FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: hiob
29-11-08, 14:58
Dlaczego pościmy?
Autor Wiadomość
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 28-10-07, 11:11   Dlaczego pościmy?

Postanowiłem się zając tym tematem z kilku powodów. Osobistych i ogólniejszych. Wyjaśnię po kolei.

Przede wszystkim tytuł być może powinien brzmieć: „Dlaczego nie pościmy?” Post w zasadzie jest już nieobecny w naszym życiu. Pozostał, co prawda, w jakiejś szczątkowej formie w postaci wstrzemięźliwości od mięsa w piątki, czy w owych dwu dniach, kiedy jeszcze mamy tego postu obowiązek, Środę Popielcową i Wielki Piątek, ale i w te dni nie zawsze pamiętamy, często nie rozumiemy, dlaczego mamy pościć. Wyrzeczenie się mięsa w czasach, gdzie nie problemu z zakupem łososia, szczupaka czy innej smakowitej ryby, trudno nazwać jakimś poświęceniem czy ofiarą.

Dodatkowe zdziwienie niektórych osób budzi zagadnienie postu w okresie Adwentu. Wielu kapłanów nawołuje do wyrzeczeń w tym okresie, szaty liturgiczne są fioletowe, jak w okresie Wielkiego Postu, ale Adwent nie jest okresem pokutnym, jest okresem wyczekiwania i czuwania. Pościć więc czy nie? Cóż, nie mamy obowiązku, nie musimy się powstrzymywać od zabaw, ale… Jak można czuwać i oczekiwać przyjścia Mesjasza, gdy jesteśmy zajęci doskonałą zabawą? Dla mnie jest to kwestia potrzeby serca.

Nie ma większego znaczenia, że Kościół nam nie narzuca pewnych obowiązków. Każda nasza ofiara, każdy dar miłości, dar serca, z tego serca powinien pochodzić. Robienie czegoś tylko dlatego, że taki mamy obowiązek ma na pewno jakąś wartość, ale, jak nas Biblia uczy, nie jest to wystarczające. Faryzeusze wykonywali wszystko dokładnie, jak im Prawo nakazywało, jednak nie robili tego z potrzeby serca, z miłości, ale z suchego obowiązku i na pokaz, i Jezus wyraźnie im powiedział, że nie o to Bogu chodzi. Lepiej jest postępować według głosu serca, czasem nawet błądząc i upadając, ale szukając szczerze, niż sucho, na pokaz i bezdusznie wypełniać przepisy. Warto przypomnieć w tym miejscu przypowieść o faryzeuszu i celniku:

Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.(Łk 18,9-14)

Niestety, każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu przypomina tego faryzeusza. Tak trudno nam czasem zobaczyć, że jesteśmy grzesznikami potrzebującymi litości i Bożego Miłosierdzia.

Co jednak z tym postem? Faryzeusz pościł i z tego tekstu wynikałoby, że to na nic… Jak więc z tym jest? Czy znaczy to, że wykonywanie uczynków nakazanych przez Prawo nie ma żadnej wartości? Oczywiście, że nie. Sam Jezus w innym miejscu mówi:

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać.(Mt 23,22)

A także:

Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. (Mt 5,18-19)

Czyli znowu wynika z tych wersetów, że ważne jest nasze serce, nasze intencje. Ale Jezus mówiąc: „To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać”, czy też: „A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim” wyraźnie pokazuje, że nie chodzi mu o porzucenie tego, co dobre w Starym Przymierzu, ale o zrozumienie i wypełnienie z miłością. Podczas Kazania na Górze, z którego pochodzi ostatni cytat, a które jest jakby przekazaniem Nowego Prawa, Jezus dalej mówi:

Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.(Mt 5,20)

Chodzi znowu o nasze wnętrze, serce i miłość, a nie tylko suche trzymanie się paragrafów.

Jezus przepościł 40 dni, zanim zaczął nauczać, w Ewangelii Mateusza czytamy o poście Jezusa w 4. rozdziale, rozdziały 5-7 to Kazanie na Górze. Mojżesz zanim otrzymał kamienne tablice, także przepościł 40 dni… Więcej na temat Kazania na Górze, Nowego Prawa, Góry Synaj i Dekalogu pisałem w „Rozważaniach o Biblii”, gdzie starałem się wykazać, że Mojżesz był „archetypem” Jezusa.

Zobaczmy, jak się przedstawiała sprawa postów na przestrzeni wieków. Oczywiście ja, nie będąc historykiem, niewiele wiem o tym, ale mam Biblię, więc tam poszukam wskazówek.

O Mojżeszu już wspominałem. Może warto tylko tu dodać, że Mojżesz pościł, gdy ponownie wszedł na Górę Synaj, po incydencie ze złotym cielcem, zapewne, aby przebłagać Boga. I osiągną sukces. Księga Kapłańska nakazuje pościć w Dniu Przebłagania i mówi, że nieprzestrzeganie tego ma bardzo poważne konsekwencje:

Każdy człowiek, który nie będzie pościł tego dnia, będzie wyłączony spośród swego ludu. (Kpł 23,29)

Izrael rozumiał zawsze, że postem można wiele wywalczyć i wybłagać u Boga. Nie dlatego, że Boga można zmienić, jeżeli ktoś modląc się czy poszcząc myśli, że zmieni Boga, śmiało może przestać. Poszcząc można zmienić siebie. Można pokazać Bogu, że nasza wiara jest mocna, że nie podchodzimy do niej lekko, że jesteśmy skłonni ofiarować coś Bogu, coś dać, a nie tylko brać od Niego.

Księga Sędziów opisuje nam, jak post i ofiary składane Bogu odmieniły losy wojny:

A Beniaminici wypadłszy z Gibea i tym razem porazili spośród Izraelitów osiemnaście tysięcy - wszystkich dobywających miecza. Wówczas wszyscy Izraelici i cały lud udali się do Betel, gdzie płacząc trwali przed Panem i dnia tego pościli aż do wieczora, składając ofiary całopalne i ofiary biesiadne przed obliczem Pana. Następnie pytali się Izraelici Pana była tam bowiem wówczas Arka Przymierza Boga, którą w tym czasie obsługiwał Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, mówiąc: Czyż jeszcze mamy wyruszyć do walki z potomkami Beniamina, braćmi naszymi, czy też mamy jej zaniechać? Odpowiedział im na to Pan: Idźcie, jutro bowiem wydam ich wam w ręce. (Sdz 20,25-28)

Post jest bardzo skuteczną bronią, ale Bóg może nas tylko wtedy wysłuchać, gdy nasza prośba jest zgodna z Jego wolą. Gdy na przykład dziecko zrodzone ze związku Dawida z żoną Uriasza rozchorowało się, Dawid błagał Boga o życie tego dziecka, jednak stało się inaczej:

Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał. W siódmym dniu dziecko zmarło. Słudzy Dawida obawiali się powiadomić go, że dziecko umarło. Twierdzili: Jeżeli, gdy dziecko jeszcze żyło, przemawialiśmy do niego, a głosu naszego nie usłuchał, to jak możemy mu powiedzieć, że chłopiec umarł? Może uczynić sobie coś złego. (2 Sm 12,16-18)

Nie jestem pewien, dlaczego tak się musiało stać, inne dziecko tego związku, Salomon, zostało królem Izraela i przodkiem i typem samego Jezusa, być może, że różnica polegała już na tym, że Salomon urodził się w związku małżeńskim, gdy Batszeba była już żoną Dawida, a nie Uriasza, zgładzonego podstępnie przez Dawida, trudno mi tu zawyrokować. Ale faktem jest, że mimo, iż Bóg przebaczył Dawidowi jego grzechy, ich konsekwencje musiały nastąpić i jedną z nich była śmierć dziecka zrodzonego z tego związku.

Ten fragment jest mi szczególnie bliski, ponieważ ja zacząłem pościć w podobnej sytuacji. Osoby, które czytały „Moją drogę” znają ten epizod z mojego życia, gdy mi się urodziła bardzo chora córeczka, ważąca zaledwie 610 gramów, o 4 miesiące za wcześnie i gdy spontanicznie, nie znając tak dobrze Biblii jak teraz, postanowiłem pościć w każdy piątek o samych płynach, nic nie jedząc, aby przez ręce Maryi wybłagać Boga o życie Wiktorii. I ja odniosłem większy sukces, niż król Dawid. Bóg mnie wysłuchał. Być może dlatego, że Grażynka nie była ani żoną Uriasza, ani innego Kowalskiego, tylko moją i to już od 10 lat . Ale o moim poście może dalej coś napiszę jeszcze. Wiktoria w każdym razie ma już blisko 14 lat, jest zdrowa, bardzo inteligentna, normalnie rozwinięta i sama teraz pości, nawet jak nie w ten sposób jak ja, gdyż w jej wieku potrzeba się zdrowo odżywiać, to od czekolady i innych słodyczy, a także od telewizji i gier komputerowych, razem z jej młodszym bratem Kubą. Jestem z nich bardzo dumny, że potrafią tak wytrwać w Adwencie i Wielkim Poście, co roku, wbrew presji rówieśników i zdziwieniu swych przyjaciół. Tym bardziej, że wielu z nich jest protestantami, w ogóle nierozumiejącymi koncepcji poszczenia.

W 1 Księdze Królewskiej król Izraela, Achab, gdy został napomniany przez proroka Eliasza, nawrócił się, pokutował i pościł. Udało mu się w ten sposób przebłagać Boga:

Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Kładł się też spać w worze i chodził pokornie. Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: Zapewne zobaczyłeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie dopuszczę nieszczęścia za jego życia. Nieszczęście dopuszczę na jego ród za życia jego syna.(1 Krl 21,27-29)

Księga Ezdrasza pokazuje, dlaczego należy pościć:

I tam - nad rzeką Ahawą - ogłosiłem post, byśmy się umartwili przed Bogiem naszym, celem uproszenia od Niego szczęśliwej drogi dla nas, dla dzieci naszych i dla całego dobytku naszego.(Ezd 8,21)

Księga Judyty też pokazuje nam skuteczność postu:

I wszyscy mężczyźni izraelscy, kobiety i dzieci, mieszkający w Jerozolimie, upadli na twarz przed świątynią, posypali głowy swoje popiołem i odziani w wory wyciągali ręce przed Panem. Także ołtarz opasali worem i wspólnie gorąco wołali do Boga Izraela, aby nie wydawał ich dzieci na porwanie, ich żon na łup, miast ich dziedzictwa na zniszczenie, świątyni na zbezczeszczenie i zniewagę, i szyderstwo dla pogan. A Pan wysłuchał ich wołania i wejrzał na ich udrękę. Lud pościł przez wiele dni w całej Judei i w Jerozolimie przed świątynią Pana Wszechmogącego.(Jdt 4,11-13)

Na koniec jeszcze może przykład z Księgi Jonasza. Jest on o tyle ważny, że tu, poszcząc, nawrócili się mieszkańcy Niniwy, stolicy Asyrii, dzisiejszego Iraku, która to Asyria była śmiertelnym wrogiem Izraela i Jonasz, będąc prorokiem, wiedział, że Asyryjczycy będą użyci do zniszczenia jego ojczyzny. Dlatego to uważanie Jonasza za tchórza, uciekającego przed Bogiem, nie jest słuszne, był on patriotą, gotowym raczej umrzeć, niż przyczynić się do zagłady swojej ojczyzny. W końcu pogodził się z tym, że trudno mu będzie uciec przed Bogiem, skoro nawet wybór śmierci dla uratowania towarzyszy podróży na okręcie nie zmienił nic w planach Bożych. Był on jednak jedynym chyba prorokiem w historii bardzo niezadowolonym z tego, że jego misja się powiodła i lud, do którego się zwracał, wysłuchał go i, poszcząc, się nawrócił.

Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana.
[...]
I zapytali go: Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas? Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam.
[...]
Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam.
[...]
Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego.
[...]
Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.
[...]
Nie podobało się to Jonaszowi i oburzył się. Modlił się przeto do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą. Teraz Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie.(Jon 1,1-3,11-12; 3,2,4-5,10; 4,1-3)

Myślę, że wystarczy tych przykładów, widzimy wszyscy, że praktyka postu towarzyszyła nam od zarania dziejów. Zobaczmy tylko, czy przyjście Jezusa nie zmieniło tu czegoś. W końcu nie musimy już składać ofiar ze zwierząt, była ta ofiara tylko jakimś typem Ofiary Doskonałej, którą stał się sam nasz Zbawiciel, Jezus. Może więc i posty należą do Starego Przymierza?

Sam Jezus pościł, a my powinniśmy Go naśladować. O Jego poście, wspomnianym w czwartym rozdziale Ewangelii św. Mateusza już wspominałem. W samym Kazaniu na Górze, tym nowym Prawie, a raczej doskonałym wyjaśnieniem Prawa Odwiecznego, Jezus m.in. naucza:

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6,16-18)

Zauważcie, że Jezus nie mówi: Jeżeli pościcie, albo: Gdyby wam przyszło do głowy pościć, ale zakłada, że każdy pości i tylko mówi, w jaki sposób należy to czynić.

Podobnie wartość postu można zobaczyć w sytuacji, gdy apostołowie nie mogli wyrzucić złego ducha. Obie Ewangelie opisujące ten incydent, Mateusza i Marka, dopisek o poście umieszczają w nawiasie. Po prostu nie wszystkie rękopisy go zamieszczają. Ale pamiętam, jak kiedyś czytałem kazania ojca Barbarića z Medjugorie, (zmarłego nagle trzy lata temu odprawiając drogę krzyżową, przy 14. stacji na górze Kriżevac). Wygłosił je on podczas pobytu w Polsce. Powiedział w jednym z nich, że zastanawiał się kiedyś, dlaczego tak jest. Msza św. w Medjugorie jest zwykle koncelebrowana przez kilkudziesięciu kapłanów z wielu krajów i Ewangelia jest odczytywana w językach wiernych ze wszystkich krajów obecnych na Mszy. Czasami jest to kilkanaście różnych języków. I właśnie podczas takiej Mszy ojciec Slavko Barbaric, który sam znał kilka języków, zauważył, że niektórzy kapłani czytali o poście, inni nie. Ale po zastanowieniu się, doszedł do wniosku, że fragment o poście powinien tam być, gdyż inaczej słowa Jezusa nie miałyby sensu. Zobaczmy jak to wygląda w Ewangelii św. Marka:

Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić? Rzekł im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/. (Mr 9,28-29)

Zastanówmy się, w jaki sposób uczniowie wyrzucali złe duchy? Ojciec Barbarić żartobliwie zapytywał: Czy rzucali w nie kamieniami? Oczywiście, że nie. Wyrzucali je modlitwą. Ale był pewien rodzaj złych duchów, które opierały się i sama modlitwa nie była skuteczna. Aby te wyrzucić, trzeba było jeszcze czegoś - właśnie postu.

Oczywiście nie można zapominać, że sam post nie ma wielkiej wartości, jeżeli jest tylko przestrzegany na pokaz, bez serca i jeżeli inne nasze zachowanie nie jest zgodne z tym, czego nas Bóg naucza. Biblia o tym mówi w wielu miejscach, czy to w przypowieści o celniku i faryzeuszu, o której już mówiłem, czy też we fragmencie z proroka Izajasza:

Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał? Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem! Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. (Iz 58,3-10)

Czyż więc nie wynika z tego że prawdziwy post to dobre uczynki, pomoc bliźnim, a nie powstrzymywanie się od jedzenia? Nie, gdyż inaczej inne fragmenty Biblii, które cytowałem wcześniej, nie miałyby sensu. Nie wolno nam podchodzić do Biblii w ten sposób, że wyciągniemy jeden werset i na nim będziemy budować całą naszą wiarę. Wiele sekt właśnie pobłądziło wyróżniając jeden werset i przymykając oczy na inne. Biblia to nie jest bufet, z którego możemy wybrać tylko to, co nam pasuje, ale każdy werset jest Słowem Bożym. I ten fragment Izajasza musimy pogodzić z tamtymi fragmentami, które wcześniej podałem, czyli i post ma wartość i musi on być połączony z odmianą serca.

Często właśnie ktoś mówi, że on, zamiast pościć od jedzenia, nie ogląda telewizji. Cóż, trudno nie zauważyć, że jest to dobra rzecz, i ja i moje dzieci też nie oglądamy jej w niektórych okresach, ale nie można powiedzieć, że jest to alternatywa postu, inaczej musielibyśmy przyjąć, że wszyscy ludzie pościli przez całą historię, aż do połowy XX wieku, gdyż żaden z nich nie oglądał telewizji.

Jaki więc powinien być post? Jaka forma jest najlepsza? Matka Boża podczas objawień w Medjugorie dała nam 5 kamieni, abyśmy przy ich pomocy pokonali szatana. (Por.1Sm 17, 32-50). Są to: Różaniec, częsta spowiedź, częste, najlepiej codzienne uczestnictwo we Mszy św., czytanie Pisma Św. i właśnie post, w środy i piątki, najlepiej o chlebie i wodzie. Dlaczego właśnie taka forma i dlaczego te dni? Środa i piątek są tradycyjnie dniami postu w Kościele i tradycja ta sięga czasów apostolskich. Gdy ja po pewnym czasie, nie słysząc jeszcze o Medjugorie, postanowiłem dołożyć sobie dodatkowy dzień postu, wybrałem wtorek, żeby mi się równo rozłożyło w tygodniu. Później, gdy przeczytałem o Medjugorie, zapytałem mamy dlaczego i ona powiedziała, że zawsze, jak pamięta z dzieciństwa, tak właśnie było. Babcia zawsze właśnie w środy i piątki zachowywała wstrzemięźliwość od mięsa. Natomiast samych początków tego zwyczaju możemy się doszukać w dokumencie znanym pod nazwą „Didache”, którego autorami być może byli sami apostołowie. Cały ten dokument można znaleźć TUTAJ. Natomiast fragment dotyczący postu brzmi następująco:

Nie zachowujcie postu w tym samym czasie, co obłudnicy. Oni bowiem poszczą w poniedziałek i czwartek, wy natomiast pośćcie w środę i piątek.

Nic więc dziwnego, że Maryja nawołuje do powrotu do postu, gdy coś było dobre i powszechnie praktykowane przez tysiąclecia, dlaczego mielibyśmy to teraz właśnie zarzucić? W konsekwencji tego i ja zmieniłem ten mój wtorek na środę.

I jeszcze jedna uwaga, dobra rada, którą przekazywał nieżyjący już ojciec Slavko Barbaric. Mianowicie żeby podczas postu „wodę jeść, a chleb pić”. Co to znaczy? Otóż on to tłumaczył w ten sposób, że jak odczuwamy głód, zaspakajajmy go wielką ilością płynów, najlepiej właśnie wody. Natomiast chleb jedzmy bardzo powoli i trzymajmy go w buzi długo, aż niemalże sam stanie się płynem. Tak, prawdę mówiąc, powinniśmy jeść zawsze, ale w tym zagonionym świecie jemy w biegu, na stojąco, łykając na wpół pogryzione potrawy. Podczas postu powinniśmy to zmienić, jeść powoli, ostrożnie, zastanawiając się nad tym.

Jeszcze parę słów wyjaśnienia o Medjugorie. Jest to chorwacka wioska, mieszcząca się w Hercegowinie, na terenie dawnej Jugosławii, gdzie od ponad dwudziestu lat ukazuje się Matka Boża szóstce dzieci, a właściwie teraz to już dorosłym osobom. Objawienia te nie są uznane przez Kościół, m.in. dlatego, że Kościół nigdy nie wydaje ostatecznej opinii na temat wydarzeń ciągle jeszcze trwających. Ale ja już mam swoją opinię o Medjugorie. Byłem tam dwukrotnie, czytałem wiele książek o tym miejscu, widzę, jaki miało to miejsce wpływ na moje życie i na życie wielu innych osób. Nie ma nic niezgodnego z Biblią ani z nauką Kościoła w przesłaniach Medjugorie i owoce tego miejsca są wspaniałe:

Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.(Mt7,17-20)

Dla tych, którzy chcieliby więcej się o tym miejscu dowiedzieć i przeczytać przesłania Maryi z Medjugorie, polecam oficjalną stronę tego miejsca: www.medjugorje.hr. Wystarczy kliknąć na polską flagę, aby się nam ukazała ta stronka w języku polskim. A nowe przesłanie Maryi jest tam każdego 25. dnia miesiąca. Zamieszczam je tutaj i ja.

Jednym z aspektów postu o chlebie jest też aspekt Eucharystyczny. Chleb zawsze miał szczególne znaczenie. Nazwa Betlejem, miejsce urodzenia Jezusa, oznacza „dom chleba”, cud rozmnożenia chleba przez Jezusa jest opisany we wszystkich czterech Ewangeliach, Melchizedek w Księdze Rodzaju, gdy wyszedł pobłogosławić Abrama (Abrahama), wyniósł ze sobą chleb i wino, chlebem uraczył tenże Abraham aniołów, gdy go odwiedzili w drodze do Sodomy, wiele przykładów można by znaleźć w Biblii na to, że chleb jest specjalnym pokarmem, to właśnie chleb został wybrany przez naszego Pana na formę, w jakiej przyjmujemy Jego Samego. Chleb zawsze był całowany przez nasze babcie i naszych rodziców, czy to przy wypieku, czy gdy nam np. upadł i podnieśliśmy go z ziemi. Ja to zresztą dalej zawsze robię. Nigdy się go nie wyrzucało, nawet jak był już suchy, to albo się go starło na tartą bułkę, albo dało ptaszkom. Także słowa naszej modlitwy, której nas nauczył sam Jezus, „Ojcze nasz..”, mają swój chlebno-eucharystyczny wydźwięk. Nie prosimy o nasz codzienny kotlet schabowy, ani o ziemniaczki, ale właśnie o chleb. I zawsze ta prośba była rozumiana podwójnie, od Ojców Kościoła do współczesnych egzegetów i teologów, jako prośba o to, żebyśmy nie zaznali głodu i jako prośba o nasz chleb Eucharystyczny, o możliwość przyjęcia Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Katechizm tak to ujmuje:

2835 Ta prośba i łącząca się z nią odpowiedzialność odnoszą się także do innego głodu, z powodu którego giną ludzie: "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4, 4; Pwt 8, 3), to znaczy Jego słowem i Jego tchnieniem. Chrześcijanie muszą mobilizować wszystkie swoje siły, by "głosić Ewangelię ubogim". Na ziemi panuje głód, "nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich" (Am 8,11). Dlatego właśnie specyficznie chrześcijański sens tej czwartej prośby dotyczy Chleba Życia: słowa Bożego przyjmowanego w wierze, Ciała Chrystusa przyjmowanego w Eucharystii.

To tyle moich rozważań na temat postu. Nie wszystko tu poruszyłem, na pewno połowy rzeczy o których chciałem napisać zapomniałem, ale jeszcze mi się nie zdarzyło napisać cokolwiek, z czego byłbym zadowolony. Ale mam nadzieję, że zwłaszcza moim młodszym przyjaciołom trochę przybliżyłem ten temat. A zresztą myślę, że nie tylko młodszym. I zachęcam wszystkich do spróbowania postu, nie tylko w okresach nakazanych przez Kościół, ale na co dzień. W każdy piątek i może w każdą środę. I to nic, że nie ma takiego obowiązku, powinno nam to nakazać nasze serce. I choć wiem, że nie będzie to łatwe dla niektórych, pamiętajmy, że:

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.(Flp 4,13)

I nawet moja własna teściowa, której wieku nie zdradzę, bo dostałbym ścierką po głowie, powiem tylko, że już ją nie obowiązują żadne już posty, z własnej potrzeby serca w każdy piątek i każdą środę pości właśnie tylko o chlebie. Więc wy, młodzi, nie szukajcie pretekstów, ale zawierzcie Bogu, przez ręce Maryi, a obiecuję wam to, owoce tego będą wspaniałe.

PS. Wczoraj usłyszałem w radiu w Chicago audycję-wywiad z księdzem Malińskim. Mówił o nowej wersji przykazań kościelnych i o poście. Wskazał uwagę na jeden z aspektów postu, którego ja nie uwzględniłem, aspekt wolności. Człowiek, który ma na tyle wolnej woli, że potrafi pościć, potrafi uniezależnić się od reżimu własnego organizmu, głodu, łaknienia, staje się człowiekiem wolnym. Ksiądz Maliński mówił też o tym, że teraz wstrzemięźliwość od mięsa w Wigilię Bożego Narodzenia jest tylko zalecana, nie jest nakazem. Moim zdaniem to może nawet lepiej. Mam nadzieję, że nasza wspaniała tradycja wigilijnych postnych wieczerzy nie zaginie i nie zaczniemy się obżerać schabowymi i indykami na Wigilię, ale teraz ten post będzie wynikał z potrzeby serca, a nie z nakazu Kościoła.

Na koniec jeszcze chciałbym przypomnieć, że Kościół zawsze nas uczył, że najważniejszymi dobrymi uczynkami są: Modlitwa, post i jałmużna. I choć nie zawsze w praktyce je sprawujemy w wystarczający sposób, to nigdy nie negujemy wartości modlitwy i jałmużny. Natomiast jakoś nie jesteśmy przekonani co do wartości postu. A przecież właśnie ten dobry uczynek każdy z nas może Bogu ofiarować. Jałmużna wymaga posiadania pieniędzy, których nam zawsze brakuje, a modlitwa czasu, z którym też jest krucho. Proszę mnie jednak nie łapać za słowa. Uważam, że każdy z nas powinien znaleźć czas na modlitwę i każdy z nas może coś ofiarować bardziej od nas potrzebującym. Ale post wymaga tylko naszej woli. Nie mamy żadnych usprawiedliwień.

Ksiądz Maliński w swym wywiadzie zauważył, że ludzkość pościła od zarania dziejów, jest to zwyczaj starszy od chrześcijaństwa i znany we wszystkich kulturach. Wynikałoby z tego, że mamy taką potrzebę wyrytą w naszych sercach. Wsłuchajmy się więc w nasze serca i stańmy się ludźmi wolnymi.


Hiob, Chicago, 5 XII 2003



_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez hiob 19-02-09, 07:56, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 19-02-09, 08:19   Post

Dzisiaj tłusty czwartek, a to oznacza, że już zostało tylko kilka dni do Środy Popielcowej i Wielkiego Postu. Ostatnimi laty jakoś chyba zatraciliśmy znaczenie tego liturgicznego okresu. Ja co prawda już parę lat temu pisałem o potrzebie postu, ale większość ludzi, mam wrażenie, przeżywa ten okres czasu dokładnie tak samo, jak każdy inny. Jednak Kościół nie zapomniał czym Wielki Post powinien być. I niedawno przypomniał nam o tym nasz papież, Benedykt XVI. W „Papieskim Orędziu na Wielki Post 2009” napisał on między innymi:

"W Konstytucji Apostolskiej Paenitemini z 1966 r., Sługa Boży Paweł VI stwierdził, że należy postrzegać post w kontekście powołania każdego chrześcijanina, który “nie dla siebie (...) żyć winien, ale dla Boga, który go umiłował i za niego wydał samego siebie, żyć też winien dla braci” (por. Rozdz. I). Wielki Post mógłby być dobrą okazją do przypomnienia sobie zasad zawartych w cytowanej Konstytucji Apostolskiej, podnosząc tym samym wartość autentycznego i niezmiennego znaczenia tej pradawnej praktyki pokutnej, która może nam pomóc zadać śmierć naszemu egoizmowi i otworzyć serce na miłość Boga i bliźniego, co stanowi pierwsze i najważniejsze przykazanie nowego Prawa, a zarazem kompendium całej Ewangelii (por. Mt 22, 34-40).

Skrupulatne przestrzeganie postu przyczynia się ponadto do nadania osobie – jej ciału i duszy – spójności, co pomaga jej unikać grzechu i wzrastać w zażyłości z Bogiem. […] Odmawianie sobie pokarmu materialnego, który żywi ciało, umacnia wewnętrzną gotowość do słuchania Chrystusa i żywienia się Jego zbawczym słowem. Przez post i modlitwę pozwalamy, by On przychodził i by zaspokajał największy głód, jakiego doświadczamy w naszym wnętrzu: głód i pragnienie Boga.

[…]

Zachęcam parafie i wszystkie inne wspólnoty, żeby w okresie Wielkiego Postu wierni częściej praktykowali post, indywidualnie i wspólnotowo, oddając się ponadto słuchaniu Słowa Bożego, modlitwie i uczynkom miłosierdzia.

[…]

Z tego, co powiedziałem, jasno wynika, że post jest wartościową praktyką ascetyczną, duchową bronią w walce z wszelkim możliwym, nieuporządkowanym przywiązaniem do nas samych. Dobrowolna rezygnacja z przyjemności, jaką jest jedzenie, i z innych dóbr materialnych pomaga uczniowi Chrystusa panować nad innymi rodzajami głodu osłabionej grzechem pierworodnym natury, którego negatywne skutki odbijają się na całej osobowości człowieka."

Cały ten dokument można przeczytać TUTAJ, a wspomniany wyżej Konstytucję Apostolską Paenitemini Pawła VI TUTAJ.

Ja od siebie tylko dodam na koniec, że oprócz indywidualnej korzyści, jaką każdy z nas osiąga poprzez praktykowanie postu, także każdy z nas pomaga Kościołowi w walce z szatanem. Papież Benedykt napisał że „post jest duchową bronią”. Nie pokonamy kudłatego z pomocą Paktu Północnoatlantyckiego. To jest innego rodzaju wojna. Jego można pokonać tylko modlitwą, postem i miłosiernymi uczynkami wynikającymi z miłości do Boga i do naszych braci.

O ile z modlitwą i czynieniem dobra nie jest tak źle, bo przynajmniej teoretycznie wszyscy się zgadzamy, że są to rzeczy pożytecznie i powinny być przez nas praktykowane, to z postem już jest znacznie gorzej. Obawiam się, że dla większości chrześcijan jest to już jakaś historyczna skamielina dawnych wieków, a nie coś żywego i obecnego w dzisiejszym życiu.

I żeby było jasne: Ja mówiąc o poście nie mam na myśli jedzenia w piątek łososia zamiast kotleta wieprzowego. To nie o taki post chodzi. Post powinien boleć. Post powinien być trudny. Post powinien być poświęceniem się z naszej strony. Powinien być także czymś duchowym, nie tylko fizycznym. Powinniśmy, poszcząc, być życzliwsi dla innych, z uśmiechem znosić jego niedomagania, pościć także od złości i gniewu. Niech nikt po nas nie widzi ile to nas kosztuje. Bóg na pewno wie i to nam powinno wystarczyć. W końcu robimy to dla Niego.

A więc… życzę wszystkim dziś smacznych i tłustych pączków. I proszę Was, pomyślcie o tym, co pisze nasz papież. To są niezwykle mądre słowa. O to samo prosi nas od wielu lat nasza Matka w orędziach z Medjugorie. To jest odwieczna nauka Kościoła. Wcale nie mniej aktualna dzisiaj, niż kiedykolwiek w historii. Zapewne nawet dziś bardziej aktualna i bardziej potrzebna. Modlitwą i postem pokonamy każde zło, ale by to się stało, musimy ten post zacząć. To się da zrobić, zapewniam Was. I nie jest to wcale takie trudne, gdy zrobimy to „w Tym, który nas umacnia” (Flp 4,13).
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Krystyna 

Dołączyła: 15 Lut 2009
Skąd: Krakow-Pl
Wysłany: 21-02-09, 14:43   

"Post powinien boleć".Myślę że "BOLI" jak postem duszy,a nie fizyczno-fizjologią człowieka jest.A może czasem ot kaprysem, by w razie czego na przetarg Bogu móc wystawić coś?Tylko że ...Bóg nie organizuje przetargów.
 
 
N* 

Dołączył: 30 Kwi 2010
Skąd: z niezależnej strony
Wysłany: 23-06-10, 00:51   Re: Picie napojów alkoholowych.

hiob napisał/a:

Ja sam, choć jestem abstynentem, nie piję nie dlatego, że uważam alkohol za coś absolutnie złego. Wprost przeciwnie: Ofiarowałem Bogu ten post, bo uważam alkohol za coś dobrego.

Myślisz Hiobie, że odmawianie sobie dobrego ma sens ? Może ja przestane jeść ryż bo mimo, że jest zdrowy to odmówienie sobie ryżu będzie takim postem dla Boga ?
Ostatnio zmieniony przez N* 23-06-10, 00:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 26-06-10, 09:48   Re: Picie napojów alkoholowych.

N* napisał/a:

Myślisz Hiobie, że odmawianie sobie dobrego ma sens ? Może ja przestane jeść ryż bo mimo, że jest zdrowy to odmówienie sobie ryżu będzie takim postem dla Boga ?


Przeniosłem Twoje pytanie, N*, z wątku o Biblii do tego wątku, bo tu chyba bardziej pasuje.

Natomiast co do samego Twego pytania, to najprostsza odpowiedź brzmi: "Tak". Jeżeli Twoją intencją jest ofiarowanie czegoś Bogu, dla jakiegoś dobrego celu, to jest oczywiste, że może to być także ryż. Każda dobrowolna ofiara, jeżeli jest umotywowana w odpowiedni sposób, jest miła Bogu.

Wynika to z tego, że pokazuje naszą wiarę i miłość do Boga i bliźniego. Pokazuje, że to nie hormony i instynkty nami rządzą, ale to my kontrolujemy nasze ciała i jesteśmy gotowi do poświęceń dla innych i do pokonania pokus złego. Posty uczą nas jak to zrobić. Trenują naszą wolę i nasze ciała i pokazują, że nasza wiara jest żywa, a nie jest zaledwie teorią, ideą, z którą się w zasadzie zgadzamy, ale której nie mamy ochoty zastosować w praktyce.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
myschonok 


Dołączyła: 15 Lut 2010
Skąd: Miedzy Erkelenz a Hückelhoven
Wysłany: 26-06-10, 12:14   

Poszukalam naszych "postow" codziennych, zyciowych.
Matka - odda w czasie glodu pokarm swej rodzinie, swym dzieciom.
Dziwnym trafem- kobiety , matki w rodzinach, ktore spytalam wczoraj podczas zakupu w Lidlu-
(spytalam 6 pan, trzy w wieku na oko do 30 i trzy po 50) co kupily i co bedzie dla kogo- te "najlepsze " gatunkowo produkty kupowaly dla dzieci , mezow i ...kochankow ;-)
Znaczy- jak kocham- staram sie przypodobac, rezygnuje z czegos, daje ukochanemu lepsze kaski,gotuje pyszny obiadek.

W swiecie zwierzat tez tak jest- ale prosze nie zadac odemnie w tej chwili przykladow, a na przyklad popatrzec na ptaki za oknem ;-)

Ja tez poszcze.
Bo kocham swoje cialo stworzone przez Stworce :-)
Wyposcilam sobie juz 10 kilo.
A pol zycia mi sie schudnac nie udawalo, az w koncu powiedzialam sobie, no kurtka na wacie, co ty taka glupia jestes?
Przeciez wiesz, ze sama- nic nie dasz rady, a ciagle sie rwiesz do przodu i wrzeszczysz jak malutkie dziecko:
"niunio sam"!
To moze zawierz swoje cialo Jezusowi?!
He?
I poszcze- w intencji- , trzymam sie w ryzach.
Intencja - rozwija sie pieknie jak roza,a ja promienieje szczesciem :-)
Poszcze - bo kocham :-)

Jesli dziecko chce cos kupic- to odklada kase.
( no dobra, przynajmniej za moich czasow tak bylo)
To tez taki post- w intencji, z celem.
Wyrzeczenie sie czegos - na rzecz wiekszego dobra.

Cwiczenie woli- uszlachetnia,jak juz Hiob napisal- wyroznia nas od zwierzat- rzadzonych instynktami.

I jeszcze: nikt nigdy sie nie dowie, jak cos naprawde raduje, jak naprawde smakuje, jakie jest piekne- jesli sie tego nie wyrzecze.
Chocby raz.
Przykladem niech beda swiadectwa bogatych ludzi, ktorzy maja wszystko-
a zachwycili sie...kawalkiem chleba ze smalcem i ogorkiem,cieplem psiej sierci, dotykiem raczki dzieciaka bawiacego sie po deszczu w blotku :-)
Majac wszystko, czy inaczej- nie odmawiajac sobie niczego stwarzamy pozory swojej wszechmocnosci,wszechwiedzy,nieograniczonosci.

Tak, ja wierze, ze post ma sens i ze Stworca - moze i z przymrozeniem oka - patrzy na moje male posty, moje "ofiarki" i mruczy sobie cichutko pod nosem:
"no, Mopsi, dawaj, dawaj, jeszcze kilogramek i beda z ciebie ludzie" ...
:lol: :lol: :lol:

Ps:mala pioseneczka- nie wiem kogo text, moze s.Magdaleny Nazaretanki?


Trzeba choć jeden raz,

Przejść po trawie boso,

Ze strumienia wodę pić.

Kto nie doznał tej radości,

Nie wie co to znaczy żyć.



Trzeba choć jeden raz,

Nad przepaścią stanąć,

Gdzie przestaje serce bić.

Kto nie spojrzał prawdzie w oczy,

Nie wie co to znaczy żyć.



Trzeba choć jeden raz,

Tak się poczuć małym,

Zgubić swą przewodnią nić.

Kto nie wołał raz pomocy,

Nie wie co to znaczy żyć.



Trzeba choć jeden raz,

Spojrzeć w niebo czyste,

Poza niebem nie mieć nic.

Kto nie doznał tej wolności,

Nie wie co to znaczy żyć.



Trzeba choć jeden raz,

Spotkać w drodze Mistrza,

Już Cię nie nasyci nikt.

Kto nie doznał tej tęsknoty,

Nie wie co to znaczy żyć
 
 
Lucy 


Dołączyła: 12 Sty 2010
Skąd: Wrocław
Wysłany: 07-09-10, 22:10   

myschonok
Bardzo fajnie napisany post.
Na tym forum na prawdę nie ma co pisać bo wszytko już jest napisane :)
Ja tez już próbowałam odchudzać się w intencji postnej, ale u mnie to nie działa, może dlatego że służyło by to tylko wbijaniu się w większa pychę i miłość własną ?
Chodzi mi po głowie pomysł żeby w czasie postu się nie malować.
Na razie się biję z myślami bo jestem kobietą lubiąca ładnie wyglądać, no i to jest dla mnie wyzwanie, 40 dni bez makijażu w ramach pognębienia swojej pychy... To tak żeby nie patrzeć z politowaniem na dziewczyny ze źle dobranym podkładem i poobgryzanymi paznokciami.
No cóż, trudne dla mnie to, pewnie trudniejsze niż dla Hioba nie picie piwa :)
 
 
marynia555 

Dołączyła: 23 Lut 2010
Skąd: Polska
Wysłany: 19-09-10, 21:20   

[quote="Lucy"]
Chodzi mi po głowie pomysł żeby w czasie postu się nie malować.

Ja to musiałabym odwrotnie , w czasie postu chyba zacząć się malować :) , ale jestem naturalnie naturalna, paznokci nie obgryzam i do kosmetycznych gabinetów nie chadzam.
Posty typu o wodzie i chlebie robie w różnych intencjach, a tych nigdy nie brakuje.
_________________
O mój Jezu, Ty powiedziałeś: "Zaprawdę powiadam wam: o cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam", wysłuchaj mnie, gdyż proszę Ojca w imię Twoje o łaskę...
 
 
KubaCh 


Dołączył: 21 Paź 2008
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-09-10, 22:16   

marynia555 napisał/a:
Chodzi mi po głowie pomysł żeby w czasie postu się nie malować.


Ojej - to ja poszczę cały czas :-)

A tak na serio - mięsa nie jem na codzień, więc z piątkowym postem mam pewien problem. Postanowiłem zrezygnować z piwa i nie jest lekko (a raczej nie było na początku - teraz dbam o to, żeby w piątek piwa nie było w lodówce). Próbowałem też nie słodzić - ale z tym nie jest tak łatwo :-/
 
 
 
elvis000 

Dołączył: 06 Lip 2010
Skąd: Działdowo POLSKA
Wysłany: 05-05-11, 14:13   

Witam nie wiem czy gdzieś to słyszałem czy czytałem chodzi o to czy w czasach biblijnych post obowiązywał od wschodu do zachodu słońca ??? czy to jest prawda ???
_________________
Sancte Michael Archangele,
defende nos in praelio,
contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium...
 
 
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 06-05-11, 04:15   

elvis000, Izraelici różnie w różnych okresach określali czas. Nie było zegarków, więc doba nie kończyła się o północy, ale zazwyczaj o zachodzie słońca. Niektórzy z kolei liczyli dobę od wschodu słońca. Gdy więc był postny dzień, kończył się on wtedy, gdy zachodziło słońce, ale zaczynał się poprzedniego dnia też o zachodzie słońca.

Z kolei wiemy, że w czasie ramadanu, postu obchodzonego przez muzułmanów, pości się przez miesiąc od wschodu do zachodu słońca. Jest więc całkiem możliwe, że i wśród antycznych Izraelitów była podobna praktyka, ale niestety nie wiem nic więcej na ten temat.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Rafał'78 


Dołączył: 05 Mar 2011
Skąd: Mława
Wysłany: 11-02-12, 10:22   

Cenne 'wskazówki' św. Pawła dla poszczących i nieposzczących-jak wzajemnie się odnosić: Rz 14, 1-5. Wczoraj po raz pierwszy zetknąłem się z tym fragmentem PŚ, który podał o.W.Oszajca w swoim rozważaniu (str.2, http://www.katolik.pl/na-...658,416,cz.html ).
_________________
Panie, nie jestem godzien,abyś przyszedł do mnie...
Ostatnio zmieniony przez Rafał'78 11-02-12, 10:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Niosący Światło
[Usunięty]

Wysłany: 20-02-12, 21:22   

Warto też na to spojrzeć z antropologicznego widzenia. Nie będę chyba się tutaj jakoś rozpisywać. Po prostu zacytuję wspaniałą książkę pt. "Wywieranie wpływu na ludzi" autorstwa R. Cialdini'ego.
Cytat:
Dodatkowy wysiłek. Istnieje wiele dowodów na to, że im więcej wysiłku
dana osoba wkłada w swoje zaangażowanie w jakąś sprawę, tym bardziej
pozytywny staje się jej stosunek do tej sprawy. Dowody te możemy znaleźć
zarówno tuż za progiem własnego domu, jak i w odległych nam,
„prymitywnych" kulturach. Na przykład plemię Tonga, zamieszkujące
południową Afrykę, wymaga od dorastających chłopców przejścia
skomplikowanego rytuału inicjacji, który uczyni z nich dorosłych mężczyzn.
Podobnie jak to jest w przypadku wielu innych plemion, chłopcy Tonga przejść
muszą wiele bolesnych i żmudnych zabiegów, zanim staną się pełnoprawnymi
członkami społeczności dorosłych. Antropologowie Whiting, Kluckhohn i
Anthony (1958) podają taki oto żywy opis rytuału inicjacji.

Dalej jest oczywiście opis owego rytuału, który jest już mało istotny. Wiele religii tak naprawdę z tego korzysta od tych prymitywnych po te bardziej rozwinięte.
 
 
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 21-02-12, 13:29   

Niosący Światło, nie bardzo rozumiem co chrześcijański, biblijny post ma wspólnego z antropologią, czy inicjacją chłopców w dzikich plemionach.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 21-02-12, 13:30   Wieli Post - wpis na moim blogu 21 II 2012

Niektórzy z Was przeczytali w ostatnim Gościu Niedzielnym o moim poście. Przytoczę tu wymianę zdań z komentarzy na moim blogu na Frondzie:

"Marek2200 napisał:
@Hiob
Czytałem wywiad z Tobą w Gościu Niedzielnym. Powiedz mi: jak możliwe jest "wyrobic" 40 dni o chlebie i wodzie? Nie wyobrażam sobie tego. No chyba, że Pani Hiobowa potrafi wypiec rozmaite pyszne chleby, które rekompensują Ci brak innych rzeczy :)

hiob napisał:
Marek2200, ja myślę, że to może być jakaś specjalna łaska, którą mi dał Bóg. Ja w praktyce żyję cały czas o chlebie i wodzie. Różnica między Wielkim Postem a innymi okresami jest tylko taka, że w Wielkim Poście także w niedziele jem tylko chleb i wodę.

Pyszne chleby Pani Hiobowej na pewno pomagają, ale Grażynka pracuje, nie zawsze ma czas na pieczenie i bywa, że całymi tygodniami w trasie jem tylko jakieś suche precle, czy macę. Ale w Krakowie były na każdym rogu obwarzanki, więc było jak w raju. ;-)

Marek2200 napisał:
@Hiob
Czyli generalnie cały rok w ciągu tygodnia pościsz o chlebie i wodzie a tylko w niedziele jesz i pijesz inne rzeczy? Pierwszy raz słyszę "takie cuda" :)

hiob napisał:
Marek2200, generalnie tak to wygląda. Ale ponieważ uważam, że wokół nas toczy się wojna o dusze, a post jest doskonałą bronią w walce z kudłatym, postanowiłem wyciągnąć potężne działa. Poza tym pamiętaj, że to był dość długi proces. Zaczął się od urodzin mojej córki, 22 lata temu, gdy postanowiłem pościć w piątki. A potem były środy i piątki, potem... I jakoś tak wyszło.

Marek2200 napisał:
Tak jakoś samo wyszło :) Nigdy nie słyszałem żeby osoba świecka tak się umartwiała.

Tough man! ;)

Jorgen napisał:
Niesamowite ! Non stop o chlebie i wodzie. Dla przeciętnego śmiertelnika nie-do-wyobrażenia.

Mało tego. Nosi to przecież (z punktu widzenia medycyny) znamiona...cudu !

Bo niby skąd niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu pracującego (ciężko) mężczyzny życiodajne witaminy, sole mineralne i tp. mikroelementy.

Bez soków, owoców, etc. Bez dostatecznej ilości białka !

Niesamowite ! Piszę to ze szczerym podziwem.

hiob napisał:
Marek2200, Jorgen, to jest raczej kwestia decyzji, a samo jej wykonanie wcale nie jest trudne. Zwłaszcza, gdy Bóg daje łaski.

Pomyśl np. o celibacie księży, czy nawet osób samotnych, nieżonatych, wdowców. Niektórym lowelasom wydaje się to niemożliwe, bo ich organy zdeterminowały ich sposób myślenia. Jest to dla nich coś niezrozumiałego. Tymczasem tysiące, miliony mężczyzn żyje w czystości i ani im nic nie odpada, ani nie myślą o tym za wiele. Stało się to częścią ich życia i jest czymś naturalnym.

Myślę, że podobnie jest z moim postem. Po prostu pogodziłem się z tym, że to ofiarowałem Bogu i wcale nie dzieje mi się żadna krzywda. Czasem wręcz się zastanawiam, czy taka ofiara ma jakąś wartość przez to, że tak niewiele mnie kosztuje.

Nie sądzę też, by nawet z medycznego punktu widzenia było to coś nadzwyczajnego. Każdy osioł żyje o owsie i trawie i ma się całkiem dobrze. Nie wiem, czy wspominałem, ale biorę dwie witaminy, D i B12, bo to jedyne, czego mi brakuje, według badań, jakie niedawno zrobiliśmy, poza tym jestem zdrowy jak koń. I nawet całkiem dobrze wyglądam, przytyłem w ostatnich miesiącach.

Podziw należy się jedynie Panu Bogu. Owoców średnio jem pewnie więcej teraz, niż zanim zacząłem pościć, bo w te niedziele, gdy jem, jem głównie owoce. :D

Poza tym nie przesadzajmy z tą ciężką pracą. Tym bardziej, że od dwóch miesięcy jestem na bezterminowym urlopie. Ale, mam nadzieję, wkrótce zacznę nową pracę i być może będzie ona wymagała fizycznej aktywności, co bardzo by mi się przydało.

Jeszcze jedno: Ja naprawdę nie uważam, że tylko osoby konsekrowane są powołane do świętości, do życia modlitwą, do głoszenia Dobrej Nowiny i do postów i wyrzeczeń także. To musi być w jakimś stopniu rola każdego z nas. Powstała bowiem jakaś dwoistość teraz: Księża i osoby żyjące w zakonach żyją wiarą, a laikat prowadzi zupełnie inne życie. I zamiast zbliżać się do Boga, ten zeświecczony laikat pociąga niektórych kapłanów, nawet biskupów, w stronę "świata". Tymczasem dawniej tak nie było i uważam, że dobrze by się stało, gdyby wróciło to, co było dawniej. Ja jednak nie mogę odmienić nikogo poza sobą samym, więc zacząłem od siebie.

A zdecydowałem się o tym powiedzieć, bo mam nadzieję, że ten przykład zainspiruje innych do jakiegoś głębszego przeżycia Wielkiego Postu."

Tyle cytatów, a ja dodam jeszcze parę słów. Przede wszystkim muszę przypomnieć, że podczas liturgii Środy Popielcowej usłyszymy w Kościele takie słowa:


Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.


Zawsze miałem pewne opory przed mówieniem o swoim poście. Wynikają one właśnie z tego fragmentu Kazania na Górze. Jednak, wydaje mi się, tu nie tyle chodzi o to, by zupełnie ukrywać fakt, że się pości, ale raczej o to, by nie rozbić z siebie cierpiętnika. By nie rozpowiadać na lewo i prawo o tym, jacy to jesteśmy wspaniali i święci i jak się poświęcamy dla Królestwa.

Tym bardziej, że dziś nikomu się nie zaimponuje ani postem, ani innymi umartwieniami. Dziś taka postawa zwykle spotyka się albo z politowaniem, wyśmianiem, albo w najlepszym przypadku z niezrozumieniem i wzruszeniem ramion. Tymczasem, zauważmy, Pan Jezus nie mówi: "Jeśli pościcie...", ale "kiedy pościcie...". A to znaczy, że On zakłada, że każdy pości, prawda?

Najstarszy znany nam pozabiblijny dokument chrześcijański, który powstał za życia apostołów i być może był przez nich napisany, Didache, uczy:


Przed chrztem powinni pościć i chrzczony, i udzielający chrztu, a także inni, jeśli mogą. Temu zaś, kto ma być chrzczony, przykaż, by pościł przez dzień lub dwa dni przedtem.


Błogosławcie tych, którzy was przeklinają i módlcie się za waszych nieprzyjaciół, pośćcie za wszystkich prześladowców.

Nie zachowujcie postu w tym samym czasie, co obłudnicy. Oni bowiem poszczą w poniedziałek i czwartek, wy natomiast pośćcie w środę i piątek.


Widać więc, że ta praktyka postu była obecna w Kościele od samego początku, a zwyczaj postów w środę i piątek przetrwał jeszcze do czasów moich dziadków. Dopiero gdzieś w połowie XX wieku go zaprzestano. I choć dziś Kościół nam ich nie nakazuje pod karą grzechu, w USA nawet w piątki, z wyjątkiem okresy Wielkiego Postu, nie ma nakazu powstrzymywania się od jedzenia mięsa, to przecież to, co było zawsze dobre nie przestało dobrem być.

My w końcu powinniśmy wydorośleć. Powinniśmy zacząć robić pewne rzeczy dla Boga nie dlatego, że nam tak Kościół nakazuje, ale dlatego, że nam tak karze nasze serce. Przecież gdy wychowujemy nasze dzieci, uczymy je, że trzeba się przywitać z gośćmi, że trzeba złożyć życzenia babci i rodzicom w dniu ich imienin, że trzeba myć zęby, składać swoje ubrania i ścielić łóżko. Ale gdy nasze dzieci mają lat dwadzieścia kilka, czy więcej, spodziewamy się, że zaczną to robić same, nawet, gdy im o tym nie będziemy przypominać.

Nas Kościół uczył czegoś dwa tysiące lat. Teraz nas zaczął traktować jak osoby dorosłe, a my często korzystamy z tej wolności tak, że po prostu nie robimy nic. A nawet, gdy robimy coś, to jest tego naprawdę tak niewiele, że aż wstyd.


Post polegający na wstrzymaniu się od spożywania mięsa, to naprawdę nie jest żadne wyrzeczenie. W dzisiejszych czasach nie ma żadnego problemu z nabyciem doskonałych, smacznych ryb. W polskiej kuchni, gdzie mamy dziesiątki wspaniałych bezmięsnych dań, ten piątkowy "postny" obiad jest często najsmaczniejszym posiłkiem w tygodniu. Ja widzę, jak moje dzieci lubią piątkowe obiady, bo często preferują naleśniki, pierogi, placki ziemniaczane, kopytka, nad zwykłe mięsne dania.

Post jednak powinien boleć. Post powinien być wyrzeczeniem. To jest właśnie cała istota postu. W innym przypadku post mija się z celem. Nie chodzi tu bowiem o to, by po prostu zjeść coś innego, ale o to, by coś wartościowego podarować Bogu. By Mu złożyć pewną ofiarę.

Wiele lat temu napisałem tekst "Dlaczego pościmy". Poniżej zamieszczę do niego link. Zachęcam do jego przeczytania. Przypomnę też inny fragment Kazania na Górze:


Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5, 13-16)


To też jest jakaś wskazówka dla mnie. Powód, dla którego zdecydowałem się opowiedzieć Marcinowi Jakimowiczowi z Gościa Niedzielnego o swoim poście. Bo przecież nie chodzi o to, by pokazywać posępną twarz. Jestem jak najdalszy od tego. Ale dziś chyba nadszedł czas dawania świadectwa. Pokazania, że można żyć Ewangelią. Że Bóg może być dla nas kimś najważniejszym i że jesteśmy dla Niego gotowi na wiele. I choć z pewnością post o chlebie i wodzie przez całe życie nie jest dla każdego, to każdy mógłby to zrobić choćby dwa razy w tygodniu, w środy i piątki. Choćby jeden dzień. Głęboko wierzę, że w ten sposób, modlitwą i postem, moglibyśmy odmienić cały świat.


Dlaczego pościmy? O chlebie i wodzie

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo