FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Bezpieczna strona Zapraszam na forum http://katolik.us i do zapoznania się z REGULAMINEM FORUM oraz FAQ
                      Forum wykorzystuje ciasteczka jeżeli się nie zgadzasz opuść tę stronę!
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.
Charlotte
Warszawa


Poprzedni temat «» Następny temat
TOUR DE USA! Archiwalne posty.
Autor Wiadomość
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 04:30   TOUR DE USA! Archiwalne posty.

Fotosik okazał się niesolidną i kłamliwą firmą. Nie tylko drogą i dającą marną usługę za spore pieniądze, to jeszcze zarzucającą moją skrzynkę pocztową reklamami, mimo, że posiadałem płatne konto. Raz zablokowane zdjęcia nie były przywracane mimo, że limit transferu nie był przekraczany i musiałem zrezygnować z takiej "usługi"

Spowodowało to jednak to, że bardzo dużo zdjęć na forum jest niedostępnych. I najprawdopodobniej nigdy nie będą dostępne na fotosiku. Odzyskaliśmy wiele z nich i umieszczamy je na www.picturepush.com

Zapraszam do nowego tematu z opisem trasy, gdzie są zdjęcia z picturepush, czyli tutaj: http://katolik.us/viewtopic.php?t=1747

A te stare, niewidoczne fotki z fotosika dotrą na forum i tak i będą zamieszczane w tym wątku: http://katolik.us/viewtopic.php?t=2330
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez hiob 07-06-12, 18:40, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 04:41   

Jadę do Kalifornii. Zabrałem 20 ton nici do fabryki dywanów i przez Appalachy na granicy Północnej Karoliny z Tennessee, przez Nashville i Memphis, przez most na Mississippi i przez Little Rock, stolicę Arkansas dojechałem do miejsca pierwszego postoju.

Oto pierwsza porcja zdjęć. Czekanie na otwarcie firmy i załadunek. Wiem, że zdjęcia radiowozów już są aż nudne, ale co zrobić. Dziś znowu było ich sporo. Dbają o nas bardzo panowie policjanci. Przejazd przez Appalachy, z tunelem. Z tego fragmentu trasy jest kilka filmików, zrobionych dawniej. Dwa „oldtimery” jadące w przeciwnym kierunku i Kenworth „straight truck”, ciężarówka bez naczepy w amerykańskim wydaniu. Ciągle „z nosem” i dużym sleeperem, kosztem krótszej skrzyni ładunkowej. Takie firmy specjalizują się w wożeniu towaru, który musi być dostarczony „na wczoraj”. Na przykład, gdy taśmie montażowej fabryki samochodów grozi zatrzymanie z braku jakiegoś podzespołu. Wysyła się go wtedy przez taką firmę, ale ponieważ często są to niewielkie rzeczy, takie firmy mają także mniejsze auta, takie jak ten KW, czy nawet vany.



Pora na parę zdjęć. Najpierw jakieś jezioro w Appalachach. Na drugim zdjęciu widać ciekawego sprzedawcę używanych samochodów. Specjalizuje się w „klasykach” oprócz raczej przeciętnych pojazdów ma też perełki, jak ten Bentley, którego można zobaczyć na jego stronie:

http://en.marshallclassic...md/M10008/s1.pl

Według informacji, jakie tam wyczytałem, dwa podobne samochody niedawno były sprzedane na aukcjach po około półtora miliona dolarów każdy. Na zdjęciu widać trochę, choć schowałśię za słupem, innego Bentleya. Jest to replika, z 400-konnym silnikiem i nowoczesnym zawieszeniem, kosztujący „tylko” $150 000.- Więcej szczegółów na temat tego samochodu można znaleźć tutaj:

http://en.marshallclassic...md/M10047/s1.pl

Kolejne zdjęcie, to dealer Sterlinga, jednej z marek Mercedesa. Widać „streight trucks”, ciężarówki, a nie ciągniki, w stylu amerykańskim: Kabina z nosem i dużym sleeperem, za to „balkonik” krótki, bo takie auto musi się zmieścić w 12 metrach długości. Przejazd przez Tennessee. Freightliner Sprinter, znany u nas także jako Dodge, a u was jako Mercedes. Myślałem, że moje Volvo ma największy sleeper, ale to czarne ma jednak troszkę bardziej luksusową sypialnię. Centrum Nashville, stolicy muzyki country. I jeszcze jeden Freightliner, tym razem tak zwany „step van”. To dość popularny typ dostawczego samochodu. Kwadratowy jak cegła, ale za to bardzo pojemny. Tego typu auta używane są przez firmy takie jak Federal Express i UPS, przez warsztaty na kołach itp.




Mówiliśmy już o tym, jak Amerykanie podchodzą do wiary. Na kolejnym zdjęciu reklama firmy „Św. Michał Motor Ekspres” z dopiskiem „Jezus jest naszą siłą”. Ta firma ma na swoich ciężarówkach namalowanego archanioła Michała walczącego ze smokiem, czyli szatanem w postaci smoka. Chwilę później wypatrzyłem stojącą koło autostrady ciężarówkę ich firmy, ale podam też linki do zjęć z ich strony, gdzie widać lepiej te nalepki z archaniołem:

http://www.stmichaelmotor...NewTractor2.JPG

http://www.stmichaelmotor...NewTractor1.JPG

http://www.stmichaelmotor...Trailer1JPG.jpg

Napis pod obrazkiem mówi: "Święty Michale, módl się za naszymi kierowcami”.

Na następnym zdjęciu kolejny Chrysler z przerobionym wlotem powietrza, ten trochę zrobiony „pod Mercedesa”. Mnie bardziej podobają się te „Bentleyopodobne”, ale i tak jest ładniejszy, niż oryginalny Chrysler. W noc z wtorku na środę spałem gdzieś w Arkansas i rano okazało się, że pogoda się zepsuła. Zimno i deszczowo. Ale niedługo tak było, koło południa zaczęło się przejaśniać i popołudniu było całkiem słonecznie i ciepło. W USA fronty atmosferyczne najczęściej przesuwają się z zachodu na wschód, więc jadąc na zachód bardzo szybko przelatuje się przez typowy pas deszczu i burz. Na ostatnich zdjęciach srebrna Corvette C5, czyli poprzedniej generacji.



Ford Mustang GT cabrio i Ford Mustang GT coupe. Betoniarka OshKosh i przydrożna inspekcja ciężarówki. Freightliner Camper, rzeki i pastwiska w Arkansas.



Lake Eufaula w Oklahomie. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, a Ja was pokrzepię.” Cytat z Ewangelii Mateusza na reklamie kościoła baptystów. Kolejna ciężarówka z „megasleeperem”. Ponadwymiarowy ładunek i ponadwymiarowy pick/up z naczepą. O tych Internationalach, które są za małe na to, by je nazwać ciężarówkami, a za duże na to, by być pickupami pisałem na innym forum:

http://www.samochodyswiat...ic.php?p=188318

Jeszcze jeden interesujący billboard. Napis mówi: „Poszukiwane teamy, Jezus i ty”. Oczywiście jest to gra słów, wiele firm tak poszukuje kierowców, pisząc na przykład: „Poszukiwane teamy, mąż i żona”. Tu nie ma żadnego telefonu, ani nazwy firmy, więc to nie firma truckerska zrobiła tę reklamę, ale raczej ma to być narzędzie ewangelizujące kierowców, przypominające, że Jezus ma być ich zmiennikiem i „copilotem”. Następny billboard też ma wiadomość moralizującą. Mówi: „Ty to nazywasz ABORCJĄ, BÓG nazywa to MORDERSTWEM.” I na koniec zdjęcie starego prezydenckiego samolotu Boeing 707, „Air Force 1”, na bazie lotniczej w Oklahoma City.



Jeszcze jeden KW W900 z supersleeperem. To się nazywa prosta droga! Zachodzące słońce zawsze tworzy malownicze widoki.



Pobudka gdzieś na parkingu w Nowym Meksyku. Dobrze się spało, bo było koło zera C. Pogoda wspaniała, bez jednej chmurki, ale wietrznie i dość chłodno. To relatywnie wysokie tereny, około 2000 m nad poziomem morza. Znowy Peterbilt z dużym sleeperem, ale ten mi się trochę rozmazał. Przydrożne kasyno. To są tereny zamieszkałe przez Indian. Te kasyna to często jedyna możliwość zatrudnienia dla nich, ale i tak jest tu niesamowicie wysokie bezrobocie i straszna bieda. Wystarczy popatrzeć na te domki, w których mieszkają.

Naczepa z aerodynamicznymi osłonami, które podobno mają obniżać zużycie paliwa. Jednak tylko jedna firma to stosuje, a więc oszczędności pewnie nie są oszałamiające. „Continental Divide” to Wielki Wododział Kontynentalny, miejsce, gdzie rozdzielają się dorzecza rzek spływających do Atlantyku i Pacyfiku. Teraz będzie już przeważnie z górki.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:18   Odzyskane zdjęcia z fotosika.

Część fotek zamieszczonych w fotosiku przepadła, ale większość z nich udało się wcześniej ściągnąć. Tutaj zamieszczę je bez wielkich komentarzy. Może nasi moderatorzy pomogą część z nich poprzenosić do odpowiednich działów? Wiele z nich jest zresztą już opublikowanych w innych tematach.

Jak ktoś będzie miał jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez hiob 17-02-12, 19:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 04:47   

Zaczynamy od Arizony. Tu też biedy nie brakuje. Szopa między torami kolejowymi i autostradą i kilka starych, zepsutych samochodów to zdaje się jedyny majątek tego Indianina. Taki mały Jeep a pcha takiego wielkiego kampera. ;) Jeszcze jedna „villa” przy autostradzie. Takich ruder tu widać wiele. Niektóre porzucone, ale większość zamieszkałych przez miejscowych Indian. Najpierw go zobaczyłem na poboczu, a parę chwil później w lusterku wstecznym, z niebieskimi lampkami mrugającymi na mnie złowrogo. Na szczęście za mną jedzie samochód osobowy i to za nim jechał ten radiowóz. W Arizonie wolno jechać ciężarówkom 75 mil na godzinę, czyli 120 km/h, a to więcej, niż ja zazwyczaj jadę. Ja ustawiam tempomat na 70 mil, 110 km/h, więc nie muszę się obawiać, że mnie tu przyłapią na szybkiej jeździe. Wcześniej były Sterlingi u dealera, tutaj jeden na drodze. Być może nawet jest to jeszcze Ford, bo ten model był zaprojektowany właśnie przez Forda, a dopiero później po przejęciu ich przez Mercedesa produkowany jako Sterling. Śmiesznie wygląda taki cudak, z kabiną z ciągnika siodłowego i resztą ciężarówki z mniejszego pojazdu. Nawet wysokość paki nie pasuje do sleepera. Transport nowych Freghtlinerów. Ośnieżony szczyt Humphreys Peak, 3852 m npm. To najwyższy szczyt wulkanicznych gór znanych jako „San Francisco Peaks”.




Następna porcja zdjęć. Parę fotek Peterbiltów z truckstopu w Winslow w Arizonie, gdzie tankowałem. Zdjęcie Volvo VT 880 we wstecznym lusterku mojej ciężarówki. Humphreys Peak coraz bliżej. Następcy Armstronga trenują, a policja stanowa w Arizonie pilnuje.




Fragment historycznej drogi US 66. To w miasteczku Williams. Jak pamiętacie, spotkałem tam parę miesięcy temu Polaka w Volvo VT 880, a teraz też tu zrobiłem sobie przerwę. Czasami tak wychodzi, że trzeba stać w dzień i ruszać na noc, ale to nie ja wymyślałem głupie przepisy dla kierowców. Na mój głupi rozum ja wiem lepiej od mojego kongresmana, kiedy jestem śpiący, a kiedy nie, ale co ja tam mogę wiedzieć. Za to parę widoczków wieczornych i nocnych z Arizony i Kalifornii. Na ostatnim zdjęciu radiowóz z California Highway Patrol z panią policjantką piszącą mandat.




Ja się już rozładowałem i jadę do Maricopa po Ten Jaguar ma już lata świetności za sobą, ale, moim zdaniem, ciągle wygląda lepiej niż najnowszy Jaguar XJ, który wygląda jak Buick. Pomarańcze już dojrzały i same lecą z drzew. A sady wszędzie dookoła. Dodge Sprinter. Pola naftowe w Kalifornii. Skrzyżowanie dróg CA 99 i CA 58. I na koniec stary cabover Freightlinera.



Pogoda całkiem się zepsuła, będzie lało parę dni. A podobno nigdy nie pada w południowej Kalifornii? Tak mówi stary przebój Alberta Hammonda. Rolnicy chyba też tak myślą i podlewają nawet podczas deszczu. Każdy płaski kawałek ziemi wykorzystany do celów rolniczych, ale ja jadę w góry. Będę miał ładunek pachnącego piasku dla kotów, żeby miały gdzie ****. Ładunek jest z Maricopa, miejscowości o której pisał kiedyś Sienkiewicz. Dodge Sprinter z UPS-u. W Kalifornii jest niezwykle urodzajna ziemia i doskonały klimat, ale jest sucho. Wszystko musi być nawadniane, podlewane, inaczej zamieni się od razu w pustynię. Woda dostarczana jest takimi kanałami przez setki kilometrów, od zbiornika wodnego spiętrzonego zaporą Hoovera niedaleko Las Vegas na granicy z Nevadą. Później takie stacje pomp przetłaczają tę wodę na wszystkie pola i sady.



Dojeżdżamy do Maricopy. Ale „fabryka piasku dla kotów” jest jeszcze za miastem, zupełnie w pustyni. Oni chyba po prostu pakują w torby to, co tam naokoło leży. Tak ten dojazd wygląda na GPS-ie w moim laptopie. A po załadowaniu waga i okazuje się, że ważę o 40 funtów za dużo. Ale zanim dojadę do policyjnej wagi, spalę tę nadwyżkę. Muszę jednak uważać przy tankowaniu, każdy galon paliwa to siedem funtów, a ja mam tylko połowę paliwa. Gdybym dolał do pełna, dodałbym do wagi blisko 1000 funtów.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:20   

Freightliner Business Class i Cascadia:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 04:54   

Jedziemy teraz na północ, niemal pod kanadyjską granicę. 1000 mil w deszczu. Pogoda do spania, nie do jazdy. Firmy „przeprowadzkowe” mają ciężarówki z największymi sleeperami, ale mają też stare cabovery. Dwa przykłady Kenworthów K100 pracujących dla „Van Lines”: Atlas i United. Za chwilę inny KW z United Van Lines, ale ta już z wielkim sleeperem. Klasyczna przyczepa kampingowa „Airstream”. Od kilkudziesięciu lat produkowane są w praktycznie niezmienionym kształcie. Kanał nawadniający. Pogoda pod wieczór się wyczyściła, ale im dalej na północ, tym bardziej będzie mokro. I już dzień drugi trasy California-Washington. Dojeżdżamy do okolic San Francisco, ale ja zostaję na I-5 i jadę przez Sacramento, stolicę stanu Kalifornia.



Nie wiem, skąd te statki w okolicach Sacramento, to dość daleko od oceanu. A nie są to przecież małe stateczki. Sacramento, miasto drzew? Rzeczywiście, wiele pięknych, wysokich drzew widać z autostrady. Od palm przez drzewa iglaste do różnych tui, cyprysów i „choinek”. Stary VW Bus i nowy kabriolet GM, tutaj w wersji Saturn Sky. Pontiac ma także swoją wersję tego auta. Ma to być odpowiedź GM na Mazdę Miatę, czyli MX 5 w Europie. I jeszcze parę łódek. Jedna na moście, reszta pod mostem.



To sam nie wiem, co to jest. Wygląda jak pole do sadzenia ryżu, ale nie jestem pewien, czy to prawda. Nowa Corvette i palmy. Palmy rosną wzdłuż Pacyfiku aż do Kanady. Palmie nie trzeba bowiem wcale upałów, ona tylko musi unikać mrozów, a tych w bliskości oceanu, nawet tak zimnego jak Pacyfik, nigdy nie ma. Północna Kalifornia to już są góry i tutaj całkiem często pada deszcz. W zimie, na co wyższych przełęczach także śnieg. Dzisiaj też sypał, ale mokry i zaraz topniał i było to dopiero w Oregonie. Ale i tu było zimno i całkiem jesiennie.



Jeszcze parę fotek z północnej Kalifornii:




To już Oregon. Na dole podjazdu znak, że wymagane są łańcuchy. Oczywiście nie dzisiaj, ale często w zimie ta przełęcz jest nieprzejezdna bez łańcuchow na kołach. Jest to podjazd na najwyższy punkt na autostradzie I-5, mający 1314 metrów npm. Nie bardzo wysoko, ale wystarczy, by w zimie często padał tam śnieg. Z drugiej strony długi zjazd i zalecana szybkość w zależności od całkowitego ciężaru pojazdu. Ale kto wymyślił takie wartości? Czemu niby dla mnie ma być bezpiecznie 18 mil na godzinę, a nie 20? I tak zjechałem z szybkością około 45 mil na godzinę, bo z taką utrzymywały mnie hamulce silnika. Taki zjazd jest bezpieczny, bo silnik może hamować tak, jak napędza, nie męcząc się i nie grzejąc. Hamulce na długim zjeździe mogą się przegrzać i całkowicie stracić skuteczność. Dlatego też na takich długich zjazdach bardzo często są rampy wysypane piaskiem do łapania ciężarówek, które straciły hamulce.



W stanie Oregon są legalne takie zestawy, trzy naczepy po 8,5 metra każda. Albo zwykła, długa naczepa i za nią krótka. Policję z Oregonu też pstryknąłem. Rozlało się tak, że wydaje się, że się nigdy nie skończy. Ale jak to mówią, „Nie ma soboty bez promyczka słońca”. I tak w niedzielę musi się pogoda poprawić, bo ja pewno będę zasuwał na butach z truckstopu do kościoła.



Zapada już zmrok. To sobota wieczór. W Oregon i Washington muszą być jakieś inne przepisy dotyczące nacisków na osie i wagi trucków, bo sporo lokalnych ciężarówek ma nietypowe rozwiązania osi. Jak ten zestaw: Ma cztery osie w naczepie i cztery w ciągniku. Poza przednią i dwoma napędzanymi ma dodatkową, w środku między nimi, która przejmuje część ciężaru pojazdu i odciąża pozostałe osie. Ale takie rozwiązanie może mieć tylko wtedy sens, gdy albo maksymalny ciężar zestawu może być większy niż 80 000 funtów, albo gdy na lokalnych drogach naciski na osie nie mogą być takie jak na autostradach i głównych szosach. Inaczej nie miałoby to sensu, bo te dodatkowe osie też przecież ważą sporo. (Właśnie się dowiedziałem, że tutaj legalne są ciężarówki ważące 105 000 funtów, czyli 48 ton). Jeszcze „nocny garbus” i tyle z Oregon. Następne zdjęcia już z truckstopu w Tacoma, w stanie Washington. Ten niebieski Pete to model 1989. Niemal niczym się nie różni od tego model 2008… ale nie uprzedzajmy wypadków.



Właśnie. Peterbilt 389, model 2008. Pierwszy raz udało mi się go złapać. I prawdę mówiąc miłośnicy klasyków nie mają się czego obawiać, jest on dokładnie taki sam, jak był 10, czy 20 lat temu. Ma inne lampy niż 379 i inny zderzak, ale nikt nie będzie miał wątpliwości, że jest to ciągle klasyczny Peterbilt, kontynuacja modeli 359 i 379. A ja, po śniadanku, idę do kościoła. Dwie mile spacerku do najbliższej parafii, która na dodatek jest polską parafią. Byle tylko nie zaczęło padać. Żebracy są wszędzie, tak samo w najbiedniejszych, jak i w najbogatszych krajach na świecie. Tutaj przeważnie są to Indianie. Pastor tego kościoła może i ma na imię Jesus, ale ja szukam innego Jezusa. Meksykański kościół zielonoświątkowców to nie to, czego szukam. „Kościół Chrystusa” to też nie to, nawet jak pastor ma na imię „Chris”. Siedziba Indian Puyallup także mnie nie rusza. Ale przynajmniej wiem teraz co oznacza nazwa miasta, do którego mam towar: Puyallup, Wa. Dopiero ten ostatni wygląda na to, czego szukałem. Więcej zdjęć z kościoła, jakby kogoś interesowały, jest na mojej stronie. Można też kliknąć TUTAJ






I powrót do truckstopu. Idąc na mszę przechodziłem koło dealera Harleya Davidsona, teraz będzie parę fotek dla miłośników tej niesamowitej maszyny. Nawiasem mówiąc wszedłem na moment na stronę motocykleswiata.com myśląc, że się tam zarejestruję i zamieszczę te zdjęcia, ale mnie tylko wkurzyli, porównując jakąś Yamahę do Harleya. Do tego a ankiecie Yamaha wygrała. Tymczasem Harley to … zresztą ci, co wiedzą, to nie trzeba im tłumaczyć, a ci, którym trzeba tłumaczyć to i tak niczego nie zrozumieją, więc dam sobie spokój. Popatrzcie na zdjęcia. Aha, poza Harleyami są tam dwa zdjęcia „custom bikes”, motocykli robionych na zamówienie w pojedynczych egzemplarzach. To te mające sztywne zawieszenie z tyłu i „cieniutkie” oponki. Taki motocykl kosztuje około 35-40 tys. $ i jest to … aha, miałem nie tłumaczyć. Kto wie, ten wie. A reszta niech podziwia zdjęcia.



I wracamy do podróży z kościoła na parking. Jeszcze jeden pojazd z dodatkową osią. Stary Mercedes. Równie stary International Transtar. 30 lat temu był to najpopularniejszy samochód na drogach USA, teraz już go trudno znaleźć. Ten konkretnie „przeżył” nawet wojnę w Wietnamie, według kierowcy to prawdziwy odzysk z Armii USA. I samochód i kierowca, obaj weterani. I jeszcze na koniec parę fotek z truckstopu. Koniec podróży z Kalifornii do Waszyngtonu. Następna będzie do Montany.



_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:22   

Peterbilt 386, 387 i 379

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 04:59   

Jadę z miejscowości Hoquiam w stanie Washington, nad samym wybrzeżem Pacyfiku, do miasta Billings w Montanie do sklepu z papierem do drukarek. Znowu ciężki ładunek, 20 ton, a przede mną trochę gór. Ale nic strasznego, jakoś sobie poradzimy. :D Na pierwszym zdjęciu Volvo VT 880, jadące w przeciwnym kierunku. Pierwszy „klasyk” w amerykańskim stylu firmy Volvo. Wiosna dotarła i na północ. Jak ocean to i kuter powinien się znaleźć. Towar załadowany, zabezpieczony, można ruszać w drogę. Ciężarówki wożące ścięte drzewa tak wracają po kolejne pnie: wioząc własną przyczepkę na ciągniku. Inna ciekawostka: Przyczepy do wywrotek mają bardzo często takie długie dyszle. Wynika to z tzw. „formuły mostowej”, „bridge formula”, przepisu ograniczającego ciężar pojazdu, którego osie są zbyt blisko siebie. Długi dyszel przyczepy oddala koła przyczepy od kół wywrotki, umożliwiając załadowanie większego ciężaru. Kolejny sklep z motocyklami Harley Davidson. To fenomen ostatnich 10-15 lat, takie miejsca. Oprócz salonu sprzedaży i warsztatu jest tam duży sklep z akcesoriami, a nawet kawiarnia. W takim sklepie można się spotkać z innymi miłośnikami motocykli, pogadać, spędzić miło czas. Jak na tamtych poprzednich zdjęciach było widać. Posiadanie Harleya to dla wielu zmiana stylu życia, stąd pomysł, by salony sprzedaży Harleya były czymś więcej, niż tylko sklepami.



Jaguar, Porsche, kilka wojskowych Hammerów, jeszcze jeden Jaguar i parę widoczków ze stanu Washington. Całą drogę będę widział ośnieżone szczyty gór.



Zestawy zwane „b-train”, czyli naczepa zakończona siodłem, na którym spoczywa druga naczepa. Tego typu zestawy są popularne w Australii, gdzie mają czasem nawet więcej członów, a w Stanach właśnie na północnym zachodzie widuje się ich sporo. W wyższych partiach autostrady na poboczu jeszcze sporo śniegu. Ale droga sucha, dziś było +20C. Cała dzisiejsza trasa to jazda po autostradzie I-90 na wschód, przez trzy stany: Washington, Idaho i Montanę.


[/color]

I jeszcze kolejna porcja zdjęć:

Zalew na rzece Columbia, w stanie Montana.



Stary Mack Cruiseliner. Jeździłem takim jakiś czas, pracując w firmie National Freight, zanim zacząłem jeździć Internationalem. Niesamowicie sztywnie zawieszony, miał stalowe resory i sztywno przykręconą kabinę do ramy. International po tym Macku to był niemal Cadillac, mimo, że obydwa miały małą kabinę z jednym łóżkiem zaraz za oparciami siedzeń. Typowa deszczownia do nawadniania pól. Woda potrafi zmienić każdą pustynię w niesamowicie urodzajną glebę. To miasteczko, to Spokane, największe miasto na wschodzie stanu Washington. Zaraz za nim zaczyna się Idaho.




Jeszcze jedna ciekawa ciężarówka. Cabover Peterbilt model 372. Najbardziej opływowy z wszystkich caboverów, miał też parę innych ciekawych rozwiązań, jak podnoszenie przedniego panelu do góry, co umożliwiało dostęp do silnika bez podnoszenia kabiny. Można było w ten sposób sprawdzić i uzupełnić płyny itp. Produkowany w latach 1988-1993 nigdy nie zdobył popularności i zawsze był rzadkością na drogach. Teraz spotykam go nie częściej niż raz na parę lat. Tu, na naszym forum jest cały osobny temat poświęcony tej ciężarówce: http://www.wagaciezka.com/viewtopic.php?t=1061 Zjechałem na chwilę z autostrady, żeby wysłać coś na poczcie, więc parę fotek pstrykniętych w miasteczku Wallace, Idaho. Stary autobus marki Flxible, przypominający naszego „ogórka”, Jelcza. Firma ta produkowała autobusy, głownie miejskie, jeszcze do 1996. roku, w którym ogłosiła bankructwo. Oczywiście nie takie, ale znacznie nowocześniejsze. Tutaj link do firmy mającej kilka podobnych autobusów na sprzedaż: http://www.sellabus.com/flxible.html




Obok autobusu Flxible inny ciekawy i rzadki pojazd: Nash Statesman Super. Model ten produkowano do roku 1956. i ten pewnie jest właśnie z tego okresu. Ja też, ale ja jestem w trochę lepszym stanie. I trochę młodszy. Zobaczymy za rok, czy osiągnę wygląd tego złomu :D . List wysłany, można ruszać w dalszą drogę. I na koniec policja stanowa z Idaho.



Ostatni odcinek tej trasy, Montana. Widoki dalej przepiękne, szkoda, że zdjęcia z taniej cyfrówki nie są w stanie oddać uroku tych krajobrazów. Ale tym razem więcej pojazdów, niż widoków. Nawet się trafił helikopter i samochód campingowy zbudowany na podwoziu nowego Sprintera. Na ostatnim zdjęciu, obok jakiegoś Kenwortha i ciągnika rolniczego widać Macka model B, produkowanego w latach 1953-1966.



Osiedle „domów na kółkach”. W Montanie zimy potrafią być bardzo mroźne, ale te domy-baraki mają dobrą izolację i można je używać w każdym klimacie. Gniazdo orła na słupie. W Ameryce jest czysto nie dlatego, że nikt nie śmieci, ale dlatego, że wszyscy sprzątają. Kolejny salon sprzedaży Harleya. KW K100, taki, jak moja pierwsza własna ciężarówka.
[/color]


Stanowa policja w działaniu. Na pierwszym zdjęciu nawraca i musiał się zatrzymać, żeby mnie przepuścić, ale za moment już go widzę w lusterku, jak błyskawicznie przelatuje koło mnie. Parę minut później znowu go widzę na poboczu z autem, za którym jechał. Rejestracja w Montanie zaczyna się od „MHP”, „Montana Highway Patrol”. To taka informacja dla tych, co się dziwią, czemy w Polsce już się rejestracje milicyjne nie zaczynają już od „MO”, ale od „HP”. Bo u nas też już nie ma milicji tylko jest highway patrol. :D . Nie wszyscy jeżdżą na Harleyach, BMW też ma swoich zagorzałych zwolenników. Na zdjęciu przez boczne okienko widać ptaka, z którym „goniłem się” przez chwilę. To na stromym podjeździe, gdy jechałem może 60 km/h i ten ptak nie miał problemu dotrzymywać mi tempa. Continental Divide. Jesteśmy na wysokości prawie 2000 m npm. Od tego miejsca woda z topiącego się śniegu spływa do Atlantyku. I 10 km zjazdu. Dla ciężarówek ograniczenie prędkości do 40 km/h.



Jak się wolno jedzie, to łatwiej robić zdjęcia. Zwłaszcza, że ci z drugiej strony też jadą wolno. Oni mają ograniczenie do 65 mil na godzinę, ale mają też stromy podjazd. A z naszej strony rampa wysypana głębokim grysem do wyłapywania tych, co się im przegrzały hamulce. Stary International „bubblenose” i Ford, albo Sterling z kabiną europejskiego Forda do malowania pasów na drodze. Własne koło też pomalował.



Koniec trasy do Montany.
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:23   

International ProStar

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 05:06   

Następna trasa jest z Montany na pusto do Wyoming po ładunek grochu i potem dalej na południe do Phoenix w Arizonie. Znowu będzie problem, bo to 18 palet po 50 pięćdziesięciofuntowych worków, a więc netto mam 45 000 funtów. Do tego waga palet i mamy razem blisko 46 tysięcy. Znowu trzeba będzie jechać z odrobiną paliwa. Ale za to krajobrazowo ta trasa jest przepiękna, więc wszyscy się będziemy czuli jak na wakacjach. 

Najpierw trzeba dojechać po towar. Jedziemy z Billings w Montanie do „wielkiego miasta” Garland w Wyoming. Ta metropolia liczy sobie aż 50 mieszkańców, jak dumnie głosi tabliczka przy wjeździe do miasteczka. Druga liczba, 4247, to wysokość nad poziomem morza w stopach. 4247 stóp to prawie 1300 metrów npm. Jak widać, są to tereny rolnicze i trzeba uważać na farmerów na drogach. Groch załadowany i ruszamy w drogę. Spora część tej trasy to drogi boczne, nie autostrady, a więc będzie trochę miasteczek i cały czas po górach, więc widoki zapowiadają się wspaniałe. Na ostatnich zdjęciach ciekawy staruszek dogorywa pod płotem…
:mrgreen: :D




I jeszcze parę widoczków z Wyoming:



Tak się przewozi domy na kołach. To najtańszy sposób posiadania własnego domu. Mogą mieć wymiary nawet do 80 na 16 stóp, czyli 24 na 5 metrów, a gdy ma się „podwójny” dom, złożony z dwu części, może mieć on nawet ponad 200 metrów powierzchni mieszkalnej. I więcej widoczków z Wyoming:



Konradek napisał/a:
... Ta tęcza jest niesamowita!! ...


Rzeczywiście, tęcza wyglądała wspaniale. Zdjęcie nigdy nie odda tego, jak to było widać w rzeczywistości. A teraz ostatnia porcja zdjęć na dzisiaj. Głównie widoczki, ale jest też parę napotkanych pojazdów. Od motocykli po ciężarówki. U mnie późna noc, czas na odpoczynek. Dobranoc.



Dalsza porcja zdjęć. W Wyoming wszędzie widać konie, a tu nawet kowboja jeżdżącego na swym rumaku. Starych, rdzewiejących traktorów, maszyn rolniczych i samochodów nie brakuje. Widać je na każdym kroku. Ponadwymiarowe ładunki na odpoczynku. Parę sarenek, które pasą się tam, jak krowy. Nic dziwnego, że tak wiele miejscowych ciężarówek ma zamontowane „kangury”. Jeszcze parę ponadwymiarowych ładunków i parę widoczków. Na tym stawie widać lód, jesteśmy na wysokości ponad 2500 m npm i śnieg i lód tu jeszcze nie do końca stopniał.



Jeszcze parę widoków z Wyoming, łącznie z pasącymi się sarenkami i pięknym zachodem słońca i poranek w Utah, na południe od Salt Lake City, gdzie zjechałem do Flying J, by zatankować.




Pete podróżuje z dodatkowym koniem na masce, a Sterling z Chrystusem. (Mam nadzieję, że z Nim w sercu, a nie tylko na nalepce na samochodzie :D ). Inny, interesujący samochód. To Peterbilt 13-210 z kabiną Volkswagena LT. Te ciężarówki były produkowane przez Volkswagena gdzieś w Brazylii i sprzedawane tutaj pod koniec lat 80. zarówno jako Peterbilt jak i Kenworth. I na ostatnim zdjęciu Freightliner FLD Classic z 86-calowym sleeperem, największym, jaki kiedykolwiek oferowała ta firma. Prawdopodobnie był to największy sleeper z wszystkich, jakie były kiedykolwiek do nabycia jako fabryczne wyposażenie ciężarówki w USA.




Parę innych trucków złapanych w tym truckstopie. Volvo VT 880, Kenworth W 900 z ponadwymiarową naczepą, Kenworth T 800 ze starym Autocarem, KW W 900 z podwójną naczepą wywrotką. I nareszcie ruszamy w dalszą drogę.



Udało mi się przyłapać jeszcze jednego VT 880, jadącego z przeciwka. Wyprzedza go Pete 387 i niemal go zasłonił. Jeszcze jeden zestaw z trzema naczepami. Najnowszy Porsche Cayenne Turbo, model 2007. Jeszcze zestaw z podwójną naczepą i fragmenty wojskowego konwoju. I jeszcze jeden Easy Rider. Ten poprzedni rzeczywiście na Harleyu, ale to już na pewno Yamaha. A ja zjeżdżam z autostrady i następny fragment trasy znowu zwykłą szosą. A ja już jestem na następnej trasie, z Phoenix do Liverpool w stanie Nowy York, więc następna porcja zdjęć dopiero wieczorem, czyli u Was w nocy.



Parę widoczków z Utah. Jak mówiłem, zjechałem z autostrady I-15 i dalej jadę szosą US 89 do Flagstaff w Arizonie, gdzie ponownie wjadę na autostradę.



A to ciekawostka. Mercedes na niemieckich numerach, wyglądający, jakby brał udział w wyprawie dookoła świata. Ciekawe, czy ktoś coś słyszał o tej ekspedycji? Wklejam większe zdjęcie, żeby nikt go nie przegapił, bo jestem bardzo z siebie dumny, że ja go nie przegapiłem. W końcu jadąc autem mam tylko ułamek sekundy na decyzję, złapanie aparatu, włączenie go i jeszcze złapanie auta, które jadąc z przeciwnej strony, bardzo szybko mnie minie, a wtedy po zupie. :mrgreen: [/color]



[color=darkblue]Jeszcze raz Mercedes z wyprawy dookoła świata, tym razem miniaturka. Betoniarka OshKosh, z silnikiem z tyłu, ale za to z beczką skierowaną do przodu. Dość popularny sprzęt w USA, jak widać z ilości zdjęć, jakie tu zamieściłem. Aż żal patrzeć, jak te auta rdzewieją. Ale taka już jest kolej losu. W małych miasteczkach czasem stoi na poboczu samochód policyjny, często z manekinem w środku, przebranym w mundur, aby przypomnieć, że trzeba zwolnić na terenie zabudowanym. Po co polować na dziczyznę, jak można sobie sarenki wyhodować. :D Interesujący domek w kształcie skałki, czy też kamienia. I na koniec widoczek z trasy. To na razie tyle, wkrótce kolejna porcja zdjęć.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:25   

Freightliner Cascadia:

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 05:13   

Kolejne zdjęcia widoczków i pojazdów napotkanych wzdłuż szosy US 89 w stanie Utah:




Ja dziś jestem w Sullivan, Missouri i właśnie wróciłem z kościoła.



Piszę o tym, bo dla mnie jest to ważne. Nieistotne, jak bardzo jesteśmy zajęci w niedzielę i jak daleko od domu, jak się tylko chce, zawsze się znajdzie godzinkę dla Pana Boga. A Polacy to podobno w 98% katolicy, tylko kościoły coraz bardziej świecą pustkami. Trochę smutne. Żeby się tylko nie okazało dla tych, którzy nie mają czasu dla Pana Boga, że On też nie będzie miał dla nich czasu. Teraz, każdego dnia my sami wybieramy bowiem, gdzie spędzimy wieczność. Ale dość kazania, wracamy do trasy z Wyoming do Arizony, gdzie widoki nie są co prawda aż tak piękne jak te w niebie, ale i tak zapierają dech w piersiach. :D

Już wjechaliśmy do Arizony. Zapora Glen Canyon Dam na rzece Colorado. To północny koniec Wielkiego Kanionu Colorado, słynnego parku narodowego w Arizonie. Z jednej strony mostu widać, jak głęboko woda wyrzeźbiła tę skałę, z drugiej jest zapora i zalew. W samym parku narodowym te widoki są jeszcze piękniejsze, ale tam trzeba pojechać mniejszym samochodem. Albo polecieć helikopterem. Te niebieskie rzeczy na dnie kanionu, to pontony. Pewnie można się wybrać na spływ, ale, niestety, nie było teraz czasu. Może innym razem. [/color]




Pete 379, bardzo popularny tu autokar Prevost, podwójne naczepy i kolejne widoczki z północnej Arizony.




Dojechałem wreszcie do Flagstaff i do autostrady I-17. Tu poszedłem spać, tradycyjnie na rampie, gdzie jest cisza i spokój. W nocy był lekki przymrozek, a niżej, w Phoenix upały. W dzień 38C, noce też ciepłe, więc tu się lepiej śpi w ciepłym śpiworze. A nazajutrz, po zjeździe na niższe tereny, pojawiają się całe lasy tych charakterystycznych kaktusów, jakie rosną tylko na pustyniach w Arizonie.



To już Phoenix, granica miasta. Hummery tu takie popularne, jak syrenki za Gomółki, albo male fiaty za Gierka. Można przez pomyłkę wsiąść nie do swojego auta na parkingu pod sklepem. Arizona to raj dla motocyklistów, bo niemal nigdy nie pada.



I jeszcze skład ciężarówek w drodze do Meksyku, albo jeszcze dalej do jakiegoś kraju Ameryki Południowej. Na zbliżeniach widać sposoby montowania kolejnych pojazdów, do ramy, albo do siodła poprzedzającego pojazdu. W taki sam sposób transportuje się tutaj nowe ciężarówki z fabryki do dealera:




Na koniec przypomnienie, jak zobaczyć „Ciężarówkę Miesiąca” na stronie Volvo. Wystarczy kliknąć tutaj:

http://apps.volvotrucks.com/loadingramp2/

…i wybrać „owner’s galery”, a potem „TRUCK OF THE MONTH”. Moje Volvo wygrało w lutym (stare zdjęcie z parkingu w Texas Canyon w Arizonie, zdjęcie wysłane przez Krzyśka) i w marcu (Już zdjęcie z napisem „TOTUS TUUS”, zrobione na naszej bazie w Laredo, w Teksasie). Gdy się kliknie na „GALERY”, można pooglądać inne zdjęcia i na nie głosować. Dziękuję wszystkim jeszcze raz za głosy i jakby ktoś chciał wysłać dowolne zdjęcie jakiegokolwiek Volvo z mojego fotosika, czy z tego forum, niech się nie krępuje i wysyła jak swoje. Albo niech sfotografuje sam jakiegoś Volvo i powie tutaj, odwdzięczę się „dziesiątką”. :D


To już Phoenix w Arizonie, gdzie kończy się podróż z Wyoming i zaczyna podróż na wschód, do Liverpool w stanie New York. W Stanach autostrady nie kończą się przed centrum miast, ale przechodzą przez nie, często estakadami, albo tunelami pod miastem. Interesujący samochodzik elektryczny do jazdy po magazynie, gdzie się ładuję. I znowu powrót pod downtown Phoenix. Przykład samochodu z przyciemnianymi szybami w bocznych drzwiach. Są trochę jaśniejsze, niż tylne, ale też niemal czarne. Fajna rejestracja, „HEAR YA”, „Słyszę Cię”, Policja stanowa nie tylko łapie tych, co łamią przepisy, ale często także pomaga. Nawet zmieniając koło kobiecie, która nie ma pojęcia, jak to zrobić. I znowu kaktusy przy autostradzie I-17.


[/color]

Parę kaktusów na pożegnanie Arizony. Ta dama na Harleyu powinna chyba kupić sobie szelki do spodni, bo je kiedyś zgubi. Chyba, że chodziło jej o pokazanie tatuażu na … plecach. Ford-Sterling z europejską kabiną. Policja w Arizonie pracuje ciężko. I moja „lewa” rejestracja, powędrowała z tyłu ciągnika na drzwi naczepy, gdzie ją lepiej widać.



Naczepa do przewozu ponadgabarytowych towarów. Teraz ma na sobie tylko część samej siebie. Podczas transportu towarów do ciągnika przyczepiona jest właśnie ta cześć, dyszel z kołami i siodłem, na którym spoczywa właściwa naczepa. W ten sposób ciężar rozkłada się na więcej osi. Z tyłu jest także dodatkowa „przyczepka” połączona pionową osią, tak, że może skręcać na boki, ale przez to, że nie rusza się w pionie, przejmuje także część ciężaru. I już minął kolejny dzień. Pobudka gdzieś na rampie autostrady w Nowym Meksyku. Teraz trzeba znaleźć jakiegoś McDonaldsa, zjeść śniadanko i ruszać w dalszą drogę. Ładunek nowych Corvette. I niekończące się odcinki prostych.



Na przeciwnym pasie ponadwymiarowy ładunek na takiej naczepie, jaką opisywałem wcześniej. Szybki KW W 900 z dużym sleeperem. Dealer Peterbilta w Albuquerque, NM. To miasto, w dolinie otoczonej wysokimi górami, słynie z doskonałych warunków do lotów balonem. Często je tam można zauważyć. Radiowóz Dodge Charger i KW T600 z firmy Reliable. To firma zajmująca się przewozem samochodów w zamkniętych naczepach i mają większość ciągników z tego typu sleeperami. Są to ciężarówki należące do kierowców, a nie do samej firmy. Jednak ze względu na image firmy, kierowcy muszą przemalować swoje trucki na firmowy kolor. Wiele firm wymaga tego, zwłaszcza te, które zajmują się przeprowadzkami, ale FeDex także wymaga by pomalować auto na biało. I jeszcze nowe International w drodze do salonu sprzedaży.




Dwa domki na kołach, jeden na bazie autobusu, drugi nie, ale niewiele mniejszy. Na zachodzie USA często spotyka się takie pojazdy. Wiele osób po przejściu na emeryturę sprzedaje dom i kupuje taki domek, mieszkając w nim i zwiedzając USA. Można je też wynająć na jedną podróż, całe wakacje, czy parę lat. Ciężarówka weterana amerykańskiej armii. Napis mówi: „Każdy dał trochę. Niektórzy oddali wszystko”. Czasem widać potężne mosty nad wyschniętymi korytami rzek, ale gdy się trafi burza, zamieniają się one na parę godzin w wartkie potoki. Jeszcze jeden truck z Reliable. Na odcinku autostrady, gdzie cały ruch jest puszczony jedną stroną, ze względu na roboty drogowe, można pstryknąć zdjęcia z bliska. Na jednym dopiero teraz zauważyłem polską rejestrację z napisem „BOGDAN”. Te sterczące z ziemi rzeczy, to na wpół zakopane samochody. I to nie jakieś-tam samochody, ale Cadiilaki. To słynny „Cadillac Ranch” koło Amarillo w Teksasie. Artysta tworząc to „dzieło” na pewno coś miał na myśli, ale ja jestem zbyt prosty, żeby zrozumieć taką „sztukę”. I wreszcie udało mi się przyłapać nowego KW T 660. Nowy to on jest tylko z nazwy, to praktycznie KW T 600 z innymi światłami, zderzakiem i osłoną na zbiorniki paliwa. Wygląda troszkę lepiej, niż T 600, ale zmiana Peterbilta 377 na 386 wyszła, moim zdaniem, Paccarowi dużo lepiej, niż zmiana KW T 600 na T 660. Peterbilt 386 jest jedną z piękniejszych ciężarówek, ten KW jest taki sobie. Ale ponieważ każdemu się podoba co innego, to pewnie i ten znajdzie swoich zagorzałych zwolenników.
[/color]
_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 17-02-12, 19:26   

Widoczki z drogi.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
Ostatnio zmieniony przez huberto01 23-03-12, 15:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
hiob 
Administrator


Dołączył: 24 Paź 2007
Skąd: Północna Karolina, USA
Wysłany: 25-05-07, 05:18   

Kolejna dziesiątka zdjęć. Spotkane w drodze: Dodge Viper, kilka dużych sleeperów, maszyna do opryskiwania marki John Deere i trzykołowy motocykl:




Kolejna porcja zdjęć. W Teksasie, czy Oklahomie, nie ma za bardzo czego oglądać, przynajmniej jeżeli chodzi o krajobrazy, więc głównie są zdjęcia pojazdów, (na przykład jeszcze jeden Kenworth T 660 na przeciwnym pasie), ale jest też elektrownia wiatrakowa. Stary Garbus i odległa panorama miasta Oklahoma City. I na koniec moja ciężarówka w myjni.



Jeszcze jeden biker na Harleyu, parę kolejnych fotek mojego auta po myciu i parę zdjęć z drogi w świetle zachodzącego słońca. To już jest chyba stan Missouri i jest to fragment historycznej drogi 66, z Chicago do Los Angeles.




To lecimy dalej. Peterbilt 377, poprzednik modelu 386. To truck stop Flying J w Sullivan, Missouri, gdzie robię niedzielną przerwę i gdzie znam kościół, koło którego mogę zaparkować. Nie całkiem na kościelnym parkingu, ale w odległości 15 minut wolnego spacerku. Columbia, Sterling, ogólny widok truckstopu, T 800, Pete 379 i ponadwymiarowy ładunek, tak niski, że powiesił się na nierówności parkingu w truckstopie.



I już sam kościół, a w drodze do parkingu stara stacja benzynowa, z pompą pokazującą benzynę w cenie 48 centow za galon. Ja co prawda pamiętam benzynę w cenie poniżej dolara, ale to ciągle jest poówa tego, co było za mojej pamięci. Ech, ale jak mawiają nasi bracia, to se ne vrati. :D Jeszcze stary Mack-betoniarka i parę starych Fordów z lat trzydziestych spotkanych w drodze.





Rzeka Missouri, wjeżdżamy do stanu Illinois. KW T 600 z ładnym domkiem. Dość popularne tu trójkołowce, to chyba jakaś wersja Hondy. Muzeum ciągników rolniczych. Stary Golf jak w czasach, gdy takie ruiny sprowadzano masowo do Polski. Pontiac Fiero. KW W 900 i parę oldtimerów.



Nowe Kenworthy w transporcie, ciągnie T 660, a za nim dwa T 800 i W 900. Na następnym zdjęciu International, ale zdjęcie fatalne jakościowo. Zamieszczam je jednak, bo poluję od dawna na nowego Internationala Prostara, ale jeszcze jest ich niewiele. Dopiero ze trzy razy mi mignął gdzieś na drodze, ale zawsze się spóźniam ze zdjęciem. To jest najlepsze, jakie mi się na razie udało zrobić. Prostar, to ten czarny truck. Wkrótce postaram się o lepsze zdjęcia. Na następnym kolejny T 660, też zdjęcie marnej jakości. Czas na wymianę oleju. To Flying J w Indianapolis. A po przeciwnej stronie ulicy dealer Freightliner, więc w międzyczasie przez płot pstryknąłem parę zdjęć Freightlinerów, od małego Sprintera po megasleepery.




Pobudka na parkingu w Ohio, potem tankowanie. Przy okazji spotkanie z motocyklistą na Ducati i wizyta u pobliskiego dealera Harleya. Nawiasem mówiąc ten chłopak na Ducati powiedział mi, że rocznie przejeżdża po 30 tysięcy kilometrów. Całkiem nieźle, jak na motocykl. Stary Ford reklamujący salon sprzedaży Harleya i nowy Ford z sympatycznym pieskiem na pokładzie. „K 9” to po prostu pies. Pies po łacinie to „canine” a „canine” po angielsku to „psi” ( w znaczeniu: Jaki? Psi. ) Canine wymawia się „kejnajn”, a więc bardzo często mówiąc o pieskach pisze się K9, bo to także wymawia się „kejnajn”. A więc samochód policyjny z napisem K9 to „psi” radiowóz. Ten na zdjęciu mnie w każdym razie obszczekał.



Jeszcze parę zdjęć starego Forda i parę dam uczących się jeździć na Harleyu. Te dziewczyny to takie troszkę bardziej z mojego pokolenia. Młodszych pewnie nie stać na motocykl za 20 tysięcy $$$. Może my z panią Hiobową tez sobie kupimy po Harleyu? I zaczęło padać. Oczywiście, przecież niedawno myłem auto, więc musi się zaraz zbrudzić. Zawsze tak jest. Podziwiam motocyklistów, którym się chce w taką pogodę jeździć. Jeszcze jeden duży sleeper, choć na wschodzie trudniej je znaleźć, niż na zachodzie USA. Ale, jak widać, ciągle się trafiają. I interesująca przyczepa do ponadwymiarowych ładunków, ale taka duża, że mi wyszła z kadru. I na koniec Volvo z mojej starej firmy, który wyszedł nie z kadru, ale z drogi i wylądował na poboczu.



Jak motocykl musi mieć trzy koła, to powinien wyglądać tak, jak ten Harley. Pełna klasyka. Wiele miast w USA jest nazwanych na cześć generała Kazimierza Pułaskiego. Oj temu coś nie wyszło! ;) W Nowym Jorku częściej widać długie limuzyny, niż długie sleepery w ciężarówkach. Ciekawie pomalowany Kenworth. Biedę można zobaczyć nie tylko w Mississippi i Alabamie, ale w stanie Nowy Jork też nie brakuje miejsc, które okres świetności mają za sobą. Ja jadę tutaj przez tereny bliskie granicy z Kanadą i co chwilę widać stare, zniszczone domy i ludzi mieszkających w domach na kółkach, też nie pierwszej młodości.



Jeszcze parę „willi” z okolic miasteczka Carthage w stanie Nowy Jork. Tam ma siedzibę baza wojskowa i widać lądujące samoloty transportowe. Nawiasem mówiąc to już zaczyna się kolejna moja trasa, z Carthage do miasta Nowy Jork. A konkretnie na Brooklyn.





Plymouth Road Runner z 1973 roku, jak nowy. Przebieg 50 tys. km, cena $11,900 i pewnie jeszcze do zbicia. A ja już załadowany, pełna naczepa ręczników papierowych, papieru toaletowego i chusteczek do nosa do jakiegoś chińskiego magazynu na Brooklynie. Jazda do Nowego Jorku mnie nie zachwyca, ale ładunek dobrze płaci i nie jest ciężki, więc go wziąłem. A w NY pracowałem na lotnisku wiele lat, więc coś na pewno dostanę od moich dawnych bossów. A więc ruszamy w drogę do Nowego Jorku.

_________________
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)
 
 
 
Tartaruga 

Dołączył: 14 Lut 2010
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 18-02-12, 11:54   

Skąd się w Stanach Zjednoczonych wzięło Volvo FH12 (1993-02)? :)
_________________
Lubię tematy związane z ciężarówkami, ale nie chcę zostać kierowcą zawodowym.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo