Jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Wszystko o Biblii

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Post autor: hiob » 16-09-13, 07:20

Święty Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza przypomina młodemu biskupowi, że

Jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus. (1Tm 2,5)

Dlaczego zatem my nazywamy Maryję naszą Pośredniczką? Czy nie grzeszymy w ten sposób? Czyż nie jest oczywiste, że robiąc to zaprzeczamy prostej i jednoznacznej nauce Biblii? Czy nie widzimy, że dla naszej tradycji, dla wymysłów Kościoła, porzuciliśmy naukę Słowa Bożego zawartego w Biblii?

Zarzut bardzo często powtarzany przez braci ewangelików, protestantów, zwłaszcza wrogo nastawionych do Kościoła fundamentalistów. Wystarczy jednak przeczytać cały rozdział tego listu, by zobaczyć, jak absurdalne jest to oskarżenie. Zobaczmy zatem cały ten fragment, jaki jest częścią czytań w Kościele, w XXV Niedzielę zwykłą w roku "C".

Zalecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie. Ze względu na nie, ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem - mówię prawdę, nie kłamię - nauczycielem pogan we wierze i prawdzie. Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu. (1 Tm 2,1-8)

Z kontekstu widać wyraźnie, że nie tylko św. Paweł nie uczy, że nikt nie powinien pośredniczyć w naszej drodze do zbawienia, ale jest dokładnie odwrotnie - on sam mówi: "ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem - mówię prawdę, nie kłamię - nauczycielem pogan we wierze i prawdzie". Zatem jest on pośrednikiem między poganami, a Bogiem, z samego ustanowienia boskiego. I każdy z nas też takim pośrednikiem powinien być. Bo przecież tak naucza sam apostoł:

Zalecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.

Przy okazji warto odbiec trochę od tematu, choć nie od nauczania świętego Pawła. Pisze on, że mamy modlić się za wszystkich sprawujących władzę. Bóg bowiem pragnie, by wszyscy ludzie poznali prawdę i zostali zbawieni. A zatem narzuca się pytanie: Czy tak robimy? Czy modlimy się za premiera Tuska, za Janusza Palikota, za prezydenta Komorowskiego, za przywódców innych partii, za posłów i posłanki w naszym parlamencie? I czy jest to modlitwa szczera, płynąca z głębi serca, czy naprawdę szczerze pragniemy ich zbawienia i pojednania się z Bogiem? Niezależnie od tego, jakie mają poglądy polityczne? Obawiam się, że z tym nie jest wśród nas najlepiej i że co najwyżej liczyć mogą na modlitwę rodzaju "niech Bóg sprawi, by ten cholerny drań się nawrócił". Ale to nie o to chodzi. Tu chodzi o zobaczenie w nich naszych braci, dzieci bożych i chodzi o to, byśmy nie postępowali tak, jak starszy syn z przypowieści o powrocie syna marnotrawnego.

Czemu zatem w środku tych rozważań o naszym pośrednictwie Paweł pisze, że "jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus"? Odpowiedź na to jest w dalszej części tego samego zdania: "człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich". Na tym polega unikalna rola Jezusa. Tylko Jego ofiara mogła usatysfakcjonować Ojca, bo była to ofiara złożona przez Boga i tylko Jezus mógł ją złożyć za nasze grzechy, bo tylko On jest równocześnie jednym z nas, człowiekiem. I w tym nikt Go nie zastąpi. My sami nie możemy odkupić naszych grzechów, bo nam zabraknie kasy. Nie doskoczymy sami do nieba, nie wyciągniemy się za własne uszy z błota, w którym nas pogrążyły nasze grzechy. Obraziliśmy nieskończonego Boga, a płacić możemy tylko skończoną walutą wiary, przestrzegania przykazań, pełnienia dobrych uczynków. Za mało.

Tylko Jezus mógł nas wykupić z tego bagna, w który się wpakowaliśmy i Jego ofiara na ołtarzu Krzyża jest darem. Darem dla Ojca, by usatysfakcjonować Jego sprawiedliwość i darem dla nas, bo my to zbawienie otrzymujemy za darmo. On zapłacił wszystko. Jesteśmy Jego podwójnie: Bo nas stworzył i wykupił z rąk złego. My tylko możemy ten dar przyjąć, lub odrzucić, ale nawet przyjęcie go, poprzez wiarę, także jest darem. Bo wiara jest łaską, daną nam przez Boga. Wszystko zatem On, nasz Bóg, a my - cóż, my jesteśmy niczym.

Skoro jednak Bóg stał się jednym z nas, to i nas wyniósł do godności dzieci bożych i każdy z nas ma do spełnienia rolę w Jego Królestwie. Każdy z nas może i powinien stać się pośrednikiem w głoszeniu tej prawdy o unikalnej roli Jezusa w bożym planie zbawienia.

Maryja w tym planie ma rolę specjalną, bo to dzięki jej dobrowolnej zgodzie Jezus mógł się narodzić na tym świecie. A gdy w swej chwale zmartwychwstał, zabrał Ją, Królową Matkę, do swego Królestwa, by nadal współdziałała ze swym Synem prowadząc swe dzieci do Niego. Jak było to choćby w Guadalupe, gdzie dzięki jej objawieniu i cudownemu obrazowi, jaki nam zostawiła, miliony mieszkańców Ameryki poznały prawdę o Bogu i nawrócili się na chrześcijaństwo.
Ostatnio zmieniony 16-09-13, 08:16 przez hiob, łącznie zmieniany 2 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Jacek

Re: Jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Post autor: Jacek » 13-12-13, 01:02

hiob pisze:

...Jego ofiara na ołtarzu Krzyża jest darem. Darem dla Ojca, by usatysfakcjonować Jego sprawiedliwość ....
Jak darem dla Boga może być śmierć jego własnego syna?

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Post autor: hiob » 13-12-13, 07:58

jacek79 pisze:
Jak darem dla Boga może być śmierć jego własnego syna?
Darem dla Ojca jest nasze zbawienie. Bóg nas kocha i nie pragnie naszego potępienia, ale też żąda on sprawiedliwości. Musimy pamiętać, że w Bogu nie ma żadnej hipokryzji, załamania. Bóg ze swej natury jest miłosierny, ale także sprawiedliwy i każdy grzech wymaga, by została za niego poniesiona kara. Z tego przekleństwa wybawia nas właśnie On sam.

Jezus, choć jest prawdziwym Synem Bożym, drugą Osobą Trójcy Świętej, nie jest "innym bogiem". To ten sam, Jedyny Bóg. To On umiera za nas, za nasze grzechy. To nie jest zatem tak, że Jezus coś robi "wbrew woli Ojca", czy zaskakując Ojca. Wola Jezusa i wola Boga Ojca zawsze jest taka sama.

Myślę, że jeśli tak na to spojrzysz, to zobaczysz na czym polega piękno tego daru. Jest to dar Syna dla Ojca, ale jeszcze bardziej dar Boga dla ludzi, których On stworzył i ukochał do szaleństwa. Aż do swej śmierci, bo, jak sam Pan Jezus powiedział, "nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich".
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Jacek

Post autor: Jacek » 13-12-13, 14:50

Ok, zanim zacznę dalej wgłębiać się i dyskutować to powiedz:
Kto to jest Bóg? Skąd on się wziął? przecież także ma swój początek/narodziny? Czy wspomina o tym Biblia?
Bo ja osobiście widzę Boga jak istotę o wiele inteligentniejszą od ziemian która w jakiś sposób zagościła na naszej planecie wprowadzając jakieś zmiany, zaszczepiając religię, inteligencję, emocjonalność.. itd…
Po prostu wyobrażam go jako obcego z kosmosu który wylądował w dawnych dziejach ludzkości na naszej planecie i postanowił ją skolonizować w krzyżówce z istniejącymi ssakami ze swojego dna... Oczywiście ta istota może mieć na tyle rozwiniętą technikę, że może cały czas obserwować nasz rozwój itd...
Wiem że to brzmi niewiarygodnie i tak jak bym był na jakiś ziołach.. ale takie coś jest wytłumaczalne i logiczne.
Ostatnio zmieniony 13-12-13, 14:51 przez Jacek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Post autor: hiob » 14-12-13, 03:22

jacek79 pisze:Ok, zanim zacznę dalej wgłębiać się i dyskutować to powiedz:
Kto to jest Bóg? Skąd on się wziął? przecież także ma swój początek/narodziny? Czy wspomina o tym Biblia?
Judaizm, a za nim chrześcijaństwo i islam są jedynymi religiami uczącymi, że Bóg jest istotą nie mającą początku, istotą "spoza układu". Biblia nam także to mówi np. tutaj

Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.[...] Mojżesz zaś rzekł Bogu: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was.
(Wj 3, 5-6, 13-14)

Bóg jest ze swej natury samym istnieniem, On po prostu istnieje, nawet nie "od zawsze", bo to nam umiejscawia Go w jakimś czasie, okresie czasu, a On istnieje poza czasem, dla Niego wszystko jest TERAZ.
Bo ja osobiście widzę Boga jak istotę o wiele inteligentniejszą od ziemian która w jakiś sposób zagościła na naszej planecie wprowadzając jakieś zmiany, zaszczepiając religię, inteligencję, emocjonalność.. itd…
Po prostu wyobrażam go jako obcego z kosmosu który wylądował w dawnych dziejach ludzkości na naszej planecie i postanowił ją skolonizować w krzyżówce z istniejącymi ssakami ze swojego dna... Oczywiście ta istota może mieć na tyle rozwiniętą technikę, że może cały czas obserwować nasz rozwój itd...
Wiem że to brzmi niewiarygodnie i tak jak bym był na jakiś ziołach.. ale takie coś jest wytłumaczalne i logiczne.
Nie, nie jest to za bardzo logiczne, bo niczego nie tłumaczy. Pisałem już o tym nie raz, dlaczego nie wierzę w odwiedziny istot z kosmosu. Po prostu nie ma to sensu, że ktoś tu był i postawił dwa kamienie na sobie i zrobił jakieś koło w polu, które rzekomo widać tylko z kosmosu. Absurd. Nie tłumaczy to także zasadniczych spraw, np. nie daje odpowiedzi na pytanie "dlaczego w ogóle jesteśmy, dlaczego świat w ogóle istnieje". Bóg - część stworzenia, to jedynie jakiś bożek, coś absolutnie bez znaczenia. Takim bożkiem to jest i cesarz rzymski i nie przymierzając Putin, Merkel i Słoneczko Peru. Bóg jest kimś "z innego wymiaru", nie z innej galaktyki. Bóg nie jest częścią żadnej galaktyki, ani w ogóle nie jest częścią stworzenia, On wszystko stworzył. On JEST zanim cokolwiek zaistniało.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Anteas

Post autor: Anteas » 14-12-13, 21:21

jacek79 pisze:Po prostu wyobrażam go jako obcego z kosmosu który wylądował w dawnych dziejach ludzkości na naszej planecie i postanowił ją skolonizować w krzyżówce z istniejącymi ssakami ze swojego dna... Oczywiście ta istota może mieć na tyle rozwiniętą technikę, że może cały czas obserwować nasz rozwój itd...
Ja się nie chcę wtrącać, powiem tylko, że dawno temu, gdy jeszcze byłem młody, to czytałem książki takiego obywatela co się zowie Erich von Deniken. On coś takiego, jak mnie skleroza nie myli. Potem przestałem to czytać, bo się zorientowałem że facet wszędzie kosmitów i ufoludków widzi, a ja jestem za stary na takie...

Jacek

Post autor: Jacek » 15-12-13, 17:57

Anteas pisze:
jacek79 pisze:Po prostu wyobrażam go jako obcego z kosmosu który wylądował w dawnych dziejach ludzkości na naszej planecie i postanowił ją skolonizować w krzyżówce z istniejącymi ssakami ze swojego dna... Oczywiście ta istota może mieć na tyle rozwiniętą technikę, że może cały czas obserwować nasz rozwój itd...
Ja się nie chcę wtrącać, powiem tylko, że dawno temu, gdy jeszcze byłem młody, to czytałem książki takiego obywatela co się zowie Erich von Deniken. On coś takiego, jak mnie skleroza nie myli. Potem przestałem to czytać, bo się zorientowałem że facet wszędzie kosmitów i ufoludków widzi, a ja jestem za stary na takie...
Nie czytam takich głupot ;-)

Jacek

Re: Jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem.

Post autor: Jacek » 15-12-13, 18:08

hiob pisze: Jest to dar Syna dla Ojca...
Właśnie tego nie mogę zrozumieć, jak pozbawienie życia Syna dla Ojca może być darem....
Ostatnio zmieniony 15-12-13, 18:09 przez Jacek, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 15-12-13, 21:44

Nie jest to trudne w Milosci.
Matka oddaje zycie za dziecko, syn za ojca, szeregowy za oficera w akcji bojowej ... a Jezus za nas dla spelnienia woli Ojca, ktora brzmi: ocalic ludzi potepionych przez diabla.
I nawet nie byl to przymus - Jezus sam to przyjal ze wzgledu na prawo Milosci ( czytamy o tym chocby w Pismie Swietym: nie ma wiekszej milosci, gdy ktos zycie swe oddaje, ... przyklad modlitwy w Ogrodzie oliwnym ... itd.).
Pozdrawiam serdecznie.
konik

Jacek

Re: od konika

Post autor: Jacek » 15-12-13, 23:40

konik pisze:Nie jest to trudne w Milosci.
Matka oddaje zycie za dziecko, syn za ojca, szeregowy za oficera w akcji bojowej ... a Jezus za nas dla spelnienia woli Ojca, ktora brzmi: ocalic ludzi potepionych przez diabla.
I nawet nie byl to przymus - Jezus sam to przyjal ze wzgledu na prawo Milosci ( czytamy o tym chocby w Pismie Swietym: nie ma wiekszej milosci, gdy ktos zycie swe oddaje, ... przyklad modlitwy w Ogrodzie oliwnym ... itd.).
Pozdrawiam serdecznie.
To, że Jezus chciał oddać życie w imię miłości rozumiem. Ale to, że Bóg to zaakceptował to już nie rozumiem.

Kolejna sprawa, zabrzmi to trochę prostacko - chyba byłaby lepsza korzyść nawet dla Boga gdyby Jezus pożył dłużej, bo by mógł bardziej podbudować wiarę?

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: od konika

Post autor: hiob » 16-12-13, 06:38

jacek79 pisze: To, że Jezus chciał oddać życie w imię miłości rozumiem. Ale to, że Bóg to zaakceptował to już nie rozumiem.
Być może dlatego, że widzisz Ojca i Syna jak dwóch ludzi, jak osoby w ludzkiej rodzinie. Tymczasem musimy pamiętać, że choć Osoby Boskie są odmiennymi osobami, to jest tylko jeden Bóg. Zatem myśl, wola, miłość, rozumienie spraw itd jest identyczne dla wszystkich Osób Trójcy Świętej. Jeśli Jezus chciał oddać swe życie za ludzi, z miłości do nas, to chciała tego każda Boska Osoba. Jeśli Jezus cierpiał za nas na krzyżu, to cierpiała każda Boska Osoba, bo tam, gdzie jest jedna z Nich, są wszystkie trzy.

Oczywiście Bóg jest duchem, więc nie można Go przybić do krzyża. Dlatego jedna z Boskich Osób stała się człowiekiem, czyli zamoograniczyła się dla nas, stała się jednym z nas. Ale nie znaczy to, że inne Osoby Boskie, czyli Ojciec i Duch Święty w jakiś sposób skazały na cierpienie i śmierć kogoś innego, by się samemu "wywinąć". Ta ofiara miłości to ofiara Boga, nie tylko jednej z Boskich Osób. To cały Bóg cierpiał za nasze grzechy, nie tylko Jezus w swej ludzkiej postaci.
jacek79 pisze: Kolejna sprawa, zabrzmi to trochę prostacko - chyba byłaby lepsza korzyść nawet dla Boga gdyby Jezus pożył dłużej, bo by mógł bardziej podbudować wiarę?
Wątpię. Współcześni mu Żydzi oczekiwali kogoś zupełnie innego. Przywódcy politycznego, który poprowadzi ich do rewolucyjnej wojny wyzwoleńczej. Oni szybko odrzucili Jezusa. Jedni za Jego "pacyfizm" i apolityczność, a inni za "bluźnierstwa", bo nazywał sam siebie Synem Bożym. Niemniej jednak ziarno, które zasiał, przyniosło plon. Cztery wieki później nie było już śladu po pogańskim panteonie greckich bogów, a cale Cesarstwo Rzymskie stało się katolickim imperium. Kolejne 1500 lat to był okres rozkwitu chrześcijańskiej cywilizacji, który nadal, mimo istniejących i widocznych wyraźnie kryzysów, istnieje.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Jacek

Re: od konika

Post autor: Jacek » 16-12-13, 09:16

hiob pisze: To cały Bóg cierpiał za nasze grzechy
Całą resztę rozumiem, ale tutaj ponownie pojawia się znak zapytania.
Rozumiem... Bóg może cierpieć za nasze grzechy, być urażony, zniesmaczony itd...
Ale cierpienie fizyczne jak ma się do tego? przecież to on sam ustalił zasady i to, że my zgrzeszymy to On nie musi ponosić za to konsekwencji.

Po prostu to nie trzyma się wszystko kupy. Stąd moje ciągłe wątpliwości. Wiem, że jestem upierdliwy ale jak już trafiłem tutaj to może w końcu się dowiem. Bo jak na razie żadna katecheza z lat szkolnych nie ułożyła mi tego w składną całość, a dalej kształciłem się w kierunkach ściśle technicznych.

Jacek

Post autor: Jacek » 16-12-13, 09:41

Ok. Piotrze. Jestem w stanie przyjąć następujące wyjaśnienie:
- Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo
- szatan kusi ludzi i kieruje w chytry sposób do wykonywania czynów poniżających Boga
- Bóg w pewnym momencie chciał symbolicznie pokazać ludziom jak jego mocno boli postępowanie ludzi ukazując to na bólu katowania/torturowania człowieka (Jezusa)

Ale w tym wszystkim znowu nie pasują mi następujące rzeczy:
- napisaliście że to był dar Syna dla Ojca
- Gdzieś to w piśmie chyba było jak Jezus na krzyżu mówi " Boże Boże dlaczegóż mnie opuścił.. czy jakoś tak, nie znam biblii ...

Więc te 2 powyższe fakty absolutnie nie przystają do powyższego...

Twin
Przyjaciel forum
Posty: 1412
Rejestracja: 30-10-10, 05:48
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Twin » 16-12-13, 22:15

jacek79 pisze:Bóg w pewnym momencie chciał symbolicznie pokazać ludziom jak jego mocno boli postępowanie ludzi ukazując to na bólu katowania/torturowania człowieka (Jezusa)
Bóg niczego nie chciał pokazywać symbolicznie. Jezus naprawdę cierpiał za nasze grzechy. Sam pokazał nam ile kosztuje grzech i nie posłużył się do tego żadnym symbolem ale prawdziwą ofiarą ze swojego życia.
jacek79 pisze:- napisaliście że to był dar Syna dla Ojca
Tak dokładnie to napisali o tym Ewangeliści cytując samego Jezusa:
J 10,11-18
11. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.
12. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza;
13. /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
14. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają,
15. podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce.
16. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.
17. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać.
18. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.
(BT)
jacek79 pisze:- Gdzieś to w piśmie chyba było jak Jezus na krzyżu mówi " Boże Boże dlaczegóż mnie opuścił.. czy jakoś tak, nie znam biblii ...
Interpretacja tych słów nie jest taka jednoznaczna jakby mogło się wydawać:
https://sites.google.com/site/orygeneso ... ie-opuscil
Chrześcijanie to światło świata - pod warunkiem, że są podłączeni do sieci.

Jacek

Post autor: Jacek » 16-12-13, 23:16

Twin pisze: Interpretacja tych słów nie jest taka jednoznaczna jakby mogło się wydawać:
https://sites.google.com/site/orygeneso ... ie-opuscil
Dziękuję...

ODPOWIEDZ