Amerykańska Częstochowa, listopad 2015

Audycje radiowe, w których brałem udział: www.pluswarszawa.pl, www.radiomaryja.pl, www.radioniepokalanow.pl i artykuły o mnie w polskich czasopismach
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11157
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Amerykańska Częstochowa, listopad 2015

Post autor: hiob » 07-11-15, 17:22

Ostatnio zmieniony 29-01-16, 22:18 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
Mazi
Przyjaciel forum
Posty: 128
Rejestracja: 04-12-14, 22:18
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Mazi » 08-11-15, 14:16

Długo się zastanawiałem na wypowiedzią. Słuchalem, starałem sie uważnie słuchać. Piekna wypowiedź o Panu Bogu, o Amerykańskiej Częstochowie o Księżach Paulinach... Ale jest jeden wątek który... Hiobie mówiłeś o swojej córce Wiktorii. Wiktoria oznacza szczęscie, coś dlugo wyczekiwanego. Taki Ewerest marzeń. Mówiłeś także o tym, że urodziła się w 24 tygodniu co oznacza, że to 6 miesiąc. Bardzo wcześnie. Zauważyłem że popłakałeś się i ja też jak nigdy uroniłem łezkę w momencie 3:30. Wahałem się by dalej słuchać czy oglądać... ale zrobiłem to. To bardzo trudne tematy o których opowiadasz i myślę, że wszystko się ułoży. Niewiem w sumie co mam dodać. Bardzo się przejąłem tym wywiadem. Jetem pelen respektu i podziwu, że nie zalamaleś się tylko wraz z żoną walczyłeś. Cieszę się, że jesteśmy przyjaciółmi może trochę bardziej forumowi, ale tak zapewne chciał los. W życiu realnym też jesteś wspaniałym człowiekiem i mimo iż czuję, że nie powinienem przyslugiwałem się twojej rozmowie z żoną. Byla taka ciepła po tylu latach... To jest piękne że dalej się miłujecie. Pozdrawiam serdecznie ;)
Jeżeli życie daje nam cytryny, zróbmy z nich lemoniadę ;)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11157
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Post autor: hiob » 08-11-15, 18:07

DJ Mazi, to ja Ci dziękuję za to, że jesteś z nami. Jak sam pamiętasz, nasze wspólne początki nie obyły się bez drobnych zgrzytów, ale czasem tak jest, jak ludzie się dobrze nie znają, a takie "chropowate" z początku znajomości często zamieniają się w największe przyjaźnie. Cieszę się, że miałem możliwość poznać Cię osobiście. Wiem trochę o tym, jak Ci bywało ciężko w życiu, ale wiedzieć to nie znaczy przeżyć to samemu. Cieszę się, że przeszedłeś przez to bez nienawiści w swoim sercu i że z optymizmem patrzysz w przyszłość.

Każdy z nas ma swoje krzyże, każdy z nas ma jakieś problemy, trudności. Często nawet nie wiemy, jak bardzo cierpią i jak się zmagają z trudnościami niektórzy z tych, którym zazdrościmy wielu rzeczy. Dlatego warto się skupić na tym, co mamy dobrego i dziękować za to Bogu, swoje własne cierpienia ofiarować Mu, naśladując św. Pawła i nie oceniać innych po pozorach, bo my nigdy nie wiemy co tak naprawdę siedzi w sercu drugiego człowieka.

A mówiąc o św. Pawle, miałem na myśli ten fragment:

"Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół." (Kol 1, 24)

Ja co prawda nie doszedłem jeszcze do tego, by się "radować w cierpieniach". Ja to się raduję, jak nie cierpię. :-D Ale warto pamiętać, że gdy cierpienia nadejdą, a nadejdą na pewno - czy to fizyczna choroba, czy problemy psychiczne, nasze, albo naszych bliskich, to możemy z tym zrobić coś pożytecznego. Możemy złączyć się z Panem Jezusem na Krzyżu i, jak św. Paweł, "dopełniać braki Jego udręk dla dobra Kościoła". Inaczej mówiąc ofiarować swoje cierpienia za naszych bliskich, przyjaciół, Ojczyznę i cały Kościół Powszechny.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
Mazi
Przyjaciel forum
Posty: 128
Rejestracja: 04-12-14, 22:18
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Mazi » 08-11-15, 19:16

Cóż mam dodać. Sam widziałeś że dla mnie to była wielka chwila. Mimo, że to nie był czas, gdzie mogliśmy usiąść i rozmawiać godzinami, choćby o byle czym, czy nawet problemach czy radościach. Bo najważniejsza jest "ta chwila". Tak wiem, cytuję
"American Pie" który jak wiesz jest kultową komedią. Ale tak powinno być ta chwila, chwila która teraz aktualnie się dzieje jest najważniejsza. Nie ważne gdzie jesteśmy i co robimy. A ja nie polubiłem cie za to, że lubisz konwersować o Panu Bogu. To akurat nie jest tu najważniejsze. Polubiłem cię za to, że jesteś sobą. Ta cecha jest czymś, czego wielu z nas brakuje, i nie każdy taki potrafi być. Tematy kościoła to znów inna półka. Nie wiem jak inni forumowicze, ale ja w tym temacie traktuję ciebie jak mentora. Dlatego przychodzę często z "głupimi" a nie rzadko z trudnymi pytaniami. Przyjaźń ma sens wtedy, kiedy nie tylko potrafimy się cieszyć i bawić, ale i wtedy, kiedy są trudne chwile. Dlatego jesteś moim przyjacielem, może bardziej wirtualnym jak realnym, ale to już inna kwestia. Pozdrawiam przyjacielu ;)
Jeżeli życie daje nam cytryny, zróbmy z nich lemoniadę ;)

ODPOWIEDZ