Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: hiob » 15-08-04, 01:00

Dzisiejsze (wigilijne) pierwsze czytanie, z Księgi Kronik mówi nam, że "Lewici nieśli Arkę Bożą na drążkach na swoich ramionach, jak przykazał Mojżesz zgodnie ze słowem Pana." Także niedzielne czytanie z Apokalipsy mówi o Arce Przymierza, jaka ukazała się Janowi podczas widzenia na wyspie Patmos. Słowa te przypomniały mi o czymś, z czym chciałbym się z Wami podzielić.

Maryja jest często nazywana "Arką Przymierza". Dzieje się tak dlatego, że jest Ona, tzn. Maryja, doskonałym spełnieniem archetypu tego mebla, znanego nam ze Starego Testamentu. Ta skrzynia drewniana, bogato zdobiona, zawierała w sobie, wg. Listu do Hebrajczyków, trzy rzeczy: Hbr 9,4b: " Znajdowało się w niej naczynie złote z manną, laska Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza." .

Manna, chleb, który Izraelici jedli na pustyni, podczas wyjścia z Egiptu, to archetyp Chleba Żywego. Jezus nam to sam powiedział: Jn 6,49-51: "Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata." Laska Aarona to symbol władzy kapłańskiej. Ale i tu List do Hebrajczyków nam pomaga, mówiąc wielokrotnie, kto jest prawdziwym Kapłanem na wieki: Hbr 4,14a: " Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego…" Tablice Przymierza to, rzecz Jasna, kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami, czyli ze Słowem Bożym. Ale żywym Słowem Bożym jest sam Jezus: Jn 1,14 "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy." .

Nie odkryłem tu, rzecz Jasna, Ameryki. Ten wybór do dzisiejszego czytania był świadomy. Już Ojcowie Kościoła zauważyli tą zależność. Chciałem jednak zwrócić uwagę na pewne konsekwencje tego faktu. Na znaczenie tego w naszym codziennym życiu, albo raczej naszym zrozumieniu pewnych prawd naszej wiary.

Pierwszy cytat, jaki zamieściłem, mówi, że Lewici nieśli Arkę na drążkach. Nie robili tego dlatego, że tak było wygodniej, ale dlatego, że za dotknięcie Arki Bóg karał śmiercią. Arka, nie tylko przez swoją zawartość, ale przede wszystkim przez obecność Ducha Świętego, który na Nią zstępował, była święta. Człowiek taki nie jest. Nie jesteśmy niepokalani. Dlatego to zetknięcie "sanctum" z "profanum" zawsze ma dramatyczne skutki. Albo "sanctum" jest sprofanowane, albo, gdy Święte jest Nieograniczone i Pełne i Doskonałe w swej świętości, to "profanum" nie przeżywa tego bliskiego spotkania.

Izraelici doskonale to rozumieli i Biblia jest pełna przykładów. Jest taka scena w Biblii doskonale nam to ilustrująca. Gdy podczas zawiłych losów Izraela Arka Przymierza dostała się w ręce wrogów, po jakimś czasie wracała do prawowitych właścicieli. Oddana, nawiasem mówiąc dobrowolnie, właśnie dlatego, że nawet ci, co do niej tylko zaglądali, przepłacili to życiem. Wracała Ona nie niesiona na drążkach przez Lewitów, ale wsadzona na wóz, ciągnięty przez woły. Szarpnęły one w pewnym momencie i Uzza podtrzymał Arkę, aby nie spadła na ziemię. Przepłacił to życiem. Możemy o tym przeczytać w 2 Sm 6,6-7 i 1 Kr 13,9-10.

Nam się często wydaje, że wystarczy robić to, co nam się wydaje dobre i słuszne, jest takie i w oczach Boga. Często jednak popełniamy wtedy taki grzech, jaki popełnili nasi prarodzice, Adam i Ewa. Ich grzech nie polegał na zjedzeniu jakiegoś owocu. Oczywiście, zgrzeszyli także nieposłuszeństwem wobec wyraźnego zakazu Boga, ale prawdziwy ich grzech, to fakt, że sami chcieli decydować, co jest dobre, a co złe.

W naszej współczesnej rzeczywistości spotykamy się z tym na co dzień. Wśród naszych braci i sióstr uważających się za dobrych chrześcijan argumentujących katolików, ale argumentujących do upadłego, że środki antykoncepcyjne są dobre, bo…, że klonowanie jest rzeczą pożyteczną, bo…, że zapłodnienie in vitro jest wspaniałą zdobyczą dla bezpłodnych kobiet, bo…Uzasadnić można niemalże wszystko i ja sam mógłbym podać kilka argumentów w obronie Uzzy. Ale Bóg wyraźnie powiedział, że Arki dotykać nie wolno: Lb 4,15: "Przy zwijaniu obozu, gdy Aaron i synowie jego skończą okrywać przedmioty święte i wszystkie przynależne do nich sprzęty, wtedy przystąpią Kehatyci, aby je ponieść. Nie wolno im jednak przedmiotów świętych dotykać; w przeciwnym razie umrą. Taką to służbę mają do spełnienia Kehatyci w Namiocie Spotkania." A Bóg wymaga od nas posłuszeństwa. Nie dlatego, że jest tyranem, ale dlatego, że jest kochającym Ojcem i wie lepiej od nas, co jest dla nas pożyteczne.

Chyba jednak muszę wrócić do tematu, czyli do Maryi. Naszej prawdziwej Arki Przymierza. I zbliżającej się rocznicy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. Maryja przez to, że zawierała w sobie Słowo, Prawdziwego Kapłana i Chleb Żywy i dlatego, że i na nią zstąpił Duch Święty (Łk1,35) musiała być czysta, święta i wolna od profanacji. Całe swoje życie. I fakt, że wszyscy jesteśmy dziećmi Ewy i w grzechu się rodzimy nic tu nie zmienia. Jeżeli Wszechmogący Bóg może drewnianą skrzynię, nawet jak jest ona pozłocona, uczynić świętą, na pewno może uczynić Świętą i Niepokalaną Kobietę, która jest nie tylko Jego córką, dzieckiem, jak każdy z nas, ale także Oblubienicą i Matką Jego jedynego Syna.

A co z takimi wersetami, jak te o "braciach Jezusa" i ten mówiący, że Józef nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna? Czy one nie mówią wyraźnie, że Maryja później miała "normalne" małżeństwo z Józefem?

Zdaniem Kościoła, teologów i moim nie. Z wielu względów. Po pierwsze Bóg jest wierny. Jeżeli jest On oblubieńcem Maryi, jest nim aż do śmierci. A ponieważ jest On nieśmiertelny, jest nim nadal. Po drugie słowo "brat" ma inne znaczenie w językach używanych na wschodzie, niż w polskim czy angielskim. Oznacza on i kuzyna i współplemieńca i dalszego krewnego. Wiemy np., że Lot był siostrzeńcem Abrahama a Biblia nazywa go jego bratem. Zresztą nawet w naszym języku, gdy mówimy o "braterstwie" rozumiemy to szerzej, niż związek między braćmi-dziećmi jednej matki. Poza tym wiemy na pewno, że przynajmniej niektórzy z "braci" Jezusa są synami innej kobiety. Wyjaśnia to na przykład Katechizm Kościoła Katolickiego w paragrafie 500: "Niekiedy jest wysuwany w tym miejscu zarzut, że Pismo święte mówi o braciach i siostrach Jezusa. Kościół zawsze przyjmował, że te fragmenty nie odnoszą się do innych dzieci Maryi Dziewicy. W rzeczywistości Jakub i Józef, "Jego bracia" (Mt 13, 55), są synami innej Marii, należącej do kobiet usługujących Chrystusowi, określanej w znaczący sposób jako "druga Maria" (Mt 28,1). Chodzi tu o bliskich krewnych Jezusa według wyrażenia znanego w Starym Testamencie."

A co z tym wersetem: "lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus." ? (Mt 1,25) To zdanie nic nam nie mówi o tym, co Maryja robiła po narodzinach Jezusa. Ważne było wg św. Mateusza, żeby podkreślić fakt Jej dziewictwa w momencie narodzin Jezusa, nic on tu nie mówił o dalszych latach jej małżeństwa. Sformułowanie to wcale też nie musi sugerować niczego, jak widać to na innym przykładzie z Biblii. Pamiętacie powrót Arki do Izraela, o którym wcześniej pisałem? Król Dawid, który tę Arkę odzyskał, tak się cieszył, że fikał z radości przed Arką koziołki. Słowo użyte przez natchnionego autora jest tym samym, nawiasem mówiąc, jakiego użył św. Łukasz, mówiąc o Janie Chrzcicielu, który "podskoczył" w łonie świętej Elżbiety, gdy ją odwiedziła Maryja, ta prawdziwa Arka Przymierza. Podskakującego króla widziała jego żona, Mikal i wzgardziła nim. Wydawało jej się, że nie przystoi wielkiemu królowi robić z siebie publicznie pajaca. Ale Bóg był zapewne innego zdania, Jemu publiczne okazywanie naszej miłości i radości i procesje nie przeszkadzają. Przeszkadzają Mu natomiast ci, którzy się tego wstydzą i tych, którzy Boga wielbią. Ukarał więc Mikal. Nie mogła mieć ona dzieci, co zawsze było przekleństwem. Ale Biblia używa ciekawych słów: " Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci." 2 Sm 6,23. Tym, którzy uważają, że takie sformułowanie sugeruje, że coś się później musiało wydarzyć chciałbym tylko powiedzieć, że Mikal nie miała czwórki dzieci po swej śmierci. Nie miała nawet jednego.

Innym ważkim argumentem jest właśnie ten przykład z Arką Przymierza i Uzzą. Jeżeli przyjmiemy, a trudno tego nie uczynić, że Maryja jest prawdziwą Arką Przymierza, to już z tego faktu wynika, że pozostała Ona Czysta. Święty Józef doskonale wiedział, na jakie małżeństwo się decyduje i komu będzie opiekunem. Gdy Maryja zapytała: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" to nie znaczyło, że nie wiedziała, skąd się biorą dzieci. To XXI-wieczna nastolatka, mieszkanka wielkiego miasta, może nie wiedzieć. Przynajmniej taka, którą rodzice kontrolują, co ogląda w TV i przez internet. Ale dziewczyna mieszkająca w malutkim miasteczku, wśród pasterzy i zwierząt, 2 tysiące lat temu, musiała widzieć naturalny porządek rzeczy. Jej zdziwienie wynikało z innego faktu. Z tego, że ona już ofiarowała swe dziewictwo Bogu i Józef o tym wiedział. Także ten werset to nam potwierdza: "Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie." (Mt 1,19). Gdyby Święty Józef myślał, że Maryja nie była mu wierna, nie oddalałby jej potajemnie. Jeżeli był on człowiekiem sprawiedliwym, a mówi nam to Biblia, to wypełniłby prawo. Postępowanie przeciw Prawu jest grzechem, a nie uczynkiem sprawiedliwym. Święty Józef dowiedziawszy się, że Maryja poczęła dziecko uwierzył i musiał się poczuć niegodnym bycia ojczymem Wcielonego Boga i dlatego chciał Maryję odesłać do rodziny. Dopiero jak anioł Pański w widzeniu powiedział mu, żeby się nie bał, oddalił od siebie tę myśl.

Pisałem też wcześniej, że Biblia używa tego samego słowa na określenie podskakującego z radości króla Dawida i Jana Chrzciciela. Warto porównać te dwie sceny: Jedna to powracająca Arka Przymierza do Izraelita, a druga to ta prawdziwa Arka Przymierza, ta z wizji umiłowanego ucznia Jezusa, świętego Jana, którą opisał w Apokalipsie, rozdziały 11i 12, Maryja przychodząca do domu Najwyższego Kapłana, Zachariasza i jego żony Elżbiety.

Porównując rozdział 6. drugiej Księgi Samuela i rozdział 1. Ewangelii Łukasza natrafiamy na więcej słów identycznych , lub bardzo podobnych. Czasem tracimy je w tłumaczeniu, ale ci egzegeci, którzy badają Pismo w oryginalnych językach zauważają te podobieństwa. Jak to, że Dawid wstał i poszedł do Judy (w.2) i Maryja wstała i udała się do pewnego miasta w pokoleniu Judy. (w.39); Dawid się dziwił, jak Arka Pana może przyjść do niego (w. 9) i Elżbieta się dziwiła, że Matka jej Pana ją odwiedziła (w.43); Arka trafiła do domu Obed-Edoma (w.10) i Maryja weszła do domu Zachariasza (w.40); Dawid sprowadził Arkę "z wielką radością" (w.12) i Maryi duch radował się w Bogu (w.47); Dawid prowadził Arkę wśród radosnych okrzyków (w.15) i Elżbieta krzyknęła, gdy Duch Święty ją napełnił na widok Maryi (w.42). I ten tańczący król Dawid w wersecie 16. w 2.Księdze Samuela i Jan Chrzciciel w wersecie 41. Ewangelii Łukasza. I jeszcze jedno podobieństwo: Arka Przymierza pozostawała w domu Obed-Edoma trzy miesiące (w11) i Maryja pozostawała w domu Elżbiety trzy miesiące (w56).

Wróćmy jeszcze na chwilkę do Apokalipsy Świętego Jana. Czasami spotykam się z zarzutem, że to, o czym mówi Jan pod koniec 11 rozdziału, ta wizja Arki, a początek 12, Niewiasta w koronie z 12 gwiazd, to dwie różne rzeczy. Cóż, pozwolę się nie zgodzić z taką interpretacją. Jest ku temu kilka przyczyn i nie wszystkie tu uwzględnię, ale na parę chciałem zwrócić uwagę.

Przede wszystkim podział na rozdziały i numerowanie wersetów jest znacznie późniejsze, niż sama Biblia. Podział na rozdziały nie pochodzi od Jana. On pisał o Niewieście tuż po tym, jak napisał o wizji Arki, więc wydaje się naturalną rzeczą, że to tę Arkę opisuje dalej. Po drugie nie możemy zapominać czym była Arka Przymierza dla Żydów 2 tysiące lat temu. Był to najświętszy obiekt w ich całej historii. W świątyni przechowywana była w najświętszym miejscu, do którego tylko Najwyższy Kapłan miał dostęp raz w roku. Miejsce to było tak święte, że kapłanowi przywiązywano sznurek do nogi, aby w razie nagłej śmierci móc go wyciągnąć stamtąd, nie narażając się samemu na śmierć. A nagła śmierć groziła kapłanowi, gdyby w grzechach wstąpił do tego miejsca. Tylko, że w czasach Jezusa tej Arki już nie było. Najświętsze miejsce w świątyni nie zawierało jej od kilkuset lat. Była ona ukryta w górach, ale już nikt nie pamiętał gdzie. I nieprawdą jest, że Indiana Jones ją odnalazł. Arki Przymierza , tej drewnianej, nie ma do dzisiaj. Gdy więc Jan napisał, że ją zobaczył w swej wizji, każdy Żyd zatrzymał oddech, pełen napięcia i niedowierzania, czekając na dalsze słowa Jana. Ale dalsze słowa nie były o skrzyni, ale o Niewieście. Nie dlatego, że Jan zlekceważył wizję Arki i przeszedł do czegoś innego. On opisując Niewiastę, która porodziła Syna, opisuje tę Arkę.

W niebie jedyną rzeczą uczynioną ręką ludzką są Rany Pana Jezusa. Nie ma tam mebli przytarganych z ziemi, ani żadnych naszych innych "skarbów". Nawet takich jak ta drewniana Arka Przymierza. Jedyną Arką Przymierza, jaka tam jest, jest Królowa Niebieska, Niewiasta obleczona w wieniec z dwunastu gwiazd, Matka naszego Boga i Zbawiciela, Maryja.

Nie każdy dogmat, którego nas uczy Kościół, musi być wyraźnie określony w Biblii. To nie nasz Kościół jest w Biblii zakorzeniony i z Niej wyrasta, ale Biblia jest dzieckiem Kościoła. Ale czasem warto zobaczyć, że i te dogmaty, które nie są wyraźnie w Biblii napisane, są w niej ukryte w sposób typologiczny. W końcu dogmat to nic innego, niż, jak mówi kardynał Ratzinger, nieomylna interpretacja Pisma Świętego. I wszyscy chrześcijanie zgadzają się, że dogmat o Trójcy Świętej jest prawdziwy. Gdy ktoś go neguje, automatycznie przestaje być chrześcijaninem, mimo, że Biblia słów "Trójca Święta" nigdy nie używa. Byłoby wspaniale, gdybyśmy wszyscy zjednoczyli się wokół innych dogmatów, takich jak Niepokalane Poczęcie i Wniebowstąpienie. Nie dlatego, że uczy ich Kościół Katolicki, ale dlatego, że są prawdziwe. I wszyscy możemy wiele skorzystać z tradycji Kościoła, z nauki Ojców Kościoła i wielowiekowej pracy teologów i egzegetów nad depozytem Wiary zostawionym nam przez Jezusa. Nie ma potrzeby po dwudziestu wiekach chrześcijaństwa odcinać się od jego korzeni i odkrywać na nowo prawd znanych od dawna. Tym bardziej, że jak od tych korzeni się odetniemy, łatwo popełnić błędy, lub nie zauważyć pewnych prawd przekazanych nam w tym depozycie wiary.
Ostatnio zmieniony 10-11-09, 05:24 przez hiob, łącznie zmieniany 3 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
niebieski
Przyjaciel forum
Posty: 54
Rejestracja: 24-05-08, 13:42
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: niebieski » 20-08-09, 16:25

Niedawno 'popełniłem' podobny tekst. Myślę, Hiob, że jest jakiś uzupełnieniem Twojego, sprzed pięciu laty. Ten tekst, choć z konieczności powtarza pewne poruszone przez Ciebie punkty, jest spojrzenie na Maryję, jako Arkę Przymierza, z trochę innej strony, i skoro uznałeś, że warto ten tekst udostępnić na forum, podaję do niego link: http://niebieski519.blox.pl/2009/08/Ark ... e-NMP.html

Tekst ten wywołał dyskusję na forum protestanckim. Oto link: http://www.nazawsze.webd.pl/forum/viewt ... =1105#1105
Ostatnio zmieniony 20-08-09, 16:32 przez niebieski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: hiob » 20-08-09, 20:20

Dzięki, niebieski. A mógłbyś go nam tu skopiować i wkleić? Nie każdy lubi klikać na linki, a myślę, że warto go tu zamieścić. To znaczy zależałoby mi na tym, bo jestem zazdrosny, że na Twoim blogu jest, a u nas go nie ma. :mrgreen: Z góry dziękuję ;-)
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
niebieski
Przyjaciel forum
Posty: 54
Rejestracja: 24-05-08, 13:42
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: niebieski » 20-08-09, 23:16

Proszę bardzo: :-)

Stary Testament zawiera w sobie zapowiedzi, których wypełnienie przynosi Nowy Testament. Św. Paweł pisze w Liście do Rzymian, Adam "jest typem Tego, który miał przyjść" (5, 14). Inaczej mówiąc Jezus Chrystus jest nowym Adamem. Adam jest nazwany ‘typem’ od greckiego τύπος (czyt.: typos). Jezus jest zaś antytypem. ‘Typowi’ w Starym Testamencie odpowiada ‘antytyp’ w Nowym Testamencie.

Innym tego przykładem jest zdanie z Pierwszego Listu św. Piotra: Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa (3, 21). Polskie słowo ‘wzór’ jest tłumaczeniem greckiego słowa: ἀντίτυπος (czyt. antitypos). Wody potopu są ‘typem’, woda chrztu jest ‘antytypem’.

Stary Testament zawiera wiele takich typów, których wypełnienie poznajemy w Nowym Testamencie. Jeden antytyp może mieć wiele typów. Dla przykładu Jezus Chrystus jest antytypem, który ma wiele typów w Starym Testamencie. Typem Jezusa jest nie tylko Adam, ale także Mojżesz, Salomon, Jozue, Elizeusz itp. Typami były nie tylko osoby, ale także przedmioty materialne, np. manna była zapowiedzią czyli typem Eucharystii. Przedmioty materialne jako typy zapowiadały antytypy, które są przedmiotami lub osobami. Świątynia Jerozolimska zapowiadała inną świątynię czyli Ciało Jezusa (por. J 2, 19-21). Laska Aarona, która reprezentowała pierwszego arcykapłana (typ) wskazywała na Jezusa Chrystusa, jako Najwyższego Kapłana Nowego Przymierza (antytyp).

Typy były ułomne i niedoskonałe, a często grzeszne. Ich wypełnienie jest doskonałe. Antytypy przewyższają typy w porządku łaski, jak niebo góruje nad ziemią (por. 1 Kor 15, 45-49).

W tym tekście chcę napisać o Maryi, Matce Pana, która przez autorów Nowego Testamentu została przedstawiona jako antytyp Arki Przymierza. Nie zostało napisane to w sposób wyraźny, a raczej ukryty, dlatego nie od razu daje się to zauważyć przy lekturze Pisma św., tym bardziej, że znakomita większość z nas nie czyta Biblii w oryginale, a czytając nawet najlepsze tłumaczenia, nie jest to takie łatwe do zauważenia.

Zacznijmy od tego, co Stary Testament mówi o Arce Przymierza. Została ona sporządzona na polecenie Boga. Mojżesz otrzymał polecenie zbudowania Arki według wzoru, który Pan Bóg mu ukazał na górze (por. Wj 24, 9; Dz 7, 44; Hbr 8, 5). Chodzi oczywiście o górę Synaj, na której Pan Bóg dał Mojżeszowi Dziesięć Przykazań.

Arka Przymierza zwana była również Arką Świadectwa, Arką Bożą, Arką Jahwe lub Arką Pana. Opis Arki podaje Wj 25, 10-16: Długość będzie wynosiła dwa i pół łokcia; jej wysokość półtora łokcia i jej szerokość półtora łokcia. I pokryjesz ją szczerym złotem wewnątrz i zewnątrz, i uczynisz na niej dokoła złote wieńce. Odlejesz do niej cztery pierścienie ze złota i przymocujesz je do czterech jej krawędzi: dwa pierścienie do jednego jej boku i dwa do drugiego jej boku. Rozkażesz zrobić drążki z drzewa akacjowego i pokryjesz je złotem. I włożysz drążki te do pierścieni po obu bokach arki celem przenoszenia jej. Drążki pozostaną w pierścieniach arki i nie będą z nich wyjmowane. I włożysz do arki Świadectwo, które dam tobie.

Według Fausset’s Bible Dictionary: Arka została wykonana nie z drewna dębowego czy cedrowego, najlepszych drzew Ziemi Świętej, ale z drzewa akacjowego – drzewa rosnącego na pustyni. Drewno cedrowe było użyte do budowania świątyni jerozolimskiej. W ciernistym krzewie (dosł.: w cierniu przekleństwa człowieka) anioł przymierza ukazał się Mojżeszowi, aby pobłogosławić człowiekowi; z drewna ciernistego drzewa została zbudowana Arka Przymierza, typiczne źródło błogosławieństwa.

Arka Przymierza zawierała w sobie ‘Świadectwo’ czyli tablice Dziesięciu Przykazań (Wj 25, 16), złote naczynie z manną (Wj 16, 34) i laskę Aarona, która zakwitła (Lb 17, 25). Potwierdza to również Hbr 9, 4.

W czasach Starego Testamentu Arka Przymierza była najświętszym przedmiotem w całym wszechświecie. Poza kapłanami, którzy jedynie byli upoważnieni do jej przenoszenia, nikt z ludzi nie mógł ją dotknąć. Uzza, który dotknął Arki, zginął na miejscu. Nikt, poza najwyższym kapłanem, nie mógł zaglądać do środka Arki. Kiedy Arka została przechwycona przez Filistynów (1 Sm 4, 1-11), w Bet-Szemesz zginęło 70 ludzi (według Biblii Tysiąclecia; tekst hebrajski podaje liczbę: 50 070), gdyż zaglądali do jej środka (1 Sm 6, 19). Arka Przymierza szła na czele ludu wybranego w ich wędrówce przez pustynię, a lud postępował za nią w odległości ok. 2 000 łokci (Joz 3, 4). Arka była przykrywana, kiedy stała w przybytku (Wj 40, 21); zakrywano ją także, kiedy udawano się w drogę (Lb 4, 5-6).

Arka Przymierza była szczególnym miejscem obecności Bożej pośród ludu wybranego i objawienia się Jego chwały. Kiedy Mojżesz ukończył budowę wszystkich obiektów i sprzętów liturgicznych, które polecił mu Pan Bóg (Wj 40, 33), w następnych dwóch wersetach czytamy: Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek. Dlatego, kiedy Arka została zabrana przez wrogów, było to równoznaczne z tym, że "chwała Pańska opuściła Izrael" (1 Sm 4, 21-22). To, co stało się pod górą Synaj w dzień ukończenia konstrukcji Namiotu Spotkania i przybytku, zostało powtórzone w dzień poświęcenia świątyni Jerozolimskiej zbudowanej przez Salomona, jak jest napisane w Drugiej Księdze Kronik 7, 1-2: Skoro Salomon zakończył modlitwę, spadł ogień z nieba i strawił całopalenie oraz żertwy, a chwała Pańska wypełniła dom. Kapłani nie mogli wejść do domu Pańskiego, ponieważ chwała Pańska napełniła dom Pański. W drugiej świątyni, która została zbudowana na miejsce zniszczonej świątyni Salomonowej, nie było Arki Przymierza, i nie czytamy o manifestacji ‘chwały Pana’.

Ojcowie Kościoła i św. Tomasz z Akwinu widzieli w Arce Przymierza symbol Chrystusa.: Antytyp Arki – Chrystus idzie na czele ludu, który odkupił, prowadząc go przez pustynię tego świata do niebieskiej ziemi obiecanej; jak Arka była w niewoli filistyńskiej, tak Chrystus był zatrzymany na krótki czas w grobie, ale chwalebnie zmartwychwstał; i jak Arka Przymierza została sprowadzona do świątyni, którą dla niej wybudował Dawid na Syjonie, tak samo przy wniebowstąpieniu Chrystusa rozległ się chwalebny hymn: ‘Bramy, podnieście swe szczyty i unieście się, prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały’ (Ps 24, 7). Każdy Dagon musi upaść przed Nim na twarz już teraz (1 Sm 5, 1-4), bo nawet w czasie Jego czasowego zstąpienia do Otchłani moce ciemności musiały uznać Jego wyższość i oddać Mu pokłon (Kol 2, 14; Mt 27, 50-54). Jak Arka przyniosła błogosławieństwo dla domu Edoma, tak Chrystus jest źródłem prawdziwego błogosławieństwa (Fausset’s Bible Dictionary).

Arka Przymierza jest też zapowiedzią Matki Pana. Oto kilka zestawień tekstów Starego i Nowego Testamentu pokazujących, że związek typ – antytyp pomiędzy Arką Przymierza, a Maryją, Matką Pana był zamierzony przez natchnionych autorów.

[center]Stary Testament – typ podpunkt a)
Nowy Testament – antytyp - podpunkt b)
[/center]
  • 1. a) Arka Przymierza zawiera trzy typy (zapowiedzi) Jezusa: mannę, laskę Aarona (pierwszego najwyższego kapłana)
    i tablicę Dziesięciu Przykazań (Prawo)

    b) Maryja nosiła w swoim ciele wypełnienie tych typów. Jezus jest prawdziwą manną z nieba (J 6, 32), prawdziwym Najwyższym Kapłanem (Hbr 3, 1) i dawcą Nowego Prawa (np. Mt 5)

    2. a) Szekina, reprezentująca Ducha Świętego spoczywała na Namiocie Spotkania i wypełniała przybytek. I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek (Wj 40, 35). Greckie tłumaczenie Starego Testamentu, LXX, oddaje słowo: "spoczywała" przez odpowiednią formę czasownika: ἐπισκιάζω

    b) "Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym (Łk 1, 35). Greckie słowo, które zostało przetłumaczone przez BT jako "osłoni", to odpowiednia forma czasownika: ἐπισκιάζω.
Szekina (od hebr.: ‘szakan’ – mieszkać, nie występuje w hebrajskim Piśmie św., ale jest w targumach, czyli aramejskich tłumaczeniach ST) jest to widzialna manifestacja Bożej obecności w obłoku i słupie ognia. Towarzyszyła ona Izraelowi w wędrówce przez pustynię, była widoczna nad Arką Przymierza, w świątyni Salomona, ale brakowało jej w drugiej świątyni. Prorocy zapowiadali powrót ‘chwały Bożej’ w czasach Mesjasza (Ag 1, 8; Za 2, 14).
  • 3. a) Dawid tańczył i podskakiwał przed Arką w czasie procesji do Jerozolimy (2 Sm 6, 14-16)

    b) Kiedy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, Jan Chrzciciel podskoczył z radości w łonie matki (Łk 1, 41.44).

    4. a) Po manifestacji Bożej potęgi działającej przez Arką, Dawid zawołał: Jakże przyjdzie do mnie Arka Pańska? (2 Sm 6, 9).

    b) Po objawieniu Elżbiecie prawdziwego powołania Maryi, i poznając, że Ona nosi Boga w swoim łonie, Elżbieta zawołała: A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie (Łk 1, 43)?

    5. a) Arka Pańska pozostawała w domu Obed-Edoma z Gat przez trzy miesiące (2 Sm 6, 11).

    b) Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu (Łk 1, 56).
Arka pozostała w świątyni zbudowanej przez Salomona przez około 400 lat, aż do upadku Jerozolimy w 586 r. przed Chrystusem. Arka nie była wymieniona pośród łupów wywiezionych do Babilonu. Po zniszczeniu świątyni Salomona, Arka Pana zaginęła. Według 2 Księgi Machabejskiej 2, 4-8, Arka Przymierza i Namiot Spotkania zostały z polecenia Bożego zabrane przez proroka Jeremiasza i wyniesione na górę Nebo, tam ukryte w jednej z pieczar. Tam pozostanie ona, aż do czasu przepowiedzianego przez proroka: Miejsce to pozostanie nieznane, aż Bóg na powrót zgromadzi swój lud i okaże mu miłosierdzie (2 Mch 2, 7). (Jest to ta sama góra, z której Pan Bóg ukazał Mojżeszowi Ziemię Obiecaną.)

W Ap 11, 19 Jan widzi Arkę w niebieskiej świątyni. W ten sposób proroctwo Jeremiasza zostało wypełnione. Wizja Arki przechodzi bez żadnych pośrednich elementów w wizję ‘kobiety, ubranej w słońce’ (Ap 12, 1). Kim jest owa ‘kobieta’? Niektórzy chcą tu widzieć uosobienie ludu Bożego w odniesieniu do ludu wybranego Starego Testamentu i Kościoła. Pewne zdania w Ap 12 zdają się to potwierdzać. I były takie próby interpretacji w historii Kościoła. Nie można jednak zgodzić się z taką interpretacją, jeśli całkowicie wyklucza ona indywidualne rozumienie ‘niewiasty’ z Ap 12, 1.

Co potwierdza indywidualne rysy ‘kobiety’ z Ap 12, 1? Jest to Matka Mesjasza zapowiedziana w Iz 7, 11.14 i Mi 5, 2 i w innych miejscach ST. Jako postać indywidualna, i jaka taka, tą ‘kobietą’ z Ap 12, 1 może być tylko Maryja, ponieważ Ona jest ‘brzemienna’ (12, 2) i Tą, która rodzi Mesjasza: I porodziła Syna - Mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu (Ap 12, 5).

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: hiob » 20-08-09, 23:31

Niebieski, dziękuję. :-D A ja właśnie się męczę nad tekstem o Królowej - Matce. Pojutrze Jej święto, więc bym coś chciał na ten temat napisać. Co prawda w tekście o Maryi - pośredniczce już było na temat tego urzędu, ale nie zaszkodzi napisać jeszcze raz. ;-)

PS. Już jest: viewtopic.php?p=15828#15828
Ostatnio zmieniony 21-08-09, 03:18 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
niebieski
Przyjaciel forum
Posty: 54
Rejestracja: 24-05-08, 13:42
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: niebieski » 03-09-09, 01:04

W uroczystość Wniebowzięcia NPM Kościół daje do odczytania w czasie Mszy św. jako pierwsze czytanie fragment z Apokalipsy. Oto początek tego czytania: Potem Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni, a nastąpiły błyskawice, głosy, gromy, trzęsienie ziemi i wielki grad. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia (Ap 11, 19 - 12, 2).

Komentator wpisu na moim blogu ( http://niebieski519.blox.pl/2009/08/Ark ... e-NMP.html ) zwrócił uwagę na "bóle rodzącej". W Piśmie św. nie ma o cierpieniach porodowych Maryi; podobnie tradycja wskazuje, że bóle porodowe były skutkiem grzechu pierworodnego, więc należałoby się spodziewać, że Maryja, wolna od grzechu pierworodnego nie powinna takowych odczuwać. Czy nie jest więc błędem odnosić tekstu z Apokalipsy do Matki Pana? Bardzo słuszne spostrzeżenie. Jak więc to pogodzić? Jeśli Kościół widzi w Niewieście z Ap 12, 1-6 Maryję, to jak wytłumaczyć Jej "bóle i męki rodzenia"?

Pewną pomoc znajduję w wskazówce znalezionej w przeczytanej przed laty książkę o Matce Bożej. Jej autor potwierdza te tradycyjne opinie: Maryja nie cierpiała rodząc Jezusa, cierpiała natomiast pod krzyżem widząc cierpienie Syna i nie mogąc Mu pomóc. Według tego autora Maryja cierpiała bóle porodowe stając się duchową matką Jego braci. To właśnie z krzyża Pan daje swej Matce umiłowanego ucznia za syna, a jemu daje swą Matką za matkę. Ten godziny pod krzyżem to bóle porodowe Matki rodzącej nie tylko "umiłowanego ucznia", ale każdego wierzącego w Jej Syna. Kościół od starożytności widział w umiłowanym uczniu każdego wyznającego wiarę w Jezusa. Maryja nie cierpiała rodząc Jezusa, Ona cierpiała "rodząc" nas.

Czytamy o tym w Ewangelii według św. Jana: A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 25-27). Możemy tu zauważyć analogię pomiędzy dziełem stworzenia, a dziełem odkupienia. Tak jak stworzenie zostało uwieńczone stworzeniem człowieka i danie mu odpowiedniej pomocy - kobiety, tak samo dzieło odkupienia zostało daniem umiłowanemu uczniowi matki. W następnym wersecie czytamy, że potem Jezus był świadom, że wszystko się dokonało (19, 28). Danie Matki za matkę umiłowanemu uczniowi a Matce umiłowanego ucznia za syna było uwieńczeniem dzieła odkupienia.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku. Propozycja autora wspomniane książki (niestety nie pamiętam tytułu) nie rozwiązuje naszych trudności związanych z odniesieniem cytowanego tekstu z Księgi Apokalipsy do Matki Pana. Bo trochę dalej czytamy: I porodziła Syna - Mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu (Ap 12, 5). Z kontekstu widać, że chodzi o narodziny Jezusa, nie zaś duchowe narodziny Jego uczniów. Jak zatem wyjaśnić cierpienia Niewiasty, o których mowa w Ap 12, 2?

Myślę, że poniższe tłumaczenie wyjaśnia ten problem. Maryja nie cierpiała rodząc Jezusa w Betlejem, ale cierpiała pod krzyżem. Po śmierci i zmartwychwstaniu Pan przychodzi do uczniów i mówi: Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: ‘Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi’ (Mat 28, 18). Jezus otrzymał władzę w niebie i na ziemi, po tym jak oddał swe życie w ofierze za nas i kiedy je odzyskał przez zmartwychwstanie. Jest to wypełnienie się słów proroka Izajasza: Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców (Iz 53, 10-12).

Pan Jezus przez narodzenie w Betlejem stał się jednym z nas - “Bogiem z nami". Królem, Tym, który "rózgą żelazną będzie pasł narody" stał się dopiero przez ofiarniczą śmierć (do której odnoszą się bóle porodowe Niewiasty z Ap 12, 2) i chwalebne zmartwychwstanie. Maryja pod krzyżem rodzi nie Jezusa-Dziecię, ale Króla-Sędziego, który z mocą będzie sprawował władzę nad narodami i będzie "pasł je rózgą żelazną".
Ostatnio zmieniony 03-09-09, 01:54 przez niebieski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: hiob » 03-09-09, 02:57

Dzięki, niebieski. Może warto jeszcze przypomnieć w tym kontekście inną rzecz, może niebezpośrednio związaną z tematem, ale jednak jakoś spokrewnioną. Protestanci wrogo nastawieni do Kościoła zarzucają nam, że wierzymy, że Maryja była bez grzechu, a ból przyszedł na świat w wyniku grzechu. Zatem gdyby była niepokalanie poczęta, nie miała grzechu pierworodnego i nie popełniła żadnego osobistego, to nie powinna być zdolna do odczuwania bólu.

Jednak takie stwierdzenie jest łatwe do obalenia, bo wiemy z całą pewnością, że Jezus odczuwał ból. A przecież wszyscy się zgadzają, że On nie miał żadnego grzechu. Zatem, wynika z tego, że przez grzech Adama ból stał się rzeczywistością, która dotyka każdego żyjącego na tym świecie. Niezależnie od tego, czy on sam popełnił grzech osobisty i czy miał grzech pierworodny.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Malroth
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 08-11-09, 20:27
Lokalizacja: Kraków

Wniebowzięcie - czemu to dogmat?

Post autor: Malroth » 09-11-09, 17:47

To mój pierwszy post tutaj, więc wypada mi chyba przedstawić swój "profil religijny". A weić jestem przede wszystkim chrześcijaninem, a dokładniej katolikiem, choć to ostatnie coraz bardziej na mnie ciąży. Dostałem pełny Katechizm KK i byłem trochę przerażony szczegółowością wykładanej w nim wiary. W porównaniu z Nowym Testamentem, który powinien być głównym źródłem wiary (tak myślę), wiedza wyłożona w KKK jest sucha, pełna gróźb i miejscami z treści wieje bajką ("...i ludzie w to kiedyś wierzyli... a może jeszcze wierzą?"). Szczególnie przeszkadza mi dogmat o wniebowzięciu Marii. No wszystko jeszcze jakoś zniosę, ale przesadą wydawało mi się zmuszanie mnie do wierzenia w coś, na co wskazują tylko poszlaki. Zainteresowałem się, kto to w ogóle wymyślił i dość dużo dowiedziałem się z konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus Piusa XII. W niej zostaje ustanowiony dogmat wiary:
Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony, ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY.
Największą część dokumentu zajmuje argumentacja i uzasadnienie dogmatu - czyli to co mnie interesowało. Jednak argumentację papieża uważam za słabą. Żeby nie zanudzać cytatami, proponuję zajrzeć do tego dokumentu, jest dość krótki i treściwy (jakieś 10 stron). Pius XII uzasadnia poprawność dogmatu m.in. tym, że wiele hierarchów Kościoła ma takie samo zdanie jak on (a niechby się spróbowali sprzeciwić!), a poza tym już się tak przyjęło. No i wiele obiektów sakralnych i parafii jest pod wezwaniem Wniebowzięcia... itd.

No i jeszcze jedno... fragment konstytucji z podrozdziału "Publikacja dogmatu i sankcje":
Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu cośmy określili przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej.
Czyli że co? Jestem wykluczony z Kościoła, bo nie wierzę w legendę? Przecież jest tyle WAŻNYCH aspektów wiary, wierzę we wszystko, ale z powodu takiej drobnostki nie jestem mile widziany w Kościele? A co z tymi, którzy w to nie wierzyli wcześniej, przed ustanowieniem dogmatu? Mają zostać zbawieni, a ja nie? Skąd w ogóle pewność, że Ojcowie Kościoła w to wierzyli? Może część z nich w ogóle na taki pomysł by nie wpadła.

Ale może jest dla mnie jakaś nadzieja... przecież ja tylko...
Niech więc nikt z ludzi nie odważy się naruszać tekstu tego Naszego orzeczenia, ogłoszenia i określenia, ani też w niebacznej zuchwałości sprzeciwiać się mu i przeciwdziałać. Gdyby jednak ktoś spróbował się na to odważyć, niech wie, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Jego Apostołów Piotra i Pawła.
:shock: :shock: :shock:

Saileh
Przyjaciel forum
Posty: 359
Rejestracja: 18-08-09, 17:27
Lokalizacja: Ożarów Maz

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: Saileh » 09-11-09, 23:27

Pocz±tkowo dowodzenie faktycznie tak wygl±da. Pó¼niejsz± czê¶æ jednak ca³kowicie pomijasz.
Zdziwi³bym siê, gdyby¶ mówi³ nam o krótko¶ci tego dzie³a i jednocze¶nie omija³ niektóre fragmenty aby szybciej skoñczyæ czytanie.

Przede wszystkim na pocz±tek warto wyja¶niæ, ¿e absolutnie nie mamy tutaj do czynienia z legend±. "Powszechne prze¶wiadczenie" nie jest dowodem wystarczaj±cym do uznania jakiej¶ prawdy, ale z drugiej strony, nawet samo ono jest czym¶ du¿o wiêkszym od legendy. Szczególnie, kiedy to prze¶wiadczenie nie jest jakim¶ nag³ym zjawiskiem, ale wynika z Tradycji Ko¶cio³a. Musisz uwzglêdniæ to jak wygl±da³a sytuacja przez wszystkie wieki. Je¿eli kto¶ zacz±³by g³osiæ naukê, która wcze¶niej by³a nieznana, co¶ nosz±cego wyra¼ne znamiona nowo¶ci, to zosta³by po prostu odrzucony przez Ko¶ció³ i przez papie¿a. Jedn± z bardzo istotnych rzeczy by³o zawsze zachowanie czystej Tradycji - je¿eli kto¶ g³osi³ z³e nauki, to by³ najpierw odrzucany przez aposto³ów, kiedy ¿yli, potem przez uczniów aposto³ów - ogólnie przez wszystkie wieki biskupi i papie¿ bronili Tradycji przed zniszczeniem, albo zanieczyszczeniem.

Potem pojawia siê analiza tekstów Pisma ¦wiêtego i analiza Teologiczna. Uwa¿anie tego za legendê jest co najmniej drobn± pomy³k±.

Bardzo mnie zreszt± zainteresowa³ ten fragment twojej wypowiedzi:
Pius XII uzasadnia poprawno¶æ dogmatu m.in. tym, ¿e wiele hierarchów Ko¶cio³a ma takie samo zdanie jak on (a niechby siê spróbowali sprzeciwiæ!), a poza tym ju¿ siê tak przyjê³o.
Jest to drobny brak realizmu, aby w czasach, kiedy ka¿da drobna decyzja papie¿a mo¿e (i kilka razy tak siê dzia³o) zostaæ skomentowana przez ca³y ¶wiat, w³±cznie z "katolickimi" hierarchami i ksiê¿mi, czego skutkiem bêd± zmasowane próby wywierania presji aby "papie¿ nie podskakiwa³" i dostosowa³ swój program do jednej z ca³ego mnóstwa ruchów "katolickich", "ultrakatolickich" "¶wieckokatolickich" o tych, które nawet oficjalnie nie s± cz³onkami Ko¶cio³a i s± np ateistami albo protestantami nie wspominaj±c.
Ps 18,29 Bo Ty, Panie, każesz świecić mojej pochodni:
Boże mój, oświecasz moje ciemności.

http://adoracja.bielsko.opoka.org.pl/ - kopalnia wiedzy o Eucharystii

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Wniebowzięcie - czemu to dogmat?

Post autor: hiob » 10-11-09, 05:21

Przede wszystkim witaj. Pozwól mi spróbować wyjaśnić tę trudność i jak będziesz miał więcej pytań - pytaj.
Malroth pisze: Dostałem pełny Katechizm KK i byłem trochę przerażony szczegółowością wykładanej w nim wiary. W porównaniu z Nowym Testamentem, który powinien być głównym źródłem wiary (tak myślę), wiedza wyłożona w KKK jest sucha, pełna gróźb i miejscami z treści wieje bajką ("...i ludzie w to kiedyś wierzyli... a może jeszcze wierzą?").
Hmm... Nie wiem, czy Ty masz inny Katechizm, niż ja, ale ja bym go nigdy tak nie określił. Przeczytałem Katechizm "od deski do deski" i często do niego wracam. Jest wręcz rewelacyjnym dokumentem, aż "ociekającym" Biblią i cytatami z Ojców Kościoła. Co więcej, słyszałem także pozytywne opinie protestantów na temat KKK. Sucha wiedza? Pełna gróźb? Ja tam nie widziałem żadnej groźby. Możesz podać przykłady?

A do tego teraz mamy jeszcze Kompendium KKK, gdzie wszystko jest podane w bardzo przystępnym formacie pytań i odpowiedzi. I dla tych, którzy nie mają kasy, wszystko można znaleźć w Necie. Na przykład TUTAJ można sobie ściągnąć jeden plik .pdf, zawierający KKK, Kompendium KKK i wszystkie dokumenty soboru Watykańskiego Drugiego.
Szczególnie przeszkadza mi dogmat o wniebowzięciu Marii. No wszystko jeszcze jakoś zniosę, ale przesadą wydawało mi się zmuszanie mnie do wierzenia w coś, na co wskazują tylko poszlaki.
Przede wszystkim nikt Cię do niczego nie zmusza. To, czy uwierzysz w coś, czy nie, to jest tylko kwestia Twojej wolnej woli. Twoja decyzja. Ale ponieważ to jest dogmat, to możesz być pewny, że nie jest to "legenda" i że nie wskazują na to poszlaki, ale jest to faktem. Dogmat, jak niedawno powiedział B16, to jest "nieomylna interpretacja Słowa Bożego". Odrzucając dogmat odrzucasz prawdę.
Zainteresowałem się, kto to w ogóle wymyślił i dość dużo dowiedziałem się z konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus Piusa XII. W niej zostaje ustanowiony dogmat wiary
No, niezupełnie. Ani nikt tego nie wymyślił, ani nikt tego tam nie ustanowił. To, co uczynił papież Pius XII, to uroczyste ogłoszenie dogmatu. Ale wiara we wniebowzięcie Maryi z ciałem i duszą do Nieba nie tylko była w Kościele od dwóch tysięcy lat, ale też nikt tego nigdy nie negował. Aż nagle, w ostatnich wiekach pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy denominacji i każda z nich zaczyna negować nauczanie Kościoła, tworząc swoje własne dogmaty, wymyślane przez ludzi i nie mające żadnego historycznego precedensu. Uroczyste ogłoszenie faktu, którego Kościół nauczał od wieków było zatem odpowiedzią na te błędy i herezje, jakie zaczęły się pojawiać w ostatnich wiekach.
Największą część dokumentu zajmuje argumentacja i uzasadnienie dogmatu - czyli to co mnie interesowało. Jednak argumentację papieża uważam za słabą.
Zdumiewające! Zatem uważasz, o ile Cię dobrze rozumiem, że Twoja argumentacja "bije" argumentację papieża? Zatem Twoja jest "lepsza"? Gratuluję! Ale katolicyzm nie na tym polega. To jedynie jest mechanizm powodujący to, że mamy teraz czterdzieści tysięcy błądzących sekt i denominacji, bo ich założycielom, czy osobom odpowiedzialnym za nauczanie wydawało się, że są mądrzejsi od Kościoła.

Wybacz mój sarkazm, ale takie stwierdzenia powodują zawsze u mnie zdumienie. Mamy wyraźną obietnicę naszego Pana, który ustanawiając Kościół na Skale, jaką jest urząd papieski powiedział, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła i że co papież zwiąże na ziemi, będzie związane w Niebie. Z tego wynika inny dogmat - o nieomylności papieża, gdy naucza uroczyście, "ex cathedra", w sprawach wiary i moralności. I to powinno wystarczyć. Niezależnie od tego, czy papież argumentuje dobrze, źle, czy wcale. Papież nie jest zdolny do ogłoszenia błędu, nawet, gdyby chciał. Bowiem gdyby taki fakt zaistniał, okazały by się dwie niemożliwe rzeczy: Po pierwsze to, że Jezus jest kłamcą, a po drugie to, że w Niebie uznano za prawdę coś, co prawdą nie jest.

Mamy też obietnicę Jezusa, że "Duch Prawdy doprowadzi was do całej prawdy." (J 16, 13) Obietnicę daną Kościołowi, nie mnie, czy Tobie.
Malroth pisze: No i jeszcze jedno... fragment konstytucji z podrozdziału "Publikacja dogmatu i sankcje":
Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu cośmy określili przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej.
Czyli że co? Jestem wykluczony z Kościoła, bo nie wierzę w legendę? Przecież jest tyle WAŻNYCH aspektów wiary, wierzę we wszystko, ale z powodu takiej drobnostki nie jestem mile widziany w Kościele?
Nie... Nie jesteś wykluczony z Kościoła, bo nie wierzysz w legendę, ale dlatego, że być może popełniasz grzech pychy, wynosząc się ponad Kościół i odrzucając nieomylne Jego nauczanie. Pan Jezus powiedział:

"Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał" (Łk 10, 16)

Bardzo mocne słowa, prawda? Kto słucha Kościoła, słucha Jezusa, słucha samego Boga. Kto nie - gardzi Jezusem. Papież nie ostrzega przed niebezpieczeństwem "niewiary w legendy", ale przed pogardzaniem Bogiem.
A co z tymi, którzy w to nie wierzyli wcześniej, przed ustanowieniem dogmatu? Mają zostać zbawieni, a ja nie? Skąd w ogóle pewność, że Ojcowie Kościoła w to wierzyli? Może część z nich w ogóle na taki pomysł by nie wpadła.
Jak wspominałem wcześniej, papież wcale tego nie wymyślił w 1950 roku. To jest odwieczna nauka Kościoła. Zatem i wcześniej katolicy wierzyli we Wniebowzięcie Maryi. Ale ponieważ nauczanie to było coraz bardzie podważane, przez protestantów, nie katolików, papież uroczyście ogłosił dogmat, by zakończyć ewentualne nieporozumienia.

A jak to wyglądało w historii?

Jak zapewne wiesz, chrześcijanie od początku oddawali cześć relikwiom świętych. Jednak nigdy i nigdzie nikt nie głosił, że posiada jakiekolwiek relikwie Maryi. A Epifaniusz z Salamis w roku 377 napisał, że nikt nie zna losu Maryi. Z tego samego okresu istnieją apokryfy mówiące o jej zabraniu do Nieba z duszą i ciałem. Na przykład dokument znany jako "Liber Requiei Mariae", znany nam w całości tylko z etiopskiego tłumaczenia, pochodzący na pewno z 4., a może nawet z trzeciego wieku mówi o Wniebowstąpieniu Maryi. Mamy także inne dokumenty apokryficzne, jak "Sześć Ksiąg", ktore przetrwały z manuskryptach z piątego i szóstego wieku, ale sam tekst pochodzi z wieku czwartego. Jest też "De Obitu S. Dominae" z przełomu piątego i szóstego wieku, "De Transitu Virginis" świętego Melito z Sardis, z końca piątego wieku i wiele innych.

Nauka o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny była całkiem dobrze zakorzeniona w Kościele, zarówno na Wschodzie, w Kościele Koptyjskim, Kościołach Orientalnych, jak i w Rzymie co najmniej od siódmego wieku i od tego czasu jest obchodzone Święto w dniu 15 sierpnia.
Ale może jest dla mnie jakaś nadzieja... przecież ja tylko...
No proszę, jaki dramatyczny gest... Jasne, że jest dla Ciebie nadzieja. Wystarczy poznać Biblię i wszystko staje się jasne.

Maryja nie jest jedyną osobą, która została zabrana do Nieba z ciałem i duszą. Spotkało to przed Nią co najmniej dwie inne osoby: Enocha i Eliasza:

Hbr 11,5: Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, iż podobał się Bogu.

Rdz 5, 24: Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg.

2 Krl 2, 11-12: Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto [zjawił się] wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. Elizeusz zaś patrzał i wołał: «Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze». I już go więcej nie ujrzał.

Zatem jeżeli Bóg mógł to uczynić innym ludziom, to czemu nie miałby uczynić tego samego Tej, którą od początku, zanim stworzył świat, wybrał na Matkę swego Syna? Byłoby wręcz dziwne, gdyby inni otrzymali większą łaskę niż Ta, która jest "Pełna Łaski".

Apokalipsa opisuje nam widzenie świętego Jana, który widzi Maryję w Niebie, z ciałem. Przeczytaj może co napisał o tym niebieski, jeden z członków naszego forum:

http://niebieski519.blox.pl/2009/08/Ark ... e-NMP.html

A ponieważ i ja pisałem o tym, to pozwolę sobie połączyć Twój post z tamtym wątkiem, by nie mnożyć "maryjnych" tematów. Przeczytaj zatem ten temat od początku, myślę, że Ci wiele wyjaśni.
Ostatnio zmieniony 10-11-09, 20:55 przez hiob, łącznie zmieniany 3 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Malroth
Przyjaciel forum
Posty: 2
Rejestracja: 08-11-09, 20:27
Lokalizacja: Kraków

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: Malroth » 10-11-09, 20:03

Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. Nie pomyślałem przedtem o tym, że już wcześniej ludzie bywali wzięci z ciałem do nieba (a conajmniej tych dwóch, o których wspomniałeś).
To, że trudno mi w coś uwierzyć, nie znaczy, że to odrzucam. Nawet przeciwnie, staram się znaleźć uzasadnienia, które pozwoli mi uwierzyć z całym przekonaniem. Zależy mi na tym, żeby nie mieć żadnych wątpliwości (a jak na razie żadnych już nie mam), bo to pozwala mi być dumnym z przynależności do Kościoła.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Arka Przymierza. Z ciałem i duszą w Niebie.

Post autor: hiob » 10-11-09, 20:46

Malroth, masz rację. Często nasz bunt przed nauczaniem Kościoła wynika z niezrozumienia, czy z nastawienia nas przez innych, wrogo do Kościoła ustosunkowanych.

Ja także, bywało, modliłem się, by papieżowi otworzyły się oczy, bo on niczego nie rozumie. Ale jak sa, później zacząłem więcej czytać, szukać, poznawać powody i przyczyny jakiegoś nauczania, zawsze okazywało się, że to ja byłem tym, który nic nie zrozumiał.

Każdy z nas się uczy i to całe życie. Cieszę się bardzo, że nasze wyjaśnienia pozwoliły także Tobie troszkę lepiej zrozumieć nauczanie Kościoła.

I jeszcze jedno. Masz również rację, że możemy być dumni z przynależności do Kościoła. Sam Pan Jezus jest z Kościoła dumny, bo to Jego Oblubienica. I choć nikt nie neguje faktu, że nie każdy w Kościele już jest świętym i że wielu katolików, albo raczej wszyscy to są grzesznicy (wystarczy, żebym popatrzył w lustro, żeby zobaczyć jednego z nich), to sam Kościół jest Święty, bo uświęca Go Duch Święty.

Pozdrawiam.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

ODPOWIEDZ