Trwa aktualizacja forum. Pisać już można, skorzystajcie z opcji przypomnij hasło, gdyż hasła przepadły. Nowe hasło dostaniecie mailem, na email podany podczas rejestracji.

Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Tutaj są dyskusje na temat wiary. Masz jakieś pytania dotyczące nauki Kościoła, na temat chrześcijaństwa, sekt, wiary, a także komentarz na temat jakiegoś tekstu z mojej stronki? Tutaj możesz wyrazić swoje opinie i zadać pytania.

Moderator: Marek MRB

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11136
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: hiob » 18-03-08, 21:52

Chciałbym się podzielić z Wami moimi uwagami na temat Wieczerzy Paschalnej, Męki Pańskiej i Ofiary Eucharystycznej.

Ostatnia Wieczerza, jak podaje św. Łukasz 22,15 i św. Marek 14,12 była wieczerzą paschalną. Co to znaczy? Żeby to zrozumieć, trzeba się wrócić do Egiptu, do czasów, kiedy Izraelici, będąc w niewoli, chcieli opuścić ten kraj.

Jak wszyscy wiemy z Księgi Wyjścia Jahwe zesłał na Egipcjan plagi, aby ich zmusić do wypuszczenia Izraelitów. Nie przyniosło to zbyt wielkich rezultatów, aż do ostatniej plagi, którą było zabicie wszystkiego pierworodnego w Egipcie: ludzi i zwierząt. Natomiast Izraelitom Bóg powiedział, że mają wziąć baranka bez skazy, zabić go, jego krwią skropić drzwi (nawiasem mówiąc, powinni użyć do tego gałązki hizopu - Ks. Wyjścia 12,22 ), i zjeść baranka. Cały opis tego można znaleźć w Księdze Wyjścia. Jahwe, nasz Bóg, po prostu powiedział Egipcjanom, że ponieważ nie chcą wypuścić jego pierworodnego syna, którym był Izrael, aby on mógł Mu służyć, to On, Jahwe zabije wszystkie pierworodne istoty w Egipcie. Bóg nakazał też Izraelitom, aby to corocznie obchodzono jako święto (Wj. 12,14).

Minęło ponad tysiąc lat i Jezus, tak jak inni Żydzi wciąż corocznie obchodzili to święto bardzo uroczyście. Jest to największe święto dla Żydów.

Ale analizując tekst Pisma Św. osoby znające sposób obchodzenia Paschy przez Żydów w pierwszym wieku doszły do wniosku, że coś niebywałego się wtedy wydarzyło. Oto podczas obchodzenia tego święta Żydzi wypijają cztery kielichy wina, które niejako dzielą ta uroczystość na cztery części. Pierwszy kielich to uroczyste błogosławieństwo (kiddusz), po którym spożywano gorzkie zioła. Potem opowiadano o wyjściu z Egiptu, odśpiewywano "Małe Hallel" (Ps. 113) i wypijano drugi kielich. Następnie był serwowany główny posiłek składający się z jagnięcia i przaśnego chleba, poprzedzający bezpośrednio wypicie trzeciego kielicha, zwanego kielichem błogosławieństwa. W końcu punkt kulminacyjny wieczerzy paschalnej to odśpiewanie "Wielkiego Hallel", czyli Psalmów 114-118 i wypicie czwartego kielicha, zwanego Kielichem Spełnienia. Ale z tekstu Pisma Św. wynika, że Jezus opuścił Wieczernik przed wypiciem czwartego kielicha.

Dla chrześcijanina z roku 2000 to może nie ma znaczenia, ale dla Żyda jest to coś niebywałego i niezrozumiałego. To tak, jakby ksiądz zapomniał na mszy o Komunii Św. Konkretnie pisze o tym Św. Marek 14,26: "Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej". Dokładną analizę tego tekstu można znaleźć m. in. w książce W. L. Lane'a "The Gospel According to Mark" (Grand Rapids, Mi.,Eerdmans,1974), gdzie na str. 508 pisze on:

"Kielich, którego Jezus nie wypił był czwartym, który zazwyczaj zakończa spotkanie Paschalne...kielich, którego odmówił, był kielichem Spełnienia."

Także D. Daube w "The New Testament and Rabbinic Judaism" (Peabody, Ma., Hendricksen, 1995) pisze na str. 331:

"Implikacja jest taka, że wyszli bezpośrednio po odśpiewaniu "hymnu", bez wypicia czwartego kielicha". (Tłumaczenia moje).

Rożnie to starano się wytłumaczyć. Między innymi tym, że Jezus był tak zajęty mającą nastąpić męką, że po prostu przeoczył, ale są to tłumaczenia raczej niepoważne. Zwłaszcza, że i sam Jezus mówi, że: "Odtąd nie będę pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym" (Mk. 14,25). Poza tym w Biblii wszystko jest z jakiegoś powodu, nic tam nie jest przypadkowe. Zobaczmy wiec, co się stało i pójdźmy śladem czwartego kielicha.

Z Wieczernika Jezus udał się na Górę Oliwną, gdzie spędził czas na modlitwie i tam modlił się słowami: "Ojcze, jeżeli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich..."( Mt 26,39). Potem, jak wszyscy pamiętamy został złapany, osadzony i ukrzyżowany. Opisując Mękę naszego Zbawiciela św. Marek pisze, że: "dawali Mu wino zaprawione mirra, lecz On nie przyjął." (Mk 15,23) Powszechnie się uważa, że Jezus nie przyjął tego napoju, bo był to środek znieczulający, a nasz Zbawiciel musiał przeżyć całą okropność swej męki i na pewno jest to prawda. Ale ja jestem przekonany, że jest i inny powód. Czwarty kielich. Jezus odmówił wypicia tego wina, bo jeszcze nie był czas.

Zobaczmy teraz, jak św. Jan opisuje Mękę Pańska. Jan był ukochanym uczniem Jezusa, mistykiem i jedynym, który naocznie śledził Ukrzyżowanie. Nic dziwnego, że tylko on zauważył pewne rzeczy. Na przykład to, że Jezus był ubrany w tunikę tkaną, a nie szytą. Taka tunika była strojem kapłańskim. (Jn 19,23 oraz m. in. Wj 28,3-4, czy też Kpł 8,13). Także tylko Jan zauważa, że żadna kość nie była złamana (J 19,32-33). Jest to ważne, bo Jezus był i jest nie tylko najwyższym kapłanem, ale i Barankiem bez skazy.

Wróćmy na chwile do Egiptu tysiąc lat wcześniej. Pamiętacie, co Jahwe powiedział Mojżeszowi? "Kości z niego łamać nie będziecie" (Wj 12,46b). Przypomnijmy sobie jeszcze, czym mieli Izraelici skropić drzwi domów. Gałązką hizopu zamoczona w krwi baranka, prawda? I Jan nam podaje kilka interesujących faktów: Jn 19,28-30: "Potem Jezus świadom, że już się wszystko dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono wiec na hizop gąbkę pełną octu i do ust mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha." Jn 19,33: "Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni".

A wiec mamy hizop, który zauważył Jan i myślę, że to nie przypadek, tylko wskazówka dla nas, aby powiązać te wydarzenia ze sobą. Mamy potwierdzenie, że nie złamano Mu kości. Także tylko Jan zauważył, że Jezus skosztował octu. Jest to nawiasem mówiąc dość mylące tłumaczenie, bo oczywiście nie był to ocet, jaki my stosujemy w kuchni do przyprawiania potraw, ale młode, kwaśne wino. Wszystkie te fakty wiążą męczeńską śmierć Pana Jezusa z Wyjściem z Egiptu. Wyzwolenie z niewoli grzechu. Jezus tuż przed oddaniem ducha w ręce Ojca powiedział: "Wykonało się."

Co się wykonało? Pierwsza odpowiedź, jaka się narzuca, to nasze zbawienie. Ale np. św. Paweł pisze, że Zmartwychwstanie było konieczne do naszego zbawienia (1 Kor 15,12-18), wiec nasze zbawienie wykonało się dopiero wraz Zmartwychwstaniem. Co więc się wykonało na Krzyżu?

Tam się właśnie wykonała Pascha, wieczerza paschalna, zapoczątkowana w wieczerniku. Jezus nie zapomniał wypić czwartego kielicha w wieczerniku, tylko celowo go opuścił, aby go wypić na Krzyżu, gdzie był najwyższym kapłanem i Barankiem Bez Skazy.

Pascha była tylko archetypem tego, co się miało stać, a co wypełnił Jezus. W wieczerniku Pan Jezus ustanowił też Eucharystię. Łamiąc chleb powiedział: "To jest moje Ciało" i podnosząc kielich z winem rzekł "to jest moja Krew Przymierza, która będzie za wielu wylana na odpuszczenie grzechów." (Mt 26, 26 i 28) Wszyscy znamy te słowa z Mszy Św. Teraz chciałbym, żebyście zobaczyli zależność miedzy tymi wydarzeniami.

Eucharystia jest nam konieczna do uzyskania życia wiecznego. Jezus, który jest Barankiem bez skazy, który musiał zginąć za nas, abyśmy mogli wydostać się z niewoli grzechu, ten Jezus, który jest Bogiem powiedział, że musimy zjeść Baranka. Izraelici w Egipcie musieli albo zjeść baranka albo umrzeć. Nie było innej możliwości. Jeżeli ktoś nie lubił baraniny i w zastępstwie upiekł np. placek w kształcie baranka i zjadł go, to, gdy rano jak się obudził, zobaczył syna pierworodnego i wszystkie pierworodne zwierzęta zabite. Nakaz Jahwe był wyraźny: Musicie zjeść baranka.

Zajrzyjmy jeszcze do ewangelii św. Jana, rozdz. 6. Zacznijmy może od wersetu 4.:"Zbliżało się święto żydowskie, Pascha". Potem jest opis rozmnożenia chleba, oczywiście to nawiązanie do przyszłej Eucharystii i potem Jezus mówi Żydom, że jest On prawdziwym chlebem, który musimy spożywać, aby mieć życie wieczne.

Czasownik, który jest tu przetłumaczony jako "spożywa", w oryginale znaczy dosłownie "przeżuwać, ciamkać, żreć" Jest to słowo ,które nie może mieć innego, przenośnego znaczenia i bardzo dosadnie określa gryzienie. Także kontekst wyraźnie wskazuje, że Żydzi dosłownie zrozumieli Jezusa i nie chcieli przyjąć tej nauki. Jezus stracił w ten dzień wielu uczniów. Gdyby oni źle Go rozumieli, Jezus na pewno by ich powstrzymał. Ale Jezus to właśnie mówił i Żydzi zrozumieli dobrze:

"Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (Jn 6,53).

Nawiasem mówiąc zabawne, że wielu fundamentalistów chrześcijańskich dosłownie interpretując Biblię (i na przykład wierząc, że Bóg stworzył świat w 6 dni 6000 lat temu ) uważają, że akurat ten rozdział Biblii jest przenośnią. Niestety, albo raczej na szczęście cały kontekst wskazuje, że tu akurat Jezus mówi w sposób dosłowny.

Jakie wiec można wysnuć z tego wszystkiego wnioski? Otóż myślę, że Ostatnia Wieczerza, która nasz Zbawiciel zaczął w Wieczerniku i podczas której ustanowił Eucharystię zakończyła się dopiero na Krzyżu. Myślę też, że przyjmowanie Zbawiciela w Komunii świętej nie jest jakąś rzeczą do dobrowolnego wyboru, ale jest niezbędne dla naszego zbawienia. Jezus jest naprawdę obecny w Eucharystii: Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo.

Św. Paweł nas naucza, że musimy odprawiać nasza paschę z Jezusem złożonym w ofierze (1 Kor 5, 7-8). W tym samym liście pisze też, że "...kielich, który błogosławimy jest udziałem w Krwi Chrystusa, chleb, który łamiemy jest udziałem w Ciele Chrystusa" (1 Kor 10, 16) i "kto spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie wyrok sobie spożywa i pije" (1 Kor 11, 29). Św. Paweł z pewnością nie miał wątpliwości, co do prawdziwej obecności Jezusa w Eucharystii.

Także nakaz Jahwe:

Przestrzegajcie tego przykazania jako prawa na wieki ważnego dla ciebie i dla twych dzieci! Gdy zaś wejdziecie do ziemi, którą da wam Pan, jak obiecał, przestrzegajcie tego obyczaju. Gdy się was zapytają dzieci: cóż to za święty zwyczaj? - tak im odpowiecie: To jest ofiara Paschy na cześć Pana, który w Egipcie ominął domy Izraelitów. Poraził Egipcjan, a domy nasze ocalił. Lud wtedy ukląkł i oddał pokłon.(Wj 12,24-27)

... dotyczy nas w dalszym ciągu. Tyle, że my teraz mamy obowiązek uczestniczenia w tym, czym ofiara paschalna naprawdę była. Teraz nie obchodzimy już wyzwolenia z niewoli egipskiej, ale z niewoli grzechu. Nie ofiarujemy baranka, ale Baranka. Dlatego to uczestnictwo we Mszy Świętej jest takie ważne. To podczas Mszy znajdujemy się ponownie pod Krzyżem, ofiarując Bogu Ojcu swą ofiarę, ofiarę z Jego Syna, którą najpierw On sam nam dał w swym niezmierzonym Miłosierdziu. Nie lekceważmy więc nigdy ofiary Mszy Świętej, bo nie jest to symbol, czy jakiś zwyczaj ustalony ludzką tradycją. To dzięki Mszy Świętej ten świat istnieje i dzięki niej osiągniemy zbawienie.

Chciałbym się jeszcze podzielić z wami ciekawą teorią na temat tego, kiedy odbyła się Ostatnia Wieczerza.

Porównanie Ewangelii Janowej z synoptycznymi nasuwa pewne trudności, gdyż synoptycy wyraźnie mówią, że Ostatnia Wieczerza była Paschą, a Jan podaje, że Jezusa ukrzyżowano o tej godzinie, o której kapłani w Świątyni zaczynali zabijać jagnięta. Jagnięta jednak zabijano przed Paschą, a Jezusa ukrzyżowano dzień, lub nawet parę dni po Wieczerzy Paschalnej.

Jedno z tłumaczeń, z jakim się spotkałem, to to, że niektórzy liczyli dni od zachodu słońca, do zachodu, a inni od wschodu do wschodu. Tak wiec Jezus mógł po zachodzie słońca w Czwartek zacząć Paschę, gdyż był to już piątek wg ich sposobu liczenia czasu. Natomiast faryzeusze licząc czas od wschodu słońca dopiero w piątek po południu spożywali paschę. Jest to w miarę logiczne i wyjaśnia teoretyczną możliwość, w jaki sposób Jezus mógł odbyć swoją paschalną wieczerzę i równocześnie być Barankiem. Jedyna trudność tego tłumaczenia to wyjaśnienie, w jaki sposób odbyły się te wszystkie sądy nad Jezusem. Był on przesłuchiwany przez co najmniej 5 rożnych sądów, z czego dwa przed dygnitarzami rzymskimi, Piłatem i Herodem, dla których Jezus nie był na pewno nikim tak ważnym, aby rzucać wszystko i lecieć Go przesłuchiwać.

Inne i zdecydowanie, moim zdaniem, lepsze tłumaczenie z jakim się spotkałem pochodzi od francuskiej uczonej, Annie Jaubert. Twierdzi ona, że wczasach Chrystusa obowiązywały w Palestynie dwa kalendarze. Obok kalendarza księżycowego, uznawanego przez faryzeuszy i kapłanów w Świątyni, istniał kalendarz słoneczny. Był on używany przez inne ugrupowania religijne, jak na przykład zeloci, czy esseńczycy z Qumran.

Rok księżycowy składał się z 12 miesięcy mających na przemian po 29 i 30 dni. Co 3 lata dodawano dodatkowy miesiąc, "nadrabiając" opóźnienie (we-adar). Rok słoneczny zaś liczył 364 dni podzielonych na 12 miesięcy po 30 dni. Na końcu roku dodawano 4 dni, które nie należały do żadnego miesiąca. Liczba 364 dni dzieli się przez 7, w rezultacie czego daty wszystkich świąt, m.in. Paschy, były niezmienne, przypadały zawsze w tym samym dniu tygodnia. Zgodnie z opinią Jaubert ewangelie synoptyczne pisząc o wieczerzy paschalnej Jezusa liczyły czas według kalendarza słonecznego, natomiast Jan - według obowiązującego w świątyni oficjalnego kalendarza księżycowego. Hipoteza ta usuwa więc trudność pogodzenia Ewangelii Świętego Jana z synoptykami. Ponieważ według kalendarza słonecznego Pascha corocznie wypadała w środę (we wtorek wieczorem), to od pojmania Jezusa do Jego śmierci mogły minąć niemal trzy dni. Wystarczająca ilość czasu na wszystkie sądy, jakimi poddany był nasz Zbawiciel.

Oczywiście istnieją też teorie, że śmierć naszego Zbawiciela nie nastąpiła w piątek, albo, że zmartwychwstanie było w inny dzień tygodnia, niż niedziela rano. Jednak zgodne świadectwa Ojców Kościoła i odwieczne tradycje postów piątkowych i świętowania szabatu w niedzielę przeczą takim teoriom. Mówiąc o postach warto także zauważyć, że już Didache, dokument apostolski z pierwszego wieku, napisany zaledwie kilkadziesiąt lat po śmierci Pana Jezusa, nakazuje pościć w środy i piątki, pośrednio sugerując, że to właśnie w środę ujęto naszego Pana:

"Nie zachowujcie postu w tym samym czasie, co obłudnicy. Oni bowiem poszczą w poniedziałek i czwartek, wy natomiast pośćcie w środę i piątek." (Didache VIII, 1)

Jezus im odpowiedział: Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. (Mk 2,19-20)

Także warto zwrócić uwagę na fakt, że według kalendarza słonecznego, który uznawali faryzeusze, szabat nie wypadał wcale w "obiektywną sobotę". Jeżeli bowiem oni corocznie dodawali do kalendarza cztery dni, to każdego nowego roku szabat przesuwał się o cztery dni i de facto był w środę. Jeżeli więc wtedy nie było to problemem, to tym bardziej teraz zachowujemy trzecie przykazanie świętując w niedzielę, w Dniu Pańskim. Nasz Pan bowiem jest Panem Szabatu. Jeżeli można było zmieniać corocznie dzień szabatu, żeby być w zgodzie z korektą kalendarza, to o ile bardziej można i trzeba było zmienić dzień szabatu w Nowym Przymierzu, obchodząc uroczyście dzień Zmartwychwstania naszego Pana. To wszystko jednak i tak nie ma większego znaczenia i pewnie dopiero w Niebie dowiemy się, jak było naprawdę. Myślę jednak, że to ciekawa teoria i może kogoś zainteresuje.

P.S. Powyższe słowa są nieznacznie poprawionym tekstem, który napisałem przed pięciu laty. Była to moja pierwsza próba pisania o naszej wierze. Przy okazji powtórnie chciałbym podziękować tu Scottowi Hahnowi za jego wykład zatytułowany "The Forth Cup", "Czwarty Kielich", z którego tu wiele zapożyczyłem i za wszystko, czego mnie nauczył o Biblii, o Bogu i o naszej wierze.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11136
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: hiob » 01-04-08, 04:16

Właśnie otrzymałem interesujący link od ojca Placyda Konia, franciszkanina z Cleveland, który był w Palmową Niedzielę w Charlotte by nam udzielić sakramentu pojednania z Bogiem i odprawić Eucharystię po polsku. Jest to link do strony z tekstem homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w katedrze poznańskiej przez arcybiskupa poznańskiego, Stanisława Gądeckiego. Arcybiskup Gądecki dodaje w swej homilii pewne nieznane mi fakty i oba teksty uzupełniają się doskonale:


http://www.archpoznan.pl/content/view/670/109/

/edit/ Znikł artykuł ze strony Poznańskiej Archidiecezji, ale jest kopia:

https://web.archive.org/web/20091214225 ... w/670/109/

... a tu skopiowany cały tekst:

Abp Stanisław Gądecki, Nowa Pascha. Msza Wieczerzy Pańskiej - Wielki Czwartek (Katedra Poznańska - 20.03.2008)

Rozpoczynamy oto Triduum Paschalne. Trzy święte dni, w których Kościół wspomina Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa, będące sercem roku liturgicznego, które pozwalają nam ponownie przeżyć centralne wydarzenie naszego odkupienia. Mogą one być traktowane - w sensie liturgicznym - jak jeden dzień, który rozpoczyna się we Wieczerniku, gdzie zostało ustanowione Nowe Przymierze, Nowe Kapłaństwo i Nowe Prawo.

Tam właśnie, we Wieczerniku, Pan Jezus, razem z apostołami, przeżywał swoją ostatnią Paschę na ziemi. Jak przebiegała ta Pascha, będąca jednocześnie pierwowzorem dla wszystkich Eucharystii odprawianych na świecie?

1. PASCHA ŻYDOW
Nazwa tego największego ze świat żydowskich pochodzi od hebrajskiego słowa pesach, które oznacza przejście, ominięcie. Tej nocy, kiedy anioł Boży przechodził przez Egipt powodując śmierć wszystkich pierworodnych, ominął domy Izraelitów oznaczone na odrzwiach krwią zabitego baranka. To jest ofiara Paschy na cześć Pana, który w Egipcie ominął domy Izraelitów. Poraził Egipcjan, a domy nasze ocalił (Wj 12, 27). W następstwie tego wydarzenia, naród Izraela został wypuszczony z niewoli i wyszedł z ziemi egipskiej. Od tamtej pory Pascha upamiętnia ocalenie pierworodnych Izraela od śmierci w Egipcie a Pascha stała się początkiem narodowej historii Żydów. Święto Paschy jest dla Żydów najważniejszym świętem, uważanym jednocześnie za najważniejsze wydarzenie w historii żydowskiej.

Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak: Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć.

Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami. Nie będziecie spożywać z niego nic surowego ani ugotowanego w wodzie, lecz upieczone na ogniu, z głową, nogami i wnętrznościami. Nie może nic pozostać z niego na dzień następny. Cokolwiek zostanie z niego na następny dzień, w ogniu spalicie.

Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana. Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską. Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia - na zawsze w tym dniu świętować będziecie (Wj 12, 3-14).

Jezus i jego uczniowie - trzeba to sobie wyraźnie uświadomić - w zgodzie z przeżywanym akurat żydowskim świętem Paschy, musieli najpierw postarać się o baranka, następnie złożyć go na ofiarę w świątyni jerozolimskiej, a potem uczestniczyć w zwyczajnej wieczerzy paschalnej, zwanej dzisiaj sederem paschalnym. Jezus spędzał to święto w podobny sposób, w jaki spędzali je wszyscy współcześni mu Żydzi. Stąd na samym początku apostołowie nie pytają Jezusa: gdzie chcesz spożyć Ostatnią Wieczerzę, gdzie chcesz odprawić Eucharystię, ale pytają: "Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?" (Mt 26, 17; por. Mk 14, 12).

Porządek świętowania Paschy zmienił się zasadniczo w I wieku po Chr., kiedy świątynia jerozolimska została zniszczona przez Rzymian. Chociaż pierwsza część Paschy, świątynna, uległa znacznemu przekształceniu (nie można już było składać w niej ofiar), to jednak jej druga część, kolacja, nie uległa co do istoty zmianie.

OFIARA

Jezus żył jednak w czasach, w których jedna i druga część Paschy były aktualne. Kiedy więc należało przygotować Paschę, Jezus posłał do miasta Piotra i Jana, aby znaleźli izbę na wieczerzę paschalną; według przepisów bowiem baranka należało spożyć w obrębie murów Świętego Miasta.

W czasach Jezusowych zabijano baranka czternastego dnia miesiąca Nizan, w godzinach popołudniowych: między godziną trzecią a piątą, o zmierzchu. Pielgrzymi i mieszkańcy Jerozolimy przyprowadzali baranki do świątyni. Wszyscy wchodzili na dziedziniec, a kiedy dziedziniec się zapełnił ludźmi, zamykano bramy i rozpoczynano składanie ofiar. Każdy Izraelita zabijał własną ofiarę, podczas gdy kapłani, ustawieni w dwa rzędy, zbierali krew do złotych naczyń, które - przechodząc z rąk do rąk - docierały do ostatniego kapłana, który wylewał ją u stopni ołtarza.

W czasie składania ofiary z baranka paschalnego lewici śpiewali hallel (Ps 113-118). W śpiewie lewitów uczestniczyli ojcowie rodzin, wtórując swoim alleluja po każdej strofie psalmu. Kiedy pierwsza grupa zakończyła już ceremonię ofiary, otwierano bramy dziedzińca. Każdy wracał z zabitym barankiem, aby go upiec w obrębie murów Jerozolimy i zasiąść do sederu, czyli do posiłku paschalnego.

UCZTA

Baranek był pieczony na rożnie, z użyciem drzewa granatowca, tak aby żadna z jego kości nie została złamana. Mięso opiekało się ze wszystkich stron na otwartym ogniu. Spożywano go w domu, w kręgu rodzinnym. Mimo iż rytuał tej wieczerzy uległ wielu zmianom, na skutek różnic w obrębie samego judaizmu, to jednak zasadnicze części wieczerzy paschalnej pozostały niezmienne. Cały posiłek jest spożywany w czterech etapach, z każdym etapem wiąże się wypicie kielicha wina, która to czynność stanowi jakby pomost między poszczególnymi etapami obrzędu. Czerwone wino ma przypominać krew obrzezania i krew baranka paschalnego. Ceremonia pesachowa, seder, zaczyna się od odmówienia przez ojca rodziny błogosławieństwa nad winem (Kidusz), po którym wszyscy stół okalający wtórują Amen i każdy wychyla swój kielich. Picie kielichów przy odpowiednich modlitwach powtarza się czterokrotnie podczas całej wieczerzy, stąd inna nazwa tej ceremonii brzmi arba koses, to znaczy cztery kielichy.

a. wieczerza

Na stole żydowskiej rodziny powinien się znajdować talerz sederowy. Każda potrawa - a jest ich dzisiaj sześć - ma swoje obowiązkowe miejsce na półmisku. Półmisek umieszczony jest nad trzema przykrytymi macami (taki sam talerz można postawić przed każdym chłopcem, który ukończył 13 lat). Trzy kawałki macy symbolizują strukturę społeczności żydowskiej: kapłanów, lewitów i Izraelitów (ponieważ maca zastępuje chleb przez całe święta, często jada się ją posmarowaną masłem z solą lub z miodem, albo z charosetem). Maca nie może być pokruszona, połamana ani pieczona. Na początku sederu głowa rodziny łamie jedną z trzech mac na dwie nierówne części i chowa ku uciesze dzieci większy kawałek pod poduszkę fotela lub kanapy, którą dzieci później szukają. Jest to afikoman (czyli deser; (greckie: po uczcie). Spożywa się go jako ostatni kawałek jedzenia po kolacji.

Na półmisku z prawej strony kładzie się zero'a, czyli kawałek na wpół upieczonego mięsa, który ma przypominać naprędce - przed wyjściem z kraju - pieczonego baranka z Egiptu. W zastępstwie mięsa baranka można użyć szyjkę, skrzydełko lub udko kury czy indyczki, ponieważ niektórzy Żydzi uważają, że baraninę będzie można jeść ponownie podczas sederu paschalnego dopiero wtedy, kiedy zostanie odbudowana świątynia jerozolimska.

Po lewej stronie półmiska kładzie się jajko (bejca) ugotowane na twardo. Po obraniu sieka się je i miesza z soloną wodą (albo moczy kawałek w słonej wodzie) i zjada przed rybą. Symbolizuje ono życie.

Pośrodku półmiska stawia się gorzkie zioła (marror), umyte i osuszone. Jest to tarty chrzan zawinięty w liście sałaty. Kładzie się je między dwa kawałki macy i zjada. Mają one przypominać gorycz niewolnictwa.

Na środku półmiska umieszcza się ugotowane warzywa (karpas): pieruszkę, korzeń selera albo rzodkiewki z łodyżką i listkami. Nać warzyw ma przypominać wielkie rzesze Żydów w Egipcie obciążonych trudną pracą. Pietruszka zaś i cykoria symbolizują nadzieję. Po odmówieniu modlitwy (kiduszu) głowa domu kraje warzywa na kawałki, macza w solonej wodzie i podaje każdemu do jedzenia.

W lewym dolnym rogu półmiska kładzie się charoset, czyli masę sporządzoną z tłuczonych orzechów i migdałów, jabłek zmieszanych z winem, z dodatkiem miodu i utartej macy. Z masą podaje się rozmaite owoce: jabłka, migdały, cynamon, morele, rodzynki, daktyle oraz figi. Utarta orzechowa masa ma przypominać glinę, z jakiej Żydzi sporządzali cegły w niewoli egipskiej (por. ks. Kazimierz Juszko, Żydowskie źródła liturgii Kościoła).

Kiedy już cała rodzina zasiadła do stołu, ojciec błogosławił chleb i wino, używając słów podobnych do tych, które wypowiadamy w trakcie Mszy św. na ofiarowanie: Błogosławiony jesteś, Panie, Boże nasz, Królu wszechświata, który stworzyłeś ten owoc ziemi. Oto chleb uciemiężenia, który nasi ojcowie spożywali w Egipcie. Ktokolwiek jest głodny, niech się przybliży i spożywa; a kto powinien sprawować Paschę, niech się przybliży i ją celebruje.

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże nasz, królu wszechświata, który stworzyłeś ten owoc winnego krzewu. Ty nas wybrałeś wśród wszystkich narodów, wyniosłeś nas ponad inne plemiona i Twymi przykazaniami nas uświęciłeś. W miłości Twojej dałeś nam Panie, nasz Boże, te coroczne święta ku naszej radości, uroczystości i dni pogodne, takie jak to Święto Przaśników, które jest czasem naszego wyzwolenia, zgromadzeniem świętym, pamiątką naszego wyjścia z Egiptu.

b. opowiadanie

Integralną część każdego sederu paschalnego stanowi opowiadanie (haggada) o Wyjściu. Ojciec rodziny wygłasza haggadę paschalną, będącą swego rodzaju parafrazą opisu biblijnego, w której wyjaśnia dzieciom i kobietom sens uczty paschalnej. Rozpoczyna ją rytualne pytanie najmłodszego syna: czym ta noc różni się od wszystkich innych nocy? Dlaczego podczas wszystkich innych wieczorów wolno nam spożywać wszelkiego rodzaju włoszczyzny, a tego wieczoru tylko chrzan? Dlaczego tej nocy gorzkie zioła maczamy w słonej wodzie? Dlaczego podczas wszystkich innych wieczorów wolno nam jadać chleb zakwaszony i niezakwaszony, a tego wieczora tylko niezakwaszony? Dlaczego tej nocy jemy pochyleni?

Gdy się was zapytają dzieci: cóż to za święty zwyczaj? - tak im odpowiecie: «To jest ofiara Paschy na cześć Pana, który w Egipcie ominął domy Izraelitów. Poraził Egipcjan, a nasze domy ocalił»... Dzieje się tak ze względu na to, co uczynił Pan dla mnie w czasie wyjścia z Egiptu (Wj 12, 26; 13, 8). Gdy syn twój zapyta cię kiedyś: «Jakie jest znaczenie tych świadectw, praw i nakazów, które wam zlecił Pan, Bóg nasz?», odpowiesz synowi: «Byliśmy niewolnikami faraona w Egipcie i wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką» (Pwt 6, 20n).

Daczego spożywa się gorzkie zioła? Ponieważ Egipcjanie czynili życie naszych ojców w Egipcie gorzkim (por. Wj 1, 14). Aby złagodzić smak ziół, zanurza się je w charosecie. Ta potrawa sporządzana z tartych jabłek, owoców granatu, orzechów, daktyli ma przypominać jabłonie, pod którymi kobiety żydowskie w ukryciu rodziły synów (por. Pnp 8, 5). Dlaczego spożywa się przaśne mace? Ponieważ ciasto naszych ojców nie zdążyło wyrosnąć. Dlaczego pijemy oparci na łokciu? Ponieważ jesteśmy ludźmi wolnymi i naszym obowiązkiem jest wychwalać Tego, który dla ojców naszych i dla nas uczynił te cuda. Ojciec rodziny kończył opowiadanie wezwaniem do odśpiewania hallelu (Ps 113 i 114).

c. wieczerza

Następnie wychylano drugi kielich i rozpoczynała się właściwa wieczerza, która powinna skończyć się przed północą, na pamiątkę czasu wyjścia z Egiptu.

Kiedy ta część się kończyła podawano trzeci kielich wina, zwany też "kielichem błogosławieństwa". Z czasem picia tego kielicha błogosławieństwa należy wiązać - zdaniem wielu - moment ustanowienia Eucharystii.

Potem przychodziła kolej na czwarty kielich, łącznie ze śpiewem ostatnich psalmów (druga część hallelu -Ps 115 do 118 oraz 136), będący definitywnym zakończenie wieczerzy paschalnej. W tym momencie otwierano na oścież drzwi dla mającego kiedyś nadejść proroka Eliasza. Według synoptyków (Mt 26, 30; Mk 14, 26) właśnie w tym momencie Jezus opuścił wieczernik i udał się na modlitwę, na Górę Oliwną.

Na stole pozostawał piąty kielich, przygotowany dla proroka Eliasza. Jest on aluzją do przyszłego, ostatecznego wyzwolenia Izraela i całej ludzkości przez Mesjasza, którego nadejście zapowie prorok Eliasz, który to Mesjasz miałby się zjawić - według tradycji żydowskiej - podczas nocy paschalnej. Żydzi czekają na spełnienie się ostatniej obietnicy Boga: Potem wprowadzę was do ziemi, którą z ręką podniesioną przysiągłem dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Dam ją wam na własność. Zaiste, Ja jestem Pan!» (Wj 6, 8).

2. PASCHA CHRZEŚCIJAN


Po męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa wspólnota apostolska kontynuowała sprawowanie Paschy według obyczaju żydowskiego, dodając doń te elementy, które zostały wprowadzone do ostatniej wieczerzy paschalnej przez samego Jezusa. Zasadniczą zmianą było to, że chrześcijanie zaczęli przeżywać to święto nie tylko jako wspomnienie Wyjścia i oczekiwanie na przyjście Mesjasza, ale jako pamiątkę tego, co wydarzyło się w Jerozolimie podczas Ostatniej Wieczerzy oraz oczekiwanie ponownego przyjścia Pan Jezusa.

OFIARA

Podobnie jak żydowskie święto Paschy zakładało najpierw złożenie ofiary z baranka paschalnego, tak też każda Eucharystia jest nade wszystko świętą ofiarą; ofiarą Odkupienia, i tym samym ofiarą Nowego Przymierza.

Punkt kulminacyjny zbawczej misji Tego, którego spotykamy w Eucharystii nie zostaje osiągnięty, gdy znajduje się On otoczony tłumem, przemawia, czyni cuda, leczy. Punkt szczytowy mocy Zbawiciela Bożego objawił się w pozornej klęsce i bezużyteczności człowieka potępionego, wzgardzonego i skazanego na krzyż. Razem z Nim pojmujemy sekret ziarna, które pada w ziemię (por. J 12, 24), ale nie jest przez Boga zapomniane. Sprawia On, że ziarno to kiełkuje, wzrasta i przynosi tyle owocu, że stanie się chlebem dającym życie światu.

"Nie można jednak zapominać, że uczta eucharystyczna ma też i przede wszystkim wymiar ofiarniczy. W niej Chrystus przedkłada nam na nowo ofiarę spełnioną raz na zawsze na Golgocie. Choć jest w niej obecny jako zmartwychwstały, nosi znaki swej męki, której «pamiątką» jest każda Msza św., jak nam przypomina liturgia aklamacją po konsekracji: «Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie...». Uobecniając przeszłość, Eucharystia równocześnie kieruje nas ku przyszłości - ku ostatecznemu przyjściu Chrystusa na końcu dziejów. Ten aspekt «eschatologiczny» nadaje sakramentowi Eucharystii porywającą siłę, która pozwala iść drogą chrześcijańską z nadzieją" (Mane nobiscum Domine, 15).

W Jezusie, który ze śmierci przeszedł do życia w chwale, wypełnia się figura baranka paschalnego. Tamten ocalił Hebrajczyków, ten ocala "nas"! Jedno z najstarszych wyznań wiary apostolskiej brzmi: "Chrystus - nasz Baranek paschalny, został już zabity w ofierze" (1 Kor 5, 7). To wyznanie było znane w Kościele wcześniej niż powstał przekazujący je Pierwszy List do Koryntian (lata 56-57). Określa ono jednoznacznie śmierć Jezusa na krzyżu jako Ofiarę "naszej", nowej - chrześcijańskiej Paschy. Najważniejsze w tym starochrześcijańskim wyznaniu wiary jest odniesienie śmierci Chrystusa (por. Dz 14, 13 i 18; 1 Kor 10, 20) do ofiary baranka paschalnego. Podobnie mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa rozumieją wszyscy czterej ewangeliści. Sytuują je w kontekście starotestamentalnej Paschy, wyraźnie zaznaczając jednak odrębność i nowość paschalnej Ofiary Jezusa.

"Pan Jezus tej nocy, której został wydany" (1 Kor 11, 23), ustanowił Ofiarę eucharystyczną swojego Ciała i swojej Krwi. Słowa apostoła Pawła przypominają nam dramatyczne okoliczności, w jakich narodziła się Eucharystia. Zawiera ona niezatarty zapis męki i śmierci Pana. Nie jest tylko przywołaniem tego wydarzenia, lecz jego sakramentalnym uobecnieniem. Jest ofiarą Krzyża, która trwa przez wieki. Prawdę tę dobrze wyrażają słowa, jakimi w rycie łacińskim lud odpowiada na wypowiadaną przez kapłana aklamację: «Oto wielka tajemnica wiary» - «Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu » (Ecclesia de Eucharystia, 11).

Wszyscy zaś, którzy w Eucharystii uczestniczą, nie składając ofiary tak jak kapłan, składają wraz z nim, na mocy kapłaństwa powszechnego wiernych, swoje duchowe ofiary, które wyrażają chleb i wino od momentu złożenia ich na ołtarzu. Ten bowiem akt liturgiczny "ma swoją wartość i znaczenie duchowe". Chleb i wino stają się poniekąd symbolem wszystkiego, co zgromadzenie eucharystyczne przynosi od siebie w darze Bogu i co ofiaruje w duchu. Świadomość tego aktu składania ofiar winna utrzymać się przez całą Mszę świętą. Co więcej, powinna osiągnąć pełnię w momencie konsekracji i anamnezy, jak tego domaga się istotne znaczenie chwili Ofiary.

Warto tu powtórzyć z trzeciej modlitwy eucharystycznej zwroty, które stają się szczególnie pełnym wyrazem ofiarniczego charakteru Eucharystii i łączą ofiarę nas samych z ofiarą Chrystusa: "Wejrzyj, prosimy, na dar Twojego Kościoła, i przyjmij Ofiarę, przez którą nas pojednałeś ze sobą. Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie. Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie". Ten walor ofiarniczy wyraża się w każdej Mszy świętej już w słowach, w których kapłan szczególnie prosi zebranych o modlitwę, aby "moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący".

Stanowi ona "Sacrificium" czyli "Świętą Ofiarę" dzięki temu, że ofiara Kapłana i duchowe ofiary ludu, wyrażone ofiarowaniem chleba i wina, a zarazem wypowiedziane modlitwą i sercem, zostają konsekrowane i stają się prawdziwie, rzeczywiście i istotnie Ciałem, które Chrystus wydał i Krwią, którą przelał za nas. W ten sposób mocą konsekracji postacie chleba i wina stają się sakramentalnym, bezkrwawym ponowieniem krwawej Ofiary przebłagalnej, złożonej przez Niego na krzyżu Ojcu Niebieskiemu za zbawienie świata.

Dlatego właśnie w uobecnieniu tej jedynej Ofiary naszego zbawienia zostaje na nowo oddany Bogu człowiek i świat przez nowość paschalną Odkupienia. Nie może zabraknąć tego oddania. Jest ono podstawą "nowego i wiecznego przymierza" Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem. Gdyby go zabrakło, trzeba by poddać w wątpliwość, czy to samą doskonałość ofiary Odkupienia, która przecież była najdoskonalsza i ostateczna, czy też wartość ofiarniczą Mszy świętej. Kościół troszczy się o to, aby wierni nie tylko ofiarowali żertwę niepokalaną, ale uczyli się składać samych siebie w ofierze i za pośrednictwem Chrystusa z każdym dniem doskonalili się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie ze sobą, aby w końcu Bóg był wszystkim we wszystkich (por. Dominicae cenae, 9).

UCZTA

"Nie ulega wątpliwości, że najbardziej oczywistym wymiarem Eucharystii jest uczta. Eucharystia narodziła się w wieczór Wielkiego Czwartku w kontekście wieczerzy paschalnej. Dlatego w jej strukturę wpisany jest sens uczty: "«Bierzcie i jedzcie» [...] Następnie wziął kielich i [...] dał im mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy»" (Mt 26, 26-27). Ten aspekt dobrze wyraża relację komunii, którą Bóg pragnie nawiązać z nami i którą my sami winniśmy rozwijać w naszych wzajemnych stosunkach (por. Mane nobiscum Domine, 15).

Odtąd każda Eucharystia jest udziałem w uczcie przygotowanej przez Boga samego, który zaprasza do jedzenia i picia w swojej obecności (por. Wj 24, 9-11), ucztą przymierza, radości i pokoju. Na tej uczcie sam Jezus czyni się dla nas pokarmem, aby uczynić nas uczestnikami swojego życia (Jego Ciało i Jego Krew).

Podobnie jak podczas żydowskiej uczty paschalnej spotyka się wspólnota rodzinna, tak też uczta eucharystyczna gromadzi duchową rodzinę Mesjasza-Chrystusa. Bracia w wierze spotykają się ze sobą nawzajem i, uczestnicząc w świętych tajemnicach, stają się krewnymi Chrystusa (por. Orientale Lumen, 10). "Staliśmy się Chrystusem. Jeśli bowiem On jest głową, a my Jego członkami, to całym człowiekiem jest On i my razem" (Augustyn, Tractatus in. Jo., 21, 8). Te śmiałe słowa Augustyna podkreślają głęboką więź, jaka powstaje w tajemnicy Kościoła między Bogiem a człowiekiem, a która w naszym doczesnym życiu znajduje najwyższy wyraz w Eucharystii. Przymierze, które na Synaju połączyło Izrael z Bogiem więzią krwi, zapowiadało nowe przymierze, z którego wypływa swego rodzaju «pokrewieństwo» - jak mawiali Ojcowie greccy - między Chrystusem a chrześcijaninem (por. Cyryl Aleksandryjski, In Iohannis Evangelium, XI; Jan Chryzostom, In Matthaeum hom., LXXXII, 5).

"Polecenia: «Bierzcie i jedzcie, (...) pijcie» (Mt 26, 26-27), które Jezus kieruje do apostołów w «sali na górze» pewnego jerozolimskiego domu w ostatni wieczór swego ziemskiego życia (por. Mk 14, 15), mają bogate znaczenie. Już sama tylko uniwersalna symbolika uczty, na której podaje się chleb i wino (por. Iz 25, 6), wskazuje na więź komunii i zażyłości. Inne, jeszcze bardziej wyraziste elementy podkreślają wymowę Eucharystii jako uczty przyjaźni i przymierza z Bogiem" (Jan Paweł II, Eucharystia, Uczta komunii z Bogiem. Katecheza podczas audiencji generalnej 18 października 2000 roku).

Zaproszeni do wspólnego uczestnictwa w uczcie, która daje nam życie, znajdują źródło jedności braterskiej. Spożywając ten sam chleb i pijąc z tego samego kielicha stajemy się braćmi i siostrami (por. 1 Kor 10, 16n.), ponieważ w każdym z nas jest obecny ten sam Duch wspólnego Ojca. To stanowi fundamentalną rację naszej jedności i komunii. Wszystkie inne racje, takie jak spontaniczna sympatia, dobro wspólne, dalekosiężne plany, mogą się również pojawiać, ale zazwyczaj nie wytrzymują one wobec presji czasu i trudności.

Eucharystia nie jest też daleka od owego oczekiwania na - tym razem ponowne - nadejście Mesjasza, skoro jest dla nas rzeczywistą antycypacją ostatecznej uczty, zapowiedzianej przez proroków (por. Iz 25, 6-9) i opisanej w Nowym Testamencie jako «gody Baranka» (Ap 19, 7-9). Chrystus raz przyszedł, aby zgromadzić rozproszony Lud Boży (por. J 11, 52), jasno odkrywając zamysł zebrania wszystkich w jedną wspólnotę Przymierza (por. Jr 23, 3; 31, 10; Łk 1, 55. 70). W powołaniu Dwunastu, co należy odnieść do dwunastu pokoleń Izraela, i w poleceniu danym podczas Ostatniej Wieczerzy - by sprawowali Jego pamiątkę - Jezus ukazał, iż pragnie, by cała przez Niego założona wspólnota była w historii znakiem i narzędziem eschatologicznego spotkania, które On zapoczątkował.

ZAKOŃCZENIE

Pozwólmy na koniec, aby nasze pragnienie Eucharystii, której pamiątkę ustanowienia właśnie przeżywamy, wyraziło się w żarliwych słowach wielkiego teologa Kościoła ormiańskiego, Grzegorza z Nareku (X w.): "Pragnę nieustannie Dawcy, a nie Jego darów. Nie dążę do chwały, ale chcę ucałować Chwalebnego. [...] Nie szukam spoczynku, ale proszę i błagam o Oblicze Tego, który daje odpocznienie. Nie tęsknię za ucztą weselną, ale za Oblubieńcem" (Grzegorz z Nareku, XII Modlitwa).
Ostatnio zmieniony 25-04-18, 11:13 przez hiob, łącznie zmieniany 2 razy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11136
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: hiob » 15-04-08, 06:18

Remigiusz pisze: Tak Paweł pisał o Żydach, którzy postępowali wielce religijnie, z gorliwością, ale nie według poznania, nie rozumiejąc tego, co ustanowił Pan i czego On oczekuje:

Rzymian 10:3 Albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga, i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga.

Tak też właśnie postępuje katolicyzm, ustanawiając własny zakon, nie przyjmując Bożej drogi usprawiedliwienia. Przykładem jest msza, czyli ofiara za grzechy, którą składa się codziennie, a Boże Słowo mówi:

Hebrajczyków 9:24 Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga;
25 i nie dlatego, żeby wielekroć ofiarować samego siebie, podobnie jak arcykapłan wchodzi do świątyni co roku z cudzą krwią, 26 gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie. 27 A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd,
28 tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują.
Hebrajczyków 10:14 Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni.

Bóg mówi: JEDNA OFIARA, RAZ OFIAROWANY, NIE WIELEKROĆ, bo musiałby cierpieć wiele razy.


Z tym, co mówi Biblia zgadzam się całkowicie. Nie zgadzam się tylko z Twoją interpretacją tych słów. Mam wrażenie, że Ty nie rozumiesz, że Msza Święta nie jest ponownym krzyżowaniem naszego Pana. Jest powtórną, albo raczej wieczną, permanentną re-prezentacją jedynej Ofiary Jezusa na Krzyżu.

Gdy w Wieczerniku, podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus nakazał nam "czynić to na Jego pamiątkę", to nie była to sugestia, ale nakaz. Po Zmartwychwstaniu przez 40 dni spotykał się z apostołami, uczniami, pięćset osób było naocznymi świadkami zmartwychwstałego Chrystusa. Spotykał się z nimi na łamaniu chleba, ucząc ich, co miał na myśli mówiąc o tym, że żąda od nas tej pamiątki. Zachowała to tradycja Kościoła i zawsze, od początku, chrześcijanie spotykali się na Mszy Świętej. Nawet w czasach prześladowań, gdy bardzo często takie spotkania powodowały ich dekonspirację, pojmanie i okrutną śmierć męczeńską. Jednak nakaz Jezusa był wyraźny i chrześcijanie od początku wiedzieli jakie to jest ważne.

Oczywiście zgromadzenia chrześcijańskie, które oderwały się od korzeni, od Tradycji Apostolskiej i ktore chcą na wszystko znaleźć odpowiedź w Biblii są skazane na błądzenie i błędną interpretację. Biblia nigdy nie była wystarczającym i pełnym źródłem depozytu wiary. Kościół funkcjonował przez wieki całe opierając się na Tradycji, zanim ustanowił (albo raczej zatwierdził) co dokładnie jest Słowem Bożym i ci będzie częścią Biblii. Jednak i wtedy Biblia nie wyparła Tradycji, bo Ona jest i zawsze będzie tylko częścią Depozytu Wiary. A depozyt wiary wyraźnie nas uczy, że nie tylko możemy, ale musimy sprawować Ofiarę Mszy Świętej, spożywać Ciało i Krew naszego Pana, gdyż inaczej nie będzie w nas życia wiecznego.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 07-07-14, 15:53

Ja tu tylko swoje trzy grosze wrzucę :-) Otóż te cztery kielicy, o których mowa - W Piśmie świętym konkretnie w Torze - Pięcioksięgu Mojżesza nie ma o tym mowy. To właśnie Tradycja, w tym wypadku żydowska, wprowadziła te kielichy. Może od początku, może już za pierwszym razem te kielichy wychylano podczas sederu paschalnego, ale Biblia akurat nic o tym nie wspomina. W tym wypadku mam na myśli Biblię Starego Testamentu i starotestamentową Tradycję.

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 08-07-14, 05:14

Wprawdzie głównym tematem jest tutaj kwestia Czwartego Kielicha, którą to Hiob bardzo pięknie tłumaczy, ale gdzieś po drodze pojawia się kwestia Tradycji. I tutaj mowa jest o Tradycji z uwagi na pytania innych. Ja z kolei podałem przykład kielichów jako dowodu na istnienie i pełną akceptację Tradycji ze strony Pana Jezusa. Ale protestanci bardzo często zarzucają, że Kościół Rzymsko Katolicki ma swoją Tradycję tak jak mieli ją Żydzi i cytują słowa Pana Jezusa wypowiedziane w kontekście dyskusji na temat rytualnego umywania rąk. Ciekawi mnie co na to Hiob, inni. Ze swojej strony też mam swoje przemyślenia, ale chcialbym je wzbogacić Waszymi spostrzeżeniami. Przede wszystkim pytanie, czy Jezus podważa Tradycję w tym kontekście? Przecież sama idea umywania rąk pochodzi akurat z Biblii (Powtórzonego Prawa 21:6, Psalm 26,6). :-)

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Marek MRB » 08-07-14, 17:26

Nie jestem pewien o co pytasz - o Tradycję, czy o umywanie rąk?
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 08-07-14, 17:47

Sprecyzuję. Na podstawie fragmentu Mt 15:1-20 i paralelny tekst Marka, protestanci twierdzą, że Kościół Rzymsko Katolicki nie powinien trzymać się ustnej tradycji, gdyż rzekomo Jezus ją potępia. Ale tutaj jest mowa o tradycji żydowskiej. Czy jednak Jezus potępia w ogóle Tradycję (Masorę), bez ktorej nawet nie wiedzielibyśmy jak czytać Stary Testament? Przecież to masoreci oznakowali na podstawie tradycji samogłoskami tekst Biblii. Dzięki temu wiemy kiedy czytać ruach (duch, tchnienie,, wiatr) a kiedy rewach (odstęp) a słowo to samo. Albo kiedy Dawid (imię Krola) a kiedy dod - Oblubieniec - znów to samo słowo. Przykładów jest tak dużo, że mógłbym pisać godzinami. Co sądzicie? Czy na podstawie tego fragmentu można odrzucić Tradycję i uznać Tradycję za ludzkie nauki? Protestanci bowiem stawiają znak równości między ludzkimi naukami a Tradycją, a to przecież z założenia nie jest to samo. To są raczej antonimy a nie synonimy. Przykład. Tradycja mówi, że pierwszy werset Biblii należy rozumieć mniej więcej w ten sposób, że na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Jednak sam werset hebrajski można przetłumaczyć na kilkadziesiąt sposobów. Kiedyś pewien nauczyciel, doktor hebraistyki powiedział mi, że na zajęciach studenci stworzyli kilkadziesiąt wersji tego wiersza i prawie żadna nie była błędna. Czyli już na etapie tłumaczenia mamy problem. Czy bereszit tłumaczyć na początku czy w glowie, czy Elohim tłumaczyć jako Bóg, bogowie, czy może potężny? Bara jako czasownik stworzył, czy jako syn z aramejskiego. Tak tłumaczy Targum Neofiti, nie zmyślam. Więc twierdzę, że bez tradycji wręcz nie ma Biblii. Są tylko dowolne tłumaczenia, czyli ludzkie nauki.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Marek MRB » 08-07-14, 19:01

Pismo rozróżnia dwa rodzaje tradycji:

gr.Paradosis – przekaz, tradycja, łac tradicio - po łacinie kryterium (tradycja była właśnie kryterium dla proroka w Didache)
Dwie tradycje – i co na to Biblia
Na początek wypada powiedzieć, iż mówiąc o Tradycji będę tu mówił o takim rozumieniu tego słowa, jakim posługuje się Kościół Katolicki. Tylko tak pojętej Tradycji podarowany jest Depozyt Słowa. Nie chodzi tu więc o tradycję w znaczeniu potocznym (której nikt, a już najmniej Kościół Katolicki nie przypisuje specjalnego znaczenia), ale o Tradycję w znaczeniu teologicznym.
Piszę o tym, by uniknąć dyskusji sporów o tradycje ludowe (w rodzaju łowickich lalek, zwyczajów ludowych i plemiennych bajań, ale także malowania jajek wielkanocnych czy strojenia bożonarodzeniowej choinki).

Innymi słowy, będziemy tu rozważać tę Tradycję , o której Słowo Boże mówi:
"Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu." (2 Tes 2,15)

"Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi, a nie według tradycji, którą przejęliście od nas." (2 Tes 3,6 patrz też 1 Kor 11,2)

1 Kor 11:2 bt "(2) Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycje."

Z wersetów tych dowiadujemy się następujących rzeczy:
  • że powinniśmy trzymać się Tradycji apostolskiej
  • że owa Tradycja może być przekazywana ustnie lub pisemnie
  • że odejście od tej Tradycji stanowi poważne naruszenie porządku chrześcijańskiego (do tego stopnia poważne, że apostoł poleca strzec się osób tak czyniących)
Natomiast nie zamierzam tu mówić o tradycjach ludzkich, zwłaszcza że Biblia nie wystawia im najlepszego świadectwa:
"Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem. On im odpowiedział: Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. Wy zaś mówicie: Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże." /Mt 15,2-6 – patrz też Mk 7,3-13/

"Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie." / Kol 2,8/
Takiej tradycji nie będę bronić, więc proszę aby nie mylić jej z Tradycją, jaką Biblia poleca.
Piszę o tym, gdyż w protestanckich opracowaniach n/t sola scriptura bardzo często myli się te dwa "rodzaje" tradycji (przytaczając zresztą wyłącznie wersety mówiące o tradycjach ludzkich – gdyż wyłącznie one pasują do założonej tezy).
Przy okazji; spotyka się niekiedy argument, iż owo nauczanie o Tradycji było aktualne jedynie za życia apostołów. Jest to twierdzenie dziwne, zważywszy że istotą Tradycji jest właśnie badanie tego, jak rozumieli poszczególne fragmenty Pisma Świętego chrześcijanie pierwszych wieków, przyjmujący naukę od apostołów lub ich uczniów.
Czym jest "Słowo"
Nie wdając się w pełną analizę biblijnego znaczenia określenia "Słowo" (a jest to pojęcie wielopiętrowe i posiadające wiele znaczeń – jedno piękniejsze i bardziej zachwycające od drugiego) pragnę powiedzieć ze Słowo (także w znaczeniu spotykanym w NT) to po prostu nauczanie (a raczej głoszenie). Biblia to głoszenie spisane. NT jest spisana częścią świadectwa tych, którzy doświadczyli Chrystusa (ciekawe świadectwo przynosi nam św.Ireneusz "Marek, uczeń i tłumacz Piotra, podał im [Rzymianom] na piśmie, co Piotr głosił" , Ewangelia wg św.Marka jest więc spisanym głoszeniem św.Piotra).

Tak wiec - mimo iż wyznaje Prima scriptura (najpierw Pismo) nie ograniczałbym Ewangelii do słowa spisanego - nie ma po temu żadnych biblijnych przesłanek]. Znajdujemy wręcz świadectwa odwrotne, np. takie:
"Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa."/Rz 10,17/
Również do Galacjan pisał Paweł o Ewangelii jako o głoszeniu:
"Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty!"/Gal 1,6-8/
(Najbardziej zadziwiające jest to, iż niektórzy usiłują przywoływać ten fragment jako argument na… sola scriptura!)
Ewangelia to przede wszystkim Słowo Wcielone (czyli Chrystus J 1,1-17 i głoszona przezeń Dobra Nowina). Apostołowie następnie świadczą o Słowie - i na tym polega głoszenie. Por. 1 J 1, 1-4.
Biblia to głoszenie spisane, cześć świadectwa, która została spisana.
Ale jest jeszcze coś: Słowo to nie tylko świadectwo z wydarzeń – to także świadectwo proroctw:
"Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe." /J 16,13/
Był okres, kiedy nie było Biblii, a był Kościół, co stanowi jeszcze jeden dowód na to, co podkreślałem już wcześniej: chrześcijaństwo nie jest religią Księgi, ale żyjącego i działającego w swoim Ludzie – Kościele Boga!

Karl Rahner ujął tę prawdę w trafnych słowach:
"...Pismo św jest literacką konkretyzacją żywego świadectwa Kościoła. Kościół i jego przepowiadanie były przed Pismem i stanowią jego podstawę. Dane historyczne potwierdzają taki stan rzeczy. Pismo jest zawsze rzeczywistością, która od samego początku kształtuje się w Kościele, w Kościele już uformowanym i już w pełni autorytatywnym, i która ,kształtuje się jako odbicie jego funkcji żywego przepowiadania. I tej wzajemnej relacji nie może zmienić fakt, że Kościół daje świadectwo Pismu jako czemuś inspirowanemu i autorytatywnemu(…)"
Zdarzyło mi się natrafić na argument naszych Braci Odłączonych, iż pierwsi chrześcijanie nie potrzebowali Biblii, bo mieli żyjących apostołów. Jest to niewątpliwie prawda, jednak prawda niecała – otóż pamiętać należy iż apostołów (świadków) było dwunastu, zaś podróż – przykładowo – z Jerozolimy do Rzymu zajmowała co najmniej kilka tygodni, nie było też środków masowego przekazu. Apostołowie trafiali do założonych przez siebie gmin raz na parę lat!
Nadto: jeżeli pierwsi chrześcijanie nie potrzebowali i nie znali zasady sola scriptura, to najlepiej dowodzi iż nie jest to praktyka biblijna. Jeśliby została ustalona (na co nic nie wskazuje!), to musiałaby zostać ustalona nakazem Tradycji na mocy władzy apostołów, co samo w sobie jest sprzeczne. Sola scriptura jako nakaz tradycji to doprawdy konstrukcja zbyt groteskowa ...
Co więcej, sam charakter Słowa jest inny niż sugerują zwolennicy "tylko Biblia". Jest ono "w sercach Ludu":
"Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział: Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je." /Hbr 10,16-17/
Podobnie było zresztą nawet w Starym Przymierzu (Żydzi znają pojęcia "Tory pisanej" i "Tory ustnej"). Prorok Izajasz tak o tym pisze:
"Co do Mnie, takie jest przymierze moje z nimi, mówi Pan: Duch mój, który jest nad tobą, i słowa moje, które włożyłem ci w usta, nie zejdą z twych własnych ust ani z ust twoich dzieci, ani z ust potomków twoich synów, odtąd i na zawsze - mówi Pan." /Iz 59,21/

Pismo to sposób przekazywania Słowa, a nie sposób w jaki Bóg Słowo objawił

Kościół wypełnia tylko nakazane przez niego zadanie (Mt 28,19; Mt 10,7; Mk 16,15; Mt 16,19). Biblia nigdy nie miała "głosić sama". Jest ona pożyteczna "do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości" (2 Tm 3,16-17), ale są w niej obecne także ostrzeżenia przed pochopną interpretacją.
Wielokrotnie spotkałem się z oskarżeniem, jakoby katolicy postulowali Tradycję jako "dodatek" do Biblii. Jest to sformułowanie pokazujące niezrozumienie istoty rzeczy. Tradycja nie jest dodatkiem do Biblii, lecz stanowi z nią jedno. Zaskakujące świadectwo takiego rozumienia Biblii i Tradycji stanowi przytaczany już wcześniej werset 2 Tes 2,15:
"Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście [b[pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu[/b]."
Z przytoczonych tekstów biblijnych wynika katolicka zasada sola Verbum Dei (samo Słowo Boże).


więcej napisałem tu http://analizy.biz/marek1962/ss.pdf
Ostatnio zmieniony 01-01-70, 01:00 przez Marek MRB, łącznie zmieniany 1 raz.
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 08-07-14, 22:42

Jestem pełen podziwu dla Twojej wypowiedzi. :angel:
Ale mam pytanie w związku z takim zdaniem, cytuję:

Był okres, kiedy nie było Biblii, a był Kościół, co stanowi jeszcze jeden dowód na to, co podkreślałem już wcześniej: chrześcijaństwo nie jest religią Księgi, ale żyjącego i działającego w swoim Ludzie – Kościele Boga!


Co w tej sytuacji rozumiesz przez termin Biblia? Czy tylko Nowy Testament? Czy może Stary i Nowy Testament jako kanon?
Zwrócę Ci uwagę na słowa, które sam cytujesz. Są to słowa apostoła Pawła o tym, że wszelkie Pismo jest pożyteczne do nauczania (2Tm 3:16). Paweł apostoł mówi tutaj o Pismach, które adresat tego listu - Tymoteusz, syn Żydówki i ojca Greka (Dz 16:1), zna od niemowlęcych lat. Pan Jezus Chrystus również zwraca uwagę na Pisma Starego Testamentu, cytuję:

Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach
Łk 24:44. Wiemy, że Psalmy otwierają trzecią część żydowskiego kanonu Pisma. Jeszcze dobitniej na układ żydowskiej Biblii zwraca Pan Jezus uwagę w tych słowach:

Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. (Mt 23:35)

O Ablu czytamy w pierwszej Księdze Mojżesza Bereszit (Księga Rodzaju), a o wspomnianym morderstwie w 2 Księdze Kronik zwanej po hebrajsku Diwrej Hajamim - dosłownie słowa dni. Dokładnie ta Księga - 2 Księga Kronik zamyka hebrajski kanon, chodzi mi o tekst masorecki, ale też wcześniejszy, na który powołuje się Pan Jezus. Zanim na to zwrócono uwagę, wielu biblistów zastanawiało się dlaczego Pan Jezus nie zachował w tej wypowiedzi chronologii. Przecież Zachariasz nie jest ostatnią zamordowaną postacią w Biblii ujmując rzecz chronologicznie.

Czy przypadkiem to nie była Biblia pierwszych chrześcijan? Nie upieram się tutaj akurat przy układzie ksiąg w ujęciu masoreckim, na które powoływał się Jezus. Wiadomo, że bardzo szybko Kościół zaczął korzystać z Septuaginty, która ma nieco inny układ i zawiera księgi np. Machabejskie, czy Judyty. Prosiłbym o wyjaśnienie.

Mam jeszcze pytanie odnośnie żydowskiej Tradycji i tego co pisałem. Zrozumiałem, że nie zamierzasz bronić Tradycji ludzkiej, polegającej na zmienianiu przykazań. Chodzi mi jednak o Tradycję bez której Słowo Boże spisane na kartach Starego Testamentu nie byłoby dziś zrozumiałe, nie przetrwałoby.
To są moje uwagi czy raczej pytania, ale powtarzam, cała Twoja wypowiedź jest super.
Ostatnio zmieniony 08-07-14, 22:46 przez Szachista, łącznie zmieniany 2 razy.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Marek MRB » 09-07-14, 23:40

1
Rzeczywiście, masz rację, zrobiłem skrót myślowy. Ogólnie chodziło mi o to że postać niepisana SŁowa Bożego zawsze wyprzedza postać spisaną (w przypadku ST też tak było).
2
Co do "Biblii Jezusa" - nie byłbym taki pewien w jakim była układzie. Weźmy Nowy Testament - na około 350 miejsc w Nowym Testamencie, w którym jest cytowany Stary Testament, w ok.300 miejscach jest to cytat oparty na Septuagincie (czyli wersji na której oparto kanon katolicki) , a nie na tekście hebrajskim.
Równiez sam język grecki Nowego Testamentu jest swego rodzaju ukłonem w stronę Septuaquinty.
3.
Co to "Tradycji" żydowskiej ST to oczywiście z niej czerpiemy. Pytanie co nią jest i jak czerpiemy?
Bo dla jednych Żydów właściwie wszystko poza Torą jest owym komentarzem, a inni mają Talmud za księgę świętą.
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 10-07-14, 13:36

Dzięki za odpowiedź. :-D

Będę cytował Twoją wypowiedź i swoje przysłowiowe i "tradycyjne" trzy grosze dodam. Twoje wypowiedzi na niebiesko.

1
Rzeczywiście, masz rację, zrobiłem skrót myślowy. Ogólnie chodziło mi o to że postać niepisana SŁowa Bożego zawsze wyprzedza postać spisaną (w przypadku ST też tak było).


Słusznie, zwykłe nawet doświadczenie podpowiada, że najpierw jest coś mówione i potem notatki. Co więcej, często notatki dokonywane są w punktach lub skrótowo i dopiero osoba, która te notatki czyniła lub wykładowca, mogą pomóc je w pełni zrozumieć. Wyjątek tu nie stanowi nawet Dekalog, bo też najpierw Pan Bóg przemówił a potem własnym "palcem" - synonim Ducha, je spisał na Tablicach Przymierza. Sądzę, że i tutaj Dekalog spisany na Tablicach Kamiennych stanowił wersję skróconą, ale naturalnie mogę się mylić.

2
Co do "Biblii Jezusa" - nie byłbym taki pewien w jakim była układzie. Weźmy Nowy Testament - na około 350 miejsc w Nowym Testamencie, w którym jest cytowany Stary Testament, w ok.300 miejscach jest to cytat oparty na Septuagincie (czyli wersji na której oparto kanon katolicki) , a nie na tekście hebrajskim.
Równiez sam język grecki Nowego Testamentu jest swego rodzaju ukłonem w stronę Septuaquinty.


Słusznie, ale nie należy zapominać o tzw. źródłach. Źródła te prawdopodobnie spisane były po aramejsku, a nie po grecku. Potem kiedy ostatecznie Ewangelie i inne pisma były redagowane, również cytaty zaczerpnięto z Septuaginty. Inaczej mówiąc, odbiorca miał być masowy, cały świat wtedy mocno zhellenizowany. Kto czytałby NT po hebrajsku lub aramejsku? Tylko ludzie tego języka i kultury, a przecież założenie było inne. Jednak na semickie pochodzenie Ewangelii wskazuje sam jej język. Wystarczy przetłumaczyć grecki tekst Ewangelii na hebrajski i nagle dostrzegamy nowe rzeczy. Przykładów jest mnóstwo, ale podam tylko jeden. Benedictus Łk 1:68=79. Cytuję z książki księdza Ks. Jean Carmignac: (t 1986) "Problemy Semityzmów w Ewangeliach Synoptycznych."

"Benedictus przytoczony przez Łk 1, 68-79 składa się z trzech strof, po siedem stychów każda; pierwsza zaczyna się od biblijnej i qumrańskiej formuły: (Niech będzie) uwielbiony Pan, Bóg Izraela; trzecia zaczyna się, podobnie jak często w Qumran, od zaimka osobowego: A ty, dziecko (w pol. tło -A ty, mój synu); druga ma jako pierwszy stych: okazać miłosierdzie praojcom naszym; gdzie wyrażenie okazać miłosierdzie oddaje czasownik chanan, będący rdzeniem Yochanan (= Jan). Potem występuje stych drugi: i pamiętać o swoim .świętym Przymierzu, gdzie pamiętać oddaje czasownik zachar, będący rdzeniem Zakaryah (= Zachariasz). Następnie stych trzeci: przysiędze, którą złożył ojcu naszemu Abrahamowi, który pod dwiema różnymi formami używa rdzenia shaba' (przysięgać, składać przysięgę), który jest rdzeniem Elishaba'at (= Elżbieta). Czy przez przypadek druga strofa tego poematu zaczyna się od potrójnej aluzji do imion trojga protagonistów: Jana, Zachariasza, Elżbiety? To odwołanie się istnieje jednak wyłącznie w hebrajskim, a greckie czy francuskie tłumaczenie nie zachowuje go."


3.
Co to "Tradycji" żydowskiej ST to oczywiście z niej czerpiemy. Pytanie co nią jest i jak czerpiemy?
Bo dla jednych Żydów właściwie wszystko poza Torą jest owym komentarzem, a inni mają Talmud za księgę świętą.


I tutaj jest konieczne wykształcenie i nie mądrość jednego człowieka, ale wielu pokoleń i wielu duchowych mędrców. Talmud to też termin nie do końca rozumiany przez ludzi. Istnieje Talmud Jerozolimski i Babiloński. A Talmud to w zasadzie Miszna. A komentarz do Miszny to Gemara. Jest jeszcze Zohar - komentarz kabalistyczny, czy mistyczny. Powszechnie uznawany w judaizmie. Jest wreszcie całe mnóstwo dalszych komentarzy, np. Szulchan Aruch (Nakryty Stół) nie mówiąc o całym dorobku Majmonidesa i innych uczonych żydowskich. Z dzieł Majmonidesa korzystał pełną ręką święty Tomasz, więc nie lekceważyłbym tradycji żydowskiej. Na koniec pragnę zauważyć, że dla Żydów istnieją Dwie Tory: Ustna i Spisana. Przy czym ta Ustna częściowo została spisana właśnie w postaci Talmudu, więc masz rację, że jest to dzieło święte i natchnione w judaizmie. Weźmy przykład. Wyobraź sobie, że miałbyś teraz odprawić rytuał dnia Jom Kipur. Wyobraźmy sobie, że jest świątynia i są wszystkie warunki ku temu. Biblia nie podaje jednak szczegółów związanych z celebrowaniem tego święta. A Talmud szczegółowo to opisuje. Ile razy i po której stronie należy pokropić krwią ołtarz, jak zarzynać zwierzęta, jak ma być ubrany Arcykapłan. Co zrobić gdy Arcykapłan zachoruje albo umrze dzień przed Jom Kipur. Albo zaciągnie nieczystość. Ta ustna tradycja żyła wśród praktykujących Żydów aż do momentu zburzenia świątyni i powstania Bar Kochby. Wtedy tradycje Ustną zaczęto spisywać.
Ale dotykamy tutaj ciekawej kwestii. Który tekst jest natchniony. Który tekst jest obecnie uważany za ten właścwy w Kościele Rzymsko Katolickim? Wulgata, Septuaginta, Tekst Masorecki czy też krytyczne wydanie w oparciu o wszelkie dostępne dokumenty nie wyłączając nawet Pięcioksięgu Samarytańskiego?

Pozdrawiam Serdecznie, Szachista :-)
Ostatnio zmieniony 10-07-14, 13:42 przez Szachista, łącznie zmieniany 1 raz.

Szachista
Przyjaciel forum
Posty: 16
Rejestracja: 23-06-14, 21:36
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Szachista » 10-07-14, 13:56

Dodam jeszcze cytat z Księgi Syracha, co mówi sama Biblia na temat Septuaginty.

15 Proszę więc
z życzliwością i uwagą
zabierać się do czytania,
a wybaczyć w tych miejscach,
gdzie by się komu wydawać mogło,
20 że mimo naszej usilnej pracy nad tłumaczeniem, nie mogliśmy dobrać odpowiedniego wyrażenia:
albowiem nie mają tej samej mocy
słowa czytane w języku hebrajskim, co przełożone na inną mowę.
Nie tylko ta księga,
ale nawet samo Prawo i Proroctwa,
25 i inne księgi
czytane w swoim języku wykazują niemałą różnicę.


Słowa greckie nie mają tej samej mocy co hebrajskie. Podam bardzo prosty i czytelny przykład. Wiadomo, że litery hebrajskie sa zarazem liczbami. A zatem każdy wyraz posiada swoją wartość liczbową. Porównajmy dwa słowa: Nachasz - wąż i Maszijah - Mesjasz. Po hebrajsku brzmią te słowa następująco: Nachasz נחש, Maszijah משיח. Nachasz to nie tylko waż, ktory zwiódl Ewę, ale także Nachasz Nechoszet, którego uczynił Mojżesz na rozkaz Boga. Każdy kto został ukąszony przez jadowitego węża a spojrzał w górę na tego miedzianego wówczas był uleczony. Jezus mówi o tym, że Syn Człowieczy zostanie wywyższony tak samo jak ten miedziany wąż. Wartość liczbowa słowa Nachasz wynosi: 358 (Szin 300+chet 8+ nun 50). Słowo Maszijah: mem - 40, szin 300, jud 10 i chet 8 daje to samo. 358 to liczba Mesjasza. Kiedy dodam jeszcze, że samogłoski przy słowie wąż są inne, a przy słowie wróżba inne. I kiedy mowa jest o wężu miedzianym, samogloski są identyczne jak przy słowie wróżba, bo ten wąż miedziany jest "wróżbą" czyli proroctwem.
Adam jest wzięty z adama - gleby. Isza - kobieta z Isz - mężczyzny. Człowiek staje się Arum - nagi bo posłuchał przebiegłego (Arum) węża. Już nawet ta gra słów traci moc. A przecież ta gra słów nie jest przypadkowa, ale ma podkreślać to co najistotniejsze w danym tekście. Odwołam się tutaj do jednego z nielicznych greckich rymów tego rodzaju: Petros, petra. Ty jesteś Piotr a na tej Skale. To też samityzm i po aramejsku brzmi on Kefas, kefa.
Pozdrawiam raz jeszcze.
Ostatnio zmieniony 10-07-14, 13:58 przez Szachista, łącznie zmieniany 1 raz.

Władysław
Przyjaciel forum
Posty: 208
Rejestracja: 04-04-14, 13:21
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Władysław » 16-07-14, 11:02

Przy tej interesującej dyskusji trzeba poruszyć pewien temat z "warsztatu historyka".

Chodzi mianowicie o przekaz ustny i jego wagę. W obecnych czasach (mniej więcej od lat 50 XX wieku) góruje teza, że przekazy ustne są nic nie warte. Wszystko opiera się tylko na przekazie pisemnym i pozostałościach rzeczowych. Tylko, że to jest nowe podejście, całkowite odmienne od tego które obowiązywało przez tysiąclecia wcześniej.

Wcześniej słowo mówione i przekaz mówiony były równie ważne jak to co zostało zapisane. Bywało nawet, że coś wypowiedziane przez osobę szanowaną było uznawane za ważniejsze niż przez nią spisane.

Inną sprawą jest to, że kiedyś umiejętność pisania była rzadka i wykorzystywana raczej w "księgowości" i "zarządzaniu" niż w innych dziedzinach życia.

Sam przekaz ustny był też dużo "wytrzymalszy" niż dzisiaj. Wytrzymywał w niezmienionej formie trzy, a nawet i cztery pokolenia. Każdy chciał przekazać to co mu przekazano i tylko czasem pamięć zawodziła. Celowe ubarwianie było bez sensu.

W przypadku Biblii to mamy do czynienia z sytuacją, że funkcjonowała obok siebie forma pisemna i forma ustna. Obie się uzupełniały. Ale ważniejszy był tekst pisany, bo z nakazu Boga miał być niezmienny. I tak jest do tej pory, Żydzi przepisujący Stary Testament pilnują się bardzo by nigdzie się nie pomylić.

W przypadku Nowego Testamentu ta sprawa wyglądała trochę inaczej. Spisano tylko to co najważniejsze z przekazu ustnego, a reszta była wszystkim i tak znana. Chodziło tu o czas i oszczędność dość drogich materiałów piśmienniczych. Dlatego w żadnej Ewangelii nie ma opisu życia Jezusa do 30 roku życia. Jest kilka wzmianek o ważnych sytuacjach z dzieciństwa, a potem jest od razu przejście do rozpoczęcia głoszenia Królestwa Bożego.

Spisanie Ewangelii ułatwiało też robotę misyjną. Bez formy pisemnej trzeba było misjonarza długo kształcić, tak by wszystko zapamiętał i dokładnie recytował słowa Chrystusa. Do tego przedstawić mu pisma Starego Testamentu i te teksty też musiał zapamiętać. A tak dostawał Ewangelię w formie pisemnej która zawierała wszystko co najważniejsze, a resztę z tradycji ustnej szybko ogarniał.

Zachowywanie tradycji jest bardzo ważne, tylko trzeba odróżniać tradycję, która była przekazywana z pokolenia na pokolenie z polecenia Boga i dla zachowania Jego nakazów i słów, od tradycji utworzonej przez ludzi, która czasem podważała Boże zalecenia.
Łowca trolli internetowych, biczownik gimbo-ateistów, pogromca głupoty w internecie.

kad
Przyjaciel forum
Posty: 10
Rejestracja: 14-03-15, 10:37
Lokalizacja: Warszawa

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: kad » 09-08-15, 20:17

https://m.youtube.com/watch?v=VUCHkUw72nI
Część pierwsza, następne łatwe do znalezienia, oczywiście polecam cały kanał. Hiobie, ty się tym nie chwaliłeś, czy może tylko ja to wcześniej przeoczyłem?
Ostatnio zmieniony 09-08-15, 20:42 przez kad, łącznie zmieniany 1 raz.

Marek MRB
Administrator
Posty: 1320
Rejestracja: 22-03-11, 00:44
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Prawdziwy "Święty Graal", czyli Czwarty Kielich

Post autor: Marek MRB » 04-10-16, 18:45

Odgrzewam temat, bo właśnie jestem w trakcie podkradania Hiobowi oraz o.Placydowi wątku "czwartego kielicha" na rzecz gryzmolonej nowej książki :)
Otóż koncepcja barrrrdzo mi się podoba, natomiast mam z nią pewną zagwozdkę: są nią słowa Jezusa:
"Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił [napoju] z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami, nowy, w królestwie Ojca mojego."
/Mt 26,29/

Według Mateusza 26:29 , Marka 14:25 słowa te zostały wypowiedziane bezpośrednio po konsekracji, u Łukasza 22:18 po którymś z wcześniejszych kielichów (prawdopodobnie pierwszym) - ale to może nie najważniejsze (mogły być wypowiedziane dwukrotnie - choć w wersji z Łukasza ciekawą kwestią byłoby, czy Jezus wypił po konsekracji...)

Gorzej, że chyba to oświadczenie (czy może ślubowanie lub ilustracja) trochę kłóci się z wypiciem na krzyżu octu interpretowanego jako czwartego kielicha wina.

Macie jakieś pomysły dla wyeliminowania tej sprzeczności?
Ostatnio zmieniony 04-10-16, 18:46 przez Marek MRB, łącznie zmieniany 1 raz.
pozdrawiam serdecznie
Marek
www.analizy.biz

RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI

ODPOWIEDZ