem Józefa.My wiemy,że nie.No chyba,że ze strony Matki. [...] Hiobie sam widzisz,że jeszcze i tu potrzebuję Twojej pomocy,o którą bardzo proszę.
Jasne, zrobię co mogę. :-D Ale może na przyszłość staraj się z takimi pytaniami zaczynać nowe wątki, bo potem robi się na forum straszny bałagan. Zapewne na każdą osobę która pyta przypada kilka innych, które mają takie samo pytanie, ale nigdy go nie zadały, więc lepiej jest to jakoś "poukładać", by było to łatwiejsze do odnalezienia. Zatem zapraszam Cię TUTAJ , a jak masz jeszcze jakieś pytania, pytaj śmiało. Wiem, że nie wyczerpałem tam tego tematu, ale też, jak czytałaś "spacerek po Biblii" to nie wiem za bardzo o jaką konkretnie rzecz Ci chodzi. Dlatego nie wahaj się, jeżeli masz ciągle wątpliwości. Kto pyta może i błądzi (jak mu głupi odpowiada), ale przynajmniej ma szansę na znalezienie odpowiedzi. :lol:
Ostatnio zmieniony 05-03-09, 20:54 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Bracia Jezusa

Post autor: servus » 05-09-09, 21:30

(poniższe posty przeniesione 7 IX 2009 z tematu "Ty jesteś Skała". hiob.)

Czytajac dalej Euzebiusza natrafilem na inny fragment, ktory mnie troche zaniepokoil:

Moje nieudolne tlumaczenie:

"Jakub, zwany bratem Panskim i synem Jozefa, ojca Jezusa, o ktorym nam Ewangelia mowi, ze poznal, zanim z Maryja zamieszkal, iz jest brzemienna za sprawa Ducha Swietego- tenze Jakub jako pierwszy otrzymal urzad biskupi w Jerozolimie."(2 Ksiega, 1 rozdzial)

Ten fragment nie jest wcale taki zly, gdyz mozna to wytlumaczyc, w ten sam sposob jak z uprzednim, ktory pokazalem, ze apostolowie z Piotrem na czele ustanowili Jakuba pierwszym biskupem. Mimo wszystko zaczalem czytac roznego artykuly i na strone www.kosciol.pl natrafilem na ciekawy artykul, ciekawy bo dotyczy czesciowo Archeologii ale jednoczesnie artykul ten mna troche wstrzasnal.

Jakub Sprawiedliwy, brat Jezusa Chrystusa (ok. 20 p.n.e.-62 r.)
remigius czw 16 cze 2005 14:22:01 CEST Odsłon 15,324
"Czyż nie jest to syn cieśli? Czyż matce Jego nie jest na imię Maria, a braciom Jego JAKUB, Józef, Szymon i Juda? A siostry Jego, czyż nie są wszystkie u nas?" (Mt 13,55; por. Mk 6,3). 24 Października 2002 r. ogłoszono na cały świat odkrycie ossuarium (wapiennej skrzynki na kości zmarłego), na którym wyryty był napis 'Jakub syn Józefa brat Jezusa' (aram.: Ja'akow bar Josef ahui di Jeszua). Od razu skojarzono ten zabytek z osobą Jakuba - znanego z Nowego Testamentu - jako brat Pański. Pomijając temat tego sławnego ossuarium, chciałbym przedstawić w tym artykule wielką (równie wielką jak Piotr i Paweł) postać pierwotnego, apostolskiego chrześcijaństwa, jaką był niewątpliwie Jakub syn Józefa, a brat Jezusa Chrystusa.

Tożsamość Jakuba Sprawiedliwego

Nowy Testament wymienia dokładnie czterech Jakubów - chrześcijan:
1)apostoł Jakub, syn Zebedeusza i Salome, brat Jana, jeden z Dwunstu, zwany w tradycji Jakubem Większym lub Starszym (min Mt 10,2),
2)apostoł Jakub, syn Alfeusza, jeden z Dwunastu (min Mt 10,3),
3)Jakub Mniejszy lub Młodszy, syn Kleofasa i Marii (min Mk 15,40),
4)Jakub syn Józefa, brat Jezusa (hebr.: Ja'akow ben Josef achi Jeszua), zwany w Nowym Testamencie bratem Pańskim (hebr.: achi Adonai), a w tradycji Jakubem Sprawiedliwym (hebr.: Ja'akow Cadik) (min Mt 13,55).

Jakub syn Zebedeusza został ścięty z rozkazu króla Judei Heroda Agrypy I w 42 r (Dz 12,2). Jeśli chodzi o pozostałych Jakubów to nieraz uważano ich za jedną postać. Sama jednak Biblia nie daje ku temu żadnych podstaw. Na przykład Jakub syn Alfeusza był utożsamiany z Jakubem Mniejszym, synem Kleofasa, na zasadzie hipotezy mówiącej o tym, że imiona Alfeusz i Kleofas są transliteracjami tego samego imienia aramejskiego - Halfai. Jednak oba te imiona są od siebie odrębne - Alfeusz to Halfai, a Kleofas to Klofa. Powstałego w ten sposób apostoła Jakuba Mniejszego, syna Alfeusza/Kleofasa utożsamiano z kolei z Jakubem bratem Pańskim. Ta zaś hybryda trzech Jakubów uważana była za Jezusowego brata ciotecznego (na zasadzie niesłusznego utożsamienia Marii Kleofasowej z siostrą Maryi) lub stryjecznego (na podstawie tradycji uważającej Kleofasa za brata Józefa).

Jednak tych trzech Jakubów należy uważać za trzy odrębne osoby. Wiemy już, że apostoł Jakub syn Alfeusza oraz Jakub Mniejszy syn Kleofasa mieli innych ojców. Natomiast Jakub Sprawiedliwy, brat Pański nie był ani jednym z Dwunastu, ani nie był bratem ciotecznym lub stryjecznym Jezusa. Nie był jednym z Dwunastu ponieważ nie wierzył w Jezusa podczas Jego ziemskiej posługi (J 7,5). Jest co prawda nazwany w Ga 1,19 apostołem, ale apostołami nazywano także wielu innych poza Dwunastoma (patrz: Paweł i Barnaba Dz 14,4.14; Andronik i Junias Rz 16,7; Epafrodyt Flp 2,25; Sylas/Sylwan 1 Tes 2,7; Apollos 1 Kor 4,6.9; Tymoteusz 1 Tes 2,7; inni 1 Kor 12, 28-29; 2 Kor 8,23). Poza tym bracia Jezusa zostali wyraźnie oddzieleni od Dwunastu w Dz 1,12-14 i 1 Kor 9,5. Nie był bratem ciotecznym Jezusa ponieważ to Salome, a nie Maria Kleofasowa była siostrą Maryi (staje się to oczywiste jeśli się porówna ze sobą Mt 27,56; Mk 15,40 i J 19,25; zresztą było by to niedorzeczne gdyby ojciec Maryi/Marii dał drugiej córce także na imię Maria). Jedynymi braćmi ciotecznymi Jezusa (synami Zebedeusza i Salome - siostry Maryi) byli apostołowie Jakub i Jan. Nie był też Jakub bratem stryjecznym Jezusa, ponieważ nie zgadzają się na to źródła historyczne. Braćmi Jakuba Sprawiedliwego byli Józef, Szymon i Juda (Mt 13,55), natomiast braćmi Jakuba Mniejszego byli Jozes/Jozetos/Józef (Mt 27,56) oraz znany z tradycji Symeon - drugi z kolei przywódca Kościoła Jerozolimskiego. Nie zgadzają się tu ani imiona, ani liczba.

Stopień pokrewieństwa Jakuba Sprawiedliwego z Jezusem Chrystusem

Gdybyśmy zadali pytanie: 'Jaki jest stopień pokrewieństwa między jakimś tam mężczyzną, a jego bratem?', to ktoś by mógł odpowiedzieć: 'Głupiego szukacie? Czy raczej sami jesteście stuknięci?'. Odpowiedź jest oczywista: brat to brat, a jeśli ktoś dalej się o to pyta to powinien przebadać go odpowiedni specjalista. Jednak w przypadku Jezusa i Jakuba - o dziwo - odpowiedź nie jest oczywista dla wszystkich! Powód jest tylko jeden - dogmat o wiecznym dziewictwie Maryi, ogłoszony przez synod laterański w 649 r. Nie pozwala on traktować Jakuba i Jezusa jako synów tych samych rodziców. Dogmat ten wyznaje Kościół katolicki oraz Kościoły prawosławne.

W okresie pierwszych pięciuset lat dziejów Kościoła ukształtowały się trzy zasadnicze poglądy na temat pokrewieństwa Jakuba Sprawiedliwego z Jezusem:
1)Jakub był bratem przyrodnim Jezusa, czyli synem Józefa i jego pierwszej żony (drugą była Maryja) - pogląd ten sformułowany został po raz pierwszy przez Protoewangelię Jakuba (ok. 150 r.) oraz ojca Kościoła Epifaniusza (315-420 r.) i obecnie popularny jest w Kościołach prawosławnych oraz w Kongregacjach Żydów mesjanistycznych,
2)Jakub był kuzynem (bratem ciotecznym lub stryjecznym) Jezusa, czyli synem Kleofasa i Marii (przy czym albo Maria jest uważana za siostrę Maryi, albo Kleofas za brata Józefa) - pogląd po raz pierwszy sformułowany przez ojca Kościoła Hieronima (347-420 r.) i obecnie popularny w Kościele katolickim,
3)Jakub był bratem rodzonym Jezusa, czyli synem Józefa i Maryi - pogląd po raz pierwszy sformułowany przez ojca Kościoła Tertuliana (160-220 r.) i obecnie popularny w Kościołach protestanckich, które na jego poparcie przytaczają min Ps 69,9 (por. J 7,5), Mt 1,25 i Łk 2,7.

Za każdym z tych poglądów stoi starożytna tradycja oraz współczesne kościoły chrześcijańskie - dlatego trudno zdecydować się na jeden konkretny. Pomijając moje osobiste zdanie w tym względzie, dla potrzeb niniejszego artykułu przyjmuję pogląd najbardziej ekumeniczny. Stwierdzenie, że Jakub był bratem przyrodnim Jezusa (synem Józefa i jego pierwszej żony zwanej w tradycji Salome lub Esche) zadowala katolików - bo nie muszą rezygnować z dogmatu o wiecznym dziewictwie Maryi, ale zadowala też (ale chyba już znacznie mniej) protestantów - bo nie muszą rezygnować z wyrażenia 'brat Pański' na rzecz terminu 'kuzyn Pański'. W końcu brat przyrodni to też brat!

Narodziny, dzieciństwo i młodość Jakuba Sprawiedliwego

Wypada zacząć od ojca Jakubowego Józefa. Józef, syn Jakuba był w 29 stopniu linii męskiej potomkiem Dawida, króla Izraela (1010-970 r. p.n.e.) (Mt 1, 6-16). Jego dalecy przodkowie byli królami Judy do 597 r. p.n.e. Po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej (536 r. p.n.e.) przodkowie Józefa sprawowali urząd namiestników Judy, lecz po ok. 490 r. p.n.e. ród Dawida podupadł i praktycznie przestał się liczyć w narodzie żydowskim. Większość potomków Dawida zubożała i właśnie do nich zaliczał się Józef, który na chleb zarabiał własną pracą jako cieśla (Mt 13,55). Wg apokryfu "Historia cieśli Józefa" (ok. 400 r.) Józef urodził się w Betlejem w 100 r. p.n.e. (Według tegoż apokryfu Józef żył ogółem 120 lat!) Mając 40 lat (60 r. p.n.e.) poślubił swą pierwszą żonę Salome/Esche. Z tego związku przyszło na świat czterech synów - Jakub, Józef, Szymon i Juda oraz dwie córki - Maria i Salome. Od historyka Kościoła Hegezypa i jego dzieła "Pamiętniki" (ok. 180 r.) dowiadujemy się, że Jakub Sprawiedliwy miał ponad 80 lat w chwili swej śmierci w 62 r. Wynika więc z tego, że urodził się ok. 20 r. p.n.e. i to zapewne tak jak Józef w Betlejem. (Na tej podstawie możemy zrewidować nieprawdopodobny wręcz wiek Józefa w chwili śmierci. Przyjmując, że Jakub był najstarszym synem, Józef ożenił się z Salome ok. 20 r. p.n.e., a urodził się ok. 20 lat wcześniej - ok. 40 r. p.n.e.). W 11 r. p.n.e. umiera Salome, a w 10 r. p.n.e. Józef poślubia dwunastoletnią Maryję. Po ślubie (czy też zaręczynach) przez 2 lata mieszka w rodzinnym mieście Maryi - Nazarecie. W 8 r. p.n.e. rodzi się w Betlejem Jezus. Józef ucieka z rodziną do Egiptu i przebywa tam 4 lata, aż do śmierci Heroda w 4 r. p.n.e., po czym powraca do Judei i zamieszkuje ponownie w Nazarecie.

Apokryfy (pseudoepigrafy) mówią, że Jakub Sprawiedliwy był najmłodszym synem Józefa i Salome - 4 lata starszym od Jezusa. Jednak porządek wyliczenia braci Jezusa w Mt 13,55 i Mk 6,3 oraz rola jaką odgrywał Jakub we wczesnym Kościele - każą go uznać za syna pierworodnego. Jak więc powiedziano wyżej Jakub urodził się ok. 20 r. p.n.e. w Betlejem - rodzinnym mieście króla Dawida oraz swego ojca Józefa. Mniej więcej w latach 19 - 11 p.n.e. przyszło na świat jego młodsze rodzeństwo. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym (Zakonem Mojżeszowym) Jakub został obrzezany ósmego dnia po urodzeniu i z przy tej okazji otrzymał swe imię - najprawdopodobniej na cześć swego dziadka w linii męskiej. W wieku 5 lat rozpoczął naukę w chederze, czyli podstawowej szkole synagogalnej, w której uczył się czytać po hebrajsku Pięcioksiąg Mojżeszowy. Gdy miał ok. 12 lat urodził się jego przyrodni brat Jezus. Razem z Nim i Świętą Rodziną uszedł do Egiptu przed Herodem, a w 4 r. p.n.e. zamieszkał na stałe w Nazarecie w Galilei.

Prawdopodobnie w Egipcie (w którym istniały liczne gminy wyznaniowe żydowskie) trzynastoletni Jakub obchodził radosną uroczystość bar micwy (syna przykazania) podczas której uznano go za zdolnego do przestrzegania 613 przykazań Prawa (Zakonu) oraz zaliczono do minjanu - czyli grupy co najmniej 10 mężczyzn, bez których nie wolno odprawiać nabożeństwa w synagodze. Od tej pory na czas modlitwy Jakub zakładał na czoło i prawą rękę filakterie oraz nakrywał głowę szalem modlitewnym - tałesem (hebr. tallit). (Obecność filakterii odkryto także na odbiciu Jezusa na Całunie Turyńskim).

W tym wieku Jakub zaczął też zapewne uczyć się zawodu. Jego ojciec Józef oraz brat Jezus byli cieślami, jak to wyraźnie stwierdzają Mt 13,55 i Mk 6,3. Nic więc dziwnego w tym, że Jakub, jako pierworodny syn Józefa był najprawdopodobniej dziedzicem jego warsztatu ciesielskiego i całej (aczkolwiek skromnej) majętności. Tradycja podaje, że Józef wraz ze swymi synami trudnił się wyrobem pługów, jarzm dla zwierząt pociągowych i łóżek oraz budową domów, wycinając własnoręcznie z lasu potrzebny budulec, czyli drzewa. Praca cieśli, który był jednocześnie stolarzem, "budowlańcem" i drwalem była bardzo ciężka i wymagała dużej siły fizycznej.

Majac zapewne ok. 20 lat (ok. 1 r.) Jakub się ożenił, przez co przestał być zaliczany do młodzieży (por. Kpł 27,5; Lb 1,3). Ożenek Jakuba oraz pozostałych jego braci (oczywiście z wyjątkiem Jezusa) zdaje się potwierdzać 1 Kor 9,5 (w przekładzie Biblii Warszawskiej, zwanej popularnie Brytyjką). Nic natomiast nie wiadomo o tym, aby Jakub miał dzieci. (Wiemy tylko, że synów i wnuków miał inny brat Pański - Juda, autor nowotestamentowego Listu Judy).

Jak podaje "Historia cieśli Józefa" Józef zmarł gdy Jezus miał 18 lat. Miało to miejsce ok. 10 r. - jeśli przyjmiemy za apokryfami, ze Jezus urodził się w 8, a nie w 7, 6 lub 5 r. p.n.e. - jak chce część badaczy. (Według mojej hipotezy Józef w chwili swej śmierci miał ok. 50 lat, a nie 120) W tym momencie warsztat i "majątek" Józefa przeszedł zapewne na Jakuba - jego pierworodnego, natomiast opieka nad Maryją - w ręce jej pierworodnego - Jezusa. Można się spodziewać, że odtąd Jezus i Jakub stanowili duet, który w sposób szczególny troszczył się o potrzeby nazaretańskiej rodziny.

Jakub wraz z Jezusem, pozostałymi swymi braćmi i Maryją był obecny jako gość na weselu w Kanie Galilejskiej (według niektórych były to zaślubiny Szymona Gorliwego zwanego też Kananejczykiem, późniejszego członka kolegium Dwunastu), gdzie Jezus dokonał swego pierwszego cudu - przemiany wody w wino (J 2, 1-12). Widocznie jednak, albo Jakub i bracia nie widzieli tego cudu, albo nie mogło im się pomieścić w głowie, że ich brat Jezus jest kimś więcej niż cieślą, ponieważ jak donosi Ps 69,9 i J 7,5 ani wtedy, ani później nie wierzyli Niego.
Gdy Jezus rozpoczął publiczną działalność w 28 r. przestał uznawać za swój dom "niewierny" Nazaret i przeprowadził się do domu Szymona Piotra w Kafarnaum. Maryja i bracia Jezusa byli bardzo zaniepokojeni Jego działalnością, tak iż podejrzewali Go nawet o chorobę psychiczną i chcieli ubezwasnowolnić: " I poszedł do domu [to jest do Kafarnaum - przyp. aut.]. I znowu zgromadził się lud, tak iż nie mogli nawet spożyć chleba. A krewni, gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby Go pochwycić, mówili bowiem, że odszedł od zmysłów. (...) Wtedy przyszli matka i bracia Jego, a stojąc przed domem, posłali po Niego i kazali Go zawołać." (Mk 3,20-21.31). Jezus był zasmucony i oburzony faktem podważania swego posłannictwa przez najbliższych krewnych: " Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia" (Mt 12,47-49). "A Jezus rzekł im: Nigdzie prorok nie jest pozbawiony czci, chyba tylko w ojczyźnie swojej i pośród krewnych swoich, i w domu swoim." (Mk 6,4).
W ostatnim roku działalności Jezusa bracia mieli Go już najwyraźniej "powyżej dziurek w nosie" i namawiali Go - w sposób jawnie kpiarski - do pójścia do Jerozolimy, wiedząc, że czeka Go tam niechybna śmierć (J 7,1-10).

Jakub Sprawiedliwy - przywódca Kościoła Jerozolimskiego

W roku 30 lub 33 (obie daty są przyjmowane przez historyków) stała się z Jakubem rzecz niebywała! Nagle z niedowiarka i kpiarza przeistoczył się (a także jego bracia) w 'sługę Boga i Pana Jezusa Chrystusa' (nazwa użyta w Jk 1,1). Co takiego stało się w tym roku? W tym roku umarł i zmartwychwstał Jezus! Cud w Kanie Galilejskiej oraz wiele innych nie przekonało Jakuba, ale największy cud w historii świata - zmartwychwstanie - powalił go na kolana: "Potem [Jezus - przyp. aut.] ukazał się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom" (1 Kor 15,7). Jakub zrozumiał, że jego brat Jezus jest Bogiem, bo ma władzę nad życiem i śmiercią i mimo, że wszyscy Jakuba nazywać będą bratem Pana, to no sam uważać się będzie tylko za sługę Pana. Po wniebowstąpieniu Jezusa Jakub był całkowicie do Jego dyspozycji . Nie wiemy z całą pewnością czy Jakub był żonaty, nie miał dzieci i nie musiał się opiekować swą przybraną matką Maryją, ponieważ ten obowiązek Jezus przekazał swemu bratu ciotecznemu Janowi (J 20,25-27). Przed Jakubem otwierała się droga wielkiej "kariery kościelnej".

Od momentu zmartwychwstania Jezusa Jakub przestał być nazarejczykiem (mieszkańcem Nazaretu) i "zameldował się" w stolicy Judei - Jerozolimie "na pobyt stały". Podobnie jak on, w Jerozolimie zamieszkali jego trzej bracia oraz Maryja (Maryja nie mieszkała z Jakubem i innymi swymi przybranymi synami, lecz ze swym siostrzeńcem Janem). Podczas święta Pięćdziesiątnicy (Zielonych Świątek) był obecny wraz z braćmi, przybraną matką, Dwunastoma apostołami oraz innymi uczniami Pańskimi w Wieczerniku, kiedy to na zebranych zstąpił Duch Święty i narodził się Kościół (lokalny Jerozolimski oraz Powszechny) (Dz 1,13-14; 2,1-4).

Od początku Jakub Sprawiedliwy odgrywał we wspólnocie chrześcijańskiej ważną rolę, jednak nie wiadomo dokładnie kiedy został przywódcą kościoła partykularnego (lokalnego, miejscowego) w Jerozolimie. Jak relacjonują Dzieje Apostolskie początkowo Kościół Jerozolimski kierowany był przez grono Dwunastu z Piotrem na czele (Dz 1,15-26; 4,35-5,6; 6,1-6). Potwierdza to Paweł, który w 38 r. udał się do Jerozolimy, aby mieszkający tam Kefas (Piotr) uwierzytelnił jego posłannictwo apostolskie. Przy okazji, poza spotkaniem z Piotrem, Paweł wymienia spośród innych chrześcijan jerozolimskich jedynie Jakuba, brata Pańskiego (Ga 1,18). Wskazuje to zdaniem wielu badaczy, że już wtedy Jakub cieszył się wysokim prestiżem w Kościele Jerozolimskim. Na pozycji jedynego przywódcy chrześcijan jerozolimskich znalazł się Jakub prawdopodobnie w r. 42. Wybuchło wtedy prześladowanie wyznawców Jezusa zarządzone przez króla Judei Heroda Agrypę I. Apostoł Jakub Większy został ścięty mieczem, a Piotr uwięziony. Uwolniony następnego dnia przez anioła - uciekł z Judei (Dz 12,1-17). W tym wydarzeniu tradycja oraz wielu badaczy widzi tzw "rozproszenie apostołów". Przyjmuje się, że to właśnie wtedy poszczególni członkowie kolegium Dwunastu opuścili swą żydowską ojczyznę i udali się do różnych krajów misyjnych (por. Dz 12,24). Zanim jednak Piotr opuścił Jerozolimę kazał o tym fakcie donieść Jakubowi (Dz 12,17). Być może spodziewał się od Jakuba jakiejś aprobaty dla swego zamiaru lub przynajmniej modlitwy o szczęśliwą podróż. Jak by nie było, tekst ten wskazuje już wprost na niezwykle wysoką pozycję Jakuba, nie tylko w Jerozolimie ale nawet wobec apostołów takich jak Piotr.

Trzeba tu zaznaczyć, że tradycja uważa Jakuba Sprawiedliwego za pierwszego biskupa Jerozolimy (ordynariusza, biskupa diecezjalnego). Jednak tytuł biskupa na oznaczenie przywódcy kościoła partykularnego powstał dopiero na przełomie I i II w. Przyjmował on się opornie na Wschodzie i na Zachodzie przez cały II i początek III w. W czasach apostolskich na czele kościołów partykularnych stały kolegia (rady) prezbiterów (starszych), zwanych niekiedy biskupami (ale w innym sensie niż dzisiejsi biskupi diecezjalni), mające do pomocy diakonów (sług) i diakonise (służki). Na czele kolegium prezbiterów (prezbiterium, starszyzny) danego kościoła partykularnego (np. Kościoła Jerozolimskiego, Kościoła Korynckiego, Kościoła Rzymskiego) stał jeden z prezbiterów, który jednak w związku ze sprawowaną przez siebie funkcją przywódczo-koordynacyjną nie posiadał żadnego specjalnego tytułu. Moglibyśmy go określić przy użyciu języka współczesnego Przewodniczącym Kolegium Prezbiterów Kościoła w ... (nazwa miasta lub gminy). (Np. katolicki Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński mógłby zgodnie z sytuacją panującą przed poł. III w. nosić tytuł Przewodniczącego Kolegium Prezbiterów Świętego Kościoła Gnieźnieńskiego, a tak jego uroczysty tytuł brzmi: Arcybiskup Metropolita Świętego Kościo ła Gnieźnieńskigo). Trzeba także dodać, że w czasach apostolskich kościoły partykularne obejmowały z reguły obszar jednego miasta i nie były podzielone na parafie. Natomiast w dzisiejszych kościołach historycznych, kościoły partykularne (zwane częściej diecezjami) obejmują zwykle wiele miast i wsi, a ich struktura terytorialna oparta jest na dekanatach i parafiach.

Euzebiusz z Cezarei (IVw.) w swej "Historii Kościelnej" (H.E.) podał, że Jakub został mianowany biskupem Jerozolimy przez apostołów Piotra i Jana, którzy wraz z nim stanowili tzw 'filary kościoła' (Ga 2,9), bądź że został wybrany przez ogólne zebranie członków Kościoła Jerozolimskiego.
Jednak wydaje się pewne, że to nie "sakra biskupia" otrzymana od apostołów, ani nie "dyplom elekcji" otrzymany od "duchowieństwa i świeckich diecezji jerozolimskiej" lecz naoczne ukazanie się zmartwychwstałego Chrystusa Jakubowi, wyposarzyło go w osobisty i kościelny autorytet (1 Kor 15,7). Niektórzy przypuszczają, że dopiero Jakub Sprawiedliwy, jako "biskup", nadał Kościołowi Jerozolimskiemu "statut organizacyjny". Co prawda siedmiu diakonów jerozolimskich zostało już uprzednio wybranych przez wiernych i ordynowanych przez apostołów (Dz 6,1-6), lecz w dalszym ciągu brak było prezbiterów (określanych dziś, w zależności od związku wyznaniowego, prezbiterami, starszymi, pastorami, kapłanami, księżmi itp). Najprawdopodobniej to właśnie Jakub, po objęciu pełnego przywództwa (ok. 42 r.), ustanowił na wzór żydowskich synagog instytucję kolegium prezbiterów dla zarządzania kościołem partykularnym oraz "wyświęcił" pierwszych jego członków. Przypuszcza się, że kolegium to w Kościele Jerozolimskim liczyło 12 członków, łącznie z przewodniczącym.

Jakub Sprawiedliwy jako judeochrześcijanin

Jakub Sprawiedliwy był przede wszystkim Żydem, a dopiero potem chrześcijaninem. Wynikało to min z prostego faktu, że człowiek najpierw rodzi się fizycznie (w danym narodzie i kulturze), a dopiero później wybiera Tego lub to w co będzie wierzył (czyli rodzi się duchowo). Jednak to nie wszystko. Jakub był nie tylko zwykłym Żydem, jakich wielu, ale jednym z najbardziej zagorzałych wyznawców judaizmu i wielkim orędownikiem zachowywania przez Żydów Prawa Mojżeszowego (Tory). Nie bez powodu współcześni mu rodacy nazywali go Sprawiedliwym, czyli cadykiem. Jak donosi nam Euzebiusz z Cezarei Jakub był też żydowskim ascetą, czyli nazirejczykiem (nie mylić z nazarejczykiem, którym też był). Podobnie jak Samson, Samuel i Jan Chrzciciel, był nazirejczykiem przez całe swoje życie (w odróżnieniu od innych, którzy śluby nazirejskie składali przeważnie na okres miesiąca) - nie pił alkoholu, nie spożywał winogron i wszelkich ich pochodnych, nie golił zarostu, nie obcinał włosów i nie zbliżał się do zmarłych (por. Lb 6,1-21). Codziennie na klęczkach modlił się w jerozolimskiej Świątyni Jahwe o przebaczenie dla narodu żydowskiego. Używał, podobnie jak żydowscy kapłani, wyłącznie ubiorów lnianych. Nie tylko Jakub, ale także wszyscy prezbiterzy, diakoni i wierni Kościoła Jerozolimskiego byli wyłącznie obrzezanymi i przestrzegającymi Prawa Żydami (Dz 21,20-21). (Taki stan rzeczy utrzymywał się do 135 r., kiedy to w opuszczonej przez Żydów Jerozolimie powstał kościół złożony z Rzymian i Greków). Wszyscy Ci wierzący w Jezusa Żydzi - zarówno z Kościoła Jerozolimskiego, jak też i z innych kościołów partykularnych - znani byli pod nazwą nazarejczyków lub judeochrześcijan. (Współczesnymi następcami nazarejczyków są Żydzi mesjanistyczni). Jakub był uznawany nie tylko za lidera Kościoła Jerozolimy, lecz także za duchowego koordynatora judeochrześcijan zamieszkałych na obliczu całego ówczesnego świata starożytnego.

Znając bezkompromisowe przywiązanie Jakuba Cadyka do Prawa Bożego, należało się spodziewać, że prędzej czy później, wejdzie on w "bratni i pełen miłości" konflikt teologiczny z Pawłem - apostołem pogan. Paweł (mimo, że był, a także jako chrześcijanin pozostał faryzeuszem, czyli bardzo "koszernym" Żydem; patrz: Dz 23,6) od początku swej misji głosił ewangelię skierowaną przede wszystkim do pogan, której sedno zawierało się w zdaniu: "a sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Rz 1,17). Paweł sam chlubiąc się ze swej żydowskiej tożsamości i zachowywania Prawa (Rz 3,1; Ga 2,15), wobec pogan nawróconych na chrześcijaństwo - zwanych poganochrześcijanami - stosował nauczanie "bezprawne". Twierdził, że poganie zostają usprawiedliweni bez uczynków Prawa, mocą samej wiary w Jezusa Chrystusa (Rz 3,21-24). To co wyżej powiedziałem nie wyjaśnia do końca nauki Pawłowej, ale prawdopodobnie właśnie w takiej skróconej wersji doszła ona do uszu Jakuba Sprawiedliwego. Jakub nie posiadał się pewnie z oburzenia na tego "faryzeusza z nazwy". Nie znając pewnie wszystkich poglądów Pawła w kwestii usprawiedliwienia (które w całości były jak najbardziej ortodoksyjne) postanowił zadziałać prewencyjnie, mając na uwadze głównie troskę o morale judeochrześcijan, zagrożonych jego zdaniem, "rozpasanym", "protestanckim" paulinizmem. Według wielu badaczy, tym działaniem prewencyjnym, był napisany zapewne ok. 48 r. nowotestamentowy List Jakuba. Jakub skierował ten list do wierzących w Jezusa Żydów z diaspory (rozproszenia). Jego główne przesłanie zawierało się w zdaniu: "Jak ciało bez ducha jest martwe, tak też martwa jest wiara bez uczynków [Prawa - przyp. aut.]" (Jk 14,26). Przeciwstawia się w tym liście "jednostronnemu" ujęciu usprawiedliwienia, jako wypływającego z samej tylko wiary. Wiara bez uczynków tak jak człowiek bez ducha - nie istnieje. Posuwa się nawet do stwierdzenia, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków (Jk 2,24). Nasuwa mi się tu nieunikniona dygresja. Prawdopodobnie Jakub nie wiedział wszystkiego o nauczaniu Pawła, ani też Paweł nie znał wszystkich poglądów Jakuba. Być może nie mieli technicznych możliwości, czasu lub dobrych chęci, aby ustalić jak w rzeczywistości wygląda "cała prawda". Mimo wszystko zarówno Jakub, jak i Paweł nauczali tej samej prawdy, ponieważ na sprzeczności w Piśmie Świętym nie pozwoliłby Duch Święty - jego nadrzędny Autor. Musiało upłynąć wiele wieków, zanim "żyjący z wiary", czyli luteranie oraz "żyjący z uczynków", czyli katolicy wydali wspólną deklarację o usprawiedliwieniu, w której stwierdzili, że tak naprawdę wszyscy żyją i z wiary i z uczynków.

Trzeba jednak powiedzieć w tym miejscu, że w Liście Jakuba nie chodzi tylko o sprawę usprawiedliwenia. Jego nacisk na wypełnianie uczynków Prawa dotyczy głownie uczynków będących wynikiem posłuszeństwa typowo żydowskim przykazaniom. Adresatami listu byli przecież Żydzi (judeochrześcijanie). Jakub nie nakazuje tu nic poganom. Zachęca jedynie Żydów aby będąc chrześcijanami nie zapominali o przymierzu Prawa Mojżeszowego. Poganie niech mają swoje prawo wolności, ale Żydzi to Żydzi i nie wolno im łamać Starego Przymierza.
Jak gdyby przy okazji Jakub zawarł w swym liście postanowienie, które w Kościele Katolickim zostało uznane za sakrament, zwany ostatnim namaszczeniem lub namaszczeniem chorych (Jk 5,14-15). Obrzęd ten praktykowany jest także w kościołach zielonoświątkowych i charyzmatycznych i ma na celu cudowne uzdrowienie chorego mocą Bożą. (Widać z tego, że Jakub był charyzmatykiem - a z resztą jak miał nim nie być skoro i na niego zstąpił Duch Święty w dniu Pięćdziesiątnicy).

Jakub Sprawiedliwy jako prawodawca chrześcijaństwa

W roku 49 lub 50 zebrał się w Jerozolimie tzw Sobór Jerozolimski, który faktycznie był spotkaniem i naradą Jakuba Sprawiedliwego, Szymona Piotra (Kefasa), Jana syna Zebedeusza, Szawła Pawła, Józefa zwanego Barnabą oraz prezbiterów Kościoła Jerozolimskiego. Trzech pierwszych oraz prezbiterzy było gospodarzami spotkania, natomiast Paweł i Barnaba pozostawali w roli gości-petentów (Dz 15,1-6). Powodem spotkania były znów rozbieżności doktrynalne w sprawie usprawiedliwienia. Faryzeusze-chrześcijanie nauczali, że poganie przystający do Jezusa, są zbawieni nie tylko z wiary, ale muszą się obrzezać, a co z tego wynika, przestrzegać całego Prawa Mojżeszowego, czyli stać się praktycznie Żydami-prozelitami. Nie zgadzał się z tym Paweł (jak wiemy także faryzeusz) oraz jego towarzysz, również apostoł, Barnaba. Doszło w związku z tym do poważnych zatargów i zagrożenia jedności w Kościele Antiocheńskim. Był to pierwszy kościół partykularny założony poza obszarem Palestyny (ok. 35 r.), a także pierwszy, który składał się nie tylko z samych Żydów.
Kościół w Antiochii (Antiochii Syryjskiej, Antiochii nad Orontesem) tworzyli bowiem zarówno Żydzi, jak też miejscowi Grecy i być może niewielka liczba Aramejczyków (Syryjczyków). Był więc typowym kościołem mieszanym, tzn ani nie w pełni judeochrześcijańskim, ani nie całkowicie poganochrześcijańskim.

Sytuacja bezpośredniego zderzenia różnych kultur w obrębie jednej wspólnoty owocowała napięciami. Judeochrześcijanom, którzy przybywali do Antiochii z Judei (w szczególności zaś faryzeusze, którzy po przyjęciu chrześcijaństwa nie przestawali być wcale ani Żydami, ani faryzeuszami, podobnie jak kapłani żydowscy-chrześcijanie, którzy w dalszym ciągu wypełniali obowiązki w Świątyni Jerozolimskiej) nie mieściło się w głowach, że ta osobliwa forma judaizmu, za jaką uważali chrześcijaństwo ma być, bez żadnych formalnych ograniczeń, zalewana przez pogańskich zjadaczy wieprzowiny. Wydawało im się, że skoro do tej pory wszyscy wyznawcy żydowskiego Mesjasza Jezusa byli Żydami to i następni muszą być także Żydami. Faryzeusze już od dawna wypracowali system asymilacji pogan w łonie judaizmu. Chętnych do przejścia na judaizm poddawali szczegółowym naukom oraz obrzezywali. Od tej pory poganin tracił całkowicie swoją pogańską tożsamość i stawał się poddanym Prawu Żydem. Tak samo faryzeusze-chrześcijanie chcieli postąpić z anticheńskimi poganochrześcijanami. Kolegium Prezbiterów Kościoła Antiocheńskiego, którego członkami byli Paweł i Barnaba (por. Dz 13,1) nie zgodziło się na te pomysły. (Gdyby się zgodziło to wszyscy oprócz niewierzących bylibyśmy Żydami). Postanowiono, że spór ten rozstrzygnie instancja wyższa. Dla wszystkich kościołów partykularnych w I w. tą instancją był Kościół Jerozolimski - Matka wszystkich kościołów świata zamieszkałego. Jako przedstawicieli Kościoła Antiocheńskiego i wszystkich kościołów partykularnych założonych przez misję antiocheńską wysłano do Jerozolimy Pawła i Barnabę.

Spotkanie odbyło się zapewne w tradycyjnej "katedrze" jerozolimskiej czyli Wieczerniku. Paweł i Barnaba opowiedzieli zgromadzonym o swej misji wśród pogan, a także o konflikcie antiocheńskim. Niektórzy z prezbiterów (?) jerozolimskich będących faryzeuszami zażądali obrzezania nawróconych pogan. Po długiej dyskusji głos zabrał Piotr, który podobnie jak Paweł był przede wszystkim apostołem pogan (mimo, że sam Paweł uznawał go za apostoła Żydów, patrz. Ga 2,7). Przedstawił swoje zdanie na temat równości Żydów i pogan względem zbawienia i chrztu w Duchu Świętym. Następnie ponownie zabrali głos wysłannicy antiocheńscy podkreślająć jak cudownych rzeczy dokonał przez nich Bóg wśród pogan (Dz 15,4-12).
Na koniec wystąpił Jakub Sprawiedliwy. Dlaczego na koniec? Dlatego, że miał wśród zgromadzonych największy autorytet. Miał po prostu władzę ostatniego, decydującego zdania! Zauważmy jak bardzo zmieniła się pozycja Jakuba względem Piotra do tego czasu. Kiedyś był tylko jednym z przywódców Kościoła Jerozolimskiego, uznającym pierwszeństwo Dwunastu i Piotra, potem (od ok. 42 r.) jedynym przywódcą jerozolimskich judeochrześcijan, a także autorytetem dla wszystkich wierzących w Jezusa Żydów gdziekolwiek mieszkali. Wreszcie stał się kimś w rodzaju zwierzchnika wszystkich chrześcijan, w tym także Piotra!

Zanim Jakub wypowiedzał słynne klauzule "soborowe" musiał sobie zdawać sprawę jak wielki ciężar odpowiedzialności na nim spoczywa. Jako gorliwy wykonawca Prawa był odpowiedzialny za morale judeochrześcijan, a także za utrzymanie dalszych pokojowych relacji z powszechnie szanującymi go Żydami nie wierzącymi w Jezusa, którzy byli bardzo wyczuleni na łamanie przykazań.. Jako wyznawca i brat Jezusa był odpowiedzialny za cały Kościół Powszechny złożony z Żydów i pogan. Nie zabrakło mu na szczęście niezbędnej asystencji Ducha Świętego, który oświeca umysły!
Klauzule Jakubowe okazały się zręcznym kompromisem, który zadowolił wszystkich. Jakub zamknął usta swoim kolegom (w prezbiteracie?) faryzeuszom raz na zawsze. Cytując Stary Testament (hebr.: Tanach) przyznał rację Piotrowi i Pawłowi odnośnie powołania pogan do Kościoła Powszechnego. Nie uznał konieczności włączania nawróconych pogan do religii judaistycznej. Jednak w trosce o zachowanie minimalnej choć wspólnoty między judeochrześcijanami, a poganochrześcijanami w mieszanych kościołach partykularnych nakazał poganom zachowywanie czterech przykazań. Mieli powstrzymywać się 1) od spożywania pokarmów uprzednio ofiarowanych w pogańskich świątyniach, 2) od prostytucji sakralnej i związków kazirodczych, 3) od spożywania krwi oraz 4) od jedzenia mięsa uduszonych zwierząt (uduszone zwierzęta maja w sobie krew) (Dz 15,13-21). Zakaz spożywana krwi był w tym wypadku powtórzeniem jednego z przykazań noachickich, obowiązujących ludzi ze wszystkich narodów od czasu potopu (zob. Rdz 9,4). (Wieprzowinki na szczęście nas Jakub nie pozbawił! Ale mimo, że nas pozbawił kaszanki i czarnego salcesonu to jakoś o tym nie pamiętamy. Swoją drogą, jeśli cokolwiek mielibyśmy nazywać "przykazaniami kościelnymi" to na to miano zasługują właśnie klauzule Jakuba).

"Dekret Jakuba" został spisany w formie listu, i wysłany za pośrednictwem wyznaczonych członków Kościoła Jerozolimskiego do Kościoła w Antiochii. Kościół Antiocheński przyjął decyzję z wyraźnym zadowoleniem i w ten sposób spór został zażegnany (Dz 15,22-31).


O owym "Soborze Jerozolimskim" wspomniał także Paweł w Ga 2, 1-10. Co ciekawe nie przypisuje on wiodącej roli konkretnie Jakubowi, ale trzem osobom - Jakubowi, Kefasowi (Piotrowi) i Janowi. Nazywa ich filarami Kościoła i stwierdza, że ci trzej cieszą się szczególnym poważaniem w Kościele Powszechnym. Jednak zwróćmy uwagę na pewien przeoczany zwykle szczegół, to znaczy na kolejność wyliczenia filarów Kościoła. Na pierwszym miejscu listy znajduje się Jakub (Ga 2,9), a dopiero później wymieniony jest Piotr i Jan. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego pierwszeństwa Jakuba, ponieważ cały czas w kościołach słyszymy: "kolegium Dwunastu to, kolegium Dwunastu tamto, Dwunastu ponad wszystko!". Jak to więc możliwe, żeby jakiś tam biskup Jerozolimy został wymieniony na honorowym miejscu przed członkami kolegium Dwunastu, czyli Piotrem i Janem? Nie wdając się w dalsze dywagacje przyjmijmy rzecz oczywistą - dla Pawła najwyższym autorytetem ludzkim był brat Jezusa! Czy w tej sytuacji za "pierwszego papieża" uznalibyśmy Piotra, a nie Jakuba, biskupa Rzymu, a nie biskupa Jerozolimy? To zostawiam czytelnikom. (Ja osobiście nie widzę biblijnych podstaw dla urzędu papieskiego. Jeśli jednak zauważam wyjątkową pozycję Jakuba, to traktuje ja wyłącznie jako zjawisko historyczne, dotyczące konkretnej osoby, a nie jej następców).

Jakub Sprawiedliwy postrachem dla "niekoszernych" judeochrześcijan

Niedługo po zakończeniu "Soboru Jerozolimskiego" (który nazwałbym nie soborem, lecz zebraniem opiniodawczo-doradczym Jakuba Sprawiedliwego) Piotr udał się do Antiochii, najprawdopodobniej z zamiarem osiedlenia się w niej na stałe (Ga 2,11). Nie wiadomo czy został przyjęty do Kolegium Prezbiterów Kościoła Antiocheńskiego, ale biorąc pod uwagę jego przynależność do Dwunastu, najpewniej tak się stało. Poza nim, jak wiemy, do Prezbiterium należał też Paweł, a także Barnaba, który prawdopodobnie był "biskupem Antiochii" (patrz porządek wyliczenia w Dz 13,1).

Członkowie Kościoła Antiocheńskiego, Żydzi i Grecy, spotykali się zwykle na Wieczerzy Pańskiej (Eucharystii). Był to stół Pański składający się z koszernych, żydowskich elementów - niekwaszonego chleba (macy) oraz czerwonego, wytrawnego wina. To właśnie uczestnictwo w jednej Eucharystii uwidaczniało duchową jedność judeo- i poganochrześcijan w Chrystusie. Jednak prócz Wieczerzy popularne były uwcześnie uczty miłości zwane agapami, podczas których chrześcijanie spożywali różne produkty mięsne, zbożowe, nabiałowe oraz napoje, a przy okazji prowadzili rozmowy i zacieśniali wzajemną wspólnotę.

Żydzi, chcąc pozostać wierni Prawu, nie mogli brać udziału w agapach wraz z poganami, ponieważ w obecności niekoszernych produktów znajdujących się na pogańskich stołach mogli zaciągnąć rytualną nieczystość. Jednak niektórzy z judeochrześcijan, a między nimi Piotr i Barnaba, biorąc zapewne przykład z tzw wizji Piotra (Dz 10, 9-16.28), uczestniczyli we wspólnych agapach Kościoła Antiocheńskiego. Piotr widocznie nie zauważył, że wizja jaką miał dotyczyła otwarcia drzwi Kościoła poganom, a nie zniesienia obowiązków żydowskich. Sytuacja taka trwała by dalej gdyby nie wizyta gości z Judei.

Otóż wiemy, że Jakub Sprawiedliwy wysłał do Antiochii swoich przedstawicieli ("legatów"), nie wiemy jednak w jakiej sprawie. Kiedy przybyli, Piotr i pozostali "niekoszerni", znając zdanie Jakuba w sprawie skrupulatnego przestrzegania Prawa, wystraszyli się nie na żarty. Spodziewali się pewnie "gromów z jasnego nieba" za swoje grzeszne zachowanie. Natychmiast więc zaprzestali pozaeucharystycznych kontaktów z poganami i stali się "wybitnie ortodoksyjnymi" synami Izraela. (Zachowanie Piotra wcale nie było dziwne. Otóż apostoł ten, poza wypadkiem dobycia miecza w Getsemane i przemowy przed Sanhedrynem, nie należał do ludzi zbyt odważnych: trząsł się ze strachu podczas burzy na Jeziorze Genezaret, trzykrotnie zaparł się Jezusa, uciekł z Jerozolimy przed prześladowaniem Heroda Agrypy I, wystraszył się w Antiochii wysłanników Jakuba, a w końcu uciekł z Rzymu przed prześladowaniami cesarza Nerona. Dopiero - jak przekazała tradycja - bezpośrednia interwencja Chrystusa na drodze ucieczki z Rzymu, pozwoliła Piotrowi na godne przyjęcie śmierci poprzez powieszenie na krzyżu głową w dół).
I w tym wypadku widać jak wielkim autorytetem cieszył się Jakub Sprawiedliwy w całym ówczesnym chrześcijaństwie. Mimo, że Jakub nie przybył do Antiochii osobiście, to wystarczyła sama tylko obecność jego wysłanników, aby "głowa kolegium Dwunastu" straciła pewność siebie (Ga 2,12-13).

Nie stracił za to pewności siebie Paweł. Był wręcz oburzony postawą Piotra. Pawłowi nie chodziło zapewne o sam fakt podporządkowania się Piotra wytycznym płynącym z Jerozolimy, co o jego hipokryzję. Piotr najwyraźniej nie dość, że zrezygnował ze wspólnoty stołu z poganochrześcijanami, to powrót do tej wspólnoty uwarunkował przyjęciem przez pogan wszystkich przepisów o koszerności potraw (Ga 2,14). Żadał tego nie zważając na to, że wcześniej tych przepisów sam nie przestrzegał. Piotrowi nie chodziło o zasady, a tylko o przypodobanie się wysłannikom Jakuba. Poza tym wciągnął w to swoje udawanie nawet Barnabę, który był wiernym towarzyszem Pawła. Paweł nie wytrzymał i podczas zgromadzenia liturgicznego Kościoła Antiocheńskiego otwarcie zgromił Piotra (Ga2,11.14). Zarzucił mu publicznie, ze nie postępuje zgodnie z prawdą Ewangelii. Piotr zapewne przeżył wielkie, osobiste upokorzenie, zwłaszcza, że świadkiem nagany był cały Kościół. Nie wiemy niestety jak się ta sprawa zakończyła.

Nie wiemy także jakie stanowisko wobec tego konfliktu zajął sam Jakub. Zapewne jego wysłannicy, po powrocie do Jerozolimy, zdali mu dokładną relację z przebiegu wypadków. Czy jednak przedsięwziął w tej sytuacji jakieś kroki zaradcze? Być może, ale lepiej nie opierać się na domysłach.

Sprawa antiocheńska nie była ostatnią sprawą dotyczącą "niekoszernych" Żydów. W 58 r. Paweł powracając z III wyprawy misyjnej przybył do Jerozolimy. Celem jego przybycia było wręczenie Jakubowi składki na ubogich Kościoła Jerozolimskiego, którą apostoł zbierał w różnych kościołach partykularnych podczas wyprawy. Czy składka została przyjęta? Tego nie wiadomo. Sam Paweł wyrażał wątpliwość czy tak się stanie (Rz 15,31). Jeśli jednak Jakub nie przyjął składki to musiał mieć po temu ważne powody. Musiał mieć i w rzeczywistości miał.

Wystarczy powiedzieć, że kiedy Paweł przybył do Jerozolimy, nie udał się od razu do Jakuba, lecz przenocował w domu niejakiego Mnazona z Cypru. Już chyba wtedy wiedział co się święci (Dz 21,15-16). Kiedy następnego dnia poszedł do Jakuba, u którego zebrało się także Prezbiterium Kościoła Jerozolimskiego, usłyszał ciężkie zarzuty. (Trzeba w tym miejscu nadmienić, iż Paweł nie zastał w Jerozolimie żadnego z filarów Kościoła prócz Jakuba. Oznacza to, że w tym czasie jerozolimczycy od dawna nie widzieli już u siebie Piotra i Jana, a Jakub był jedynym z dawnych, poważanych przywódców). Prezbiterzy zarzucali Pawłowi, że nawróconych na chrześcijaństwo Żydów naucza odstępstwa od Prawa i zwyczajów żydowskich. Żeby to jednak nie zabrzmiało zbyt ostro, stwierdzili, że nie są tego osobiście pewni, a jedynie słyszeli o tym od Żydów z diaspory. Z tekstu wynika, iż owymi informatorami byli nie tylko judeochrześcijanie, ale także niewierzący Żydzi.

Prezbiterzy (których szefem był oczywiście Jakub) zachęcili Pawła aby pokrył koszty ceremonii zakończenia ślubów nazireatu za czterech judeochrześcijan jerozolimskich. Miał to uczynić publicznie w Świątyni Pańskiej i w ten sposób przekonać przeciwników o swoim przywiązaniu do Prawa. W myśl polityki Jakuba takie rozwiązanie byłoby ze wszech miar pożądane. Musimy bowiem pamiętać, iż nie chodziło Jakubowi tylko o osobistą irytację na Pawła i o morale judeochrześcijan, ale także o pokój z Żydami "ortodoksyjnymi". Paweł zgodził się na te "warunki kapitulacyjne", jednak zawziętość jego żydowskich przeciwników (tym razem nie chodzi już o judeochrześcijan) doprowadziła do jego aresztowania w Świątyni (Dz 21,17-33). Od tej chwili Paweł nie odzyskał już wolności (choć niektórzy twierdzą, że tak) i jako więzień został ścięty mieczem podczas prześladowań za panowania cesarza Nerona.

Jakub pewnie nie przewidział tak drastycznego rozwoju wypadków. Przecież chciał jedynie dobra dla Kościoła i dla Pawła (a dobro widział w zachowywaniu przez judeochrześcijan Prawa). Jestem przekonany, że choć w przeszłości wielokrotnie nie zgadzał się z Pawłem, to bardzo przeżył nieszczęście jakie spotkało jego brata w Chrystusie. Nie ma w tym nic dziwnego. Wszak można kogoś upominać i prowadzić z nim polemikę, a jednocześnie go miłować.

Męczeństwo Jakuba Sprawiedliwego

Był marzec 62 r., 4 lata po aresztowaniu Pawła w Jerozolimie. Zmarł właśnie rzymski prokurator Judei Porcjusz Festus, jego następca, Lucejusz Albinus przebywał jeszcze w egipskiej Aleksandrii. (Judea była prowincją rzymską w latach 4 p.n.e.-41, 44-66 oraz od 70 do najazdu arabskiego). Jakub był nadal "biskupem" Kościoła Jerozolimskiego, a arcykapłanem (najwyższym kapłanem - zwierzchnikiem Świątyni Jerozolimskiej, głową wszystkich kapłanów żydowskich i przewodniczącym wielkiego Sanhedrynu) był Józef Kabi. W związku z brakiem przedstawiciela władzy rzymskiej wytworzyła się sytuacja "bezhołowia". Wykorzystał tę sytuację kapłan Annasz II, który dążył do arcykapłaństwa. Prawdopodobnie za pomocą łapówki otrzymał od cesarza Nerona godność najwyższego kapłana.

Annasz II był synem Annasza Starszego, który wraz ze swym zięciem Józefem Kajfaszem sądził Jezusa (J 18,12-13.24.28). Poza Annaszem II, Annasz Starszy miał jeszcze czterech synów i jednego wnuka, którzy doszli do stanowiska arcykapłana. Wszyscy ci członkowie rodzinny Annasza Starszego nie cieszyli się szacunkiem Żydów, uchodząc za intrygantów, oszustów i łapówkarzy. Należeli oni do arystokratyczno-kapłańskiego stronnictwa saduceuszy, którzy nie wierzyli w zmartwychwstanie umarłych. Prawdopodobnie ta właśnie doktryna zaważyła na szczególnej ich nienawiści do judeochrześcijan (którzy byli bliżsi doktrynalnie faryzeuszom). "Annaidzi" brali udział w przesłuchaniu Piotra i Jana przed Sanhedrynem (Dz 4,1-6) oraz współorganizowali prześladowanie judeochrześcijan zarządzone przez Heroda Agrypę I (ścięcie Jakuba Starszego i aresztowanie Piotra).

Annasz II na samym początku swego urzędowania zapragnął rozprawić się ze swymi i swego klanu przeciwnikami, do których zaliczał przede wszystkim żydowskich wyznawców Jezusa.
Jak donosi nam żydowski (niechrześcijański) historyk Józef Flawiusz, w dziele "Dawne dzieje Izraela" (94 r.), Annasz zwołał Sanhedryn i postawił przed nim Jakuba oraz kilku innych przywódców (prezbiterów) Kościoła jerozolimskiego. Oskarżył ich o naruszenie Prawa i doprowadził do tego, że Sanhedryn skazał ich na ukamienowanie. Wykorzystał przy tym nieobecność namiestnika, ponieważ Żydom nie wolno było nikogo uśmiercić bez zgody Rzymian (por. J 18,31). Jest to bardzo dziwne, że Annaszowi udało się zmusić Sanhedryn do skazania Jakuba za złamanie Prawa. Jakub był przecież przez Żydów (wierzących i niewierzących) zwany Sprawiedliwym właśnie dlatego, że całym swym życiem dawał przykład umiłowania Prawa. ("Tobie bowiem wszyscy ufamy, tobie dajemy świadectwo, my i cały naród, ze jesteś sprawiedliwy i ze nie oglądasz się na nikogo... albowiem cały naród i my ufamy tobie; H.E. II,23,10-11) Poza tym Sanhedryn nie składał się tylko z saduceuszy (stronników Annasza), lecz także z faryzeuszy, wierzących w zmartwychwstanie i odnoszących się do judeochrześcijan, jeśli nie z sympatią, to przynajmniej z tolerancją. (Zmieniło się to dopiero na niekorzyść judeochrześcijan po 70 r.). Wydaje się więc (przynajmniej mi), że męczeństwo Jakuba miało miejsce podczas sprytnie wyreżyserowanego tumultu, a dopiero po fakcie Sanhedryn podjął uchwałę skazującą, aby wszystko wyglądało legalnie.

Taki bieg wypadków zdaje się potwierdzać relacja Euzebiusza z Cezarei (a dokładnie Hegezypa, z którego cytuje). Według tej relacji niektórzy członkowie Sanhedrynu (czytaj: Annasz i saduceusze) wystraszyli się masowych nawróceń Żydów na wiarę w Jezusa. Doszło do tego, iż chrześcijanami zostało wielu przywódców żydowskich (czytaj: rabinów/uczonych w Piśmie, kapłanów i arystokratów). (Masowe nawrócenia w Jerozolimie trwały od czasu założenia Kościoła, patrz: Dz 1,15; 2,41; 4,4; 9,31; 21,20). Stawili więc Jakuba przed Sanhedrynem i zażądali, aby ten publicznie, w Świątyni, podczas świąt Paschy (pocz. Kwietnia) zaparł się wiary w Chrystusa. Nie wiadomo co Jakub na to odpowiedział, ale wydaje się, że pozornie wyraził zgodę, po to tylko, aby we wskazanym czasie jeszcze raz zaświadczyć o swej wierze w Jezusa.

Kiedy nadeszła Pascha i Jakub przybył do Świątyni, prowodyrzy całego zamieszania postawili go na narozniku murów świątynnych i wezwali do złożenia antychrystowego świadectwa wobec całego zgromadzenia. Uważali, że świadectwo takie w ustach niezwykle poważanego Jakuba odwróci Żydów od Mesjasza Jezusa.
"A on odpowiedział głosem wielkim: 'Czemu mnie pytacie o syna Człowieczego? On zaprawdę siedzi w niebie, po prawicy Wielkiej Potęgi i przyjdzie na obłokach niebieskich'. I wielu nabrało silnego przekonania i skłoniło się do świadectwa Jakuba i mówiło: 'Hosanna Synowi Dawidowemu!'" (H.E. II,23,13-14). Wtedy Annasz i saduceusze powiedzieli do siebie: "'Źle zrobiliśmy, że o takie świadectwo postaraliśmy się dla Jezusa. Więc idźmy na górę i strąćmy go na dół, by zdjął ich strach i nie dali mu wiary'. I podnieśli taki wrzask: 'O, o, Sprawiedliwy, a zbłądził!' (...) I rzekli do siebie: 'Ukamienujmy Jakuba Sprawiedliwego!' I zaczęli go kamienować, bo spadł ale się nie zabił, lecz dźwignął się na kolana i mówił: 'Proszę Cię, Panie Boże, Ojcze, odpuść im bo nie wiedzą co czynią'. Gdy go tak kamienowali jeden z kapłanów, synów Rekaba, syna Rekabitów, o których świadczy prorok Jeremiasz (Jr 35,18-19) zawołał, mówiąc: 'Przestańcie! Co robicie! Sprawiedliwy za was się modli'. I wziął któryś z nich [nie chodzi tu o Rekabitów - przyp. aut.], folusznik pewien, wałek do wałkowania sukna i uderzył nim w głowę Sprawiedliwego i tak poniósł męczeństwo. (...) Stał się on [Jakub - przyp. aut.] świadkiem wiarygodnym dla Żydów i Greków, że Jezus jest Chrystusem'" (H.E. II,23,14-18).

Śmierć Jakuba miała miejsce podczas Paschy, tak samo jak śmierć jego brata Jezusa. Zatem i w życiu i w śmierci obaj zaświadczyli o swym nierozerwalnym braterstwie. Poza tym Jakub zaświadczył nie tylko o braterstwie fizycznym, ale przede wszystkim o braterstwie duchowym ze swoim Panem i Zbawicielem.

Tymczasem Annasza spotkała bardzo szybka kara za uśmiercenie Jakuba Sprawiedliwego. Żydzi, którzy widzieli zbrodnię doniesli o tym Lucejuszowi Albinusowi do Aleksandrii. Prokurator napisał list grożąć karą za nielegalne działanie władz żydowskich. Z tego powodu, wystraszony król Galilei, Herod Agrypa II, sprawujący opiekę nad Świątynią, natychmiast usunął Annasza z urzędu arcykapłańskiego.

Śmierć Jakuba osierociła Kościół Jerozolimski. Euzebiusz podaje, ze w tej sytuacji zebrali się pozostali przy życiu członkowie kolegium Dwunastu, krewni Pańscy oraz prezbiterzy jerozolimscy i jednomyślnie wybrali "biskupem" Jerozolimy Symeona (Szymona), syna Kleofasa i Marii, a zatem brata stryjecznego Chrystusa. To, że "biskupem" został brat stryjeczny, a nie przyrodni Jezusa wskazuje na to, iż inni bracia Pańscy (Szymon, Juda i Józef) już nie żyli, bądź znajdowali się na odległych terenach misyjnych.

Pośmiertne losy Jakuba Sprawiedliwego

Doczesne szczątki umęczonego Jakuba Sprawiedliwego, zgodnie z ówczesnym żydowskim zwyczajem zostały obmyte, namaszczone wonnymi olejkami, okryte lnianym całunem i złożone w grobowcu wykutym w skale. Grób ten wg tradycji położony był w dolinie Cedronu i istnieje do dzisiaj. Po ok. roku czasu, to jest po rozkładzie ciała grób otwarto, a pozostałe po Jakubie kości złożono w kamiennym ossuarim i umieszczono na powrót w grobie. Po wygnaniu Żydów (w tym także tych wierzących w Jezusa) z Jerozolimy w 135 r. zapomniano o lokalizacji grobu Jakuba oraz wielu innych żydowskich i chrześcijańskich "miejsc świętych". W 351 r., skutkiem objawienia jakie miał ojciec kościoła Epifaniusz znaleziono grób Jakuba i wystawiono przy nim kaplicę. Podczas niszczycielskiego, antychrześcijańskiego najazdu Persów na Ziemię Świętą (607 r.) władze kościelne nakazały wyjąć kości Jakuba z ossuarium i umieścić je w relikwiarzu, w ormiańskim kościele św. Jakuba w Jerozolimie, gdzie ponoć znajdują się do dziś. Inna tradycja mówi, że poprzez Konstantynopol relikwie Jakuba trafiły do bazyliki pod wezwaniem apostołów Jakuba Mniejszego i Filipa w Rzymie. Wspomnienie liturgiczne św. Jakuba przypada w kościołach wschodnich na 23 października. Kościół katolicki czci trzech Jakubów (syna Alfeusza, syna Kleofasa i syna Józefa) jako jednego apostoła Jakuba Mniejszego, syna Kleofasa/Alfeusza dnia 3 maja (w Polsce 6 maja). W Kościele katolickim Jakub jest patronem Fryzji, a wraz z Filipem: kapeluszników, kramarzy, sklepikarzy, paszteciarzy, foluszników, grabarzy i cukierników. W tradycji ikonograficznej przedstawiany jest z książką i drążkiem folusznika.

Czy tzw ossuarium Jakuba, którego odkrycie nastąpiło w 2002 r. pochodzi z tradycyjnie lokalizowanego grobowca Jakuba jest rzeczą raczej wątpliwą. Zostało ono (według zeznań właściciela) znalezione w jakimś grobowcu we wiosce Silwan, w dolinie Cedronu, którego to miejsca nie udało się dotąd ustalić. Tradycyjny grób Jakuba, podobnie jak inne miejsca święte (z powodów wyżej wskazanych) nie muszą być jednak tożsame z lokalizacjami prawdziwymi (których zresztą nie znamy). Samo ossuarium ponad wszelką wątpliwość jest wytworem żydowskim i pochodzi z I w. Wątpliwości dotyczą napisu lub tylko drugiej jego części (ze słowami 'brat Jezusa'). Jedni uczeni twierdzą, że napis jest autentyczny i dotyczy brata Pańskiego, a inni, że sfałszował go właściciel ossuarium Oded Golan. Jeśli ossuarium jest w całości (łącznie z napisem) autentyczne, to jako zabytek historyczny wspierałoby twierdzenie o tym, że Jakub był rodzonym synem Józefa.

Epilog

Na koniec spróbuję w paru zdaniach powiedzieć to co w bardzo wielu słowach napisałem powyżej.
Jakub Sprawiedliwy był Żydem, potomkiem króla Dawida, synem cieśli Józefa i jego pierwszej żony Salome, bratem przyrodnim Jezusa Chrystusa, przybranym synem Maryi. Z początku niewierzący, stał się po naocznym stwierdzeniu zmartwychwstania Jezusa, gorliwym wyznawcą swego Brata, jeszcze bardziej gorliwym judaistą, przywódcą Kościoła Jerozolimskiego oraz największym autorytetem pierwotnego chrześcijaństwa. Połączył w jedno zagrożony rozbiciem Kościół Powszechny. Otaczany szacunkiem przez judeochrześcijan, poganochrześcijan oraz Żydów rabinicznych stał się wzorem pojednania między judaizmem i chrześcijaństwem, oraz między różnymi prądami doktrynalnymi w łonie samego chrześcijaństwa. Zakończył ziemskie życie w sposób godny chrześcijanina, składając podpisane własną krwią świadectwo wiary w Jezusa Chrystusa, swego brata i Pana.

Czy Jakub Sprawiedliwy może być dla nas wzorem do naśladowania? Nie zachęcam Was (z powodów wyrażonych w Piśmie Świętym i przeze mnie wyznawanych, patrz: Dz 10,25-26; Ap 19,10) abyście prosili św. Jakuba Sprawiedliwego o wstawiennictwo lub kłaniali się jego obrazom i posągom, ale abyście patrząc na jego życie ubogacali swoje własne. Taki jest bowiem (według mnie) prawdziwy sens przypominania żywotów dawnych i obecnych świętych. O wstawiennictwo zaś prośmy samego Jezusa (Hbr 7,25; 1Tm 2,5-6), nie zakłócając pokoju duszy Jego brata Jakuba.
Ostatnio zmieniony 08-09-09, 02:52 przez servus, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 07-09-09, 03:45

servus, dzięki. Widzę, że się napracowałeś. Ale... co ja mam z tym zrobić? Potrzebuję tydzień urlopu, żeby przez to przejść. Nie dałoby się tak zamieszczać jednego problemu w jednym poście, a jak się z tym uporamy, to dalej? Ja naprawdę nie mam "swoich ludzi", co by cokolwiek za mnie robili (poza paroma przyjaciółmi na forum, którzy tutaj pomagają). Ale to ja muszę jechać moją ciężarówką i ja w miarę możliwości opisuję swoją trasę i odpowiadam na Wasze pytania. Jednak jak pytanie jest taaaaaaaaaaakie jak Twoje, to nawet teraz nie zabieram się za czytanie, bo po prostu nie mam kiedy. Może za parę dni znajdę czas.

Pozdrawiam.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Bracia Jezusa

Post autor: servus » 07-09-09, 08:05

W sumie to masz racje. Tak jakos bez zastanowienia wkleilem tekst. Przepraszam.

Postaram sie wydobyc to, co jest istotne.

Mianowicie na poczatku wstrzasnelo mna to, ze znaleziono Ossuarium, w ktorym byly szczatki Jakuba Sprawiedliwego. Na nim jest napis: Jakub, syn Jozefa, brat Jezusa.

W zwiazku z tym Ossuarium czytalem o trzech wersjach pokrewienstwa Jezusa i Jakuba.

Jedna z nich, to wiadomo problem adelphos i anepsios- pochodzaca od Hieronima. Inna to ta, ze Jezus i Jakub sa rodzonymi bracmi- propagowana przez Tertuliana. A jeszcze inna, to ta wedle ktorej Jozef byl wdowcem, gdy ozenil sie z Maryja- pochodzaca z Protoewangelii Jakuba.

To co mnie zaniepokoilo, to to, ze Tradycja lub tradycja nie jest jakby do konca ze soga zgodna, skoro od poczatkow chrzescijanstwa sa az trzy wersje tej samej problematyki.

Swoja droga, to zaczalem uwazac, ze ta trzecia wersja najbardziej pasuje, do Ewangelii. Dlaczego? Podaje cytat z innego tekstu

"&#8226; W Protoewangelii Jakuba, apokryfie z II wieku, który opowiada o narodzinach Jezusa, czytamy, że Jakub był najstarszym synem Józefa z jego pierwszego małżeństwa, który ostrożnie prowadził za uzdę osiołka, na którym w drodze do Betlejem siedziała ciężarna Maria.[12]
&#8226; Józef był zapewne dużo starszy od Marii i zmarł, zanim Jezus rozpoczął swoją publiczną służbę, ponieważ Ewangelie nie wspominają o nim, poza opisem narodzin Jezusa, podczas gdy o Marii, braciach i siostrach Jezusa czytamy w nich wielokrotnie. Jeśli Józef był starszy od Marii, jak się wydaje, wówczas musiał być wdowcem, ponieważ późny stan kawalerski byłby sprzeczny z obyczajami dawnej Judei. Wdowiec z dziećmi żenił się ponownie, aby dzieci miały opiekę, kiedy mężczyzna pracował.
&#8226; W starożytnej Judei panował obyczaj nakazujący najstarszemu (czy jedynemu) synowi przejąć biznes po ojcu. Jezus nie mógłby opuścić zakładu ciesielskiego swego ojca w wieku 30 lat, tak jak to uczynił, bez wywołania zgorszenia, gdyby nie miał starszego rodzeństwa.
&#8226; Bracia i siostry Jezusa nie mogły być potomstwem Marii, skoro Jezus na krzyżu polecił opiekę nad matką apostołowi Janowi JAN 19,25-27, ponieważ ówczesny obyczaj wymagał tego od potomstwa. Słowa "Oto matka twoja", którymi Jezus przekazał opiekę nad swoją matką Janowi świadczą, że Jezus był jej pierworodnym, a zarazem jedynym dzieckiem."

Inna rzecz, ktora mnie zaniepokoila,t ochyba bedzie lepiej jak streszcze pozniej, gdy sie z tym "uporamy". Jeszcze raz sorki za bezmyslnosc z tym dlugim postem:)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 08-09-09, 02:35

servus pisze:W sumie to masz racje. Tak jakos bez zastanowienia wkleilem tekst. Przepraszam.
No problem. Nie masz za co przepraszać i z zainteresowaniem go przeczytam (jak znajdę chwilkę czasu ;-))
Postaram sie wydobyc to, co jest istotne.
Dzięki.
Mianowicie na poczatku wstrzasnelo mna to, ze znaleziono Ossuarium, w ktorym byly szczatki Jakuba Sprawiedliwego. Na nim jest napis: Jakub, syn Jozefa, brat Jezusa.
Ale, mam nadzieję, wiesz, że to najprawdopodobniej było fałszerstwo? Oczywiście antykatolickie media szeroko się rozpisywały na temat znaleziska i podawały to jako "dowód" na błąd nauczania Kościoła, a ze sprostowaniem już było gorzej. Albo nie zamieszczali informacji o fałszerstwie, albo była ona gdzieś na przedostatniej stronie, małym druczkiem. O samym fałszerstwie możesz przeczytać m.in. w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ossuarium_Jakuba

Po drugie, nawet, gdyby to było prawdziwe ossuarium, to nadal niczego nie udowadnia. Takie imiona jak "Jakub", "Józef" i "Joshua" były wtedy bardzo popularne, a w ogóle imion było mniej w użyciu niż dzisiaj. Kiedyś na przykład czytałem, że 40% kobiet miało wtedy na imię "Miriam", co znajduje pewne odzwierciedlenie w Biblii.
W zwiazku z tym Ossuarium czytalem o trzech wersjach pokrewienstwa Jezusa i Jakuba.
Wersję o tym, że obaj są synami Maryi można spokojnie odrzucić. Co do pozostałych - to Kościół się nie wypowiedział definitywnie. Tradycja przez małe "t" długo uczyła, że św. Józef był wdowcem i mógł mieć dzieci z pierwszego małżeństwa. Masz także rację, że "lepiej" byłoby z teologicznego punktu widzenia, by Św. Józef zmarł przed okresem nauczania Jezusa. To św. Józef miał prawo do tronu Króla Dawida, a Jezus był jego kolejnym następcą. Choć, rzecz jasna, nie jest to konieczne, by Józef zmarł, król Salomon objął rządy za życia króla Dawida.

O "braciach Jezusa" pisałem już powyżej (bo właśnie łączę może te dwa wątki), a także w swojej recenzji z jakiegoś filmu o Bożym Narodzeniu: viewtopic.php?t=152
Ostatnio zmieniony 08-09-09, 02:58 przez hiob, łącznie zmieniany 2 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Bracia Jezusa

Post autor: servus » 08-09-09, 21:53

Dzieki za odpowiedz. Tych innych rzeczy, ktore mnie interesuja jeszcze nie wydobylem, ale czytajac dalej Euzebiusza z Cezarei, natrafilem na ciekawy tekst, ktory przemawia na korzysc tych, ktorzy uwazaja ze Jezus ma rodzonych braci.

Kontekst wypowiedzi jest taki, ze wczesniej Euzebiusz przedstawia wojne zydowska cytujac Jozefa Flawiusza. Pozniej przedstawia pisma tego historyka pokazujac co pisal on o Biblii. W koncu pisze on o roznych nastepcach apostolskich dochodzac w koncu do przesladowan za panowania cesarza Domicjana, ktory "jak Krol Herod bal sie nadejscia Pana i przesladowal on jeszcze zyjacych potomkow Dawida".

Wlasciwie to Euzebiusz cytuje slowa Hegezypa. Święty Hegezyp (ur. ?, zm. ok. 180) &#8211; święty katolicki, kronikarz.

Żyjący w II wieku autor Historii dziejów kościelnych uważany jest za pierwszego postapostolskiego dziejopisa. Pochodził prawdopodobnie z Palestyny żył i pisał w Rzymie na dworze św. Aniceta .

Jego wspomnienie obchodzone jest 7 kwietnia.

Moje tlumaczenie:

(Ksiega 3, rozdzial 20)

Wciaz zyli z rodziny Pana ci, ktorzy byli wnukami Judy, jego rodzonego brata.
Jako potomkowie Dawida zostali oskarzeni.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 10-09-09, 21:38

servus pisze:... czytajac dalej Euzebiusza z Cezarei, natrafilem na ciekawy tekst, ktory przemawia na korzysc tych, ktorzy uwazaja ze Jezus ma rodzonych braci.

Kontekst wypowiedzi jest taki, ze wczesniej Euzebiusz przedstawia wojne zydowska cytujac Jozefa Flawiusza. Pozniej przedstawia pisma tego historyka pokazujac co pisal on o Biblii. W koncu pisze on o roznych nastepcach apostolskich dochodzac w koncu do przesladowan za panowania cesarza Domicjana, ktory "jak Krol Herod bal sie nadejscia Pana i przesladowal on jeszcze zyjacych potomkow Dawida".

Wlasciwie to Euzebiusz cytuje slowa Hegezypa. Święty Hegezyp (ur. ?, zm. ok. 180) &#8211; święty katolicki, kronikarz.

Żyjący w II wieku autor Historii dziejów kościelnych uważany jest za pierwszego postapostolskiego dziejopisa. Pochodził prawdopodobnie z Palestyny żył i pisał w Rzymie na dworze św. Aniceta .

Jego wspomnienie obchodzone jest 7 kwietnia.

Moje tlumaczenie:

(Ksiega 3, rozdzial 20)

Wciaz zyli z rodziny Pana ci, ktorzy byli wnukami Judy, jego rodzonego brata.
Jako potomkowie Dawida zostali oskarzeni.
Servus, sorry, ale ja tego w ogóle nie widzę. Pozwól, że ja zacytuję ten fragment, według polskiego wydania z 1924 roku. Tytuł: "Euzebjusz z Cezarei, Historja Kościelna. O Męczennikach Palestyńskich" Z greckiego tłumaczył ks. Arkadjusz Lisiecki. (pisownia z oryginału, pogrubienie moje):

19 Ten sam Domicjan wydał rozkaz zgładzenia wszystkich,
którzy się wywodzili z rodu Dawidowego, a stare podanie
mówi, że jacyś heretycy oskarżyli potomków Judy, brata
Zbawiciela naszego, iż to oni właśnie się wywodzą z rodu
Dawidowego i są krewnymi samego Chrystusa.
Podaje to
Hegesippos, który tak mówi dosłownie:

20 "Z rodziny Pańskiej żyli jeszcze wnukowie Judy,
Tak zwanego brata Pańskiego według ciała.
O nich to doniesiono, że pochodzą z rodu Dawidowego.
Ewokat stawił ich przed cesarzem Domicjanem,
Który się lękał przyjścia Chrystusowego,
Tak właśnie jak Herod,
I spytał ich,
Czy pochodzą od Dawida,
A oni odpowiedzieli, że tak.[...]


Co my tu zatem mamy? Przede wszystkim "oskarżenie jakiś heretyków". Następnie Hegesippos pisze "tak zwanego brata Pańskiego". To, że pochodzą "z rodu Dawidowego" nie musi wcale oznaczać, że są dziećmi Maryi. Wystarczy, by byli dziećmi Józefa z poprzedniego małżeństwa (gdyby takie istniało), albo dalszymi krewnymi. I mamy tu tylko jakieś zeznania oskarżonych, o których nic więcej nie wiemy. Trudno więc tutaj dopatrywać się argumentu na to, że Maryja miała inne dzieci.
Nigdzie też nie widzę w tym tłumaczeniu sformułowania, jakie Ty znalazłeś w niemieckim tekście, tzn. tego "rodzonego brata".

"Tak zwany brat Pański", a "rodzony brat" to jednak troszkę coś innego. Oczywiście trzeba by zobaczyć grecki oryginał (i go zrozumieć :lol:), ale obawiam się, że i tam nie będzie "rodzonego brata". Dlaczego? To proste. Bo Jezus nie miał żadnych "rodzonych braci".

Pozwól, że jeszcze popatrzę na angielski tekst...

"Of the family of the Lord there were still living the grandchildren of Jude, who is said to have been the Lord's brother according to the flesh."


Czyli to samo, "Z rodziny Pana ciągle żyli wnukowie Judy, o którym się powiada, że był według ciała bratem Pańskim".

Ale... co tu nowego? To samo nam mówi Ewangelia:

Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? (Mt 13,55)

Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?&#187;(Mk 6,3)

Tylko, że Katechizm nam to wyjaśnia:

500 Niekiedy jest wysuwany w tym miejscu zarzut, że Pismo święte mówi o braciach i siostrach Jezusa. Kościół zawsze przyjmował, że te fragmenty nie odnoszą się do innych dzieci Maryi Dziewicy. W rzeczywistości Jakub i Józef, "Jego bracia" (Mt 13, 55), są synami innej Marii, należącej do kobiet usługujących Chrystusowi, określanej w znaczący sposób jako "druga Maria" (Mt 28,1). Chodzi tu o bliskich krewnych Jezusa według wyrażenia znanego w Starym Testamencie.

Zatem cytat z Euzebiusza niczego nowego nie wnosi, powtarza tylko sformułowanie z Nowego testamentu. Twierdzenie zatem, że ten tekst "przemawia na korzysc tych, ktorzy uwazaja ze Jezus ma rodzonych braci" nie ma, moim zdaniem, żadnego uzasadnienia.

Pozdrawiam.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Bracia Jezusa

Post autor: servus » 11-09-09, 09:55

hiob:
Nigdzie też nie widzę w tym tłumaczeniu sformułowania, jakie Ty znalazłeś w niemieckim tekście, tzn. tego "rodzonego brata".
Wiesz wydaje mi sie, ze to byl moj blad w tlumaczeniu, bo tam pisalo
"der leibliche Bruder" czyli brat cielesny- ja to przetlumaczylem jako rodzony brat, bo w dzisiejszych czasach tak sie raczej okresla rodzonych braci.

Ale jezeli brat wedlug ciala moze oznaczac co innego to jest to ok.
Ostatnio zmieniony 11-09-09, 09:56 przez servus, łącznie zmieniany 1 raz.

dimko
Przyjaciel forum
Posty: 13
Rejestracja: 19-09-09, 14:52
Lokalizacja: Oleśnica

Re: Bracia Jezusa

Post autor: dimko » 30-09-09, 18:55

Chciałbym dorzucić i tu coś od siebie:

"12 I rzekł Tobiasz: &#171;Nie będę jadł i pił tak długo, dopóki ty nie rozstrzygniesz mojej sprawy&#187;. I rzekł mu Raguel: &#171;Ja to robię. Ona jest dana tobie zgodnie z postanowieniem księgi [Prawa] Mojżesza i niebo też postanowiło, abym ci ją dał. Weź więc swoją siostrę! Od teraz ty jesteś jej bratem, a ona twoją siostrą. Jest ona dana tobie od dziś na zawsze. Niech Pan nieba będzie, dziecko, łaskawy dla was tej nocy i niech okaże wam miłosierdzie i da pokój!&#187;"[Tb7.12]

Po przeczytaniu księgi Tobiasza, widać, że bratem i siostrą są nasi kuzyni.:)
Chwała Panu!

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: hiob » 01-10-09, 05:08

dimko pisze:
Po przeczytaniu księgi Tobiasza, widać, że bratem i siostrą są nasi kuzyni.:)
Podobnie Lot i Abraham są w Biblii nazwani "braćmi", choć Lot był bratankiem Abrahama:

"Terach był ojcem Abrama, Nachora i Harana, a Haran był ojcem Lota." (Rdz 11,27)

"rzekł Abram do Lota: &#171;Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewni." (Rdz 13,8)

Oczywiście "tysiąclatka" tutaj zamiast tłumaczyć, interpretuje, oryginalny tekt mówi "bracia":

King James Bible:
And Abram said unto Lot, Let there be no strife, I pray thee, between me and thee, and between my herdmen and thy herdmen; for we be brethren.

New American Standard Bible (&#169;1995):
So Abram said to Lot, "Please let there be no strife between you and me, nor between my herdsmen and your herdsmen, for we are brothers.

Bibia Gdańska: "Rzekł tedy Abram do Lota: Niech proszę nie będzie swaru między mną i między tobą, także między pasterzami moimi i między pasterzami twoimi, ponieważeśmy bracia."


Lecz w aramejskim i hebrajskim nie było w ogóle słowa oznaczającego "kuzyna", czy "bratanka", każdy krewny był "bratem". A w greckim słowo "kuzyn" istnieje. Nie jest to jakaś trudność, bo po pierwsze "brat" ma znacznie szersze znaczenie i także dzisiaj, jak wcześniej mówiliśmy, za "braci" uważamy współwyznawców jakiejś religii, rodaków, ludzi o tym samym kolorze skóry itp.

A drugi aspekt to tendencje to "myślenia w rodzinnym języku". Niedawno nagrywałem np. film z wnętrza mojej ciężarówki i opisując go powiedziałem: "cooking water". Oczywiście wodę się "boiling", nie "cooking", ale ponieważ po polsku się ją po prosu gotuje, jak każdą inną rzecz, to, myśląc "po polsku", wyskoczyłem z tym "cooking water".

Podobny mechanizm występuje w Biblii, która pełna jest przykładów hebrajskich naleciałości w greckim tekście. Nie jestem językoznawcą, ale czytałem gdzieś, że NT jest pełen przykładów błędnej budowy zdań i sformułowań typu "wziął i powstał", "siadł i przemówił", typowych dla języka aramejskiego, a zupełnie obcych składni greckiej.

Dlatego naturalne jest, że Żydzi, nawet wiedząc, że w grece są słowa na "kuzynów" używają ciągle słowa "brat", tym bardziej, że w niektórych przypadkach, jak na przykład w Wieczerniku, gdzie mówimy o setce "braci Jezusa" to raczej wiadomo, że wlaśnie tylko słowo "brat", nie "kuzyn" może oddać to, co autor miał na myśli. Chodziło tam bowiem z całą pewnością nie o rodzinę Pana Jezusa, ale o "braci w wierze".
Ostatnio zmieniony 01-10-09, 05:23 przez hiob, łącznie zmieniany 3 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

mariusz37
Przyjaciel forum
Posty: 12
Rejestracja: 02-12-09, 20:27
Lokalizacja: polska

Re: Bracia Jezusa

Post autor: mariusz37 » 02-12-09, 21:51

: Matka Jego i siostra Matki Jego inny tekst Matka i bracia jego czyli wnioskujac z wypowiedzi gdy napisane jest bracia jego to nie sa jego bracmi ,i rownoznacznie z tym gdy jest napisane Matka Jego to jest ona Jego matka jak mozna to same znaczenia czytac inaczej

Awatar użytkownika
KubaCh
Administrator
Posty: 1325
Rejestracja: 21-10-08, 08:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Bracia Jezusa

Post autor: KubaCh » 03-12-09, 01:11

mariusz37 pisze:: Matka Jego i siostra Matki Jego inny tekst Matka i bracia jego czyli wnioskujac z wypowiedzi gdy napisane jest bracia jego to nie sa jego bracmi ,i rownoznacznie z tym gdy jest napisane Matka Jego to jest ona Jego matka jak mozna to same znaczenia czytac inaczej
a o co chodzi? Wybacz ale Twój post jest mało zrozumiały - czy możesz obszerniej (i z użyciem zasad interpunkcji) napisać o co Ci chodzi i z czym się nie zgadzasz?

all

Re: Bracia Jezusa

Post autor: all » 22-02-11, 21:12

Mam pytanie odnośnie braci Jezusa.Załóżmy więc,że bracia Jezusa są jego kuzynami.Dlaczego zatem Maria często wymieniana jest wraz z tymi kuzynami?
Dziwne dlaczego Maria chodziła z kuzynami Jezusa a mówiono o nich bracia.
Tak samo dlaczego autorzy ewangelii Mateusza i Marka wymieniają po kolei ojca,matkę i braci Jezusa skoro byli to tylko kuzyni?Kto tak w ogóle czyni pisząc o rodzinie?
Jestem katolikiem i dopóki nie przeczytałem na ten temat nie miałem obiekcji.Gdy zacząłem ten temat zgłębiać to pojawiły się wątpliwości.
Gdyby przyjąć,że Józef miał dzieci z pierwszego małżeństwa to nie byłoby problemu.Wtedy fragment:

"Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?&#187;" Mateusz 13:55-56.

byłby uzasadniony.Bracia Jezusa byliby dziećmi Józefa a Maria byłaby ich macochą.Natomiast jeśli Józef nie był wdowcem to jak można wymienić kuzynów wraz rodzicami Jezusa?Dla mnie to jest bardzo dziwna sprawa.

Może ktoś będzie potrafił jakoś jaśniej to wytłumaczyć.

I jeszcze fragment:

"Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia* stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: &#171;Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą&#187;. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: &#171;Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?&#187; I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: &#171;Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" Mateusz 12:46-50.

Jeśli w tym fragmencie wstawilibyśmy zamiast słowo 'bracia' słowo 'kuzyni' to już w ogóle wyszły by szopki.
Autor mówi o tym,że Matka i bracia przyszli po Jezusa.Jezus puentuje,że braćmi i matką są ci,którzy pełnią wolę jego Ojca.
Dla mnie to ewidentne naciąganie.Przynajmniej ja tak to widzę.
Proszę, aby każdy,kto chciałby coś dodać do tej dyskusji uważnie przeczytał ten fragment i
pomyślał o tym jakby to wyglądało, jaki byłby sens tej wypowiedzi,gdyby ci bracia Jezusa rzeczywiście byli kuzynami.
Czy taka wypowiedź byłaby sensowna?
Ostatnio zmieniony 22-02-11, 21:16 przez all, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ