Nie dopuszczałem się bezwstydu, nie szukałem swego, nie uno

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Nie dopuszczałem się bezwstydu, nie szukałem swego, nie uno

Post autor: hiob » 30-01-07, 01:00

Mówiąc o Hymnie o Miłości św. Pawła chciałbym napisać parę zdań o praktycznym zastosowaniu jego słów. Konkretnie kilku wersetów z tego Hymnu. Bardzo dobrą, przynoszącą praktyką w życiu każdego chrześcijanina jest codzienny rachunek sumienia. Wiem, że nie każdy to robi i ja też nie jestem tu bez winy, ale nawet, jak tego nigdy nie robiliśmy, warto to w końcu zacząć. Najlepiej wieczorem, może nawet już w łóżku, pod ciepłą kołderka, spojrzeć na kończący się właśnie dzień, na wszystkie nasze potknięcia, na wszystkie zaniedbania i przeprosić Boga za nasze grzechy i niedociągnięcia. <br style="color: rgb(153, 0, 0);" /><br style="color: rgb(153, 0, 0);" />Bardzo pożyteczne w takim rachunku sumienia jest jakby porównanie wydarzeń z minionego dnia do standardu czy to Dziesięciu Przykazań, czy jeszcze lepiej Siedmiu Grzechów Głównych. Czy nie byłem chciwy? Nie wściekałem się i wykłócałem ze wszystkimi o byle co? Nie unosiłem się pychą? Czy pracowicie spędziłem dzień, robiąc tyle dobrego, ile było można? Czy może przeleżałem cały dzień na kanapie oglądając TV, albo zmarnowałem przed komputerem, gadając godzinami o niczym na czacie? A może jeszcze gorzej, bo zmarnowałem ten czas wędrując po pornograficznych stronach? Może nie zachowałem czystości w innej formie? Czy nie zazdrościłem innym? Nie pragnąłem ich nieszczęścia, ich porażki? Czy nie nadużywałem alkoholu? Zachowałem wstrzemięźliwość od niepohamowanego obżarstwa? <br style="color: rgb(153, 0, 0);" /><br style="color: rgb(153, 0, 0);" />Taka forma jest bardzo dobra (i od razu uświadamiająca niektórym, zaczynając ode mnie, że Świętym Franciszkiem to ja nie jestem i baaaardzo mi do niego jeszcze daleko. I że tylko Boże Miłosierdzie mnie może uratować). Ale taka forma jest tylko jedną z możliwości odbycia rachunku sumienia. Taka forma zresztą może jest bardziej przydatna przed przystąpieniem do sakramentu spowiedzi, a do codziennego rachunku sumienia może posłużyć fragment Hymnu do Miłości. <br style="color: rgb(153, 0, 0);" /><br style="color: rgb(153, 0, 0);" />Sam św. Paweł pisze w Liście do Rzymian:

<span style="color: rgb(255, 0, 0); font-weight: bold;">Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. (Rz 13,9-10)<br style="color: rgb(153, 0, 0);" /><br style="color: rgb(153, 0, 0);" />Wystarczy więc sprawdzić, przypomnieć sobie, czy w danym dniu kochaliśmy naszych bliźnich i gdy nam się to rzeczywiście udało, wypełniliśmy Prawo. A jak to w praktyce zrobić? Wystarczy w tych słowach, zacytowanych z Hymnu o Miłości:

<span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"> Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.<br style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);" /><span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"> Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. (1 Kor 13,4-7)<br style="color: rgb(153, 0, 0);" /><br style="color: rgb(153, 0, 0);" /> zastąpić słowo "miłość" swoim imieniem:

<span style="font-weight: bold; color: rgb(0, 0, 153);">Byłem cierpliwy, byłem łaskawy. Nie zazdrościłem, nie szukałem poklasku, nie unosiłem się pychą. Nie dopuszczałem się bezwstydu, nie szukałem swego, nie unosiłem się gniewem i nie pamiętałem złego. Nie cieszyłem się z niesprawiedliwości, lecz współweseliłem z prawdą. Wszystko znosiłem, wszystkiemu wierzyłem, we wszystkim pokładałem nadzieję i wszystko przetrzymałem.

Hmmm. Sporo mi jeszcze pozostaje pracy nad sobą, abym mógł naprawdę powiedzieć, że kocham bliźniego jak siebie samego. Ale dopóki nie zrobimy sobie takiego rachunku sumienia, często bardzo trudno nam sobie to uświadomić. Mnie w każdym razie na pewno.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ