Trwa aktualizacja forum. Pisać już można, skorzystajcie z opcji przypomnij hasło, gdyż hasła przepadły. Nowe hasło dostaniecie mailem, na email podany podczas rejestracji.

Smutne refleksje po wyborach.

Teksty jakie zamieściłem w tym roku na swoich blogach: www.polonus.alleluja.pl, www.polon.us, www.hiob.us i www.jaskiernia.com
Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11136
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: hiob » 10-12-08, 02:26

Dawno nie pisałem niczego, ale były ku temu ważne powody. Sporo pracy i forum, na którym prowadzimy kilka interesujących dyskusji. Zapraszam na nie serdecznie.

Chciałbym jeszcze wrócić do ostatnich wyborów. Przyglądałem się analizie głosów, statystykom pokazującym kto i jak głosował i podzielę się z Wami swymi wnioskami. Uważam bowiem, że są one bardzo pouczające.

Biali ludzie w większości głosowali na McCaina. 55% z nich, w porównaniu z 43% głosów oddanych na Obamę. Jednak biali tworzą zaledwie 74% elektoratu, a Latynosi i murzyni głosowali zdecydowanie na kandydata Partii Demokratycznej. Latynosi w stosunku 2:1, 67% na demokratów, 31% na republikanów, a murzyni w 95 procentach głosowali na demokratę. To wystarczyło z nawiązką by przechylić szalę zwycięstwa na stronę Obamy. Tego można się było spodziewać, są to podobne wyniki jak w każdych wyborach, różnią się co najwyżej kilkoma procentami. Znacznie ciekawsze jest przyjrzenie się jak głosowali wyznawcy różnych religii.

Protestanci tworzący 54% elektoratu głosowali w stosunku głosów 54-45% na McCaina. Katolicy natomiast, których jest połowę mniej, 27% elektoratu, głosowali dokładnie przeciwnie: 54% na Obamę, 45% na McCaina. I to mimo tego, że osiemdziesięciu biskupów wydało przed wyborami oświadczenia pouczające nas o tym, czego uczy Kościół Katolicki. Oświadczenia i listy wyraźnie uczące, że nie da się pogodzić nauki Kościoła z programem najbardziej proaborcyjnego kandydata na prezydenta w całej historii USA.

Dlaczego więc stało się to, co się stało? Kolejne statystyki rzucą trochę światła na to zagadnienie. Zanim jednak dojdę do nich, przypomnę, że Żydzi także głosowali na Obamę i to w wysokim stosunku 78-21 %. Żydzi tradycyjnie głosują na demokratów w USA, ale w tym roku kandydat Partii Demokratycznej był sympatykiem sprawy palestyńskiej. Oczywiście nie mówił tego w czasie kampanii, a prasa także nie wyciągała starych sympatii politycznych Obamy (robiąc co może, by mu umożliwić zwycięstwo), ale i tak dla mnie jest to zdumiewający wynik. Myślę, że zdumiał on także wielu Żydów mieszkających w Izraelu.

Wracamy do głosów oddanych przez chrześcijan. Protestanci, którzy każdego tygodnia uczestniczą w nabożeństwie w swoich świątyniach głosowali w stosunku 67-32% za McCainem. Ci, którzy bywają w kościele rzadziej, głosowali już tylko 54-45 % za McCainem. Wśród katolików było znacznie gorzej. Ci, którzy co niedzielę bywają na Mszy głosowali co prawda za McCainem, ale tylko stosunkiem głosów 50-49%. Ci, co tylko czasem odwiedzają kościół głosowali już za Obamą, 58-40%.

Osobną grupę tworzą tak zwani "Born Again Evangelical Christians". Ewangelicy narodzeni na nowo. Oni sami często nie bardzo lubią, by ich nazywać protestantami. Bardzo wielu z nich to "byli katolicy", osoby które opuściły Kościół, często dlatego, że według nich Kościół zbyt tolerancyjnie i "letnio" podchodzi do spraw wiary. I ta grupa ludzi głosowała zdecydowanie za McCainem, w stosunku głosów 74-24%. I trochę smutne, że oni znacznie lepiej niż katolicy rozumieją na czym polega niebezpieczeństwo wyboru takiego człowieka, jak Obama.

Te statystyki pokazują wyraźnie jak mało rozumiemy z nauczania Kościoła. Pokazują także gdzie jest nasze serce. Rozumiem, że ludzie w USA są rozczarowani sytuacją gospodarczą i że głosowali często nie tyle na Obamę, co przeciw McCainowi. Ale nie usprawiedliwia to ich w żaden sposób. Obama bowiem był kandydatem którego w żaden sposób nie można zaakceptować z punktu widzenia katolickiego nauczania w tak ważnych sprawach, jak życie człowieka.

Dość głośno było przed wyborami o pięciu rzeczach, które dla katolika nie mogą podlegać dyskusji. Tymi rzeczami są aborcja, "małżeństwa" homoseksualistów, klonowanie, badania nad embrionalnymi komórkami macierzystymi i eutanazja. Oczywiście było o tym głośno wśród tych, którzy słuchają katolickiego radia, oglądają katolicką telewizję, czytają listy swoich biskupów. Problem polega na tym, że większość osób uważających się za katolików nigdy tego nie robi. Większość osób uważających się za katolików nie odwiedza nawet regularnie kościoła. Dlatego, myślę, wielu katolików nie słyszało nawet o tym, a głosowali kierując się raczej troską o swoje portfele, niż troską o nienarodzone dzieci.

W tych stanach, gdzie ludzie mogli głosować za zwiększeniem restrykcji dotyczących aborcji także przegraliśmy. Co prawda nie ma to chyba żadnego praktycznego znaczenia, bo Obama zrobi wszystko co w jego mocy, by prawo federalne unieważniło jakiekolwiek ograniczenia aborcji, ale wyniki te pokazują co się dzieje z Ameryką. Obama obiecał na spotkaniu w Planned Parenthood, organizacji odpowiedzialnej za zamordowanie większości z niemal 50 milionów nienarodzonych dzieci w ostatnich 30 latach w USA, że pierwszym dokumentem jaki podpisze po przejęciu władzy będzie FOCA, Freedom Of Choice Act, prawo znoszące jakiekolwiek restrykcje w tej dziedzinie. Wszelkie ograniczenia, typu oczekiwanie parę dni, zawiadamianie rodziców nieletnich dzieci o aborcji ich wnuka, zakazy przewożenia dzieci do innych stanów w celu wykonania aborcji itp. staną się nielegalne.

Jedyny optymistyczny obraz ostatnich wyborów, to głosowania definiujące czym jest małżeństwo. W trzech stanach ludzie mogli głosować za poprawkami konstytucji stanowych definiującymi małżeństwo jako związek między jednym mężczyzną i jedną kobietą. W Kalifornii toczyła się zażarta i bardzo kosztowna kampania w tej sprawie. Tam też, jak i w Arizonie, wystarczyło ponad 50% głosów by taką poprawkę zatwierdzić. Na Florydzie trzeba było ponad 60% głosów by przeforsować to prawo. I w Kalifornii 52,2% ludzi, w Arizonie 56,3%, a na Florydzie 62% wyborców głosowało za uznaniem za małżeństwo tego, co tak, wydawałoby się, jest oczywiste. Jednak wszyscy tutaj sobie zdają sprawę, że jest to zaledwie wygrana bitwa, a nie cała wojna i aktywiści pro-gejowscy nie ustaną w atakach na rodzinę i w próbach zmiany definicji tego czym powinno być i de facto jest małżeństwo.

Cała ta sytuacja byłaby niezmiernie przygnębiająca, gdyby nie to, że ja wierzę głęboko, że coś dobrego z tego wyniknie. Być może musimy osiągnąć dno, by zdać sobie sprawę, że to Bóg, nie politycy, mogą nam tu przynieść rozwiązanie. Może po prostu trzeba więcej się modlić, więcej pościć, oddać się całkowicie Bogu i w nim tylko szukać nadziei. Po wyborach widać także wyraźnie, że nawoływanie Jana Pawła II o nową ewangelizację jest palącą potrzebą. My, katolicy jako całość, nie mamy pojęcia czego naucza Kościół i co nam wolno robić, a czego nie. To, jak glosowaliśmy w listopadzie naprawdę przynosi nam wstyd. Jesteśmy letni, ważniejsze są dla nas mgliste obietnice, że ekonomia się poprawi i jesteśmy gotowi za nie ofiarować życie milionów nienarodzonych dzieci, zamordowanych w młynach aborcyjnych. Doprawdy wstyd.

Powiecie, że nikt tak nie myśli? Możliwe. Ale Bóg po to nam dał rozum, byśmy myśleli. Nie wiem jak Obama ma zamiar zmienić sytuację gospodarczą. Nie przedstawił żadnego planu. Cała ta nadzieja na poprawę to jest "wishful thinking", pobożne życzenie. Żadne fakty nie potwierdzają tego optymizmu. Natomiast to, jak Obama głosował do tej pory w sprawach, które są istotne, nie jest tajemnicą. To publiczny rekord. Zawsze głosował za legalizacją aborcji, przez cały przebieg ciąży, do dziewiątego miesiąca łącznie i głosował nawet przeciwko prawu nakazującemu ratowanie dziecka, które przeżyło aborcję. Trudno mi wtym kontekście patrzeć na niego inaczej niż na jakiegoś potwora.

Dziwimy się jak to się stało, że Niemcy w demokratyczny sposób wybrali kogoś takiego jak Hitler. Ja się nie dziwię. Dla mnie Amerykanie zrobili w listopadzie dokładnie to samo i historia tak właśnie to za kilkadziesiąt lat oceni. I nie uważam wcale, że przesadzam w tym porównaniu. Obama jest wręcz gorszym potworem, bo walczy o prawo zabijania swych własnych rodaków. Rodaków, z których nieproporcjonalnie wielu jest do tego, tak jak on, murzynami. I jestem przekonany, że wreszcie otworzą nam się wszystkim oczy i wszyscy zobaczymy, czym naprawdę jest aborcja. Zabiciem niewinnego człowieka w miejscu, które powinno być najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Pod sercem matki.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Awatar użytkownika
Vul
Administrator
Posty: 1251
Rejestracja: 26-09-08, 08:26
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: Vul » 10-12-08, 10:04

Doskonały felieton... łza mi się zakręciła... Niestety to co napisałeś nie dotyczy tylko Ameryki... jedynie osoby z mojej Wspólnoty nie głosowałyby na Obamą, czyli "katolicy zaangażowani". W pracy (współpracuję z kilkudziesięcioma osobami być może znalazłbym ze 2 osoby, które nie sympatyzowały z Obamą. Podobnie sytuacja wygląda np. w gimnazjum.
Ja również nie uważam, że Twoje porównanie jest przesadzone.
Wspólnota Domowego Kościoła
天無絕人之路 (天无绝人之路)
Niebo nigdy nie zamyka wszystkich drzwi (chiń)

Awatar użytkownika
szymon
Przyjaciel forum
Posty: 60
Rejestracja: 19-04-08, 22:16
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: szymon » 11-12-08, 10:03

Ale przecież to samo dzieje się w Polsce...
D***KRACJA, nie normalny kraj!
Bo który monarcha chciałby żeby najmniejsi jego poddani byli zabijani?
Bo który monarcha chciałby żeby najstarsi jego poddani byli bez własnej woli zabijani?
Bo który monarcha chciałby żeby jego społeczeństwo miałoby być uciskane przez wysokie podatki i biurokrację?
ŻADEN!
Ale w d***kracji gdzie dwóch "gołych" znaczy więcej niż profesor, wszystko się może zdarzyć.

Dla mnie Amerykanie zrobili w listopadzie dokładnie to samo i historia tak właśnie to za kilkadziesiąt lat oceni.
I tutaj będzie mały kłopot, bo Obama będzie miał dostęp do wszystkiego, będzie mógł podglądać obywateli, kontrolować ich, podsłuchiwać itp. To prezent od Busha i Patriotic Actu.

Awatar użytkownika
KubaCh
Administrator
Posty: 1325
Rejestracja: 21-10-08, 08:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: KubaCh » 11-12-08, 11:07

szymon pisze: Bo który monarcha chciałby żeby najstarsi jego poddani byli bez własnej woli zabijani?
Bo który monarcha chciałby żeby jego społeczeństwo miałoby być uciskane przez wysokie podatki i biurokrację?
ŻADEN!
No to się kolego mylisz - poczytaj sobie trochę z historii (powszechnej ale i Polski) i szybko zmienisz zdanie - uciskanie społeczeństwa przez wysokie daniny było dość powszechne za czasów monarchii - gdyby nie było, to nikt nie walczyłby o demokrację i Rewolucja Francuska np. nie miałaby miejsca.

Oczywiście - jak Ci się nie podoba demokracja, to na świecie jest jeszcze kilka państw, które demokracji nie wprowadzają - są też monarchie - np. w Arabii Saudyjskiej. Chciałbyś tam mieszkać? Bo ja nie.

Artek

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: Artek » 11-12-08, 19:04

KubaCh pisze:...uciskanie społeczeństwa przez wysokie daniny było dość powszechne za czasów monarchii
Porównywanie monarchii z XVI, XVII ze współczesną monarchią i demokracją uważam chyba za nietrafione. W Malezji jest ustrój monarchistyczny, ale np. mają PKB wyższe niż w Polsce. "Made in Malaysia" na sprzęcie elektronicznym chyba każdy widział. Na ulicach porządek i czysto. Plucie i rzucanie niedopałków karane setkami USD.

Teraz też płacimy wysokie daniny, tylko się inaczej nazywają, a redystrybucja tych środków budzi bardzo poważne zastrzeżenia.

P.S. a gdyby Ludwik XVI miał TVN i Gazetę Wyborczą to głowę by stracił pewnie Robespierre :mrgreen:

Awatar użytkownika
KubaCh
Administrator
Posty: 1325
Rejestracja: 21-10-08, 08:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: KubaCh » 11-12-08, 20:29

Artek,

PKB Malezjii to ok. 180 mld USD (dane IMF) - Polski - ok. 420 mld USD. A jak policzymy PKB per capita (bo to sensowniejsza miara bogactwa), to w Polsce jest to 11 tys. USD, a w Malezji niecałe 7 tys. USD - więce wcale z tą Malezją nie jest tak jak piszesz. Co do porządku i czystości też mam wątpliwości - może porządek jest w sąsiednim Singapurze (bo tam rzeczywiście za rzucanie peta na ulice grożą srogie kary) - ale porządek był też większy za komuny niż teraz - nie wiem, czy chcesz wrócić do tego systemu. Co do "Made in Malysia" - budzi to we mnie takie samo zaufanie jak "Made in China" i oznacza tyle, że w danym kraju koszty pracy są niskie (bo np. nie ma ubezpieczeń społecznych, a w fabrykach pracują dzieci).

Jednak wracając do samego ustroju - w Malezji jest co prawda monarchia, ale konstytucyjna - co oznacza, że ustrojem jest tam parlamentarna demokracja (podobnie jak np. w Wielkiej Brytanii, Japonii, etc.). Z państw, w których obecnie panuje monarchia jako ustrój polityczny, to do głowy przychodzą mi państwa arabskie (bogate - ale nie z powodu monarchii ale z powodu złóż ropy) i Nepal oraz Bhutan. Aha - jest jeszcze kilka przykładów "monarchii nieoficjalnej" - czyli sytuacji, w której władza jest absolutna i dziedziczona - np. Korea Północna. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę przy takim wyborze pozostać przy demokracji - bo monarchia się jakoś w historii nie sprawdziła.

Podsumowując - wydaje mi się, że demokracja jest całkiem niezła, tyle, że niesie za sobą ryzyko, że ludzie głupi i mądrzy mają takie samo prawo do głosu. I jak w przewadze są głupi, to niestety kończy się też głupio. Kiedyś były pomysły ograniczenia wpływu"głupszych" - np. w przedwojennej Polsce prawa wyborcze do senatu uzyskiwało się wraz z tytułem magistra (lub odpowiednim) - więc senat wybierała "elita" - tyle, że w obecnej sytuacji wynikiem byłoby to, że w polskim senacie 95% miejsc miałaby Platforma, z czego większość osób na tym forum pewnie nie byłaby zadowolona (ja akurat tak, ale jestem tu chyba wyjątkiem).

Artek

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: Artek » 11-12-08, 21:17

PKB na jednego mieszkańca w Malezji wynosi $12,700 USD (2006 r.) tak przynajmniej podaje Wikipedia i bardzo "nędznie" wygląda stolica tego zacofanego ;-) względem Polski kraju :mrgreen: z najwyższymi jeszcze w zeszłym roku "drapaczami chmur" na świecie.

Co do rzucania petów to faktycznie pomyliło mi się z Singapurem, ale to, że handel narkotykami karany jest śmiercią jakoś bardzo mi nie przeszkadza- jako kara odstraszająca.
KubaCh pisze:...w Malezji jest co prawda monarchia, ale konstytucyjna - co oznacza, że ustrojem jest tam parlamentarna demokracja (podobnie jak np. w Wielkiej Brytanii, Japonii, etc.)
Z tą malutka różnicą, że premiera mianuje król :-)
Nie wiem jak Ty, ale ja wolę przy takim wyborze pozostać przy demokracji...
Tak, tak, tylko gdzie jest jeszcze ta demokracja. Na razie się przepoczwarzyła w mediokrację i wcale mi się to nie podoba.

Awatar użytkownika
KubaCh
Administrator
Posty: 1325
Rejestracja: 21-10-08, 08:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: KubaCh » 11-12-08, 22:40

Artek pisze:PKB na jednego mieszkańca w Malezji wynosi $12,700 USD (2006 r.) tak przynajmniej podaje Wikipedia
To w takim razie Wikipedia źle podaje - tym bardziej, że przy tej kwocie nie ma żadnego źródła. Ja natomiast znalazłem dwa:
1. Międzynarodowy Fundusz Walutowy
2. Bank Światowy

Oba moim zdaniem są bardziej wiarygodne niż polska Wikipedia (angielska podaje już poprawnie (i ze źródłami) - polecam zajrzeć. A tak przy okazji - znaleźliśmy dowód, że Wikipedia kłamie ;-)
Artek pisze: i bardzo "nędznie" wygląda stolica tego zacofanego ;-) względem Polski kraju :mrgreen: z najwyższymi jeszcze w zeszłym roku "drapaczami chmur" na świecie.
To akurat dowód na duże rozwarstwienie społeczne - bo skoro w państwie o średnim dochodzie na głowę sporo niższym niż w Polsce, najbogatsi w stolicy mieszkają w takich luksusach, to nie chcę myśleć jak mieszkają Ci najbiedniejsi. Podobnie można stwierdzić, że luksusowym krajem jest Korea Północna, bo tam też stolica czysta, piękna, a ludzie na ulicy tylko młodzi i uśmiechnięci.
Artek pisze:Co do rzucania petów to faktycznie pomyliło mi się z Singapurem, ale to, że handel narkotykami karany jest śmiercią jakoś bardzo mi nie przeszkadza- jako kara odstraszająca.
Może i odstraszająca, ale niezgodna z nauką Kościoła - więc mi przeszkadza i to bardzo.
Artek pisze:
KubaCh pisze:...w Malezji jest co prawda monarchia, ale konstytucyjna - co oznacza, że ustrojem jest tam parlamentarna demokracja (podobnie jak np. w Wielkiej Brytanii, Japonii, etc.)
Z tą malutka różnicą, że premiera mianuje król :-)


OK - poczytałem szczegółowo (w artykule w angielskiej Wikipedii, bo na polskiej są tylko ogólniki) i dowiedziałem się, że:

1. Monarchią Malezja jest tylko z nazwy, bo "król" jest wybierany na 5-letnią kadencję
2. Król nie ma istotnego wpływu na rząd, bo co prawda mianuje premiera, ale po pierwsze premier musi być członkiem parlamentu (a do niego trafia się w demokratycznych wyborach) i po drugie mianowanie nie oznacza zatwierdzenia - żeby premier mógł sprawować władzę, musi być zaakceptowany przez parlament - więc z tym mianowaniem jest tak jak w Polsce - co prawda premiera mianuje prezydent, ale i tak Kaczyński musiał mianować Tuska.

Więc wygląda na to, że ta Malezja nie dość, że biedniejsza od Polski, to jeszcze całkiem normalna demokracja. Jeśli chodzi o listę współczesnych państw z monarchią absolutną (czyli taką, gdzie monarcha sprawuje rzeczywiście rządy), to z tego co wiem, takich państw jest zaledwie garstka:
* Watykan (ale to sytuacja szczególna, bo monarchę wybiera Duch Święty i tytuł nie jest dziedziczny)
* Sułtanat Brunei (który jest państwem utrzymującym się z pokładów ropy naftowej)
* Arabia Saudyjska (jak wyżej)
* Oman (jak wyżej)
* Swaziland (z PKB na głowę trochę niższym niż Albania)
* w Nepalu i Bhutanie w tym roku monarchia się skończyła (w skutek niezadowolenia ludności)

Więc nie sądzę, byś znalazł jakieś współczesne przykłady na wyższość monarchii i musisz ją w związku z tym udowadniać na gruncie czysto teoretycznym.

Awatar użytkownika
hiob
Administrator
Posty: 11136
Rejestracja: 24-10-07, 21:28
Lokalizacja: Północna Karolina, USA
Kontakt:

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: hiob » 12-12-08, 00:07

Czyli tak, jak pisaliśmy w wątkach o Intronizacji Chrystusa Króla i w wątku Kościół a państwo, wszystko znowu sprowadza się do potrzeby nawrócenia się. Nie ma idealnego ustroju. Królestwo, monarchia, jest wspaniałe, gdy mamy prawdziwego Króla. Ale teraz jesteśmy na wygnaniu, pielgrzymując dopiero do naszego Królestwa. Póki co zatem jesteśmy skazani na jakąś formę demokracji,czy też republiki rządzonej przez wybieralnych przedstawicieli.

Ale demokracja bez zasad moralnych staje się dyktaturą większości, którzy starają się jak najwięcej dla siebie osiągnąć. Poza tym także i mniejszości są często w stanie użyć różnych form państwa demokratycznego do wprowadzania przepisów niezgodnych z wolą większości. Widać to wyraźnie w USA, gdzie sądy stały się chyba bardziej znaczącą siłą ustawodawczą nić parlament. Przynajmniej w tych sprawach, których ani bezpośrednie głosowanie, ani kongres nie chcą przeforsować i zatwierdzić.

A to nas sprowadza znowu do tego, o czym pisałem. Że glosujemy bez sensu. Lecimy na kiełbasę wyborczą jak wygłodniałe kundle, nie zastanawiając się nawet czy te obietnice mają cień szansy realizacji, równocześnie ignorując oczywiste fakty. A potem narzekamy, że niby taka demokracja, a znowu źle wybraliśmy.

Mnie prawdę mówiąc do szalu doprowadza gadanie, że w Polsce nie ma demokracji. Jest. Każdy może głosować i każdy może wybrać jako swego przedstawiciela osobę prawą, wierzącą, uczciwą, kochającą swych wyborców i gotową nawet za darmo służyć swym obywatelom. Nawet, jak będzie trzeba,oddać za nich życie. I nie, nie mam teraz na myśli Jezusa, mam na myśli polityków.Powiecie, że takich nie ma? Cóż. To jest problem. To brak takich ludzi, nie demokracja jest tą trudnością do stworzenia raju na ziemi.

A więc... będę powtarzał jak zepsuta płyta. Praca od podstaw. Nawrócenie. Zaczynając od siebie. Zacznijmy tak wychowywać nasze dzieci, żeby one nie miały problemów ze znalezieniem odpowiednich kandydatów. Zacznijmy je tak wychowywać, żeby przyjęcie Jezusa w Pierwszej Komunii kojarzyło się z... przyjęciem Jezusa do swego serca, a nie z dostaniem zegarka (czy też, zdaje się, w dzisiejszych czasach to raczej z przyjęciem laptopa). Jak przestaniemy w naszych domach cały czas gadać o kasie, a zaczniemy cały czas gadać o Bogu, to i demokracja okaże się doskonałym ustrojem. Ale każdy z nas musi zacząć od siebie, bo nie można dać dzieciom tego, czego sami nie mamy.
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. (1 J 3,1a)

Artek

Re: Smutne refleksje po wyborach.

Post autor: Artek » 12-12-08, 11:28

Temat Malezji chyba wyczerpaliśmy i ja przynajmniej wiem, że projekt p.t. Wikipedia to chyba porażka "wolnej encyklopedii". Muszę w takim razie pojechać do Malezji i się rozejrzeć co w trawie piszczy :-D .
Czy teoretycznie monarchia, dyktatura to może być dobry ustrój ? - sądzę, że tak, ale pod mądrym przywództwem np. kogoś na miarę Marszałka Piłsudskiego, czy Franciszka Józefa (mam nadzieję, że historia zatoczy koło).
Jestem zdecydowanym antydemokratą, bo formuła współczesnej demokracji się wyczerpała. Jeżeli większość oszalała i chce mordować nienarodzone dzieci to ja mam w ...... taką demokrację.
hiob pisze:Mnie prawdę mówiąc do szalu doprowadza gadanie, że w Polsce nie ma demokracji.
Są uczciwe wybory, partie polityczne mają ściśle określony czas antenowy w okresie kampanii wyborczej i dofinansowanie z państwowej kasy.
Czy to są wszystkie wymogi jakie powinna spełniać demokracja ? Nie. Nie wszyscy mają równy dostęp do najważniejszych komercyjnych mediów, które kreują nowe postacie na scenie politycznej tylko z jednej popieranej opcji polityczno-społecznej. Są opiniotwórcze, zatrudniają specjalistów od prania mózgu i dezinformacji. To jest właśnie mediokracja - twór pasożytniczy wyhodowany na zdrowej demokracji. Zmowa elit, by bronić swojego status quo przed de facto większością, której wmówili, że czarne jest białe. Na początku lat 90tych zasłyszałem rozmowę z byłym funkcjonariuszem służb komunistycznych działającym w branży węglowej. Stał na łące. Z jednej strony na horyzoncie były duże blokowiska, a za jego plecami powstawały nowe, drogie rezydencje. Powiedział: "Tam mieszkają ONI, a MY tu".
hiob pisze:Każdy może głosować i każdy może wybrać jako swego przedstawiciela osobę prawą, wierzącą, uczciwą, kochającą swych wyborców i gotową nawet za darmo służyć swym obywatelom. Nawet, jak będzie trzeba,oddać za nich życie. I nie, nie mam teraz na myśli Jezusa, mam na myśli polityków.Powiecie, że takich nie ma? Cóż. To jest problem. To brak takich ludzi, nie demokracja jest tą trudnością do stworzenia raju na ziemi.
A skąd Hiobie wiesz, że ich niema- uczciwych polityków ? Nie poinformował o tym CNN i TVN24 ? To, dlatego możemy mówić, że ich niema ? Są tacy politycy i kandydaci na polityków, na pewno. Tylko nikt o nich nie wie. Czasami nawet oni sami ;-) (do Was kumie pije :mrgreen: )
hiob pisze:A więc... będę powtarzał jak zepsuta płyta. Praca od podstaw. Nawrócenie. Zaczynając od siebie. Zacznijmy tak wychowywać nasze dzieci, żeby one nie miały problemów ze znalezieniem odpowiednich kandydatów.
Zgadzam się w 100%, czym więcej takich dzieci wychowamy, to będzie mniej kandydatów do zastepów szatańskich. Zacząć trzeba od odcięcia dzieci od złych kanałów tv, gier i połowy internetu (są rózne programy blokujące, ja używam http://www.opiekun.pl ) oraz wytłumaczenia im, dlaczego to robimy.

A w ogóle to już mnie znużył ten "polityczny" wątek. Ten temat pojawia się cyklicznie i podejrzewam, że każdy i tak zostanie przy swoim stanowisku, może więc czas na "eot" :-) ?

ODPOWIEDZ