FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
Czyżby początek nowej drogi?
Autor Wiadomość
tobi 

Dołączył: 07 Kwi 2014
Skąd: Lipno PL
Wysłany: 08-04-14, 21:08   Czyżby początek nowej drogi?

Witam!
Jestem nowym użytkownikiem na tym forum. Trafiłem na nie całkiem przypadkiem oglądając "Ciekawostki" naszego wspólnego znajomego Hioba. Opowiem Wam o tym, co zaczęło dziać się w moim życiu od niedawna i krótki zarys mojego jakże krótkiego życia (urodzony 17.02.1995).

Dzieciństwo i okres dojrzewania

Otóż urodziłem się w małym miasteczku Lipno w województwie kujawsko-pomorskim. Dorastałem w normalnej rodzinie, ale już od dzieciństwa było mi troszkę ciężko zrozumieć ten świat. W listopadzie 2000 roku zmarła moja babcia (48 lat). Miałem wówczas 5 latek, ale pamiętam kilka epizodów z tego czasu. Pamiętam jaka była dla mnie babcia. Poświęcała się dla mnie w każdym calu. Mogłem zawsze na nią liczyć i nigdy ale to nigdy nie uniosła na mnie głosu. Dusza, nie człowiek. Niestety okazało się, że dopadł ją nowotwór. Pamiętam jak dziś słowa babci na łożu śmierci, że "tak bardzo chciałaby doczekać do mojej komunii świętej". Niestety nie było widocznie to jej pisane. I tak wyglądało moje dzieciństwo. Kiedy wszyscy rówieśnicy mieli oboje dziadków, ja miałem tylko dziadka. Gdy rodzice pracowali, wychowywali mnie pradziadkowie. Prababcia, która również dla mnie robi wszystko, ma już 85 lat. Pradziadek zmarł w 2004 roku, także nie doczekał mojej Pierwszej Komunii Świętej. Po pierwszej komunii starałem się jeszcze uczestniczyć we mszy świętej, jednak z każdym rokiem dochodziłem do wniosku, że przestaje mi to być w ogóle potrzebne. Po bierzmowaniu także. Kościół odwiedzałem głównie wtedy, gdy mieliśmy jakiś występ z orkiestrą dętą (gram na trąbce), bądź na pogrzebach rodziny, znajomych itd. Przemiana nadeszła nagle, a mianowicie 04.04.2014r. O tym poniżej.

Impuls

4 kwietnia 2014 miała miejsce pielgrzymka maturzystów na Jasna Górę. Oczywiście wszyscy maturzyści ochoczo wybierali się na tę pielgrzymkę. Ja również pojechałem. W planie mieliśmy tam troszkę czasu wolnego i specjalną mszę w bazylice. Uczestniczyłem w konsekrowanej mszy, jednakże bardziej z obowiązku i zdrowego rozsądku niż z własnej woli. Wówczas w ogóle mi to nie przeszkadzało. Jednak gdy już szykowaliśmy się do powrotu, coś mnie tknęło. Całą drogę do domu (6 godzin) miałem w głowie coś, co mnie dręczyło. Nachodziły mnie pytania typu: Czy na pewno coś wyniosłem z tej pielgrzymki? Czy da się coś zrobić z moim życiem? Czy już zawsze będzie tak jak teraz, że będę czymś paradoksalnym "wierzący, ale nie praktykujący"?
Po powrocie do domu ze zmęczenia zasnąłem. W sobotę jak zwykle wybrałem się na próbę orkiestry, po powrocie zająłem się różnymi rzeczami. Nadszedł wieczór. Postanowiłem obejrzeć kilka filmików Hioba no i trafiłem tutaj. Z ciekawości trafiłem na zakładkę forumową "Najczęściej zadawane pytania". Od razu (przypadek?) rzuciło mi się w oko świadectwo Hioba. Spojrzałem na długość świadectwa i pomyślałem sobie: "Czytać to, czy nie?". Postanowiłem przeczytać i nawet nie spostrzegłem się, kiedy był już koniec.

Przypadek? Nie sądzę.

Świadectwo skłoniło mnie do przemyśleń, w zasadzie do 3 w nocy (z soboty na niedzielę) oglądałem filmiki hioba i coś (nie wiadomo co) skłoniło mnie do odmówienia różańca. Odmówiłem go należycie i położyłem się spać. W niedzielę całkiem przypadkiem dowiedziałem się, że muszę odwiedzić kościół by uzgodnić z proboszczem szczegóły odnośnie oprawy muzycznej świąt wielkanocnych przez nasza orkiestrę. Mieliśmy spotkać się po Mszy Św. o godzinie 12, jednakże nie wiem czemu (dawno czegoś takiego nie czułem), coś popchnęło mnie do wybrania się na tę mszę. Uczestniczyłem w mszy, wysłuchałem dokładnie czytań, ewangelii, kazania. Postanowiłem, że od tej pory nie opuszczę niedzielnej mszy świętej. Po mszy postanowiłem zapalić papierosa. Jakoś tak się dzieje, że paliłem od niedawna, ale w miarę regularnie. Zapaliłem papierosa, wypaliłem go w jakichś dziwnych mękach (wcześniej tego nie miałem, ale mimo wszystko próbowałem rzucić to jak najszybciej). W ogóle to mi nie smakowało wręcz czułem obrzydzenie. Jak nie mogłem wytrzymać dnia bez chociaż kilku papierosów, tak od niedzieli W OGÓLE nie naszła mnie chęć na tą truciznę. Coś się dzieje...
Wracając do domu, przyszło mi na myśl, by poszukać mojego krzyżyka, który dostaliśmy od biskupa podczas bierzmowania. Nie mogłem go znaleźć, ale w sumie... nie szukałem uporczywie i odpuściłem. Jednak 7 kwietnia wieczorem, znowu oglądając filmiki Hioba, coś mnie podkusiło, żebym zmienił smycz do kluczy. Leżały one wysoko na szafce, to też na paluszkach wspiąłem się i ściągnąłem coś. Myślałem, że dotykam smyczy, ale spadło mi coś na podłogę. Był to krzyżyk z bierzmowania na rzemyku. Założyłem go i noszę go od tej pory. Znowu powróciłem do systematycznej, codziennej modlitwy przed snem i powiem wam szczerze: dopóki nie odmówię mojego codziennego programu modlitw, nie zmrużę oka. Zawsze po kilku moich wieczornych modlitwach, kilka minut potwierdzam na rozmowę z Bogiem. Opowiadam mu (własnymi słowami) o tym, co mnie trapi, co danego dnia mnie zastanowiło, z czym miałem problem, za co Bogu dziękuję, o co Go proszę i za co przepraszam.

Jaki jestem?

Ogólnie jestem człowiekiem optymistycznie nastawionym do życia. Pełnym humoru, radości i dusza towarzystwa. Jednak czasami, gdy miałem jakieś obowiązki do wykonania, nigdy nie byłem pewny siebie czy na pewno wykonałem to należycie. Miałem więc w sobie, mimo pogody ducha, dużo wątpliwości. Teraz gdy mam wątpliwość, staram się kierować do Boga. Nikt przecież nie pokieruje nami tak dobrze, jak Nasz Ojciec. Dzięki temu, przez modlitwę, mam jakoś więcej pewności siebie, jestem bardziej świadomy swojej wartości i staram się przez to świeci dobrym przykładem i odwlekać innych od pomysłów, które negatywnie mogłyby wpłynąć na ich życie. Potrafię lepiej zrozumieć człowieka. Modlitwa (rozmowa z Bogiem) odkrywa we mnie jakieś tajemnicze rezerwy spokoju, zrozumienia, cierpliwości, a z moją porywczością to na prawdę sukces heh ;)

Podsumowując

Czeka mnie jeszcze dłuuuuga droga, by lepiej poznać siebie i Boga, by nadrobić te zaległości. Mam jednak nadzieję, że znajdę w sobie gdzieś taką siłę, która pozwoli mi wytrzymać w moich postanowieniach. A wszystko dzięki Tobie Hiobie. Twoje filmiki z jazdy ciężarówką,Twój stosunek do świata, Twój sposób wypowiedzi uspokaja mnie i jakoś pobudza do działania, do zrobienia czegoś ze swoim życiem. Oglądam twoje, jak Ty to nazywasz, "kazania" i te interpretacje, pochodzące z twojego serca, są dla mnie zrozumiałe i zawierające jakąś naukę, jakieś przesłanie.

Nadal będę obserwował twoje "poczynania" w USA i ofiaruję Bogu modlitwę za Ciebie, bo nic nie zastąpi szczerej, takiej od serca modlitwy za drugiego człowieka.


Kończę już Moi Drodzy ;)

Dziękuję wszystkim za lekturę ( o ile dotrwaliście do końca) i mam nadzieję, że zbytnio was nie zanudziłem.

Pozdrawiam Was wszystkich i jednocześnie każdego z osobna.

Z poważaniem,
Tobiasz Taglewski (tobi3776)
 
 
MRC 

Dołączył: 10 Lut 2014
Skąd: Śląsk&okolica
Wysłany: 11-04-14, 00:21   

Fajnie że targną Tobą taki pozytywny impuls i że opisałeś to co Cię spotkało :)
Wytrwałości życzę i pozdrawiam MaRCin
 
 
sabb 


Dołączył: 04 Paź 2013
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 11-04-14, 20:58   

Dzięki za tę opowieść. To wspaniałe , że ludzie w tak młodym wieku mogą mieć całkiem nieźle poukładane w głowie. Tak trzymaj ! Pozdrowienia.
 
 
tobi 

Dołączył: 07 Kwi 2014
Skąd: Lipno PL
Wysłany: 11-04-14, 21:49   

Trafiłem na szczęście na odpowiednie forum i na odpowiedni kanał na YT (truckerhiob) ;-)
 
 
tobi 

Dołączył: 07 Kwi 2014
Skąd: Lipno PL
Wysłany: 14-04-14, 13:56   

Akurat dzisiaj były Rekolekcje u nas w szkole, to wpadła mi w ucho jedna piosenka. Postanowiłem ja odtworzyć i troszkę poprawić. Samodzielne granie i samodzielny wokal ;)
PS. W oryginale też jest taki lekko reggae klimat.

https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo