Ty jesteś Skała.

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11137
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Ty jesteś Skała.

Post autor: hiob » 28-10-07, 11:17

Kościół "od zawsze" twierdził, że Nowy Testament zawiera się w Starym, a Stary wyjaśnia przez Nowy. Typologia jako metoda interpretacji Biblii jest nam znana z samej Biblii. Stosował ją Święty Paweł, gdy mówił:

Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. (1 Kor 15,45)

Paweł oczywiście porównuje Adama i Jezusa. Ten pierwszy był archetypem Jezusa. Podobnie Ewa była archetypem Maryi. Przykładów takich są setki w całej Biblii.

Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym, "Dei Verbum", dokument II Soboru Watykańskiego tak o tym mówi:

<font color=purple>KO 16. Bóg, sprawca natchnienia i autor ksiąg obydwu Testamentów, mądrze postanowił, by Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie. Bo choć Chrystus ustanowił Nowe Przymierze we krwi swojej (por. Łk 22,20, 1 Kor 11,25), wszakże księgi Starego Testamentu, przyjęte w całości do nauki ewangelicznej, w Nowym Testamencie uzyskują i ujawniają swój pełny sens (por. Mt 5,17, Łk 24,27, Rz 16,25-26, 2 Kor 3,14-16) i nawzajem oświetlają i wyjaśniają Nowy Testament.

W czytaniach mszalnych bardzo często mamy takie "pary" nawzajem się uzupełniające. W czasie niedzielnej mszy jest to pierwsze czytanie i Ewangelia. Codzienne msze mają tylko dwa czytania (nie licząc Psalmu), więc one wzajemnie się uzupełniają.

Piszę ten teksy w niedzielną noc, bo właśnie skłoniła mnie do tego wczorajsza msza. Czytania z ostatniej niedzieli były doskonałym przykładem tego, co chcę tu zilustrować. Były też doskonałym wyjaśnieniem, dlaczego to Piotr jest Skałą, dlaczego Kościół ma autorytet, dlaczego i dzisiaj Papież ma ten sam dar nieomylności, jaki otrzymał Piotr przed niemal dwoma tysiącami lat.

Przypomnę interesujące nas fragmenty:

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. (Mt 16,13-20)

Jeden z moich nauczycieli, były baptysta, Stephen Ray, zawsze powtarza: Ilekroć czytasz Biblię, zawsze zadawaj jak najwięcej głupich pytań. Na przykład: Dlaczego Jezus zabrał uczni do Cezarei Filipowej? Właśnie. Dlaczego? Po co otrzymaliśmy taką informację? Cezarea Filipowi jest daleko od Jerozolimy. Jakieś 200 km na północ w linii prostej. Od Galilei, która także leży na północ od Jerozolimy ciągle jest tam około 60 kilometrów. Na dodatek taka wyprawa jest w "złą stronę". Nie ma, pozornie, żadnego dobrego powodu, żeby Żyd wybierał się w taką podróż. Nie tylko bowiem w pogańskim terytorium trudno było zachować wszystkie przepisy prawa, jakich musieli przestrzegać Żydzi, ale dodatkowo jeszcze samo miasto Cezarea Filipowa było miejscem kultu bożka Pana.

Samo miasto rozbudował tetrarcha Herod Filip i nazwał je Cezareą na cześć cesarza Augusta Oktawiana. Tradycyjnie nazywało się ono Paneas od bożka Pana, który miał tam 14 miejsc kultu.

Świątynia bożka Pana stoi na olbrzymiej skale, mającej kilkadziesiąt metrów szerokości i kilkanaście wysokości. Ma także szczelinę, która uważana była za bramę piekielną, niemającą dna. Jedną z form kultu tego bożka było wrzucanie dzieci do tej szczeliny. Gdy nie wypłynęła z niej krew, wierzono, że bożek przyjął ofiarę. Współczesnym Jezusa musiało się wydawać, że taka świątynia będzie stała wiecznie. Taki fundament wydawał się nie do ruszenia.

Właśnie do tej skały Jezus przywiódł swych apostołów i zapytał ich, za kogo go uważają. Piotr odpowiedział, że za Syna Bożego i otrzymał w zamian niesamowitą, niewiarygodną obietnicę. Ale to wcale nie był pierwszy raz, że apostołowie uznali w Jezusie Syna Bożego. Święty Mateusz sam wcześniej nam przytacza taki fragment, mówiący o burzy na Jeziorze Genezaret i spacerze Piotra po wodzie:

A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. (Mt 14,29-33)

Podobnie w Ewangelii Jana czytamy:

Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! (J 1,49)

Czemu więc słowa Piotra w Cezarei wywołały inną reakcję Jezusa? Najwyraźniej chodziło o lokalizację. Jedna z przyczyn, zapewne uboczna, ale może nawet ważniejsza dla nas dzisiaj, w XXI wieku, to fakt, że trudniej na terenach pogańskich uznać Jezusa za naszego pana, za Boga i dać temu głośne świadectwo. Trudniej to uczynić u wrót pogańskiej świątyni, niż w Jerozolimie, czy na łodzi, wśród swoich. My sami nie mamy przecież problemu z głośną modlitwą, z gestami takimi, jak przeżegnanie się, czy przyklęknięcie, gdy jesteśmy na pielgrzymce, albo wewnątrz kościoła. Ale ilu z nas żegna się przechodząc koło kościoła na ulicy? Ilu z nas odmawia modlitwę przed posiłkiem w restauracji? Ilu z nas nie wstydziłoby się iść ulicą z różańcem w ręku?

Nie to jednak było przyczyną, dla której Jezus przywiódł swych apostołów do skały, na której była świątynia bożka Pana. Przyprowadził on ich tam, aby koło tej fałszywej świątyni fałszywego boga powiedzieć Piotrowi, że On, Jezus na Skale, którą jest Piotr, zbuduje swój prawdziwy Kościół, którego bramy piekielne, nieodłączna część kultu fałszywego bożka Pana, nie przemogą.

Osoby negatywnie nastawione do Kościoła wysuwają tu zarzuty, że to było inaczej. Że skalą jest Jezus, nie Piotr, bo w greckim wydaniu NT jest użyte inne słowo. Jezus mówi: Ty jesteś "Petros" i na tej "petra" zbuduję swój Kościół. Zarzut dalej brzmi tak: Petra, Jezus, to wielka skała, a petros to tylko mały kamyczek. Jezus nie nadaje tu więc wcale żadnej znaczącej roli Piotrowi, ale wprost przeciwnie, upomina go i przywołuje do porządku. Zwłaszcza, że po chwili sam nazywa Piotra szatanem.

Te zarzuty dziś można słyszeć już tylko z ust naprawdę niedouczonych i wyjątkowo negatywnie nastawionych wrogów Kościoła. I nie mówię tego, aby obrazić kogokolwiek, jest to tylko stwierdzenie faktu. Ci protestanci, czy "niezależni chrześcijanie", którzy cokolwiek studiują w dziedzinie współczesnej egzegezy tego tekstu (mówię o egzegetach protestanckich, nie katolickich), muszą wiedzieć, że tak już nikt z pośród liczących się nie uważa. Osoby uważane za jakiekolwiek autorytety w środowisku protestanckim dawno porzuciły ten zarzut. Wynika to z co najmniej trzech powodów.

Po pierwsze Jezus i apostołowie rozmawiali po aramejsku, a nie po grecku, a w tym języku jest tylko jedno słowo na określenie skały, "kefa". Nie jest to tylko spekulacja z mojej strony, ma to także potwierdzenie w Biblii. Święty Paweł nazywa Piotra ośmiokrotnie Kefasem, a Jan w 1. rozdziale swej Ewangelii przytacza słowa Jezusa: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr.

Druga przyczyna to fakt, że w ówczesnej grece nie było żadnego rozróżnienia, poza rodzajem, w znaczeniu słów "petros" i "petra", "Petros" po prostu jest słowem rodzaju męskiego utworzonym z żeńskiego słowa "petra". Gdybyśmy czytali Biblię we francuskim tłumaczeniu, uniknęlibyśmy tych problemów, bo przeczytalibyśmy: Ty jesteś Pierre i na tej pierre zbuduję swój Kościół. Nie jesteśmy pewni, czy oryginał Ewangelii Mateusza był napisany po aramejsku lub hebrajsku, jak wielu uważa, czy od razu po grecku. Ale niezależnie od tego, jak było, słowa Jezusa wypowiedziane po aramejsku autor Ewangelii musiał jakoś przetłumaczyć. Nazwanie mężczyzny słowem rodzaju żeńskiego jest obraźliwe. W Polsce wiemy, że nie można nazwać faceta ani Kasią, ani Zosią, ani Petrą. Zarzuty te jednak przychodzą do Polski głównie zza oceanu, a tam nikogo nie dziwi, gdy tak samo brzmiące imię jest używane przez osoby obu płci. Dlatego nie rozumieją często, czemu koniecznością było zmienienie końcówki słowa "petra", aby mogło być ono użyte jako imię mężczyzny.

Trzecią przyczyną, może najważniejszą i najbardziej przekonywującą, jest kontekst wypowiedzi Jezusa. Zaraz po tym, jak nazwał Piotra Skałą, dał mu klucze i niesamowitą obietnicę. Do kluczy jeszcze wrócę, zobaczmy jednak teraz, co takiego Jezus obiecał Piotrowi:

I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16,19)

Zauważmy, że jest to obietnica dana tylko Piotrowi, nie wszystkim apostołom. Ale, gdy się nad tym zastanowić, jest ona doprawdy niesamowita. Sam Bóg związuje sobie ręce, powierzając losy zbawienia świata i porządek w Niebie jednemu człowiekowi. I to jakiemu? Takiemu, który niczego nie rozumie, wyskakuje z czymś co chwilę jak Filip z konopi, i już za moment Jezus musi go upominać, ostro nazywając "szatanem". Przecież taki człowiek, jak Piotr, zaraz namiesza tak, że zbawienie nie będzie dla nikogo możliwe. Poprzekręca całą Ewangelię, pozmienia zamiary Jezusa i będziemy mieli problem, prawda?

Nieprawda. Byłaby to prawda, gdyby zarządzanie Królestwem Bożym polegało tylko na ludzkiej naturze. Ale nie możemy zapomnieć obietnicy Jezusa, prawdziwego Boga, który nie tylko nigdy nie skłamał, ale skłamać po prostu nie może. Boże Słowo ma moc, Bóg przez wypowiedzenie Słowa stworzył świat. Gdy Bóg mówi, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła i że co Piotr zwiąże na ziemi, będzie związane w niebie, to tak na pewno się stanie. Nie musimy się obawiać. Tym bardziej, że mamy tego potwierdzenie historyczne. Po dwóch tysiącach lat, mimo wielu kryzysów, wielu naprawdę ciężkich okresów w dziejach Kościoła, herezji tak rozpowszechnionych, jak Arianizm, gdy ortodoksyjni chrześcijanie byli w mniejszości, także wśród hierarchów Kościoła, po takich okresach jak wiek X, który dal początek chrześcijaństwu w Polsce, ale był raczej trudnym okresem w dziejach naszej wiary, po kilku papieżach, którzy nie mieli czasu na zajmowanie się Kościołem, bo zajmowali się swoimi karierami i majątkami, mamy ciągle Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół.

Dla porównania, aby zobaczyć jak to mogło się rozwinąć bez obietnicy Jezusa, bez nadzwyczajnej opieki Ducha Świętego, wystarczy spojrzeć na chrześcijaństwo w wydaniu protestanckim. 500 lat po reformacji, (czy może raczej należałoby powiedzieć "deformacji"?) mamy ponad 30 tysięcy różnych zborów, wyznań, denominacji i odłamów chrześcijaństwa. Okazuje się bowiem, że z samej ludzkiej natury, bez autorytatywnej postaci, bez widocznego namiestnika Chrystusowego, nie da się osiągnąć zgody, jedności, jednoznacznej interpretacji Biblii.

Ale powróćmy do symbolu kluczy i do tego, co napisałem na samym początku. Że zrozumieć Biblię można tylko wtedy, gdy rozumiemy zależności między Starym i Nowym Testamentem. Nie było bowiem przypadkiem, że Piotr otrzymał klucze. Wszyscy o tym wiemy i w ludowych, czy dziecięcych wyobrażeniach Piotra widzimy go stojącego przy bramie Nieba i otwierającego Je, by wpuścić zbawionych. Ale taka interpretacja nie jest zgodna z tym, czego naucza Kościół i Biblia. Piotr nie w tym znaczeniu jest klucznikiem.

Pierwsze czytanie w dniu wczorajszym przypomniało nam tekst z proroka Izajasza, bardzo podobny do Ewangelii Mateusza i nie był to przypadek. Przypomnę tutaj ten fragment:

To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca. (Iz 22,19-23)

Jest to scena pokazująca nam, jak Szebna zostaje usunięty z urzędu zarządcy pałacu i zostaje powołany jego następca, Eliakim. Eliakim otrzyma klucze, władzę, stanie się ostoją, jak skała i będzie ojcem dla narodu wybranego. Co za głębia, jakie bogactwo symboli.

O ile antykatolicko nastawieni egzegeci nie negują już, że to Piotr jest skałą, to nadal negują fakt, że obietnica dana Piotrowi była "dziedziczna". Uważają często, że to prawda, że Piotr był głową Kościoła, prawda, że przewodził apostołom, ale po jego śmierci każdy spadkobierca duchowy apostołów jest równy swym braciom. Siebie także uważają za takich spadkobierców. Ale oni nie często robią takie porównania tekstów, jak my. To zestawienie, jakie nam Kościół przypomniał we wczorajszej liturgii, wcale nie jest tak jasne i jednoznaczne dla nich. Scott Hahn będąc jeszcze protestantem i intensywnie studiując Biblię odkrył wiele takich "kwiatków" i był z siebie niezwykle dumny. Słusznie, bo wśród "Evangelical Christians" był on wyjątkiem. Bardzo się zdziwił, gdy po zostaniu katolikiem zobaczył, że te jego niezwykle odkrycia są częścią zwykłej liturgii Kościoła.

Symbol kluczy ma właśnie takie znaczenie: Pokazuje nam, że Piotr otrzymał urząd w Królestwie. Takie samo stanowisko, jak Eliakim. Jak wcześniej Józef na dworze faraona. A cechą każdego urzędu tego rodzaju jest to, że gdy odchodzi jeden zarządca, musi być wyznaczony na jego miejsce następca. Dodatkowo te szczegóły: Tron chwały dla domu ojca swego, ojciec dla mieszkańców Jeruzalem.

Nic dziwnego więc, że nazywamy Papieża Ojcem Świętym. To jego "ojcostwo" jest właśnie wyrazem i odbiciem chwały Ojca w Niebie. Nic dziwnego, że mamy takiego Zarządcę, który ma autorytet i władzę, a równocześnie jest chroniony przez Ducha Świętego przed popełnieniem błędu. Nic dziwnego, że gdy wszystkie kościoły protestanckie idą za zmianami społecznymi współczesnego świata, zmieniając swe doktryny, wierzenia i interpretacje, glosując często w demokratyczny sposób nad tym, co jest, co nie jest moralne, jeden tylko Kościół nadal stoi jak Skała. (Mam na myśli choćby fakt, że antykoncepcja, uważana za niemoralną przez wszystkie odłamy chrześcijaństwa aż do 1931. roku, teraz uważana jest za zwykłą i nawet zalecaną praktykę przez wszystkie denominacje. Niewiele lepiej wygląda kwestia rozwodów i ponownego małżeństwa.)

Bądźmy więc dumni z faktu, że jesteśmy katolikami. Dumni z naszego "Papy". Nie dajmy się nabierać na zarzuty typu: Czemu nazywamy Papieża ojcem, skoro Biblia, sam Jezus, mówi: Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. (Mt 23,9). To są naprawdę głupie i dziecinne zarzuty, wynikające z nieznajomości Biblii i z tego, że takie wersety wyrywane są najczęściej z kontekstu. Każdy przecież nazywa swego biologicznego tatę ojcem, prawda? Ale nawet jakby i to nie przekonywało, to przecież Biblia pełna jest przykładów nazywania ojcem Abrahama, przywódców Izraela, sam Święty Paweł nazywa siebie ojcem, podobnie jak ojcami nazywa swych przodków, itd., itp. Przykładów są dosłownie dziesiątki. Sam Jezus nazywa ojcem Abrahama, w przypowieści o Łazarzu i żebraku. Mówi też o ojcu w przypowieści o powrocie syna marnotrawnego.

Ten ostatni przykład najlepiej może ilustruje jak rozumieć zakaz nazywania kogokolwiek ojcem, poza Ojcem w Niebie. Właśnie ojciec z przypowieści o synu marnotrawnym jest obrazem Ojca Niebieskiego. Postępuje miłosiernie tak, jak uczy, jak nakazuje Bóg Ojciec. I o tym mówi nam Jezus. Wszelkie ojcostwo musi pochodzić od Prawdziwego Boga. Nie możemy naszym ojcem nazwać Buddy, innych guru, nie może być nim materializm, ani relatywizm. Dlatego właśnie nazywamy ojcami kapłanów i Papieża. Bo oni są dla nas odbiciem Ojca. A Biblia wyraźnie w czytaniach z ostatniej niedzieli nam to potwierdza.
Ostatnio zmieniony 04-12-09, 07:46 przez hiob, łącznie zmieniany 1 raz.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: servus » 19-07-08, 08:34

Taki tekst znalazlem na wikipedii:

Szymon Piotr (łac. Petrus, gr. &#928;&#941;&#964;&#961;&#959;&#962; Petros (petros = kamień, petra = skała), aram. &#1499;&#1497;&#1508;&#1488; Kefas (kefa = skała, opoka, kefas = kamień) ) (pontyfikat: 30? - ok. 67) &#8211; apostoł, uważany przez Kościół rzymskokatolicki za pierwszego papieża. Wg ewangelii Szymon syn Jana, do ok. 30 - rybak z Kafarnaum w Galilei, następnie apostoł, uczeń Jezusa. Święty katolicki i prawosławny. Św. Piotr jest autorem dwóch listów (1. i 2.), włączonych do kanonu Nowego Testamentu.

Wyprowadzilo mnie to z rownowagi, bo Piotr bywa najczesciej nazywany kefasem.

Awatar użytkownika
Anula
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 12-11-07, 19:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: Anula » 19-07-08, 18:36

Zakładam, że uważnie przeczytałeś tekst Hioba. Podam więc adres do opracowania (o wiele obszerniejszego) gdzie pada takie wyjaśnienie: http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/359/50/

" (...)Poważnym i przekonywującym argumentem, przemawiającym za historycznością tekstu obietnicy, jest zmiana imienia Szymona na Piotr i wyraźnie związana z tym faktem wyjątkowa rola Piotra w gronie apostołów, co wielokrotnie potwierdzają źródła biblijne (por. Mk 3,16; 16,7; Łk 6,14; 22,31&#8211;34; J 1,40&#8211;43; 21,15&#8211;17). Ważne jest, że Chrystus, nazywając Szymona Piotrem, nie zamierzał doraźnie zmieniać jego imienia, gdyż sam do końca nazywa go Szymonem. Równocześnie ważne jest, że św. Paweł w swoich listach wyłącznie nazywa Piotra albo imieniem "Kefas" (Ga 1,18; 2,9; l Kor 1,12; 3,22), albo greckim tłumaczeniem "Petros" (Ga 2,7&#8211;8). Wynika stąd, że adresaci listów znali już tylko Piotra, czyli nowe imię całkowicie zastąpiło dawne imię Szymon.

Argument wynikający ze zmiany imienia nabiera szczególnej wymowy, gdy się weźmie pod uwagę nietypowość tego faktu oraz brak jakichkolwiek analogii w tym względzie. Ani aramejskie słowo kefa (skała), ani jego greckie tłumaczenie petra nie było używane jako imię własne. Stało się nim dopiero w chrześcijaństwie w oparciu o imię Szymona, którego nazywano Piotrem, "skałą". Trzeba tu zapytać o przyczynę tego faktu. Zapewne nie stanowiły jej osobiste kwalifikacje Szymona. Powód jest jeden &#8211; wyraźna decyzja Chrystusa przekazana przez św. Mateusza w relacji o obietnicy prymatu.

Tłumaczenia Pisma św. w zasadzie nie stosują przekładu imion własnych, ale pozostawiają je w brzmieniu oryginalnym. Tymczasem aramejskie kefa przełożono na greckie petra (Petros). I znowu rodzi się pytanie o powód. Odpowiedź ta sama co i poprzednio. Szymon stał się Kefas, Petros z racji funkcji "opoki", jaką wyznaczył apostołowi sam Chrystus.(...)"
... Bądż wola Twoja ... od narodzin ... i niech będzie tak już na zawsze ...

Awatar użytkownika
Anula
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 12-11-07, 19:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: Anula » 19-07-08, 18:47

A od siebie, wyrazy: opoka, skała, są rodzaju żeńskiego, jak użyć ich w rodzaju męskim nie tracąc znaczenia? Nie znam się na tym dokładnie, ale chyba przez dodanie końcówki - s.

Edit:

(Nie) inaczej było również z tworzeniem imion słowiańskich. Męskie imię - Bożysław, na przykład, oznacza: tego, który 'sławi Boga' lub 'ma sławę od Boga', albo 'Bożą sławę'. Czyli imię powstało z połączenia dwóch wyrazów Bóg i sława. Gdzie cząstka 'sława' jest rodzaju żeńskiego, ale ponieważ nadawane było dziecku płci męskiej, stąd ta zmiana. Podobnie jest z imionami Boguchwał, Bronisław, itd.

W sumie temat jest interesujący.
... Bądż wola Twoja ... od narodzin ... i niech będzie tak już na zawsze ...

Awatar użytkownika
niebieski
Przyjaciel forum
Posty: 54
Rejestracja: 24-05-08, 13:42
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: niebieski » 21-07-08, 17:35

servus pisze:Taki tekst znalazlem na wikipedii:

Szymon Piotr (łac. Petrus, gr. &#928;&#941;&#964;&#961;&#959;&#962; Petros (petros = kamień, petra = skała), aram. &#1499;&#1497;&#1508;&#1488; Kefas (kefa = skała, opoka, kefas = kamień) ) (pontyfikat: 30? - ok. 67) &#8211; apostoł, uważany przez Kościół rzymskokatolicki za pierwszego papieża. Wg ewangelii Szymon syn Jana, do ok. 30 - rybak z Kafarnaum w Galilei, następnie apostoł, uczeń Jezusa. Święty katolicki i prawosławny. Św. Piotr jest autorem dwóch listów (1. i 2.), włączonych do kanonu Nowego Testamentu.

Wyprowadzilo mnie to z rownowagi, bo Piotr bywa najczesciej nazywany kefasem.
O ile rozróżnienie pomiędzy greckimi słowami "petra" i "petros" jest słuszne, o tyle według posiadanej przez mnie wiedzy, to rozóżnienie pomiędzy "kefa" i "kefas" jest nadużyciem wikipedii. W tym słowie aramejskim napisanym przy pomocy hebrajskich liter brakuje literki "s". Czyli jest to "kefa", nie "kefas". Skąd się wzięło słowo "kefas"? Jest to grecka transliteracja aramejskiego słowa "kefa" i taka wersja weszła do polskiego przekładu. Oznacza to jednak tylko tyle, że gdzie czytasz "Kefas", oznacza to aramejskie "Kefa".

Język aramejski, w którym Jezus wypowiedział to zdanie zapisane w Ewangelii według św. Mateusza, nie pozwala na to rozróżnienie, które jest możliwe w języku greckim. Za to zawiera aluzję do "Kajfasza", najwyższego kapłana w tym czasie. Oznacza to, że to Piotr staje się odtąd najwyższym kapłanem. Zawiera też aluzję do słowa "kejfa", co w języku aramejskim oznaczało "trezor czy schowek służący do przechowywania kluczy od świątyni jerozolimskiej". Mówi o tym Scott Hahn. Jeden z najwybitniejszych biblistów katolickich. Wcześniej był on pastorem protestanckim. To właśnie studiowanie sprawy prymatu danego Piotrowi przez Jezusa w Mt 16 było dla niego kamieniem milowym na drodze do Kościoła katolickiego. Dlatego servus, nie przejmuj się tym, co wypisuje wikipedia.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11137
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: hiob » 22-07-08, 06:39

Jest jeszcze jeden aspekt zmiany imienia Szymona. Żydzi uważali, że tylko Bóg mógł zmienić imię. Tak, jak zmienił w ST Abramowi na Abrahama, Saraj na Sarę, czy też Jakubowi na Izraela. To, że Jezus zmienił imię Szymona świadczy o tym, że jest On prawdziwym Bogiem, prawdziwym "JA JESTEM".
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11137
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: hiob » 10-12-08, 19:10

Pytanie przeniesione z innego wątku:
57KerenOr pisze:
Nie jestem katolikiem, ponieważ w rzymskokatolickim kościele narosło wiele nauk niezgodnych z Pismem Świętym. Odszedłem od tegoż kościoła dzięki Łasce Pana Jezusa wiele lat temu.
W ciągu zaledwie kilku tygodni poznałem lepiej Pismo Święte, niż wtedy gdy byłem katolikiem.
Papież jest uzurpatorem, a wersety z Ewangelii według Mateusza 16/18, 19, które mają być dowodem władzy papieskiej, papieża nie dotyczą. Po prostu, was katolików od młodości przyzwyczajono do katolickiego wytłumaczenia tychże zdań Pana Jezusa i nie wyobrażacie sobie, że owe fragmenty mogą oznaczać coś innego.
Przeczytaj, proszę ten wątek od początku i powiedz, co w takim razie oznaczają te wersety? W jaki to sposób nas przyzwyczajono? I kto przyzwyczaił Ojców Kościoła, którzy znali apostołów i uczni apostołów i którzy tak samo te wersety interpretowali? Nikt inaczej nie interpretował tych wersetów przez stulecia. Dlaczego więc uważasz, że Twoja interpretacja jest lepsza? Uzasadnij ją, proszę.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Alex
Przyjaciel forum
Posty: 1424
Rejestracja: 24-10-07, 21:24
Lokalizacja: Gdynia

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: Alex » 12-12-08, 17:47

Hiob pisze:Tym bardziej zdumiewające jest to, gdy się ich porówna do "byłych protestantów". Ludzi,którzy wychowani jako ewangelicy odkryli piękno Kościołai pełnię nauczania Jezusa. Ci są nie tylko pełni miłości skierowanej do katolików,ale w samych superlatywach mówią o swym doświadczeniu bycia baptystą, czy zielonoświątkowcem, czy członkiem kościoła prezbiteriańskiego. Oni bowiem zawsze podkreślają, że nic nie stracili, wszystko zachowali, a otrzymali znacznie więcej.
Dla mnie to jest bez wątpienia konsekwencja braku duchowego przewodnika, jakim dla nas jest Kościół. Człowiek szukający samotnie skazany jest na szamotanie się, błądzenie, aż w końcu - osamotniony - sam staje się dla siebie największym autorytetem i "najwyższym interpretatorem".

KerenOr na wielu forach dobitnie zaznacza ( pisanie o tym nie jest chyba z mojej strony jakimś faux pas ponieważ te fora są ogólnie dostępne), że nie jest członkiem żadnego "kościoła rejestrowanego". Pomyślcie, jakbyśmy się poczuli gdyby nagle okazało się, że nie jesteśmy członkami Kościoła - żadnego. Nie ma żadnego autorytetu, który byłby naszą ostoją , do którego moglibyśmy się odwołać, który sprawia, że czujemy się bezpieczni w swojej wierze, bo wiemy, że nawet jeśłi zbłądzimy to jest Kościół, który trwa, który wskazuje nam nieomylnie drogę i do którego można zawsze wrócić.

Tak, można poczuć się naprawdę samotnie i... niepewnie. A kiedy jesteśmy niepewni to otoczenie odbieramy jako zagrożenie...

Dzięki Ci, Boże za Twój Kościół i za to, że mnie do niego powołałeś.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11137
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: hiob » 12-12-08, 18:45

Alex pisze: Człowiek szukający samotnie skazany jest na szamotanie się, błądzenie, aż w końcu - osamotniony - sam staje się dla siebie największym autorytetem i "najwyższym interpretatorem".
Bóg jest naszym Ojcem i doprawdy trudno sobie wyobrazić, że cale Jego wychowywanie nas miałoby polegać na daniu nam jakiegoś spisanego zbioru przepisów z poleceniem, żeby każdy sam sobie je jakoś zinterpretował. Jakim ojcem byłbym ja, gdybym po prostu wywiesił na ścianie regulamin i to napisany tak, że każdy byłby w stanie go zinterpretować inaczej, a potem karał swoje dzieci, gdy ten regulamin łamią? I pomijam już tutaj fakt, że chrześcijaństwo najdynamiczniej rozwijało się wtedy, gdy jeszcze Nowy Testament nie był napisany, a później "skanonizowany". :-D To Kościół głosił Słowo Boże, Kościół nawracał ludzi i Kościół pisał, a potem kanonizował Nowy Testament. I nikt, poza indywidualnymi przypadkami, nie negował tego. Zresztą wystarczy przyjrzeć się fragmentowi z proroka Izajasza, do którego nawiązuje Pan Jezus, dając Piotrowi klucze:

Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. (Iz 22,21-22)

Bóg jest naszym ojcem, ale jak Jezus odszedł do domu swego Ojca, zostawił nam kogoś, kto jest naszym ojcem na ziemi. Osobę mającą autorytet, mającą opiekę Ducha Świętego, by nami kierować i by nas prowadzić pewną drogą do zbawienia. Tak by postąpił każdy dobry ojciec, a Bóg na pewno jest najlepszym Ojcem, jakiego można sobie wyobrazić.

Ale offtop, chyba trzeba to będzie przeniesc do tematu o Piotrze. :-D

Pozdrawiam
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: servus » 23-05-09, 22:11

Znalazlem fragment wypowiedzi takiego historyka katolickiego o tym fragmencie.
Historyk katolicki Peter de Rosa napisał:

"Słowa te można zinterpretować inaczej, z czego sprawę zdaje sobie niewielu katolików. Możliwe, że będzie to dla nich szokiem, ale Ojcowie Kościoła nie widzieli żadnego związku pomiędzy tekstem na ścianach bazyliki, a urzędem papieskim. Do żadnego z papieży nie stosują słowa 'Tyś jest Piotr'. Tekst analizowali wszyscy: Cyprian, Orygenes, Cyryl, Hilary, Hieronim, Ambroży, Augustyn. Z pewnością nie byli protestantami, a jednak żaden z nich nie nazywa biskupa rzymskiego Skałą... Według Ojców Kościoła, nie Piotr, lecz jego wiara - czy Pan, w którego Piotr wierzył - jest Skałą. Wszystkie sobory kościoła od Nicei w IV w. po Konstancję w XV w. są zgodne, że to Chrystus jest jedynym fundamentem kościoła, czyli, że to On jest Skałą na której Bóg zbudował swój kościół... Wczesny kościół nie widział w Piotrze biskupa Rzymu, i dlatego nie uważał żadnego biskupa rzymskiego za sukcesora Piotra."

Zbyszek Michał
Przyjaciel forum
Posty: 964
Rejestracja: 14-10-08, 09:17
Lokalizacja: qq

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: Zbyszek Michał » 23-05-09, 22:45

servus,
A oto inny cytat z twórczości tego pana:

"Jeśli człowiek i świat w swej nieudanej postaci pochodzą od Boga, to może i inne Jego dzieła są także niedoskonałe, na przykład Biblia czy Kościół.
&#8212; Peter de Rosa"
Jezu ufam Tobie!

Awatar użytkownika
J.
Przyjaciel forum
Posty: 85
Rejestracja: 15-05-09, 13:08
Lokalizacja: Pl

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: J. » 24-05-09, 00:15

Wczesny kościół nie widział w Piotrze biskupa Rzymu, i dlatego nie uważał żadnego biskupa rzymskiego za sukcesora Piotra.
Zbyt wiele miejsca w tej księdze zajęłoby wyliczanie sukcesji [biskupów] we wszystkich Kościołach, przekazujemy zatem tradycję pochodzącą od Apostołów i wiarę głoszoną ludziom tylko na przykładzie największego, najstarszego i wszystkim znanego Kościoła, założonego i ustanowionego przez dwu najsławniejszych Apostołów, Piotra i Pawła, Kościoła w Rzymie, tradycję i wiarę tak, jak dotarła ona do nas dzięki następstwu kolejnych biskupów.
Tak właśnie zawstydzimy wszystkich, którzy w jakiś sposób, czy to dla przypodobania się, czy dla próżnej chwały, czy to przez zaślepienie i złą wolę, gromadzą się osobno, nie jak należy. Tymczasem z tym Kościołem, z powodu jego szczególnego autorytetu założenia, winien zgadzać się każdy Kościół, to znaczy wszyscy wierni zewsząd. W nim zawsze została zachowana przez wiernych zewsząd ta tradycja, która wywodzi się od Apostołów. A więc błogosławieni Apostołowie, zakładając i budując Kościół, powierzyli Linusowi urząd biskupa dla zarządzania Kościołem. To ten Linus, którego Paweł wspomniał w Liście do Tymoteusza. Jego następcą był Anaklet. Po nim, jako trzeciemu przypadło biskupstwo Klemensowi, który jeszcze i widział Apostołów, i utrzymywał z nimi kontakty, i na własne uszy słyszał ich nauczanie, i przed oczyma miał ich tradycję. Nie był zresztą sam, gdyż z tego okresu pozostało wtedy wielu, którzy zostali pouczeniu przez Apostołów. Za Klemensa powstał niemały zatarg wśród braci w Koryncie. Wówczas Kościół rzymski napisał bardzo ważny list do Koryntian, aby ich zachęcić do zgody, odnowić ich wiarę i zwiastować im właśnie przejętą od Apostołów tradycję. Była to taka oto tradycja, że jest jeden Bóg wszechmogący, stwórca nieba i ziemi, który stworzył człowieka, sprowadził potop, wezwał Abrahama, wyprowadził swój lud z ziemi egipskiej, rozmawiał z Mojżeszem, ustanowił Prawo i wysłał proroków, przygotował ogień dla diabła i jego posłańców.
Tego Boga uważają Kościoły za Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa, a wszyscy, którzy chcą się o tym dowiedzieć, mogą to wyczytać z tego listu i tak poznać apostolską tradycję Kościoła. Gdyż list ten jest starszy od tych, którzy teraz głoszą jakieś nauki, którzy wymyślają coś o jakimś drugim bogu ponad demiurgiem i stwórcą wszystkich istniejących rzeczy. Po Klemensie nastąpił Ewaryst, po Ewaryście Aleksander, a następnie szósty, licząc od Apostołów, Sykstus, po nim Telesfor, który poniósł chwalebne męczeństwo, następnie Hygin, dalej Pius, po nim Anicet, po Anicecie nastąpił Soter, a obecnie jest biskupem, jako dwunasty po Apostołach, Eleuteros. Na podstawie takiego porządku i sukcesji tradycja apostolska w Kościele i głoszenie prawdy przechodzi aż do nas. I jest to najpełniejszy dowód, że w Kościele jest przechowana i przekazana w prawdzie, jednak i ożywiająca wiara, od Apostołów aż do dzisiaj
(Św. Ireneusz- Przeciw herezją).

Hmmm.. to jak widział czy nie widział? :roll:
Wszystkie sobory kościoła od Nicei w IV w. po Konstancję w XV w. są zgodne, że to Chrystus jest jedynym fundamentem kościoła, czyli, że to On jest Skałą na której Bóg zbudował swój kościół...
Bo Jezus jest skałą! Nikt tego nie kwestionuje :-)

Tylko Bóg jest Skałą..

Nikt nie jest tak święty, jak Pan, Gdyż nie ma nikogo oprócz ciebie, Nikt taką skałą jak nasz Bóg.1 Sam. 2,2

Tak samo jak tylko On może odpuszczać grzechy. A co mówi do apostołów?

odpuszczajcie grzechy!

I co zabronimy Mu? :roll:

Nie! Bo taka jest Boża wola. Tylko On ma klucze otchłani i komu je daje? :-)

Tak Piotrowi! Piotr jest skałą, bo Jezus nią go uczynił, a nie ZAMIAST Chrystusa.

Papież jest widzialną głową Kościoła, ale przecież nikt nieprzeczy, że Chrystus stoi na czele Jego czele.


Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus jest głową Kościoła, którego jest zbawieniem List do Efez.5,23-24

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: servus » 24-05-09, 08:01

a co sadzicie o tym:

o prymacie Piotra pisali:

Orygenes (ur.185), nawiązując do Mt 16:18 napisał: "Zobacz, co jest powiedziane przez Pana temu wielkiemu fundamentowi Kościoła i najsilniejszej opoce, na której Chrystus zbudował Kościół",

Cyprian (+258): "Mówi Pan do Piotra: Ja tobie powiadam, że ty jesteś opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój (...) Na nim jednym buduje Kościół swój i jemu poleca paść owce swoje",

Tertulian (ur.155): "Czy nie pouczył o wszystkim Piotra nazwanego opoką planowanego Kościoła, któremu oddal klucze Królestwa Niebieskiego i przekazał władzę rozwiązywania i związywania tak w niebie jak i na ziemi?" (Preskrypcja przeciw heretykom). Jak więc widzisz Nauczyciele Kościoła właściwie rozumieli ten fragment.

Powołuje się strona katolicka na pewien fragment Orygenesa, gdzie ten pisze, że Piotr był opoką, jednak gdzie indziej zaznacza: "Wszyscy są Piotrem i skałą, i na wszystkich zbudowany jest Kościół Chrystusa" ("Komentarz do ewangelii Mateusza"). Zostawmy Orygenesa, może też błądził. [defacto zostal uznany za heretyka przez bp. Rzymu i bp. Aleksandrii www.wiem.onet.pl]

Jeśli chodzi o Cypriana - faktycznie uznaje się go za prekursora katolickiej teorii o prymacie papieskim, ale on nie tak to pojmował, mówił o jedności Kościoła, nie o prymacie jednego biskupa nad wszystkimi innymi. W konflikcie Firmiliana z "papieżem" dot. prymatu, poparł Firmiliana. "Papież" Stefan I nazwał go "pseudochrześcijaninem", "podstępnym intrygantem" itp. Nie wiem również dlaczego ojciec wskazuje na Firmiliana, gdyż zasłynął właśnie tym, iż zaprotestował przeciwko papieżowi Stefanowi I (254-257), który próbował interpretować interesujący nas ustęp Mateusza w duchu prymatu jednego biskupa nad innymi. Firmilian był wpływowym biskupem Cezarei Kapadockiej i nie zamierzał poddawać się biskupowi rzymskiemu. Firmilian utrzymuje, iż nie zna "żadnego prymatu prawnego biskupa rzymskiego". Stefan gani go za te wypowiedzi. Ów z kolei zarzuca "papieżowi", iż jest schizmatykiem, który odchodzi od Kościoła. Zarzuca mu bezczelność i pychę, a nawet porównuje go do Judasza. Jego antyprymatowe wypowiedzi można znaleźć w listach Cypriana (zob. List 75).

Został nam Tertulian. To również grząski teren. Tertulian po tym jak przeszedł na chrześcijaństwo rozszedł się jednak z katolicyzmem i "papieżami", czyli biskupami rzymskimi - ok. 207 roku przystał do montanistów. Napisał nawet dziełko atakujące "papieża" - Przeciw Kalikstowi, w którym odrzuca istnienie jakiegoś "biskupa biskupów". Można więc się słusznie zapytać: czy widząc w Piotrze opokę Kościoła, utożsamiał go z papieżem? Czy widział w papieżach następców Piotra? Czy postrzegał &#8216;urząd&#8217; Piotra jako dziedziczny?

Awatar użytkownika
J.
Przyjaciel forum
Posty: 85
Rejestracja: 15-05-09, 13:08
Lokalizacja: Pl

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: J. » 24-05-09, 10:47

Powołuje się strona katolicka na pewien fragment Orygenesa, gdzie ten pisze, że Piotr był opoką, jednak gdzie indziej zaznacza: "Wszyscy są Piotrem i skałą, i na wszystkich zbudowany jest Kościół Chrystusa" ("Komentarz do ewangelii Mateusza")
Dobrze ci radze nie czytaj takich banialuków :D
Co do Orygenesa-nie czytałem Komentarzy do Mat. , więc nie wiem co on tam wypisywał, ale autor nie uraczył na ani rozdziałem, ani wersetem :-)

Za Bednarskim:

Ci więc mają imię od Skały jak Chrystus, ale że są też członkami Chrystusa (por. 1Kor 6:15) nazywają się od Niego Chrystusami, a od Skały [petra] Piotrami" ("Komentarz do Ewangelii według Mateusza" XII:11).

Czyżby o ten fragment chodziło autorowi? :)


Jeśli chodzi o Cypriana - faktycznie uznaje się go za prekursora katolickiej teorii o prymacie papieskim, ale on nie tak to pojmował, mówił o jedności Kościoła, nie o prymacie jednego biskupa nad wszystkimi innymi. W konflikcie Firmiliana z "papieżem" dot. prymatu, poparł Firmiliana. "Papież" Stefan I nazwał go "pseudochrześcijaninem", "podstępnym intrygantem" itp. Nie wiem również dlaczego ojciec wskazuje na Firmiliana, gdyż zasłynął właśnie tym, iż zaprotestował przeciwko papieżowi Stefanowi I (254-257), który próbował interpretować interesujący nas ustęp Mateusza w duchu prymatu jednego biskupa nad innymi. Firmilian był wpływowym biskupem Cezarei Kapadockiej i nie zamierzał poddawać się biskupowi rzymskiemu. Firmilian utrzymuje, iż nie zna "żadnego prymatu prawnego biskupa rzymskiego". Stefan gani go za te wypowiedzi. Ów z kolei zarzuca "papieżowi", iż jest schizmatykiem, który odchodzi od Kościoła. Zarzuca mu bezczelność i pychę, a nawet porównuje go do Judasza. Jego antyprymatowe wypowiedzi można znaleźć w listach Cypriana (zob. List 75).

Niech Św. Cyprian sam powie:
Po tym wszystkim ustanowiwszy sobie przez heretyków pseudobiskupa, odważają się jeszcze popłynąć i do stolicy Piotra i do Kościoła zajmującego pierwsze miejsce, źródła jedności kapłańskiej, i tu wiozą listy schizmatyków i bezbożników, nie myśląc o tym, że zwracają się do Rzymian, których wiarę wychwala Apostoł i do których wiarołomstwo nie może mieć dostępu. I jaki był powód ich przybycia i oświadczenia, że wybrali pseudobiskupa przeciw biskupom? - "List" Cypriana.
Został nam Tertulian. To również grząski teren. Tertulian po tym jak przeszedł na chrześcijaństwo rozszedł się jednak z katolicyzmem i "papieżami", czyli biskupami rzymskimi - ok. 207 roku przystał do montanistów. Napisał nawet dziełko atakujące "papieża" - Przeciw Kalikstowi, w którym odrzuca istnienie jakiegoś "biskupa biskupów". Można więc się słusznie zapytać: czy widząc w Piotrze opokę Kościoła, utożsamiał go z papieżem? Czy widział w papieżach następców Piotra? Czy postrzegał &#8216;urząd&#8217; Piotra jako dziedziczny?
Uwaga! Manipulacja! Owszem, został montanistą ale zanim to nastąpiło był dłuugi czas ortodoksyjnym katolikiem i pisał pięknie o prymacie Piotra :-D
Ostatnio zmieniony 24-05-09, 10:50 przez J., łącznie zmieniany 1 raz.

servus
Przyjaciel forum
Posty: 123
Rejestracja: 24-10-07, 21:35
Lokalizacja: Berlin

Re: Ty jesteś Skała.

Post autor: servus » 24-05-09, 12:20

No coz!!!

Zeby byc szczerym, to po napisaniu tych wszystkich badziewiow, samemu zaczalem szukac i znalalzlem kilka tekstow, ktore przemawiaja na korzysc Piotra. Znalazlem na przyklad cytat Orygenesa:

"Stwierdzono, że nazwał go Piotrem, wyprowadzając to imię od skały, którą jest Chrystus. Jak bowiem mędrzec wywodzi nazwę od mądrości, a święty od świętości, tak Piotr (Petros) od skały (petra) (...) Wynika to ze słów jakie Zbawiciel wypowiedział do tego, który takie otrzymał imię: 'Ty jesteś Piotr (Skała), i na tej skale zbuduję Kościół Mój'" ("Komentarz do Ewangelii św. Jana" Fragment 22 - J 1:42).

Nierozumiem tylko: jezeli petros to kamien. to czemu wedlug orygenesa jest on Skala.

ODPOWIEDZ