Novum in Vetere latet et in Novo Vetus patet

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11141
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Novum in Vetere latet et in Novo Vetus patet

Post autor: hiob » 29-09-05, 01:00


Często się uważa, że Stary i Nowy Testament pokazują nam innego Boga i inną drogę do zbawienia. Bóg Starego Testamentu jest groźny i mściwy, a przez Jezusa poznajemy Boga miłosiernego i łagodnego jak baranek. Podobnie ze zbawieniem. W Starym Przymierzu niekończące się przepisy, których wykonanie graniczy z niemożliwością, a w Nowym Łaska Boża, którą wystarczy przyjąć i mamy zapewnione zbawienie.

Prawda jednak jest zupełnie inna. Nie ma dwóch Bogów, nie ma dwóch nauk. Paragraf 140 Katechizmu Kościoła Katolickiego tak nam to przypomina: <font color=purple>

Jedność obu Testamentów wynika z jedności zamysłu Boga i Jego Objawienia. Stary Testament przygotowuje Nowy, a Nowy wypełnia Stary. Stary i Nowy Testament wyjaśniają się wzajemnie; obydwa są prawdziwym słowem Bożym.

Sam pan Jezus mówi dokładnie to samo:

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. (Mt 5, 17-18)

Katechizm przypomina starą zasadę: "Novum in Vetere latet et in Novo Vetus patet&#8220;, która oznacza: "Nowy Testament jest ukryty w Starym, natomiast Stary znajduje wyjaśnienie w Nowym". Paragraf 134:

<font color=purple> Omnis Scriptura divina unus liber est, et ille unus liber Christus est, "quia omnis Scriptura divina de Christo loquitur, et omnis Scriptura divina in Christo impletur" &#8211; Całe Pismo święte jest jedną księgą, a tą jedną księgą jest Chrystus... "ponieważ całe Pismo święte mówi o Chrystusie i całe Pismo święte wypełnia się w Chrystusie".

Ale ponieważ "nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa" (to Święty Hieronim), to niektórzy z nas mają właśnie takie dziwne wyobrażenie o Bogu.

Kiedyś na pewno zajmę się pokazaniem Bożego Miłosierdzia w Starym Testamencie i Boga sprawiedliwego w Nowym. Dziś jednak chciałbym napisać o tym, w jaki sposób osiągniemy zbawienie. Czy musimy coś zrobić, czy wystarczy przyjąć ofiarowaną nam łaskę w sposób, nazwijmy go, abstrakcyjny. Czy tylko słowa są ważne, czy raczej to, co zrobimy.

Biblia pełna jest wskazówek, mówiących nam jak osiągnąć zbawienie, ale ja się zajmę tylko czytaniami z ostatniej niedzieli. Jak już wcześniej napisałem, Nowy Testament jest ukryty w Starym, a Stary w Nowym znajduje wyjaśnienie. Kościół zawsze stara się dobierać swe czytania, aby te odpowiadające sobie fragmenty odszukać i je nam razem przedstawić. Doskonały tego przykład mieliśmy właśnie w ostatnią niedzielę. Oto czytanie ze Starego testamentu:

(Ez 18,25-28) Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.

Sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości i umarł&#8230; odstąpił przez niesłuszny sposób postępowania. A bezbożny odstąpił od bezbożności i postępuje według prawa i sprawiedliwości i "na pewno żyć będzie, a nie umrze". Stary Testament uczy więc, że zbawienie osiągamy przez to, co robimy. Nowy Testament zmienił to jednak, prawda? Otóż nieprawda. Fakt, że nie możemy sobie zapracować na niebo, a usprawiedliwienie jest darem, ale Bóg ofiarując nam ten dar nie pozbawia nas naszej wolnej woli. To my sami ten dar musimy przyjąć lub odrzucić. Czynimy to nie poprzez oświadczenia i deklaracje, ale przez nasze czyny. Zobaczmy jaki fragment z Ewangelii Kościół dobrał do cytowanego powyżej tekstu:

(Mt 21,28-32) Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Dlaczego tak musi być? Czy Bóg nie wie, kto z nas mówi szczerze, a kto oszukuje i jest hipokrytą? Bóg wie, ale my nie wiemy. My bardzo często mamy dobre zamiary i szczere chęci. Gdy jednak przychodzą trudności, gdy zaczynają się pokusy, nasza wiara okazuje się słaba. Bóg te pokusy dopuszcza, żebyśmy zobaczyli, jak słabi jesteśmy. Gdy Go poprosimy o pomoc, On poda nam rękę. Jednak musimy wiedzieć, że tej pomocy potrzebujemy. Faryzeusze odrzucili Jezusa, bo byli pewni, że oni żadnej pomocy nie potrzebują.

W Ewangelii Mateusza czytamy, że celnicy i nierządnice wchodzą do Królestwa przed faryzeuszami. To były szokujące słowa. Faryzeusze byli tymi "jedynymi prawdziwymi Żydami". To tak, jakby dziś ktoś oświadczył, że prostytutki i złodzieje wchodzą do królestwa przed biskupami i kardynałami. Niestety, w wielu przypadkach może to być prawdą także i dzisiaj. Bo nie przez stanowiska i funkcje osiąga się zbawienie, ale przez nawrócenie i działanie zgodne z wolą Bożą. Bez względu więc na to, czy ktoś jest kapłanem, czy robotnikiem, lekarzem, czy inżynierem, każdy, kto chce osiągnąć zbawienie, musi czynić wolę Ojca.

Największym problemem faryzeuszy było to, że nie uważali się za chorych. Nie widzieli swojej ślepoty. Wprost przeciwnie, uważali, że tylko ich interpretacja Prawa i Proroków jest prawidłowa. Dlatego tak trudno było im uznać naukę Jezusa. Nie powinniśmy też ich zbyt surowo osądzać, bo każdy z nas jest trochę takim faryzeuszem. Gdy człowiek jest przekonany do swej interpretacji jakiegoś wersetu, czy doktryny, bardzo trudno pogodzić się z myślą, że możemy nie mieć racji. Dlatego tak ważne jest, żeby poznać interpretację Kościoła.

Dzięki obietnicy Jezusa danej Piotrowi, (Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Mt 16,18) możemy być pewni, że taka interpretacja, jaką znajdziemy w dokumentach soborowych, w papieskich encyklikach czy w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest prawdziwa. Każdy indywidualny człowiek może zostać zwiedziony przez kudłatego. On naprawdę jest inteligentniejszy i bardziej przebiegły od każdego z nas. Nie może jednak zwieść Kościoła, gdyż wtedy okazałoby się, że Jezus jest kłamcą. A to, jak wiemy, jest niemożliwe.

Czasy się zmieniły i teraz każdy, kto ma dostęp do Internetu ma także dostęp do tysięcy stronek, gdzie Słowo Boże jest przekręcane w najprzeróżniejszy sposób. Może brakuje powołań kapłańskich, ale z pewnością nie brakuje powołań papieskich. Czasem mam wrażenie, że każdy jeden chrześcijanin uważa właśnie siebie za nieomylnego interpretatora Słowa Bożego. Z jednej strony kilkadziesiąt tysięcy różnych denominacji, z drugiej "katolicy szwedzkiego stołu", sami wybierający sobie tylko te nauki i doktryny, które im "smakują". Ale Prawda jest tylko jedna i jest rzeczą obiektywnie istniejącą. Nie, pomyliłem się. Prawda nie jest rzeczą, jest Osobą:

Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (J 14,6)

Skoro jednak to Chrystus jest Słowem Bożym, a Kościół jest Jego mistycznym Ciałem, nie rozdzielajmy tych rzeczy. Tylko w Kościele odnajdziemy prawdziwą interpretację Słowa zawartego w Biblii, bo jest to (Słowo, Kościół i Biblia) jedno i to samo. Jest to sam Jezus. Każde inne podejście musi prowadzić do najdziwniejszych i sprzecznych ze sobą interpretacji. A nie jest to sprawa wcale błaha, bo chodzi o nasze usprawiedliwienie. Mylna interpretacja Biblii i złudna nauka może uniemożliwić osiągnięcie zbawienia. Dlatego o tym piszę i dlatego namawiam do poznania nauki Kościoła i czytania Katechizmu. Stawka jest wysoka, nie przegrajmy tej rozgrywki. Chodzi o nasze dusze.

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ