Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16:13b)

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11139
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16:13b)

Post autor: hiob » 13-04-08, 06:50

W ubiegłym tygodniu jechałem z Oregonu do New Jersey i w niedzielę przejeżdżałem niedaleko Cleveland w stanie Ohio. Ponieważ właśnie stamtąd przyjeżdża do nas, do Charlotte, ksiądz, by odprawić w Niedzielę Palmową i w ostatnią niedzielę Adwentu polską mszę, była dobra okazja do rewanżu. Odwiedziłem więc polską parafię pod wezwaniem Świętego Stanisława w Cleveland i wizyta ta zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że postanowiłem się z Wami nimi podzielić.

Kościół Świętego Stanisława leży w sercu "Słowiańskiej Wioski", "Slavic Village". Kiedyś zapewne było to centrum polskiej dzielnicy w tym mieście. Dzielnice takie, w zasadzie getta, pomagały asymilować się nowo przybyłym imigrantom zza oceanu i pozwalały im najłatwiejszy start w nowym kraju. Miały oczywiście one także wady, do których należało głownie to, że w takich dzielnicach można było przez lata doskonale funkcjonować bez znajomości języka angielskiego.

Dzisiaj wszystko to wygląda trochę inaczej. Nasza imigracja, tzw. "solidarnościowa", ostatnia już wielka fala imigrantów z Polski w zasadzie zupełnie uniknęła przebywania w tego typu dzielnicach. Oczywiście, że ożywiliśmy "Jackowo" w Chicago i Greenpoint w Nowym Jorku, ale raczej przez zasilanie naszymi zarobkami polskich biznesów typu biura turystyczne, restauracje, czy firmy wysyłające paczki do Polski. Jednak większość z nas bardzo szybko uciekła na przedmieścia, by mieszkać w "amerykańskich" dzielnicach, tak typowych dla średniej klasy mieszkańców tego kraju.

W Cleveland widać jeszcze ślady polskości w nazwach okolicznych budynków i biznesów, choć ludność spotykana na ulicach coraz rzadziej ma słowiańskie rysy twarzy. Ja jednak nie o tym chciałem pisać, ale o tym, jak ważne było dla naszych przodków, dla imigrantów z rozbitej rozbiorami, biednej Polski zjednoczenie się w polskiej parafii, która na dodatek musiała wyglądać wspaniale. Wręcz monumentalnie.

Imigranci ci, bardzo biedni, zaczynający tu nowe życie od zera, nie zmuszani przez nikogo z potrzeby własnego serca budowali Panu wspaniałe świątynie. Widziałem to w Chicago, widziałem w Nowym Jorku, widziałem w Tacoma i widziałem w Cleveland. Zapewne tak jest w wielu innych "polskich" miastach. Świadczy to o tym, jak bardzo kochali oni Boga. Hasła ze sztandarów: "Bóg, Honor, Ojczyzna" to nie były puste slogany. To coś dla nich znaczyło. I dawali temu wyraz wyciągając książeczki czekowe.

Pisałem już na swojej stronie o tym, jak niektórych gryzie "przepych Kościoła". Nie będę powtarzał tu tych samych argumentów, każdy może je sobie przeczytać TUTAJ. Przypomnę tylko, że jak kogoś kochamy, to chcemy mu ofiarować coś cennego. Coś, co świadczy o naszym szacunku do niego. Nie dziwi nas zatem wcale, że właściciele kasyn, hoteli, centrów handlowych, salonów sprzedaży samochodów budują wręcz pałace, by nas, klientów przyciągnąć do siebie. Takie pałace postawione dla nas świadczą bowiem o tym, że jesteśmy dla nich ważni, przez nich kochani. Oczywiście to raczej nasze portfele są przez nich kochane, nie nasze osoby, ale nie o to tutaj chodzi. Chodzi o sam mechanizm powstawania tych pięknych budowli.

Jeżeli więc biznesmen który chce pokazać potencjalnemu klientowi jak bardzo mu na nim zależy, jak bardzo go kocha, (niezależnie od motywów i pobudek tej miłości) rozumie, że forma jego biznesu jest ważna, to czemu nagle niektórzy z nas nie są w stanie zrozumieć, że forma świątyni tym bardziej powinna być ważna? Jeżeli kochamy Boga, to czy nie powinniśmy Mu pokazać tego właśnie w taki sposób? Dlaczego nagle niektórzy uważają, że kościół powinien wyglądać jak magazyn zbożowy,, czy jakaś stara szopa?

Poniżej jest kilka fotek ze ‘Slavic Village" i z kościoła Świętego Stanisława. Klikając na nie spowodujemy, że się otworzą w większym wymiarze. Widać na nich wyraźnie, że kościoły były dla tych ludzi czymś ważnym. Piękny, chyba neogotycki styl, cudowne witraże, malowidła na ścianach, dziesiątki rzeźb, dopracowane szczegóły w środku raczej ubogiej i dość obskurnie wyglądającej dzielnicy. Ludzie, którzy zbudowali tę świątynię nie byli milionerami. Przez siedemdziesiąt lat spłacali długi, jakie musieli zaciągnąć na budowę takiego wspaniałego gmachu. Ale pokazali tym czynem co jest dla nich naprawdę ważne. Bo łatwo jest mówić, ale znacznie trudniej otworzyć portfel i pokazać ile naprawdę nasze gadanie jest warte. Nasi rodacy w Cleveland udowodnili, że nie służyli dwóm panom. Wybrali Boga przed mamoną, a mamonę zatrudnili do tego, by Bogu służyła. Chwała im za to. A my dziś dzięki ich poświęceniu i ofierze mamy taką wspaniałą i piękną świątynię.



Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
o. Placyd Koń
Administrator
Posty: 274
Rejestracja: 10-04-08, 23:53
Lokalizacja: Neukirchen b. Hl. Blut, Niemcy
Kontakt:

Re: Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16:13b)

Post autor: o. Placyd Koń » 03-05-08, 04:05

Dzięki, Hiob, za ten artykuł i za wspaniałe przesłanie! :-)

Kilka miesięcy temu pokazałem pocztówkę z kościołem św. Stanisława mojej nauczycielce angielskiego. Na tej pocztówce z początku XX wieku ukazana jest sylwetka wybudowanej w 1891 świątyni: z dwiema wznoszącymi się do nieba wieżami na wysokość 71 m (Poniżej znajduje się miniaturka szkicu kościoła z tego czasu. Kiedy kliknie się na zdjęcie, otworzy się ono w pełnym wymiarze). Obecnie wieże są o połowę niższe (37 m). Dlaczego? W 1909 wydarzyło się wielkie nieszczęście: tornado strąciło dwie wysokie wieże, które spadając spowodowały śmierć jednego przechodnia i dokonały poważnych zniszczeń kościoła (pokazuje to środkowe zdjęcie na tej stronie: http://ststanislaus.org/history.html ). Niespłacony był jeszcze dług zaciągnięty na budowę, a oto trzeba było podjąć się następnego wysiłku. Władze miasta nie pozwoliły jednak odbudowania wież do pierwotnej wysokości.

Kościół wciąż prezentuje się imponująco, ale na też pocztówce jeszcze bardziej! Kiedy nauczycielka zobaczyła tą pocztówką, powiedziała: "Tak, kiedyś było wielu bogatych ludzi w Cleveland". Chciała przez to powiedzieć: "Taki kościół musieli postawić ludzie bogaci". Tak, to prawda, Cleveland było kiedyś jednym z bogatszych miast Ameryki, pierwszym w Stanach miastem, gdzie zainstalowano światła uliczne. Liczne zakłady pracy, fabryki dawały pracę i dochód mieszkańcom. Dzisiaj to przeszłość. Wiele z tych fabryk przeniosło się na zachód, który rozwijał się szybciej, zostając w pewnym sensie takie miasta jak Cleveland czy Buffalo na uboczu. Statystyki mówią, że Cleveland dzisiaj to 7 z kolei miasto na liście najbiedniejszych miast w USA. Jednak to nie o gospodarce chcę mówić, dlatego wróćmy do przerwanego wątku. Można powiedzieć, że kiedy budowano kościół św. Stanisława, Cleveland było miastem bogatym, ale to nie bogaci budowali ten kościół. W monografii wydanej z okazji 100-lecia parafii w 1977 roku jest takie zdanie: Kościół św. Stanisława (…) to legat pozostawiony nam przez garstkę ubogich "Polek i Polaków", która zapominając o własnych potrzebach, wzniosła tę wspaniałą świątynię, która do dziś stoi jako stróż wiary i Polskości. To właśnie oni, emigranci z Polski, składali ofiary na budowę świątyni, a przecież w tym czasie budowali własne domy, troszczyli się o zapewnienie utrzymania dla swoich rodzin. Na pewno nie raz musieli podejmować trudne decyzje. Tylko jeden Pan Bóg wie, jakich wyrzeczeń się podejmowali. Czytając tekst Hioba, przypomniało mi się zdanie, które napisał kard. Józef Ratzinger komentując pieśń trzech młodzieńców, którzy zostali wrzuceni do rozpalonego pieca (Dn 3). Tak oto utrwaliła mi się w pamięci myśl dzisiejszego Ojca św.: To nie bogaci chwalą Boga; to nie oni wznoszą świątynie, ale właśnie ludzie biedni, którym z trudem wiążą koniec z końcem. To właśnie z "pieca utrapienia" wznosi się do Boga pieśń uwielbienia.

Tyle tytułem nawiązania do głównego przesłania powyższego tekstu: "Nie możecie służyć Bogu i mamonie". Teraz pragnę podać trochę ciekawostek na temat samej świątyni. Był to prawdopodobnie pierwszy kościół w Stanach Zjednoczonych odwiedzony przez Karola Wojtyłę. Wizyta miała miejsce w 1969 roku, kiedy kardynał był metropolitą krakowskim (jak wszystkim wiadomo, św. Stanisław jest patronem katedry na Wawelu i tam znajdują się również jego relikwie). Razem z kardynałem, byli także inni biskupi i kapłani, m.in. biskup Macharski i ks. Stanisław Dziwisz, wtedy jeszcze jako młody kapłan, ale już był sekretarzem kardynała. Karol Wojtyła przywiózł dla kościoła w Cleveland wspaniały dar: relikwie św. Stanisława, które od tego czasu są wystawione do publicznej czci ( http://ststanislaus.org/pope_john_paul.html ). Nie mam dokładnych danych na ten temat, ale sądzę, że przyczyniło się do zwiększenia kultu Męczennika w naszej świątyni, czego owocem było przyznanie jej w 2004 roku tytułu diecezjalnego sanktuarium św. Stanisława BM (Biskupa i Męczennika).

W listopadzie 2005 roku proboszcz o. Michał Surufka wraz z organistą byli w Krakowie i odwiedzili kardynała Stanisława Dziwisza. Podarowali mu pamiątkowe zdjęcia z tamtej wizyty w Cleveland. Wzruszony następca kardynała Macharskiego przeprosił ich na chwile, i po około dziesięciu minutach nieobecności przyniósł mitrę Jana Pawła II i podarował ją swoim gościom. Dzisiaj ta mitra jest przedmiotem nieoficjalnego kultu i miejscem, gdzie chętnie gromadzą się wierni prosząc o orędownictwo Bożego Sługi. (Można ją zobaczyć na jednym ze zdjęć zrobionych przez Hioba, lub na zdjęciu poniżej. Autorem zdjęcia na tym poście jest Bogdan Pieniak). Mamy świadectwa trzech cudów uzyskanych za jego wstawiennictwem. Jeden z nich został opisany w chicagowskiej wkładce tygodnika "Niedziela" z 13 maja 2007. Autorem tego artykułu pod tytułem "Clevelandzka mitra i ikona św. Stanisława i Jana Pawła II" jest mój współbrat o. Bernard Potępa OFM. Oto fragment mówiący o cudzie:

Do dziś z biskupią mitrą kard. Karola Wojtyły związanych jest kilka cudów. M.in.: mężczyzna został uleczony z katarakty ocznej, zaś kobieta z raka piersi. Grażyna Hryniewicz opisuje jeszcze jedno cudowne wydarzenie. Otóż jej wujek Marian Bogielski zachorował na raka prostaty. Od 14 listopada 2006 r. stan był bardzo poważny, bo doszło zakażenie krwi i lekki zawał. Chory leżał nieprzytomny i nikogo już nie poznawał. Stan był tak bardzo beznadziejny, o czym poinformował rodzinę lekarz Piotr Anders-Zalewski i bliski krewny chorego, że z Polski przyleciał syn, by pożegnać się z ojcem. Wobec zbliżającej się śmierci pacjenta sakramentu umocnienia udzielił ks. Andrzej Knapik. 21 listopada widząc stan agonalny męża i szwagra bardzo żarliwie modliła się żona chorego i jej dwie siostry w intencji o uproszenie zdrowia i prosiły o wstawiennictwo Sługę Bożego Jana Pawła II w kościele św. Stanisława. Ponadto przywiozły ze sobą koszulkę chorego i położyły obok mitry. Po tej modlitwie następnego dnia pacjent odzyskał świadomość i stopniowo zdrowie. Na Święto Dziękczynienia cała rodzina mogła mówić o cudownym uzdrowieniu i dziękować Bogu. Mimo znacznego wyczerpania chorobą dziś stan Mariana jest na tyle zadowalający, że może pracować w ogródku i kosić trawę.

W dowód wdzięczności za uzdrowienie żona p. Mariana podarowała dla kościoła bursztynowy naszyjnik, które obecnie znajduje się obok wspomnianej w tytule artykułu ikony. Co to za ikona? Jest to obraz przedstawiający Patrona naszego kościoła św. Stanisława i jego następcę na stolicy biskupiej w Krakowie tysiąc lat później, Sługę Bożego Jana Pawła Wielkiego. Napis u dołu po polsku i po angielsku, "Nie lękajcie się", odnosi się do obu postaci; streszcza przesłanie pontyfikatu Jana Pawła II, ale także wyraża odwagą świętego Męczennika, który nie uląkł się miecza króla. Ikonę można zobaczyć poniżej, autorem zdjęcia jest Bogdan Pieniak.

W ten sposób sanktuarium św. Stanisława BM jest także miejscem, gdzie kultu doznaje jego następca na krakowskiej stolicy biskupiej, Sługa Boży Jan Paweł II Wielki. W każdy trzeci czwartek miesiąca jest Msza św. w intencji o jego beatyfikację. W tej samej intencji odmawiamy modlitwę po niedzielnej Mszy św. Kartki z tą modlitwą znajdują się obok mitry. Jest to modlitwa bardzo popularna, dlatego wciąż musimy dodrukować nowe egzemplarze, z czego zresztą bardzo się cieszymy, bo jest oznaką żywości kultu, jakim cieszy się Sługa Boży. Dla tych, którzy jej nie znają, podaję ją tu w całości:
[center]MODLITWA O UDZIELENIE ŁASKI PRZEZ WSTAWIENNICTWO
SŁUGI BOŻEGO JANA PAWŁA II
Boże w Trójcy Przenajświętszej,
dziękujemy Ci za to, że dałeś Kościołowi Papieża Jana Pawła II,
w którym zajaśniała Twoja ojcowska dobroć,
chwała krzyża Chrystusa i piękno Ducha miłości.
On, zawierzając całkowicie Twojemu miłosierdziu
i matczynemu wstawiennictwu Maryi,
ukazał nam żywy obraz Jezusa Dobrego Pasterza,
wskazując świętość, która jest miarą życia chrześcijańskiego,
jako drogę dla osiągnięcia wiecznego zjednoczenia z Tobą.
Udziel nam, za jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski, o którą
prosimy z nadzieją, że Twój Sługa Papież Jan Paweł II zostanie
rychło włączony w poczet Twoich świętych.
Amen
.[/center]

Obrazek Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
o. Placyd Koń
Administrator
Posty: 274
Rejestracja: 10-04-08, 23:53
Lokalizacja: Neukirchen b. Hl. Blut, Niemcy
Kontakt:

Re: Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16:13b)

Post autor: o. Placyd Koń » 05-06-08, 14:59

Oto kilka zdjęć sanktuarium św. Stanisława wykonanych przez Michała Sadaja (Photo © Mike Sadaj), zawodowego fotografa i reportera dla polskich czasopisma w Toronto, który pod koniec kwietnia albo na początku maja przyjechał do Cleveland w celu sfotografowania naszej świątyni. (Po kliknięciu na zdjęcie, otworzy się ono w większym formacie). Przy tej okazji dziękuję panu Michałowi za życzliwą zgodę na nieodpłatne umieszczenie tych zdjąć na FORUM.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

15 maja została odprawiona kolejna Msza św. w intencji o beatyfikację Sługi Bożego Jana Pawła II. W czasie tej Mszy św. został poświęcony nowy relikwiarz (to jeszcze nie jest właściwa nazwa, bo Jan Paweł II nie jest oficjalnie ogłoszonym świętym ani błogosławionym. Używam tego słowa z powodu braku lepszego), w którym przechowywana jest mitra Karola Wojtyły z czasów, kiedy był kardynałem. Jest to dar ks. kardynała Stanisława Dziwisza. Oto parę zdjęć tego nowego nabytku do naszego kościoła wykonanych przez Dawida Krakowskiego, organistę w naszym kościele:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Geoffrey
Przyjaciel forum
Posty: 21
Rejestracja: 25-08-09, 11:50
Lokalizacja: Via Regia

Re: Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16:13b)

Post autor: Geoffrey » 29-08-10, 22:47

Szkoda, ze nie ma już zdjęć Michała Sadaja.
.
Co do budowy świątyń - one są namacalnym dowodem miłości pokoleń ludzi do Boga.
Często uważa się je za pomniki architektury.
A to są przede wszystkim pomniki miłości.
W moim (ledwie stutysięcznym ) mieście stoi pięć kościołów, które od zaraz mogłyby być katedrami.
Są dwie świątynie gotyckie, dwie neogotyckie i jeden kościół barokowy.
A obok stoją dwupiętrowe kamieniczki kupców z tego samego okresu.
Gdy pomyśli się o proporcjach między budynkiem dla Boga a dla mamony...
Cóż, zobaczcie sami:
Obrazek
Dziś jest dokładnie odwrotnie.
Pozdrawiam !
Ostatnio zmieniony 29-08-10, 22:49 przez Geoffrey, łącznie zmieniany 1 raz.
Χριστoς aνέστη εκ νεκρων, θανάτω θάνατον πατήσας

ODPOWIEDZ