FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
Listy do Wspólnoty
Autor Wiadomość
Tomasz81 


Dołączył: 20 Paź 2009
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 07-07-11, 18:35   

Hiobie zbyt dużo pesymizmu da się wyczuć w tym tekście. Ja osobiście myślę sobie, że każdy czas jest taki jakim go sobie życzy widzieć Bóg. Nie ma gorszych i lepszych epok dla chrześcijaństwa - tak myślę. Ciężko mówić o owocach Ducha Świętego, które by można zmierzyć i zważyć, ja osobiście brałem prochy i miałem w poważaniu Kościół jak i ogólnie przyjętą religijność a jakoś tak się stało, że dziś jestem w jego środku i nie za sprawą niesamowitej lektury, rozmowy, kapłanów czy jakiegoś autorytetu.
W pewnym momencie po prostu się zorientowałem, że jestem w środku. Nie należę do osób świętych i z pewnością nie jestem dużo lepszym cżłowiekiem niż kiedyś ale ze swej perspektywy widzę działanie Boga wszędzie wokół. Myślę Hiobie, że nie jest nas mało, wszedzie się o nas mówi, katolicy są solą w oku dzisiejszego świata, więc spełniają swoją rolę. Myślę, że jest naprawdę dobrze choć mam nieco inną od twojej pespektywę :)

Ech, nie przepadam za wspólnotami ale niech będzie, przejżę ponownie te wasze warunki i się wpisuję, może coś z tego będzie :)
_________________
"Wiara, radość, optymizm.-Ale nie głupota zamykania oczu na rzeczywistość."
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 08-08-11, 03:54   

Tomasz81 napisał/a:


Ech, nie przepadam za wspólnotami ale niech będzie, przejrzę ponownie te wasze warunki i się wpisuję, może coś z tego będzie :)


Zapraszam. I zapraszam na bloga Wspólnoty, który powstał na Frondzie, ale też oczywiście jest tu, na "Katoliku", przedrukowany.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 08-08-11, 03:59   

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Okres wakacji, ale nie to jest przyczyną mojego milczenia. Nie mam urlopu, mam jednak problem z komputerem. Po prostu mi się zepsuł, i straciłem trochę informacji.

Czasami nam się wszystko w życiu sypie, ręce opadają, tracimy serce do naszych pomysłów, idei i postanowień i chciałoby się po prostu siąść i płakać. I choć awaria laptopa to nie jest żadne nieszczęście, to jednak czasem nawet taki drobiazg powoduje, że nam się odechciewa wszystkiego.

Jedną z rzeczy, którą z przyjemnością robiłem, było pisanie na blogu "Frondy". Niestety straciłem hasło i nie potrafię go odzyskać, a admini na Frondzie ignorują moje prośby. To jednak nie jest takie istotne, z pewnością uda się to jakoś naprawić w przyszłości.

Dziesięć dni temu słyszeliśmy w Kościele przypowieść o siewcy, którą sam Pan Jezus interpretuje dla swych uczni:

"Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny."

Skoro już tu się znaleźliśmy, w naszej Wspólnocie, to znak, że nie jesteśmy "udeptaną drogą". Rozumiemy Słowo Boże, Zły nam go nie porwie od razu. Ale ciągle bywamy "skalistym miejscem" i "polem pełnym chwastów", gdzie zasiane Ziarno nie ma miejsca na zapuszczenie głębokiego korzenia i gdzie byle co nas rozprasza i odciąga od tego, co najważniejsze. Tak trudno stać się żyzną ziemią, wydającą stukrotny plon.

W ostatnią niedzielę usłyszeliśmy kolejne przypowieści:

"Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy."

My mamy wolną wolę. Możemy się zmieniać. Dlatego Bóg zawsze nam daje szansę na poprawę. Możemy się zmienić z "chwastu" na "pszenicę". Także każdy inny człowiek może. Dlatego modlimy się we Wspólnocie o nawrócenie grzeszników. Dopóki żyjemy, dopóty jest nadzieja na nawrócenie każdego człowieka.

Nie jest nas tu wielu, ale w Fatimie też była tylko trojka dzieci. Naszych patronów, Hiacyntę i Franciszka, Pan powołał szybko do siebie. Widocznie ich rola w planie bożym się wypełniła. I choć minęło już niemal sto lat, Fatima ciągle wydaje swoje owoce, inspirując nas do podążania drogą, do której zachęcała dzieci Maryja.

"Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło."

To nic, że nas mało. To nic, że czasem tracimy serce, ogarnia nas zniechęcenie, odczuwamy zmęczenie. Ważne, by się przemóc, by zapomnieć o odczuciach i przypomnieć sobie naszą obietnicę. Alleluja i do przodu. Zaczyn zakwasi całe ciasto, ale to zajmuje czas. Tak, jak drzewo potrzebuje czasu, by wyrosnąć z nasionka. Więc i to, co tu razem stworzyliśmy przyniesie owoce, ale na wszystko potrzeba czasu.

Nie musimy tu robić wielkich rzeczy, róbmy małe rzeczy z wielką miłością i odmienimy świat. Zakwasimy cale ciasto.

Pozdrawiam serdecznie. Piotr.

(20 VII 2011)
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 10-10-11, 03:01   

No i stało się to, co się miało stać. Cudu w Dniu Papieskim nie było. A nas ciągle mało...

Na gorąco napisałem krótką notkę na blogu. Tak krótką, że ją tutaj przytoczę w całości:

"No i co z tymi wszystkimi, którzy uważali, że trzeba koniecznie angażować się w polityczne rozwiązywanie problemów Polski, by uzyskać jak najlepsze wyniki wyborów? Gdzie są owoce waszej działalności? Czy teraz już nie jest dla wszystkich jasne, że jedyną drogą jest odmiana serc naszych rodaków? Jak to jest możliwe, że w Dniu Papieskim 10% ludzi glosuje na polityka, który zajmuje się głównie obrażaniem papieża i Kościoła?

Jarosław Kaczyński powiedział: "Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt". I oczywiście pan Kaczyński może mieć rację, ale pod jednym warunkiem. Warunkiem tym jest nawrócenie naszych serc.

Jest coś fundamentalnie złego z rodakami Jana Pawła Wielkiego, gdy na każdych trzech głosujących na PiS przypada jeden głosujący na Palikota, a ponad połowa społeczeństwa, które rzekomo jest w 90% katolickie, ma nauczanie Kościoła w ... "głębokim poważaniu". Nam nie trzeba PiSu, ani Nowej Prawicy, nam trzeba krucjaty rożańcowej, modlitw i postów w intencji nawrócenia Polaków"

Mało nas, ale i to, głęboko w to wierzę, się zmieni. Damy radę. "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia". Dziękuję więc Wam za dotychczasowe modlitwy i wyrzeczenia i zachęcam do wytrwania, bo zwycięstwo będzie nasze. I nie mówię tu o politycznym zwycięstwie, choć i ono będzie naturalną konsekwencją tego, co się musi wydarzyć. Mówię o zwycięstwie nad zły m, o odmianie serc, o prawdziwym powrocie chrześcijaństwa. "Moje drogi nie są waszymi drogami" powiedział Bóg. Zatem zaufajmy Mu, On wie lepiej kiedy będzie ten właściwy czas.

Piotr

(10 X 2011)
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Damiano 

Dołączył: 06 Maj 2010
Skąd: Śląsk
Wysłany: 10-10-11, 13:09   

Hiobie, całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie przeraziło, że aż 10% głosowało na niego. :-? No ale cóż, tak jak napisałeś, trzeba się modlić, bo przecież siłą nikogo nie przekonamy.

PS: Ja niestety nie mogłem jeszcze głosować. :-(
Ostatnio zmieniony przez Damiano 10-10-11, 13:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
balagan 

Dołączył: 13 Lut 2012
Skąd: wrocław
Wysłany: 17-02-12, 17:34   

Trochę nie na temat.

No tak, Panie Hiob. Parę tygodni przeszło, od czasów wyborów w Państwie POLSKA. Powstał wielki polityczny galimatias, zwany pospolicie bałaganem. Aż sobie użyłem tego pojęcia do zaistnienia na tym forrruuumm , jako symbol czasów (pojęcie – nie moja osoba) i miejsca z którego czytam „forumskie” przemyślenia..

Podziwiać , Panie Hiob siłę i zaangażowanie w głoszeniu Dobrej Nowiny , podziwiać. Ale odległość od Ojczyzny – mam takie wrażenie –…. że Pan Hiob dość mocno i smutno odbiera wydarzenia jakie mają miejsce w Naszym Kraju. No nawet za mocno. I Węgry nie były tu dobrym przykładem, że można było lepiej.

A to tak nie można brać do serca... Paanie Hiob. Tak zaraz do siebie. To tylko teatr na podrzędnej scenie zwaną sceną polityczną. Owe wydarzenia, są pewną konsekwencją, jaką nadaje Bieg Historii. A niech mi Pan uwierzy, że ten kraj ma się całkiem dobrze. Wielu w tym Kraju jednak przeciska się przez ucho igielne, rezygnując ze szczurzych autostrad. Obecnie nie jest tak źle, bo bywało zdecydowanie gorzej, kiedy profesjonaliści od łamania ludzi, masowo unicestwiali naszych rodaków, za zaglądanie poza kurtynę - słusznej i jedynej prawdy. (gdyby mogły mówić podziemia głównego budynku Policji we Wrocławiu , czy Zamku w Lublinie i wieeeele innych budynków w naszym Kraju- niemi świadkowie czasów)

A dziś – handel dusz. Potomkowie i zarazem pilni uczniowie katów XX wieku nie rezygnują i dalej wytrwali w swojej pracy czynią to, co do nich należy. I trzeba przyznać, są coraz lepsi.

Trudno się trochę połapać, kto wróg a kto przyjaciel? Ale nie zawsze, powszechny niepokój ma pożądane skutki dla tych co sieją strach. Czasem jest wręcz odwrotne. Mordercy polityczni, niby tacy triumfujący i wszystko wiedzący, a jednak bali się postawy chrześcijan. Mamy sporo tego przykładów. A nawet śmierć w imię prawdy, bardziej zjednywała ludzi w obronie wartości niż rozpędzała w obawie o własne życie. Wiem , wiem, wielka to sprawa o której piszę . Ale począwszy od: podania cykuty - kończąc na Tamie Włocławskiej a po drodze mając wielu którzy podnieśli proste słowo chrześcijanin, do rangi największej z tych Trzech – Miłości. (choć ten pierwszy chrześcijaninem nie był, ale postawę miał, oj miał)

A wiec Panie Hiob… wielka to sprawa, Twoje dzieło i trwaj przy nim. A Polscy wyborcy… garnitur dobrze leży w 4ym pokoleniu. A któż jak nie Hiob stara się taki „gajer” przymierzyć i daje tym dobry przykład.
Pozdrawiam.

Przypadkowy balagan
_________________
w ostatnim momencie powróciliśmy z elipsy na ziemię
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 17-02-12, 18:19   

balagan, bardzo bym prosił, byś się zwracał do mnie per "hiob". Tak tutaj jest przyjęte i tak to nakazuje regulamin forum.

Jeżeli chodzi o to, że tera trudno się połapać kto wróg, kto przyjaciel, to odpowiem na to tak, że to sam Pan Jezus nas nazwał swymi przyjaciółmi. To On jest naszym Przyjacielem. I gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, potem bardzo łatwo się zorientować, jakie są miejsca innych osób.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
balagan 

Dołączył: 13 Lut 2012
Skąd: wrocław
Wysłany: 17-02-12, 22:54   

Nie na temat - ostatni już raz.
No dobra. Jak regulamin to regulamin. Będę pisał na Ty.

To Hiob… napisałem do Cię, bo kumasz się na tych podziałach typu : Luterańsko – Kalwińskich i reszta świata. Kilka Twoich artykułów pomaga w ogarnięciu tematu. Potrzebne mi to jest w zrozumieniu pewnych zjawisk i przemian społecznych oraz religijnych, jakie następują tzw. „Anglosasów”. W wcześniejszym wpisie, chciałem się trochę zrewanżować i podtrzymać Cię na duchu, gdy przeczytałem jaką troską otaczasz myśli o Kraju Twojego urodzenia i jak martwisz się. Dzięki za odpowiedz, masz niezły przemiał uczestników, tak że jestem wdzięczny. Tylko nie rozumie, bo odpowiedziałeś mi tym, o czy ja wcześniej napisałem . Ale to pewnie z powodu sporej liczby piszących. W każdym razie pozdrawiam .

Przypadkowy

balagan
_________________
w ostatnim momencie powróciliśmy z elipsy na ziemię
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 18-02-12, 12:17   List do Wspólnoty, 18 II 2012

Szczęść Boże!

Wróciłem przedwczoraj z mojej niespodziewanej pielgrzymki do Ojczyzny. Przeżyłem tam cudowne trzy tygodnie. Miałem okazję spotkać się z wieloma znajomymi i nieznajomymi osobami. Odwiedziłem rodzinę i miejsca związane z naszą wiarą: Jasną Górę, Rybno i wiele innych.

Szczegółowo opisałem te doświadczenia na moim blogu, nie będę więc ich tu powtarzał. Chciałbym jednak podzielić się jedną refleksją, która mi się po tej pielgrzymce nasunęła. Chodzi mianowicie o wspólnotę.

My, ludzie, potrzebujemy innych osób. To jest w naszej naturze. I nawet, gdy czasem chcemy ciszy, gdy odrobina samotności nam jest niezbędna niemalże jak powietrze, to zawsze wracamy do naszych bliskich, przyjaciół, a gdy ich nie mamy, jest nam bardzo źle. I ja właśnie tego doświadczyłem wyraźnie w czasie mej obecności w Polsce.

Wielu moich przyjaciół jest "wirtualnych". Znam ich imiona i pseudonimy, wiem co myślą, ale nigdy ich nie dotknąłem, nie zobaczyłem, nie odczułem ich fizycznej bliskości. Być może czasem to jest zaletą, są osoby, które wzbudzają naszą antypatię, ale to są nieliczne wyjątki. Zazwyczaj bywa odwrotnie: Osobiste spotkanie daje nam możliwość zbliżyć się i polubić tych, których znaliśmy tylko "teoretycznie".

Nasz Wspólnota Marto z założenia jest tylko "wirtualna". Gromadzi nas idea, chęć naśladowania Hiacynty i Franciszka, ale z samej natury rzeczy jest bardzo trudno wyjść poza te ograniczenia. Dla jednych to zaleta, bo wolą być "ukryci", innym zapewne brakuje tego, że nie możemy się wszyscy spotkać. Jednak, przynajmniej na razie, nic na to nie poradzimy.

Dlatego chciałbym zachęcić każdego, kto tylko ma taką możliwość, a jeszcze tego nie zrobił, by poszukał we własnej parafii, czy swym mieście, jakiejś żywej, ortodoksyjnej wspólnoty, która wspomagałaby go na drodze do świętości. Czy to będzie oaza, czy neokatechumenat, czy Opus Dei, czy Wspólnota Domowego Kościoła, czy jakakolwiek inna wspólnota zatwierdzona przez Kościół - nie ma to większego znaczenia. Każdy powinien po prostu iść za głosem swego serca.

My tu nie będziemy zazdrośni. Nasza Wspólnota zresztą z założenia jest dla osób już ukształtowanych w wierze. To coś więcej, niż "przedszkole". Ale przecież żaden, ani żadna z nas tak naprawdę nie jest gotowa na bezwarunkowe naśladowanie dzieci z Fatimy. My wszyscy potrzebujemy formacji i pomocy w codziennym życiu, w codziennej drodze do Boga. Dlatego też zachęcam do szukania innych form swego rozwoju duchowego. Nie zamiast naszej Wspólnoty, ale jako pomoc na tej, niełatwej przecież drodze.

Zbliża się Wielki Post. Zbliża się też kolejna akcja "40 dni dla życia". Jej polscy organizatorzy proszą o jedną godzinę modlitwy. Myślę, że każdy z nas mógłby to ofiarować. Szczegóły znajdują się tutaj: http://www.fronda.pl/news...la_zycia__19151 http://duchowaadopcjadziecka.wordpress.com/

Ja wiem, że każdy z Was z radością oferuje coś dla naszego Pana i Jego Matki w tym okresie. Niezależnie od tego, czy będzie to związane z akcją "40 dni dla życia", czy coś zupełnie innego - dziękuję. Życzę wytrwania i zachęcam do aktywniejszego uczestnictwa w życiu naszej Wspólnoty. Mamy przecież na naszej stronie forum i możemy do siebie wysyłać listy. I choć może nie powinienem się zobowiązywać do niczego w sytuacji, gdy i tak z niczym nie mogę zdążyć, napiszę jednak, że postaram się szybko odpowiedzieć na każdy list. A gdy zapomnę, lub coś przeoczę, ponaglajcie mnie. Na pewno się za to nie obrażę.

Zapewniam o swoich modlitwach i dziękuję za Wasze modlitwy i ofiary. Wytrwajcie, bo warto. Nasz cel jest ważny. Odpowiedzmy Maryi na jej prośby, stańmy się godnymi kontynuatorami dzieci z Fatimy. One nam w tym pomogą.

hiob
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Domin 

Dołączył: 14 Kwi 2012
Skąd: Żory, Śląsk, Polska
Wysłany: 23-04-12, 11:02   

Moi drodzy. Właśnie przebrnąłem po raz pierwszy przez forum w temacie Wspólnota Marto. Zresztą będę musiał jeszcze raz przejrzeć i głębiej się zastanowić nad informacjami zawartymi i na forum i na stronie WM. Sporo informacji mi być może umknęło bo mnie odrywają obowiązki od komputera/forum.
Właściwie chciałem zapytać: czy to dzieło nadal trwa? Ostatnie wpisy są dosyć przeterminowane. Czy to dzieło się jakoś rozwija? Tzn nie chciałbym żebyście odebrali moje pytanie w ten sposób: nie ma wpisów w temacie tak więc nic się nie dzieje. Generalnie tej mrówczej pracy modlitewnej, pokutnej to nie widać i się pewnie nie rzuca w oczy.

Chciałem jeszcze powiedzieć kilka słów o swoim pierwszym odczuciu, takim na świeżo po zapoznaniu się z w/w informacjami. Od jakiegoś czasu szukam jakiejś drogi duchowej która byłaby dla mnie prosta, pewna i możliwa prostymi środkami do realizacji. Pierwsze co z Bożą pomocą udało mi się uczynić - to regularne korzystanie z sakramentów Spowiedzi i Eucharystii. Drugi etap jaki obserwuję w moim życiu to forma jakiegoś takiego przylgnięcia do Kościoła, do wspólnoty, do ludzi wogóle. Jest to też etap pewnej formacji. I to też stało się w dosyć nieoczekiwanie prosty sposób tzn pewny (bo w Kościele), prosty (bo w rodzinie) i środkami możliwymi do realizacji (zobowiązania). Mam na myśli Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie.
Tym nie mniej cały czas gdzieś w środku "mieli mnie" żeby jakoś więcej, prościej no nie wiem jak to opisać.... w końcu trafiłem na to forum i informacje o WM. Myśl (o mieleniu mnie) w tym zdaniu mógłbym bardziej rozwinąć ale nie teraz.
Kiedy zapoznałem się z materiałami, i z opisem ofiarności tych Małych Wiernych Dzieci i kiedy uświadamiam sobie ile jeszcze takich ukrytych Małych Wiernych Dzieci cierpliwie i mozolnie ofiarowuje swoje "małe ofiarki" to z jednej strony ogarnia mnie zachwyt a z drugiej smutek i wyrzut, że ja mogę a nic nie działam. Że tylu idzie na zatracenie (drżę chociażby także o siebie i najbliższych). Ta rzeczywistość duchowego wymiaru co raz bardziej odciska swoje piętno w moim życiu. Myślę często o tych sprawach, szukam informacji, ludzi których też o tym myślą. Wogóle myślę o Chrystusie. Jak tu jakoś zaradzić, coś dać od siebie co by nie było bufoniastym, pysznym zagraniem. Było czymś naprawdę ofiarnym a przy tym bardzo prostym. I ten duch WM wymienia takie środki które są znane przecież w Kościele od tysiącleci, a które są uzupełnieniem rozwoju duchowego. Jakimś jego następnym etapem.


Jednakże przypominają mi się słowa Ewangelii św Jana Apostoła "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?". Mam wrażenie, że może być ciężko i boleśnie.

Szczególnie jeśli chodzi o drugi człon pierwszego punktu reguły Wspólnoty. Zresztą zobowiązania/reguła nie wygląda ciężko, ale wiem z własnego doświadczenia że z biegiem czasu może być mocno pod górkę.

Czy możecie się jakoś podzielić swoimi przeżyciami?
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 24-04-12, 13:30   

Domin napisał/a:

Właściwie chciałem zapytać: czy to dzieło nadal trwa?


Trwa w moim przypadku... Zakładam, że te osoby, które się zobowiązały, także w jakiś sposób kontynuują naśladowanie Dzieci z Fatimy.

Po zostaniu członkiem Wspólnoty uzyskuje się akces do forum Wspólnoty i w zasadzie tam dyskutujemy między sobą, choć i tamto forum nie jest zbyt aktywne.

Na pewno ja powinienem więcej pisać i być bardziej aktywnym liderem, ale z tym rożnie bywa. Brakuje czasu na wszystko, a sam charakter Wspólnoty jest taki, że to jest grupa "cichych indywidualistów". Nie bardzo jest o czym pisać, tu raczej trzeba działać, tzn modlić się i ofiarować swe drobne (czy większe) wyrzeczenia.

I dzięki za przypomnienie "braku aktywności". Zaraz napiszę kolejny List do Wspólnoty, coś, co powinienem zrobić już dawno.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA

Wysłany: 24-04-12, 13:30   

Wielki Post zakończył się już dawno, minęła Oktawa Wielkanocy, a ja milczę. Przepraszam Was za to. Nie jestem dobrym przodownikiem Wspólnoty. Nie znaczy to jednak, że zapominam o Was. Nie zapominam także o prośbie Maryi, którą przekazała naszym małym Patronom w Fatimie.

Nasza Wspólnota jest bardzo specyficzna, gdyż zrzesza ludzi, którzy raczej chcieliby coś robić, niż o tym mówić. Dlatego trudno jest o tym pisać. Tak, jak trudno byłoby pisać np. o siostrach zakonnych, których powołaniem jest modlić się za innych, za kratami swego klasztoru. A przecież to, co one robią jest niezwykle ważne i potrzebne.

Przypomnę, że mamy tu swoje forum, http://wspolnotamarto.com...&id=1&Itemid=33 gdzie każdy może się podzielić swoimi uwagami, pytaniami, wątpliwościami, czy spostrzeżeniami. Możemy też rozmawiać o Wspólnocie na forum katolik.us, jeżeli ktoś jest tam dodatkowo zarejestrowany ( http://katolik.us/viewforum.php?f=38 ). Mamy też obietnicę księdza Tomasza Seweryna "nieoficjalnej" opieki duchowej nad nami. Jego strona to http://www.ks.seweryn.com.pl/ a adres mailowy to ks.tseweryn@gmail.com . Na pewno ksiądz Tomasz pomoże, gdy tylko taka pomoc będzie potrzebna.

Pożegnał się z nami Adrian. Przy okazji więc przypomnę, że nam tu nie chodzi o statystyki. Nie jest ważne, czy jest nas tu dwoje, dwudziestu, czy dwadzieścia tysięcy. Maryja w Fatimie poprosiła zaledwie trójkę dzieci o wspomożenie jej działania i od tej trójki dzieci zależały losy świata. Nigdy nie wiemy, ile Bóg "potrzebuje", by nam dać swoje łaski. Róbmy zatem to, co nam dyktuje serce, nie zważając na to ilu nas jest.

Jednak gdy ktoś uzna, że czas iść dalej, czas inaczej służyć Bogu, niech mnie o tym zawiadomi, tak, jak to uczynił Adrian. By wśród członków naszej Wspólnoty były tylko aktywnie w niej uczestniczące osoby. I każdy może do Wspólnoty powrócić, gdy po odejściu znowu będzie chciał się do nas przyłączyć.

Nie każdy bowiem pragnie, czy może poświęcić się tej sprawie na cale życie. Czasem może ktoś odczuwać potrzebę wspomożenia jej przez jakiś okres czasu. Czy to okres Wielkiego Postu, czy rok, dwa. Nie ma nic złego w tym, że chcemy coś Bogu ofiarować przez jakiś czas. Wcale nie musimy się od razu zobowiązywać do czegoś "na zawsze".

Witam serdecznie nowych członków Wspólnoty, dziękuję Adrianowi za dotychczasowy dar dla Maryi i Kościoła i wierzę, że i poza Wspólnotą będzie on łączył się z nami duchowo, w swych modlitwach.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i życzę wytrwania w tej naszej niełatwej przecież drodze. Droga jest trudna, ale jaka satysfakcja i radość, gdy uda nam się wytrwać do końca.

Piotr "hiob" Jaskiernia
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Geoffrey 

Dołączył: 25 Sie 2009
Skąd: Via Regia
Wysłany: 24-04-12, 20:21   

Domin napisał/a:

Właściwie chciałem zapytać: czy to dzieło nadal trwa?

W moim przypadku też trwa.
Czy się rozwija - nie bardzo wiem, jak to zmierzyć. W każdym razie widzę, że przynosi owoce.
Może nie za bardzo widzę, jak pod wpływem modlitwy zmienia się świat, ale widzę jak zmienia się moje nastawienie do niego. Inaczej patrzę na biskupa, proboszcza, polityka - za którego codziennie się modlę.
To jest coraz bardziej mój biskup i polityk, coraz bardziej czuję, ze jest moim bratem, za którego przecież jestem w jakiejś mierze odpowiedzialny. On tej modlitwy bardzo potrzebuje.

Domin napisał/a:
kiedy uświadamiam sobie ile jeszcze takich ukrytych Małych Wiernych Dzieci cierpliwie i mozolnie ofiarowuje swoje "małe ofiarki" to z jednej strony ogarnia mnie zachwyt a z drugiej smutek i wyrzut, że ja mogę a nic nie działam. Że tylu idzie na zatracenie

To jest bardzo niekomfortowe uczucie, prawda? - takie dzieci mogą coś (bardzo dużo!) ofiarować, a ja nie?
Pomyślałem sobie, że byłby jakiś wielki fałsz w mojej postawie, gdybym nie dołożył swojego wkładu do Wspólnoty.
Dlatego tu jestem.
.
Pozdrawiam !
_________________
Χριστoς aνέστη εκ νεκρων, θανάτω θάνατον πατήσας
Ostatnio zmieniony przez Geoffrey 24-04-12, 20:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
konik 
Przyjaciel forum


Dołączył: 16 Gru 2010
Skąd: neunkirchen
Wysłany: 29-04-12, 19:05   od konika

Jestem wdzieczny za to dzielo. Hiobie, ostatnimi czasy jestem w ciaglym galopie, brakuje nieraz nawet malej chwilki w ciagu dnia na jakas mala refleksje, a jednak sam fakt, ze istnieje Wspolnota Marto jest jakims bodzcem, i jakims zdyscyplinowaniem chocby do siegniecia kazdego dnia po Rozaniec ... i choc nieraz oczy sie kleja ze zmeczenia , to ten rozaniec jest w reku ...
Zolnierz nieraz w czasie bezposredniej walki nie mysli o ojczyznie, kolegach , strategii ... moze byc tak zmeczony, ze zapomina, gdzie jest i po co walczy ... ale jest czlonkiem pewnej wojennej wspolnoty, jakiegos oddzialu i to dyscyplinuje, to daje bodziec do walki ...
Czas na ordery, podnoszenie kwalifikacjiu, awanse przychodzi pozniej ...
Crzescijanin jest w armii Chrystusa.
_________________
konik
 
 
konik 
Przyjaciel forum


Dołączył: 16 Gru 2010
Skąd: neunkirchen
Wysłany: 05-11-12, 12:16   od konika

Witam wszystkich ze Wspolnoty Marto.
Mysle , ze w Roku Wiary dobrze byloby rozpoczac jakies male dzielo modlitewne (jestesmy rozproszeni po swiecie, dlatego takie male dzielo kazdy moglby praktykowac w swoim miejscu, ale w duchowej lacznosci z cal Wspolnota).
Ja zaczalem w taki sposob: po Mszy sw. w niedziele ide przed Najswietszy Sakrament i adoruje odmawiajac Wierze w Boga, jedna dziesiatke Rozanca Sw. i modlitwe s.Faustyny (o moj Jezu, przebacz nam nasze grzechy).
Moznaby jako wsolnota podawac na kazda niedziele konkretna intencje.
Kto pragnie sie przylaczyc (zobowiazac).
Drogi hiobie- co Ty o tym sadzisz.
Pozdrawiam serdecznie.
_________________
konik
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo