FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: KubaCh
11-07-11, 07:17
TOUR DE USA! Zapraszam w drogę.
Autor Wiadomość
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-12-12, 19:02   Kolejny tydzień, kolejne sprawozdanie

Jak obiecałem, zamieszczam kolejną relację z pracy. Minął bowiem kolejny tydzień. Ten się zaczął spokojnie, pierwsze dwa dni - praca lokalna, w mieście, stanie w korkach i wczesne powroty do domu. Ale potem było lepiej - jakieś wyjazdy do innych miast, dłuższe zmiany, mniej korków i więcej pieniędzy.

My mamy jakby dwa rodzaje pracy: Zabieramy naczepy załadowane w naszym magazynie i rozwozimy towar do odbiorcy, po czym zwykle wracamy z jakimiś "zwrotami" - puste skrzynki po mleku, palety, sprasowana tektura do recyklingu itp. Czasem jednak jedziemy po towar do naszego magazynu: Po mleko do mleczarni, po mięso itp. Albo jazda do naszego magazynu w innym mieście i powrót do nas.

Czasem jest to połączone: Najpierw jadę z towarem, potem z pustą naczepą do mleczarni, zabrać mleko i powrót na bazę. I w sumie nie ma wielkiego znaczenia co się danego dnia robi, zapłata i tak jest "na godzinę". Jedynie, gdy trzeba rozwozić towar w Charlotte w godzinach szczytu, praca jest dość nieprzyjemna, jeśli się nie lubi stania w korkach. To jednak szybko mija, a za opóźnienia firma płaci nam ekstra. Inaczej mówiąc, gdy jakaś robota powinna zająć 2 godziny, a z powodu korków zajęła trzy, mamy zapłacone za trzy.

Zatem jak to wyszło za pierwsze dwa tygodnie? W pierwszym zarobiłem brutto 1150 dolarów. Nie wiem ile wyszło w drugim, to się okaże jutro, ale najprawdopodobniej był to bardzo podobny tydzień. Czyli, mogę przyjąć, 2300 brutto za dwa tygodnie, albo 60 tys dolarów rocznie.

Nie jest to jakaś niezwykła stawka, wielu kierowców zarabia tyle, albo nawet więcej. Ja, w US Xpress, rozwożąc towar dla Dollar Tree zarabiałem średnio tysiąc dolarów tygodniowo, więc tylko 20% mniej. Ale 20% to jednak sporo, poza tym teraz jestem co noc w domu, nie pracuję tak ciężko - nie ma fizycznego, ręcznego rozładowywania towaru, a do tego mam tu jakieś dodatki - składka emerytalna ( do każdego dolara, jaki odkładam, firma dopłaca 50 centów, aż do sumy 1000 dolarów rocznie), bonus za bezpieczną jazdę, czy dzielenie się zyskiem z pracownikami. To wszystko się składa na ładną "trzynastkę", w skali roku wynoszącą parę tysięcy dolarów.

Poza tym ja zaczynam od najniższej stawki, 17,30 na godzinę. Po paru latach ta stawka wzrośnie do 23 dolarów, więc i zarobki wzrosną o kolejne 30%. I choć pewnie są tam dni, czy tygodnie, gdy pracy jest mniej, to przecież tak bywa wszędzie, a w transporcie artykułów spożywczych te fluktuacje zwykle są najmniejsze. Ludzie bowiem jedzą zawsze, niezależnie od sytuacji ekonomicznej, czy pory roku.

Wszystko więc wygląda dobrze i cieszę się, że udało mi się tę pracę zdobyć. A w miarę, gdy będę poznawał wszystkich odbiorców, będzie jeszcze przyjemniej, bo zniknie stres związany z faktem, że teraz nie znam adresów, najlepszej drogi itp. Co prawda mamy "książeczkę" z wszystkimi klientami, ich adresami i opisem jak najlepiej dojechać, używam także GPS-u, ale ciągle łatwiej jest, gdy się wraca do miejsca, które się widziało na własne oczy.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
MAVERICK27 


Dołączył: 22 Cze 2009
Skąd: PL/IE
Wysłany: 18-12-12, 00:41   

Wielki Brat czuwa... Hiob zostawiał trucka z usexpress w starym miejscu ;-) ....
_________________
Może jednak kiedyś wyruszę w trasę...:-(
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 18-12-12, 08:43   

Teraz pracuję głównie w nocy, więc niewiele nowych fotek przybywa, ale mam jeszcze trochę starych zasobów. A jak się skończą, zawsze możemy zamieszczać tu nowe stare fotki, sprzed lat. I tak nikt ich już nie pamięta. :D

Osiedla domów na kółkach, "mobil homes"



Bawełna. Na polu i już zebrana, w takie stogi. Za moment zamieszczę jeszcze fotki krzaków bawełny z bliska.



Porsche Panamera. Widziałem w czasie tej trasy kilka tych aut, dosłownie co krok jakaś jechała. Będą za moment kolejne fotki.



Parę innych aut. Stara Impala - lata osiemdziesiąte, Jeep Wrangler stuningowany po wiejsku na Hummera, Buick Roadmaster i piękny brytyjski klasyk, Jaguar E Type.



Temu kierowcy chyba troszkę nie wyszło mocowanie ładunku.



Jeszcze jeden Chevrolet Impala, troszkę nowsza wersja:



Dom na naszym osiedlu. Ktoś mnie kiedyś prosił o jego fotki i zamieściłem je niedawno. ostatnio właściciel wygolił wszystkie drzewa i krzewy przed domem. Ja, prawdę mówiąc, nie rozumiem dlaczego, bo z tymi drzewami jego działka wyglądała dużo lepiej. ( http://picturepush.com/public/11475128 )



Piękny klasyk z lat trzydziestych, Ford Coupe. Ostatnia fotka przez kamerę zamocowaną w prawym błotniku w moim Freightlinerze, a konkretnie to jest to zdjęcie monitora przekazującego obraz z tej kamery.



I jeszcze kilka samochodów. Corvette, Kenworth W900 z dużą sypialnią, Triumph TR6 i Chevrolet Chevelle Malibu - produkowany na przełomie lat 60/70.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 18-12-12, 09:03   

Jakie są szanse, żeby na jednym parkingu spotkały się dwa niemal identyczne BMW M3? I to z tego samego rocznika? W USA M3 e90 pojawił się w 2008 roku, w 2009 już miał zmienione światła, więc oba te samochody muszą być z 2008 roku.



Camaro



Billboardowa ewangelizacja.



Dwa "kanciaki" Chevrolet i Oldsmobile, jakieś Panamery, piętrus Van Hool, parę Kenworthów, policyjny Dodge Charger i Ford LTD

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Adam1067 

Dołączył: 19 Mar 2012
Skąd: Lębork
Wysłany: 19-12-12, 18:35   

Na tymvzdjęciu widać jakby koła naczepy wbijały się w samą naczepę 0_0
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 24-01-13, 09:11   Minęły dwa miesiące

Minęły już dwa miesiące w nowej pracy. Skończył się próbny okres i jestem już pełnoprawnym i pełnoetatowym pracownikiem. Mogę też się pokusić o jakieś podsumowanie.

Koniec roku to zawsze okres wzmożonego ruchu w branży spożywczej. Święta i Nowy Rok sprzyjają zwiększonym zakupom, a w styczniu wszystko wraca do normy. Mogę więc porównać ile mieliśmy pracy przed i po Nowym Roku. Mogę też zobaczyć jaka mi wychodzi wydajność, a zatem czego mogę się spodziewać w przyszłości.

Jak już pisałem o tym, na początek dostałem stawkę 17,30 na godzinę. Podwyżki będą co 9 miesięcy, aż po trzech latach uzyskam maksymalną stawkę w firmie. Poza tym co roku wszyscy otrzymują podwyżki - zmieniają się nieznacznie stawki, by wyrównać wzrost kosztów życia. Nie są to wielkie sumy, ale zawsze te kilkadziesiąt centów pomoże wyrównać to, co zje inflacja.

Na razie jednak mam 17,30 i to za "komputerową godzinę". W praktyce zarabiam więcej, bo za cztery tygodnie, za które mi zapłacono w tym roku (pierwszy z tych czterech tygodni był w grudniu, ale czek otrzymałem już w styczniu) średnia stawka za godzinę pracy wyniosła 21 dolarów i 9 centów. Wynika to z faktu, że mam wydajność 122%.

Pierwszy tydzień w tym zestawieniu miał tylko cztery dni, bo w Boże Narodzenie nie pracowałem. Kolejne były już "normalne" i we wszystkich tych tygodniach średnio mi wychodziło, że pracuję po 10-11 godzin dziennie. Oczywiście były dni, gdy pracowałem dłużej, ale średnio wyszło mi kolejno 10,42; 10,12; 10,72 i 10,29. A jak to się przekłada na zarobki? Jak nietrudno obliczyć, średnio zarobiłem nieco ponad tysiąc dolarów tygodniowo. Nie są to więc jakieś oszałamiające sumy, podobnie zarabiałem rozwożąc towar do sklepów Dollar Tree, ale...

Tutaj zacząłem od niskiej stawki, która mi wzrośnie z upływem czasu. Gdy po trzech latach będzie o 25% wyższa, to i zarobki będą odpowiednio wyższe. Po drugie teraz pracuję stosunkowo niedużo. Te 10, czy 11 godzin dziennie to jest faktyczny czas mojej pracy, od przekroczenia bramy firmy, do wyjścia do domu. Wożąc towar dla Dollar Tree nie tylko pracowałem więcej, ale też spędzałem w pracy więcej czasu nie pracując, czy też, mówiąc precyzyjniej, nie zarabiając pieniędzy.

Na przykład gdy przyjechałem na bazę w Savannah i towar nie był gotowy, to miałem "wolny czas". Gdy trzeba było podjechać do warsztatu, to także był to "czyn społeczny". Obsługa codzienna auta, tankowanie, mycie - to także było na zasadzie: Rob, bo masz obowiązek, ale za to nie płacimy". I same rozładunki - za te miałem płacone, ale nie zawsze były one odzwierciedlane w karcie drogowej jako czas pracy.

W aktualnej firmie jest inaczej. Tutaj mamy każdą czynność związaną z pracą przypisaną do pewnej ilości czasu, jaką ona powinna zająć. Na przykład od przyjścia do pracy do wyjazdy za bramę mamy zapłacone 45 minut za znalezienie na placu naszego auta, połączenie naszych gadżetów - gps-u, CB radia itp, inspekcję auta i przypięcie naczepy. Podobnie u klienta - mamy zapłacone za czas, w jakim ustawiamy się pod rampą plus za każdą paletę, jaką klient musi sobie wyciągnąć z naczepy. Gdy jedynie zamieniamy naczepy, za to też otrzymujemy 30 minut, a gdy załadunek jest "na żywo" - godzinę. Gdy załadunek trwa dłużej, dzwonimy do dyspozytora, a po powrocie na bazę wypełniamy specjalną formę, gdzie wyjaśniamy dlaczego załadunek był dłuższy i firma nam płaci za dodatkowy czas.

Co jednak się dzieje, gdy przepinanie naczep trwa krócej niż pół godziny, albo załadunek mniej, niż 60 minut? Wtedy nam rośnie wydajność - z tego właśnie się biorą nasze dodatkowe pieniądze.

A jak wygląda sama praca? Zwykle ze dwa, lub trzy dni w tygodniu mam jakiś dłuższy wyjazd - cztery godzinki od bazy, obsługa klientów z jakimś mieście oddalonym o 300 km i powrót. Czasem w drodze powrotnej zabranie towaru z mleczarni, rzeźni, wytwórni zup, czy podobnego miejsca. Pozostałe dni jazda na miejscu, a więc trzy-czterokrotne powroty na bazę po kolejną naczepę i rozwożenie towaru po naszym mieście. Czasem jest coś pośredniego - wyjazd do miejsca oddalonego o 150-200 km, a po powrocie krótki kurs na miejscu. Trafił mi się także jeden wyjazd do Nashville, jakieś 750 km od bazy i to wiązało się z tym, że zostałem tam na noc i spałem w hotelu.

Nie mam już ze sobą wirtualnych pasażerów, kamera live wyłączona, mam za to sporo czasu na słuchanie książek. Wspaniale leci czas, gdy się słucha ciekawych opowieści. "Przeczytałem" kilka książek znanych mi z dzieciństwa - przygody Tomka Wilmowskiego i Pana Samochodzika, przypomniałem sobie powieść W Pustyni i w Puszczy Sienkiewicza, parę książek Cejrowskiego, wspomnienia obozowe Gustawa Herlinga Grudzińskiego i kilka innych. Zdumiewające jak wiele można "przeczytać", gdy się ma tyle czasu, ile mają kierowcy w swej pracy i gdy im pasażerowie nie zawracają głowy.

Jak na razie więc jestem z nowej pracy bardzo zadowolony i nie planuję żadnych zmian. Nie kupuję nowej ciężarówki, a gdy patrzę na zasolone pojazdy zjeżdżające na naszą bazę, z resztkami śniegu przylepionymi do podwozia naczep, cieszę się, że mam wreszcie pierwszą od wielu lat zimę, w czasie której nie tylko nie obawiam się zlej pogody, ale wręcz jej oczekuję, bo zapowiedź opadów śniegu powoduje jedynie to, że my mamy więcej pracy - a śnieg i tak u nas raczej nie spadnie.

Koniec sprawozdania z nowej pracy. Za parę tygodni może znowu coś napiszę, a wcześniej dodam jakieś zdjęcia z drogi. Mam tu spore zaległości, ale po prostu brakuje mi czasu. Postaram się jednak zmobilizować w ten weekend i coś tu zamieścić.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
LordEccles 


Dołączył: 28 Mar 2012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-01-13, 10:01   

Cytat:
"Przeczytałem" kilka książek znanych mi z dzieciństwa - przygody Tomka Wilmowskiego i Pana Samochodzika, przypomniałem sobie powieść W Pustyni i w Puszczy Sienkiewicza, parę książek Cejrowskiego, wspomnienia obozowe Gustawa Herlinga Grudzińskiego i kilka innych

Dokładnie. Ja tak samo "czytałem" kiedyś w pracy. 8 godz. przy komputerze więc słuchawki na uszy i "czytanie". To jest dobry sposób na przypomnienie sobie dawno nie czytanych książek. Poza tym zgadzam się, że słuchanie książek z dzieciństwa to wyjątkowa przyjemność.
Cytat:
Zdumiewające jak wiele można "przeczytać", gdy się ma tyle czasu, ile mają kierowcy w swej pracy i gdy im pasażerowie nie zawracają głowy

Sugerujesz, że Twoi wirtualni pasażerowie zawracali Ci głowę... nie ładnie ;-)
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 24-01-13, 17:15   

LordEccles napisał/a:

hiob napisał/a:
Zdumiewające jak wiele można "przeczytać", gdy się ma tyle czasu, ile mają kierowcy w swej pracy i gdy im pasażerowie nie zawracają głowy

Sugerujesz, że Twoi wirtualni pasażerowie zawracali Ci głowę... nie ładnie ;-)


Przecież to była żartobliwa uwaga. Było mi bardzo przyjemnie, gdy nie odczuwałem samotności w czasie jazdy i miałem zawsze ze sobą przyjaciół. Czasem, co prawda, bywało to trochę męczące - kamera była włączona od świtu do późnej nocy, ale generalnie rzecz biorąc bardzo miło wspominam te nasze rozmowy i wspólne podróże.

Może jeszcze kiedyś, przynajmniej w szczątkowej formie, powrócą te dni. Zobaczymy, czy na wiosnę będę pracował w nocy, czy w dzień.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 11-02-13, 23:44   

Chyba trzeba sobie przypomnieć o tym wątku i dodać kilka fotek. Stary Ford:



To, to sam nie wiem jak nazwać. W USA takie UFO to się rejestruje jako motocykl, ale trudno to nazwać motocyklem. Samochodem też za bardzo nie jest...




Na autostradach, gdy nie ma betonowych barierek między pasami ruchu, są napięte kable, stalowe liny. A to skutek bliskiego kontaktu z takim zabezpieczeniem




International:




Spotkania z przyrodą. Bawełna na krzaczku i wiewiórka na parkingu przy autostradzie:



Chyba się pali...:



Szkoda takich klasyków, ale ten pewnie będzie naprawiony:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 12-02-13, 03:17   

Lotus, Corvette, Volvo 240, Maserati na parkingu naszego kościoła i "kanciaki" z lat 80 - Chevrolet i Mercury:



Kenworth W900 z megasleeperem i Freightliner Century Class z całym mieszkaniem za kabiną:



Można i na trzech kółeczkach. Zwykle tak zaczynają dzieci, albo starsze, drobne panie jeżdżące na Gold Wingach i Harleyach mają ich trzykołowe wersje, ale jak widać i młode chłopaki na małych skuterkach też miewają trzy kółka. :lol:


Szukajcie, a znajdziecie...



Jeep zawsze dobrze wygląda, ale jak ma ponadwymiarowe koła prezentuje się znakomicie:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 12-02-13, 05:13   

Kolejne pojazdy z wielkimi sypialniami:



Pontiac G8 czyli australijski Holden z silnikiem Corvetty i Corvette z silnikiem Corvetty:



Nissan 300 ZX z ciekawym spojlerem.



Gabaryt:



Każdy w Ameryce przejedzie się kiedyś Cadillakiem. Jak nie za życia, to po śmierci:



International cabover:



Rampy - korytarze bezpieczeństwa na długich zjazdach w górach, że śladami po kimś, kto się tam niedawno ratował:



Nissan Cube:



Parę złomów. Cadillac i Camaro:



Aerodynamiczne przedłużenie naczepy. zmniejsza opory powietrza, bo zmniejsza zawirowania za naczepą. Według amerykańskich przepisów tego rodzaju dodatków nie liczy się do całkowitej długości pojazdu:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 05-03-13, 04:42   

Trucki z dużymi sypialniami, Volvo i Kenworth W900:



Pontiac G8, czyli australijski Holden w amerykańskiej wersji i stara Toyota Supra, która dalej wygląda dobrze. W wersji turbo osiągała 60 mph w 5 sekund, co było 15 lat temu ekstremalnie dobrym wynikiem.



Wypadek, jaki napotkałem na drodze. Wyglądało na to, że zakończył się tragicznie.



Kilka fotek z wystawy samochodowej w Charlotte.



Fajna rejestracja:



Piękny klasyk, 1965 Ford Mustang.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez hiob 05-03-13, 04:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 05-03-13, 04:47   

Jeep Wrangler i Ford F250 Super Duty:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 05-03-13, 06:07   

Wracamy na wystawę samochodową - ekspozycja zatytułowana "historia przemysłu samochodowego w USA".

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-03-13, 20:25   Nowa zmiana

W mojej nowej firmie każdy z kierowców ma "indywidualną szychtę", własny rozkład godzin pracy. Niektórzy pracują cztery dni w tygodniu, inni pięć - i każdy może w swoje wolne dni, w miarę zapotrzebowania, przyjść dodatkowo do pracy. Niektórzy mają wolne weekendy, inni pracują w niedziele i są też tacy, którzy jeżdżą na dłuższe, dwudniowe trasy, spędzając noc w hotelu.

To, jaką będziemy mieli zmianę decydujemy sami, według starszeństwa. Kierowca pracujący najdłużej w firmie wybiera pierwszy, a ten, który został przyjęty do pracy na końcu - bierze to, co zostało. Proces taki powtarza się co sześć miesięcy.

Gdy się tu zatrudniłem, nie miałem wyboru - otrzymałem pięciodniową, popołudniową zmianę. Zaczynałem o 15 i pracowałem od wtorku do soboty. Zmiana była bardzo dobra, bo były wolne niedziele, ale się skończyła i od ostatnich "wyborów" już jej nie mam.

Gdy ja mogłem wybierać, nie było już nic z wolnymi niedzielami. Miałem tylko pięć możliwości - cztery z nich to były czterodniowe tygodnie pracy, a tylko jedna była pięciodniowa, podobna do mojej dotychczasowej, praca od 15, z wolnymi wtorkiem i środą. Zdecydowałem się więc na tę zmianę.

Co prawda kusiło mnie, by wziąć czterodniową szychtę, bo fajnie jest mieć trzydniowy weekend, nawet, gdy wypada on w środku tygodnia, ale przynajmniej na razie nie bardzo mnie na to stać. Zaczynam od stosunkowo niewysokiej stawki i potrzebuję tych pięciu dni pracy. Gdy po trzech latach moja stawka dojdzie do maksymalnej wartości, czyli zamiast 17,30 za godzinę będę zarabiał 22 dolary, to wtedy będę sobie mógł odpuścić piąty dzień pracy.

Ja teraz mam płacone średnio za 12,5 godziny dziennie. Faktycznie pracuję mniej, ale dla naszej kalkulacji nie ma to tutaj znaczenia. Zatem mój tygodniowy zarobek brutto to około 1100 dolarów. Gdy będę miał stawkę 22 na godzinę i będę pracował cztery dni w tygodniu, zarobię praktycznie tyle samo. Inna sprawa, czy wtedy nie będę chciał zarabiać więcej, ale na razie przynajmniej myślę, że wtedy będę mógł śmiało odpuścić sobie ten piąty dzień pracy.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo