FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
Zaczynamy!
Autor Wiadomość
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 18-02-11, 07:13   Zaczynamy!

W najbliższą niedzielę, 20 lutego, mija 90. rocznica śmierci Hiacynty Marto. W tym dniu Kościół wspomina rodzeństwo Marto, błogosławione dzieci Hiacyntę i Franciszka. A my zaczynamy naszą wspólnotę, Wspólnotę Marto.

Po moich poprzednich wpisach na jej temat kilka osób skomentowało je słowami, że choć podoba im się pomysł Wspólnoty, warunki, jakie przedstawiłem są zbyt trudne, by mogli się przyłączyć. Chciałbym dziś zachęcić ich, i wszystkie inne osoby, by przemyślały to jeszcze raz. Jest bowiem tylko jeden konkretny wstępny warunek przystąpienia do Wspólnoty: Miłość do naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Oczywiście chodzi tu o pewien radykalizm. Chodzi o poważne podejście do wiary. Chodzi o naśladowanie Hiacynty i Franciszka. Jednak to każdy sam musi ustalić co dla niego jest tym radykalizmem. Każdy sam musi się określić, czy rzeczywiście naprawdę kocha. Czy rzeczywiście naprawdę chce coś zmienić w swoim życiu i w otaczającym nas świecie.

Dzięki bezinteresownej pomocy życzliwych osób powstała już strona naszej wspólnoty, www.WspolnotaMarto.com. Do niedzieli powinien być gotowy formularz zgłoszenia. Serdecznie zapraszam. Bóg nas potrzebuje. Bóg Was, Ciebie potrzebuje. Szaleńców bożych. Bo ile jest warta wiara, jeżeli nie tylko nie jesteśmy gotowi dla niej umrzeć, ale nawet dla niej żyć? Zróbmy coś pozytywnego. Każdy z nas to może uczynić.

Bądźcie też, proszę, ambasadorami Wspólnoty. Wspomnijcie o niej znajomym, może księdzu w Waszej parafii. Może artykuł w gazetce parafialnej? Jeżeli ta idea wydaje się Wam potrzebna i pożyteczna, przekażcie tę wiadomość dalej. Z góry serdecznie dziękuję. I bardzo proszę o modlitwę. O to, by nami kierował Duch Święty i by nam dał kierownika duchowego.

I pamiętajmy o tych słowach naszego Pana, Jezusa Chrystusa:

Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! (Ap. 3, 15-19)

Niech one będą nam wskazówką. Zapraszam do Wspólnoty! I wszystkim za modlitwy i za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez Vul 17-03-11, 09:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 21-02-11, 12:56   

W dniu wczorajszym w Kościele obchodziliśmy VII Niedzielę Zwykłą. Gdyby to był inny dzień tygodnia, mielibyśmy Wspomnienie błogosławionych Hiacynty i Franciszka Marto z Fatimy. Nie wiem, jakie są czytania w ich Święto, ale te, które Kościół wybrał na wczorajszą Niedzielę doskonale pasują także do przesłania z Fatimy.

Wczoraj oficjalnie wystartowała nasza Wspólnota Marto, choć w tym przypadku "oficjalnie" nie jest być może najlepszym słowem. Nie jesteśmy żadną "oficjalną wspólnotą", jesteśmy po prostu ludźmi, którzy odpowiedzieli na prośbę Błogosławionej Dziewicy Maryi. Po prostu pragniemy żyć tak, jak nauczał Jezus.

W pierwszym czytaniu na wczorajszej Mszy usłyszeliśmy Słowa Pana:

Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan.(Kpł 19,1-2.17-18)

Izraelici przyjęli te Słowa rzeczywiście do siebie. Tylko do siebie. Uznali, nie całkiem zgodnie z wolą Boga, że dotyczą one tylko potomków Jakuba, a nie wszystkich ludzi. Izrael, choć jest najstarszym dzieckiem Boga, wybranym wśród narodów, nie jest jedynym Jego dzieckiem. Wszystkie narody są boże. Izraelici, jak starszy brat, mieli innych uczyć o Bogu, nie izolować się. Izolacja dopiero stała się koniecznością, gdy okazało się, że to inne narody odmieniają ich i prowadzą do utraty ich wiary i czczenia fałszywych bożków. Nie ustrzegł się tego nawet Salomon:

Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida. Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. (1 Krl 11, 4-8)

Prawo miało rolę wychowawczą, nie zbawczą. Nadal ją ma. Prawdę mówiąc moją następną notkę poświęcę właśnie temu. Święty Paweł w Liście do Galatów tak pisze:

Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą, /który miał prowadzić/ ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie. Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie.  (Ga 3,23-26)

A sam Pan Jezus właśnie w Kazaniu na Górze wyjaśnia jak należy rozumieć nakaz umiłowania swych wrogów. Ten fragment Ewangelii św. Mateusza był właśnie Dobrą Nowiną czytaną wczoraj w Kościele Powszechnym:

Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5, 43-49)

Bóg przez Mojżesza mówi nam: "Bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty".  Jezus w Kazaniu na Górze mówi:"Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski." I nakazuje nam coś bardzo trudnego. coś, co się wręcz kłóci z poczuciem naszej ludzkiej sprawiedliwości: "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują".

Pan Jezus nie dodaje, że mamy się za nich modlić gdy nas przeproszą, czy gdy się nawrócą. Mówi, że mamy się modlić za prześladowców. Jak On sam będzie się modlił za tych, którzy Go będą przybijali do Krzyża. Bo przecież nasi prześladowcy to też są dzieci naszego Boga. I to niezależnie od tego jaką wyznają religię, czy w ogóle wierzą i jakie mają poglądy polityczne.

Jezus nie oddał życia tylko za Żydów, ani tylko za chrześcijan. Oddał swe życie za każdego człowieka. Jego ofiara jest wystarczająca, by każdy z nas i każdy z naszych prześladowców uzyskał zbawienie. Jednak by to uzyskać, trzeba uwierzyć i się nawrócić. A tę łaskę tylko my możemy im wymodlić.

Oczywiście problemem jest to, że my często wcale im tego wymadlać nie chcemy. Nam często wcale nie zależy, żeby "ten drań się nawrócił", zwłaszcza w ostatniej chwili swego życia. Bo co to za sprawiedliwość? Całe życie kradł, deptał po innych, ranił, niszczył, żył jak nabab naszym kosztem, krzywdził innych, także małe dzieci… i co? I w ostatniej minucie życia się nawróci i będzie w tym samym niebie co ja? Który całe życie staram się być dobry? Tyle się poświęcam? Przestrzegam przykazań?  Jak on skończy tak jak ja, to Bóg wcale nie jest sprawiedliwy!

Ja mam nadzieję, że Bóg nie zawsze jest… To znaczy wiem, że jest, ale wiem, że Jego sprawiedliwość nie jest taka, jak moja. I wiem, że Miłosierdzie nie zaprzecza sprawiedliwości, ale jest jej nieodłącznym elementem. Cała moja nadzieja, że tak jest… Bo gdyby Bóg tak naprawdę chciał być sprawiedliwy bez miłosierdzia, to ja mógłbym skończyć tylko tam, gdzie nie tylko nie chciałbym być, ale nawet nie chciałbym tego zobaczyć.

W tym samym Kazaniu na Górze Jezus mówi nam:

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6, 14-15)

Te słowa to komentarz Pana Jezusa do modlitwy "Ojcze nasz", którą odmawiamy każdego dnia. Tylko czy zastanawiamy się nad tym, co mówimy, czy tylko "odklepujemy" słowa, których nas nauczyła mama przed laty?

W przepięknej przypowieści o ojcu, marnotrawnym synu i  bracie przestrzegającym prawa Jezus przestrzega i potępia Izraela, którego ten brat reprezentuje. A przecież nasi najwięksi wrogowie i prześladowcy to też są dzieci tego samego Boga. I nie powinniśmy się oburzać, gdy wracają do domu roztrwoniwszy wszystko, co im Ojciec dał. Powinniśmy się zawsze szczerze z tego radować.  A gdy nie wracają, mamy obowiązek się za nich modlić, bo Ojciec każdego dnia wypatruje za nimi mając nadzieję, że któregoś dnia wrócą do domu.  Obowiązek wynikający nie z prawa, ale z miłości. Albo precyzyjniej "z prawa miłości".

To, jak naprawdę spostrzegamy innych, to czy potrafimy szczerze pokochać naszych prześladowców jest jakąś ilustracją naszej duszy. Pokazuje ile jest warta nasza wiara. I nie chodzi tu o prześladowców  w dosłownym sensie. To nie musi być ktoś, kto nam w szkole kradnie kanapki i nabija guzy. Tu chodzi także o politycznych przeciwników i wrogów i o dziennikarzy opluwających nasze najświętsze ideały. Tu chodzi o ludzi promujących cywilizację śmierci, o tych, którzy niszczą rodziny i propagują niemoralność i tych, co nienawidząc nas oskarżają nas o mowę nienawiści. To właśnie ich musimy pokochać i za nich się modlić. Szczerze, tak, jakbyśmy się modlili za nasze ukochane dzieci.

www.WspolnotaMarto.com

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez hiob 21-02-11, 14:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 02-03-11, 03:44   

Nasza Wspólnota już działa i zaczynamy tworzyć wspaniałą rodzinę. Ale jest też w niej miejsce dla Ciebie, zapraszamy serdecznie. Zbliża się Wielki Post, następna środa to już Środa Popielcowa. Doskonała okazja, by się do nas przyłączyć. Choćby na ten czas. Nikt nie musi się zobowiązywać od razu do pójścia tą drogą końca życia.

Wszyscy członkowie Wspólnoty otrzymują ode mnie czasem listy z przemyśleniami, zwykle sprowokowanymi czytaniami w czasie Mszy. Nie wiem, czy to zachęci kogokolwiek, obawiam się, że może przynieść wręcz odwrotny skutek, ale i tak podzielę się z Wami jednym z takich listów. Ten akurat napisałem przed paroma minutami, więc jest jeszcze ciepły. A oto on:

Szczęść Boże!

Ja już w trasie, więc i czasu mniej i brak możliwości uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej. Jednak podczas Mszy w poniedziałek i wtorek usłyszeliśmy bardzo ciekawe Słowa i chciałem je jakoś skomentować tutaj.

Pierwsze czytanie jest w dalszym ciągu z Księgi Syracha. W poniedziałek usłyszeliśmy:

"Tym, którzy się nawracają, Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem Jego, umniejsz zgorszenie. Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści. Któż w krainie zmarłych wielbić będzie Najwyższego, zamiast żyjących, którzy mogą oddawać Mu chwałę? Zmarły, jako ten, którego nie ma, nie może składać dziękczynienia, żyjący i zdrowy wychwala Pana. Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają." (Syr 17,24-29)

Czasem mamy wrażenie, że nauka o Miłosierdziu Bożym zaczęła się od objawień siostry Faustyny. Ale przecież prawdziwe objawienia nigdy niczego nowego nam nie dodają do nauki Biblii. One raczej tylko są przypomnieniem czegoś, co jest ważne na nasz czas, a o czym, być może, troszkę zapomnieliśmy. Syrach na wiele lat przez przyjściem Pana Jezusa uczy, że "wielkie jest miłosierdzie Pana".

Ci, którzy się nawracają, to my wszyscy. Nawrócenie to nie jest jednorazowy akt. Jest błędem przyjmowanie, jak to robią niektórzy fundamentaliści i ewangelicy, że wystarczy raz oddać swe życie Bogu i mamy gwarancję zbawienia. Oddać swe życie Bogu można i trzeba, ale nie wystarczy raz. To trzeba robić zawsze, każdego dnia. Bo nam te łaski, jakie otrzymujemy, "wyciekają". Nasze dusze i serca nie są szczelne. Upadamy po kilka razy dziennie, ale "Bóg daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości"

Ewangelia w poniedziałek to znana nam wszystkim historia spotkania Jezusa z bogatym człowiekiem, opisana w 10. rozdziale św. Marka:

„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu rzekł: [...] Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”. On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”.

Młodzieniec był dobrym Izraelitą. Przestrzegał przykazań. Jak święty Paweł przed nawróceniem, tak dumny z tego, że był bez zarzutu wobec prawa. I Pan Jezus nie potępia tego wcale. Spogląda na niego z miłością. Jednak widzi, znając jego duszę, że ma on pewien problem. I tak też jest z niektórymi z nas. Z jednej strony jesteśmy bardzo blisko Boga, serio podchodząc do Jego przykazań i starając się ich przestrzegać, ale z drugiej strony mamy "coś" co nam wręcz uniemożliwia zbawienie. Jak to słyszeliśmy w niedzielnych czytaniach, nie można służyć Bogu i mamonie.

To nie bogactwo, nie dobra materialne są tu problemem, ale chciwość. "Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami." (1 Tm 6,10) Można być bogaczem ubogim w duchu i można nie mieć nic, a mieć problem z oddawaniem czci mamonie.

We wtorek była kontynuacja tego tematu Najpierw był Syrach, rozdział 35. Poniżej wybrane fragmenty, a całość można przeczytać tutaj: http://mateusz.pl/czytania/2011/20110301.htm

"Kto zachowuje Prawo, mnoży ofiary, a kto zważa na przykazania, składa ofiary dziękczynne. Kto świadczy dobrodziejstwa, przynosi ofiary z najczystszej mąki, a kto daje jałmużnę, składa ofiarę uwielbienia. Oddalenie się od zła jest upodobaniem Pana, a unikanie niesprawiedliwości jest Jego przebłaganiem. [...] Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności, ponieważ Pan jest tym, który odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby."

Ewangelia Marka, 10,28-31: "Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

W zasadzie to nawet nie ma tu co komentować. Te słowa są proste i jednoznaczne. Pokazują też, że "opłaca się" pójść za Jezusem. Czasami mamy wrażenie, że radykalizm w wierze jest jakimś niesamowitym poświęceniem się, ale Biblia nas uczy czegoś innego. Podchodząc serio do wiary, do nauki Biblii, otrzymamy nagrodę i to już tutaj.

Oczywiście niekoniecznie to musi być taka nagroda, jaką otrzymał Hiob: te tysiące wołów, owiec, oślic i wielbłądów. Ale wystarczy, że popatrzę na swoje życie. Ilu otrzymałem braci i sióstr, gdy zdecydowałem się iść za Panem? Zdumiewające, że nawet w Montanie, czy Wyoming, na pustynnych preriach nie jestem nigdy sam, ale mam ze sobą zawsze przyjaciół.

Jest pewien werset w Biblii wykorzystywany czasem przez wrogo nastawionych Kościołowi protestantów, mający rzekomo pokazywać, że Jezus nie uważał wcale Maryi za kogoś specjalnego, godnego czci. Abstrahując już od faktu, że oddawanie czci matce jest bożym przykazaniem, a Jezus wypełnił przykazania w sposób doskonały, w świetle powyższych słów Jezusa można prawdziwie zinterpretować to, co nasz Pan miał na myśli. Zobaczmy ten epizod:

"Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". (Mt 12, 47-50)

Pan Jezus wcale tu nie uczy, że nie należy oddawać czci swej własnej matce. Raczej pokazuje nam, że nie wystarczy zapisać się do odpowiedniej organizacji, należeć do odpowiedniej rodziny, czy narodu. w Królestwie Bożym liczy się tylko jedno: Spełniać wolę Ojca. Tak staniemy się Jego dziećmi, Jezus będzie naszym Bratem, a Jego Matka - naszą Matką.

hiob.

PS. Jutro, czy w Polsce to już nawet dzisiaj, środa. Wiem, że wielu z nas także dziś pości w specjalny sposób, niektórzy o wodzie i chlebie. Niezależnie jednak od tego jak, dobrze by było, by każdy spróbował dać w tym dniu coś od siebie Panu. Tradycja środowych postów, choć zaniknęła trochę w ostatnich latach, jest bardzo długa. Już w Didache, dokumencie z pierwszego wieku, zalecany jest post w środę i piątek. Jednak ponieważ post, każdy post, jest dla niektórych sporym wyzwaniem, pamiętajmy o modlitwach także za siebie nawzajem. Dzieci z Fatimy wytrwały, bo robiły to razem. My fizycznie nie możemy się wszyscy spotkać, ale wirtualnie, a przede wszystkim duchowo - tak. Wspomagajmy się modlitwą.

Dziękuję. hiob.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
konik 
Przyjaciel forum


Dołączył: 16 Gru 2010
Skąd: neunkirchen
Wysłany: 03-03-11, 23:05   od konika

Witaj Hiobie i wszyscy we wspolnocie Marto . Czy moglibysmy poswiecic kilka nastepnych dni na przemyslenie i zastosowanie w naszej codziennosci po kolei pewnych cnot , wlasciwych chrzescijanom? Mysle , ze bardzo niedoceniona jest postawa zyczliwosci - a przeciez stanowi ona podwaliny Milosci - bez zyczliwosci niemozliwe jest oddanie sie w pelni Panu Bogu - w postawie zyczliwosci nawet roznice i ostre nieraz spory hartuja i uszlachetniaja ( co jest zamiarem Boga ) , gdy te same roznice i spory bez tejze zyczliwosci skutkuja ranami , wypaleniem , a rowniez prowadzic moga do nienawisci ( co jest zamiarem kosmatego ).
Zauwzmy , ze Matka Boza wybiera serca malych dzieci nie tylko poprzez wrbalne przekazanie oredzia , ale chyba nawet bardziej przez ukazanie wymiaru matczynej milosci i wlasnie zyczliwosci wobec swiata potrzebujacego ratunku od Boga.
Mam nadzieje , ze te "konskie"przemyslenia sa w temacie.
Zycze dobrej nocy.
_________________
konik
 
 
kamilm94
[Usunięty]

Wysłany: 10-02-12, 21:37   

Hiobie ,a jeśli spotkam człowieka ''alkoholika'' i prosi o pieniądze np: na piwo czy na wódkę; to co ja mam robić w takiej sytuacji
Pozdrawiam: Kamil
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 24-04-12, 13:34   

kamilm94 napisał/a:
Hiobie ,a jeśli spotkam człowieka ''alkoholika'' i prosi o pieniądze np: na piwo czy na wódkę; to co ja mam robić w takiej sytuacji
Pozdrawiam: Kamil


Na pewno powinniśmy rozważnie podchodzić do wszystkich żebraków. Najlepiej pomagać poprzez sprawdzone organizacje, np. poprzez te związane z Kościołem, albo wspomagać tych, których sytuację dobrze znamy. Dawanie pieniędzy człowiekowi, o którym wiemy, że ma problem z alkoholem, nie jest żadną pomocą. Ani dla niego, ani dla jego rodziny.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Andriej 

Dołączył: 12 Lut 2013
Skąd: Alpy
Wysłany: 18-04-14, 19:42   

Co sie dzieje we wspolnocie Marto?
 
 
Marek MRB 
Administrator

Dołączył: 22 Mar 2011
Skąd: Gdynia
Wysłany: 19-04-14, 02:36   

Stary temat, ale coś mi się akurat przypomniało a propos:
hiob napisał/a:
Na pewno powinniśmy rozważnie podchodzić do wszystkich żebraków. Najlepiej pomagać poprzez sprawdzone organizacje, np. poprzez te związane z Kościołem, albo wspomagać tych, których sytuację dobrze znamy. Dawanie pieniędzy człowiekowi, o którym wiemy, że ma problem z alkoholem, nie jest żadną pomocą. Ani dla niego, ani dla jego rodziny.

W Didache (I wiek!) czytamy: "Niech twoja jałmużna przesiąknie potem rąk twoich, aż będziesz wiedział, komu dajesz"
_________________
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI
 
 
Dominik 
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2014
Skąd: Ostrowiec Świętokrzyski

Wysłany: 23-12-14, 22:44   

Ja mam pytanko, czy to normalne ze strona wspólnoty wymaga hasła by na nią wejść? Hiob mówił na live że nie powinno być żadnego hasła.
_________________
Często mam za mało odwagi, żeby nacisnąć Enter.
Chcesz przekazać mi 1% podatku? Wejdź na moją stronę WWW KLIK, na niej opisuje co i jak

 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 12-01-15, 16:10   

Saper82 napisał/a:
Ja mam pytanko, czy to normalne ze strona wspólnoty wymaga hasła by na nią wejść? Hiob mówił na live że nie powinno być żadnego hasła.


Trudności techniczne. Ale myślę, że Vul je pokona. Może z Twoją pomocą? :-)
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Dominik 
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2014
Skąd: Ostrowiec Świętokrzyski

Wysłany: 15-01-15, 12:58   

Dlaczego nie :-) Mogę pomóc

Wygląda mi to jak by był dograny plik ".htpasswd" w katalogu strony w public_html, chociaż to nie musi być na 100% to. Na jednej ze swoich stron mam identyczną prośbę o hasło w taki właśnie sposób zrobioną.
Sam taki plik o ile jest na pewno się nie stworzył się sam, ktoś go musiał by zrobić.

Zanim ten monit o hasło się pojawił na stronie Marto była jakaś informacja od hostingu, na drugi dzień to hasło się pojawiło. Może więc hosting maczał w tym palce.
_________________
Często mam za mało odwagi, żeby nacisnąć Enter.
Chcesz przekazać mi 1% podatku? Wejdź na moją stronę WWW KLIK, na niej opisuje co i jak

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo