Listy do Wspólnoty

Adres strony Wspólnoty: http://www.wspolnotamarto.com
Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 06-11-12, 15:20

Palnalem pomylke (Czy palnac pochodzi od lezenia pod palma ;-) ?
Zostalem slusznie objechany : modlitwa "O moj Jezu ..." jest modlitwa fatimska, a nie ulozona przez s.Faustyne, ale przez nia bardzo zalecana.
No, kon niedouczony, tylko siano we lbie ... ihaha
Ostatnio zmieniony 06-11-12, 15:20 przez konik, łącznie zmieniany 1 raz.
konik

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11153
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Listy do Wspólnoty

Post autor: hiob » 07-11-12, 05:38

koniku drogi, odpowiem Ci jak dotrę do domu. Dziękuję Ci za wpisy i przypomnienie o potrzebie napisania czegoś do Wspólnoty. Postaram się to zrobić jak szybko znajdę chwilkę czasu.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

jacekn8
Przyjaciel forum
Posty: 67
Rejestracja: 07-06-10, 14:09
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Listy do Wspólnoty

Post autor: jacekn8 » 19-07-13, 07:52

Zauważyłem że nie działa strona internetowa Wspólnoty Marto... Mam nadzieje że sama wspólnota jeszcze istnieje, nie tak jak strona internetowa ;-)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11153
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Listy do Wspólnoty

Post autor: hiob » 19-07-13, 18:39

jacekn8, Wspólnota istnieje w naszych sercach... A stronka powróci, mam nadzieję. Ja jednak nic nie mogę zrobić w tej sprawie, czekam na pomoc przyjaciół.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11153
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Listy do Wspólnoty

Post autor: hiob » 08-05-14, 06:59

Szczęść Boże!

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie.

Zacznę od przeprosin i próby usprawiedliwienia się. Nie pisałem do Was bardzo długo - i szczerze mówiąc - nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Najpierw była awaria naszej stronki, ale potem problemy techniczne zostały rozwiązane, a ja nadal nie pisałem. Bóg jeden wie ile razy postanawiałem ten list napisać, ale zawsze było "coś", co mi przeszkadzało. Oczywiście najłatwiej byłoby tu oskarżyć kudłatego, ale prawda jest chyba taka, że to było po prostu moje lenistwo.

Mam nadzieję jednak, że to się zmieni i że częściej będę do was pisał. Skoro ma to być wspólnota, to coś nas musi łączyć. Przynajmniej jakaś korespondencja, jakaś wymiana doświadczeń i myśli.

Za parę dni 13 maja, dzień szczególny w naszej wspólnocie, bo 13 maja 1917 roku po raz pierwszy Matka Pana Jezusa i nasza Mama ukazała się dzieciom w Fatimie. Przed kilkunastoma dniami natomiast jeden z patronów naszej Wspólnoty, Jan Paweł II został świętym. Zatem przynajmniej te dwa wydarzenia są wystarczającym powodem, bym się wreszcie zmobilizował i coś do Was napisał.

Mam nadzieję, że owocnie Wam przeminął okres Wielkiego Postu. Jednak droga wyrzeczeń nie kończy się wraz z dniem Wielkiej Nocy, zwłaszcza u tych z Was, którzy zmagają się z cierpieniami i chorobami. Nie każdy z nas ma wybór. Niektórzy z nas dobrowolnie przyjęli na siebie jakieś wyrzeczenia, szczególnie posty, ale przecież wiem, że wielu spośród Was jedyne, co może zrobić dobrowolnie, to ofiarować swoje krzyże Jezusowi, krzyże, których tak naprawdę żaden z nas wolałby nie dźwigać.

Myślę zresztą, że tu nie ma żadnej sprzeczności. Myślę, że nie tylko możemy, ale powinniśmy się modlić o zdrowie, o to, by nam Bóg odebrał nasze cierpienia, powinniśmy korzystać z możliwości, jakie daje nam współczesna medycyna, równocześnie ofiarując Bogu to, z czym się musimy zmagać każdego dnia. Sam św. Paweł może nam tu być przykładem, który sam cierpiąc prosił Boga o zabranie mu tego ościenia, równocześnie akceptując boską decyzję i ciesząc się z tego, że może współcierpieć z Jezusem:

"Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz /Pan/ mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny." (2 Kor 12, 7-10)

"Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół." (Kol 1,24)

Ja sam nieco zmodyfikowałem swój post. Jak wiecie nie mam kierownika duchowego i czasem trudno samemu coś mądrego wymyślić. Istnieje niebezpieczeństwo, że sobie zrobimy bożka z naszych wyrzeczeń i popadniemy w pychę, a wtedy rzecz obiektywnie dobra może stać się narzędziem w ręku szatana. Tylko mądra osoba z zewnątrz może nam tu coś pomóc, ale ja ciągle nie mam nikogo takiego. Był czas, kilkanaście miesięcy, gdy pościłem o chlebie i wodzie przez cały czas. Wyjątkiem była tylko Wieczerza Wigilijna, Boże Narodzenie i Wielkanoc. Ale rozmawiałem z pewnym mądrym kapłanem na ten temat i on powiedział mi, że nie jest to dobre ze względu na moją rodzinę. Powinienem czasem wspólnie z nimi spożyć posiłek, bo to jest ważne, a do tego niedziele nie są postnymi dniami - więc i w te dni nie powinienem pościć. Postanowiłem więc się zastosować do jego rad i w niedziele i inne dni świąteczne, mające w Kościele rangę "uroczystości" ucztuję. Także wtedy, gdy jest jakaś nadzwyczajna rodzinna okazja post zostaje zawieszony.

Przykładem tu niech będzie moja wizyta w Krakowie. Jadę na wesele mojego chrześniaka, siostrzeńca mojej żony. Wesele będzie w sobotę, więc mój "postny" dzień, ale przynajmniej na sam czas weselnej uczty będzie trzeba udzielić sobie dyspensy, by nie zakłócać tej radosnej chwili dla młodych i nie robić z siebie jakiegoś centrum zainteresowania. Z jednej strony ważne jest dawanie świadectwa, ale z drugiej to chyba nie czas i nie miejsce na takie zachowanie, które mogłoby się wydać nawet czymś "demonstracyjnym", a to na pewno nie byłoby dobrym świadectwem wiary.

Moja żona, pielęgniarka, przekonała mnie w końcu, bym poszedł na dokładne badania. Nie jest to związane z postem, każdy człowiek, zwłaszcza w moim wieku, powinien regularnie składać wizyty swojemu lekarzowi. I okazało się, że wyniki mam doskonałe. Post o chlebie i wodzie wcale więc nie musi być "niezdrowy". Myślę, że dlaczego tak jest, to więcej mógł by powiedzieć teolog, niż dietetyk, ale fakt pozostaje faktem: Wszystkie "parametry" jakie mi wybadano mieszczą się w normie, poza jedynym wyjątkiem - niedoboru witaminy D, który wynika nie z diety, ale z faktu, że pracuję na noce i po prostu mam za mały kontakt ze słońcem. Myślę, że nadchodzące wiosenno-letnie miesiące zmienią i to.

Wracając do naszej Wspólnoty, będę w Polsce w drugiej połowie czerwca. Będzie więc możliwość spotkania się osobiście. Jedno z takich spotkań planowane jest na 21 czerwca w Krakowie, myślę też, że odwiedzę Warszawę i będę na Podbeskidziu, prawdopodobnie w Żabnicy, gdzie proboszczem tamtejszej parafii jest mój kuzyn, ksiądz Jacek Jaskiernia. W Żabnicy będę chyba pod koniec mojego pobytu w Polsce, na przełomie czerwca i lipca. Tam są planowane spotkania z moimi przyjaciółmi z forum, nie tylko z członkami Wspólnoty, ale gdyby była taka potrzeba, to chętnie spotkałbym się z Wami, gdyby ktoś mógł dotrzeć do Krakowa, lub przybyć do Warszawy, gdy ja tam także będę. Proszę o jakiś kontakt, najlepiej mailowy, gdyby ktoś był tym zainteresowany. Mój adres mailowy to piotrjaskiernia@wp.pl

Przypomnę też, że od jakiegoś czasu nagrywam komentarze do niedzielnych czytań w Kościele i inne filmy na religijne tematy. Można je znaleźć pod adresem www.mojawiara.info i www.katolicyzm.info Byłbym wdzięczny za wszelkie uwagi na temat tych filmów. YouTube i w ogóle "Internetowa telewizja" jest takim medium gdzie jest naprawdę wiele zła, więc warto spróbować to zmieniać i dodać tam trochę wartościowych programów. A dzięki temu, że mój kanał na YT odwiedza sporo młodych chłopaków, którym często nie po drodze jest do kościoła, to, mam nadzieję, choćby ze zwykłej ciekawości, niektórzy z nich posłuchają także tego, co mam do powiedzenia na temat wiary.

O szczegółach mojego pobytu w Polsce będę informował na moim Twitterze, http://twitter.com/truckerhiob oraz na forum, w dziale www.katolik.us/viewtopic.php?t=3077 Mam nadzieję, że przynajmniej z niektórymi z Was uda się spotkać osobiście. Proszę Was o modlitwę i o listy - napiszcie coś o sobie. szczególnie proszę o to nowych członków naszej wspólnoty, bo wiedzę, że przybyło tu kilkanaście nowych osób. Serdecznie Was wszystkich witam.

Pozwólcie, że przypomnę, że na forum jest cały dział poświęcony Wspólnocie: www.katolik.us/viewforum.php?f=38 Zachęcam do zarejestrowania się tam i do aktywnego uczestnictwa. w razie problemów z rejestracją chętnie pomogę.

Pozdrawiam i obiecuję, że następny list będzie wcześniej - postaram się do Was coś napisać przynajmniej raz na miesiąc.

Piotr "hiob" Jaskiernia.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
konik
Przyjaciel forum
Posty: 2390
Rejestracja: 16-12-10, 21:14
Lokalizacja: neunkirchen

od konika

Post autor: konik » 10-05-14, 12:10

No Hiobie Ty amerykanski leniu na polonijnym poletku :-D
Nareszcie kowboy sie ruszyl. Jeszcze tylko mustanga musze od Apaczow do Ciebie przeprowadzic, bo te Bawarische Mull Wagen cos slabiutko, ze tak rzadko na siodlo wskakujesz i we Wspolnocie Marto galopujesz. :mrgreen: Nawet maluch w garazu ze wstydu poplakuje, ze tak rzadko Cie tu widuje :-P
Piekne dzieki za wpis - i ustalmy moze, ze lepiej np. raz na szesc tygodni, ale regularnie, niz nie wiadomo jak.
Spotkales bardzo madrego ksiedza. Az pozazdroscic.
Mysle, ze wizytacja ( tj. wizyta ;-) ) kuzyna ksiedza powinna byc obowiazkowa, nawet kosztem innych zobowiazan.
Ale mam nadzieje, ze plany spotkania w Krakowie sa zapisane bardzo tlustym drukiem w niebieskich ksiegach.
A jak sie daj Boze zobaczymy, to sobie troche porzymy.
Mysle, ze wspolnota dopiero sie rozkreca - i mysle (kon czasem tak ma, ze mysli), iz sile kazdej wspolnoty stanowi nadanie jakiegos ( chocby w blizszym dystansie ) celu, zobowiazania - czy to modlitewnego, czy to charytatywnego czy jeszcze jakiegos innego, na ktory nie mam teraz pomysla :oops:
Zdaje sobie sprawe, ze czas nas goni i codziennosc przywala - ale jak znajdziesz chwile czasu, to moznaby to przemyslec i w Krakowie rowniez pare minut ( ruskich, co to gniotsia nie lamiotsia ;-)) temu poswiecic. Pozdrawiam serdecznie.
Z Panem Bogiem.

Ps: Zdrowia zazdroszcze, choc bedac koniem, powinienem swiecic przykladem , a swiece jak stary Lysek z pokladu Idy ( takie cos kiedys o starym schorowanym koniu przeczytalem - to chyba o mnie 8-) )
konik

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11153
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: od konika

Post autor: hiob » 12-05-14, 15:15

Koniku drogi, dziękuję za Twoje uwagi i przemyślenia.
konik pisze: ustalmy moze, ze lepiej np. raz na szesc tygodni, ale regularnie, niz nie wiadomo jak.
Obiecuję, że się będę starał coś napisać zawsze koło 13. każdego miesiąca.
Mysle, ze wizytacja ( tj. wizyta ;-) ) kuzyna ksiedza powinna byc obowiazkowa, nawet kosztem innych zobowiazan.
Już z nim rozmawiałem, na pewno (jak Bóg da) go odwiedzimy.
Ale mam nadzieje, ze plany spotkania w Krakowie sa zapisane bardzo tlustym drukiem w niebieskich ksiegach.
A jak sie daj Boze zobaczymy, to sobie troche porżymy.


Nie mogę się już tego doczekać, drogi Koniku.

Mysle, ze wspolnota dopiero sie rozkreca - i mysle (kon czasem tak ma, ze mysli), iz sile kazdej wspolnoty stanowi nadanie jakiegos ( chocby w blizszym dystansie ) celu, zobowiazania - czy to modlitewnego, czy to charytatywnego czy jeszcze jakiegos innego, na ktory nie mam teraz pomysla :oops:
Zdaje sobie sprawe, ze czas nas goni i codziennosc przywala - ale jak znajdziesz chwile czasu, to moznaby to przemyslec i w Krakowie rowniez pare minut ( ruskich, co to gniotsia nie lamiotsia ;-)) temu poswiecic. Pozdrawiam serdecznie.
Jeśli tylko taka będzie Wola Boża... Ale może Bóg chce, by to była taka mała, kameralna wspólnotka? W końcu w Fatimie Maryja też nie prosiła tłumów o ofiarowanie wyrzeczeń, ale poprosiła trójkę małych dzieci.
Ps: Zdrowia zazdroszcze, choc bedac koniem, powinienem swiecic przykladem , a swiece jak stary Lysek z pokladu Idy ( takie cos kiedys o starym schorowanym koniu przeczytalem - to chyba o mnie 8-) )
Cóż, Koniku, miałeś "ciekawe życie", a to zawsze się odbija na zdrowiu. Poza tym nasz Pan doświadcza najbardziej tych, których najbardziej kocha. Przypomina się święta Teresa Wielka, która kiedyś, jadąc gdzieś w sprawach Kościoła, wpadła do kałuży błota i gdy się podniosła, powiedziała: Boże, jak tak traktujesz swoich przyjaciół to się nie dziw, że masz ich tak niewielu". :mrgreen:

Mimo, że my wszyscy prosimy naszego Pana każdego dnia, żeby nam oszczędził cierpień, wiemy przecież, że są one wielkim skarbem. To przez cierpienie Jezus nas zbawił. Zatem dziękujmy Panu za wszystko, co On na nas zsyła. Módlmy się o zdrowie i módlmy się też za tych wszystkich, którzy cierpią, o wyzdrowienie i o to, by nie marnowali tego pięknego daru, jeśli Bóg nie da im łaski wyzdrowienia, ale by, tak jak święty Paweł, "radowali się w cierpieniach za nas wszystkich i w swym ciele dopełniali braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół".
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ